INNE - FORUM

Lao Che - Powstanie Warszawskie

27 czerwca 2005

co sądzicie?

ryba2801
  • fragment od: "i to przy LAO CHE" drukuję sobie i wieszam nad łóżkiem, żeby codziennie rano mi przypominał, że tacy ludzie istnieją. Dziękuję Ci, o Wieśku. Twoja na zawsze :*
    kogo tu nie ma? (9 kwietnia 2006)
  • jesli avalanches to dla ciebie zonglerka, a do trailow cie juz nie ciagnie, to ja kapituluje.czemu cholera jak juz ktos broni tu powstania to co jeden to wieksza kompromitacja. ech.
    kokokoko (9 kwietnia 2006)
  • jestem dumny, przepraszam DUMNY, że mamy jeszcze w POLSCE takich ludzi z poczuciem misji jak Wieśko (WIEŚKO ?), nie to co ci zgnili liberałowie z porcys (PORCYS = UKŁAD)
    Paweł (wzruszony) (9 kwietnia 2006)
  • nie wszystkie dokonania Britney Spears są tutaj chwalone, tylko jeden utwór.
    Hziulquoigmnzhah (9 kwietnia 2006)
  • mam avelanche i pare razy przesłuchałem doceniam ich kunszt, ale to raczej "sztuczka", "żonglerka",mam trail - świetna rzecz owszem, ale już od dawnajakoś "nie ciągnie mnie by wracać do niej"i to przy LAO CHE- miałem ciarki na plecach, - będąc na koncercie śpiewałem rewelacyjne teksty,- byłem dumny z tego, że jestem POLAKIEM- wzruszyłem się autentycznie i inaczej patrzę na historię WarszawyTak. Ktoś zaraz napiszę, że PATRIOTYZM jest śmieszny. A więc cytujcie sobie Różę Thun "Unia Europejska to nasza ojczyzna"...Cudze chwalicie swego nie znacie.Macie POLSKĄ PŁYTĘ, która rozwala zagraniczne "pseudo hity".Ktoś wyżej napisał jaka jest wkładka w TerazRocku, czy TokyoHotel? Nie. Ale to tutaj Britney Spears jest sławiona pod niebiosa... To tutaj!
    Wieśko (9 kwietnia 2006)
  • lol, panowie przyznajcie się lepieju do błędu. każdemu się zdarza słabsza recenzja. A to o lao che to co prawda kompletne recenzenckie dno =]
    lucky strike (9 kwietnia 2006)
  • lol. mimo calej mojej sympatii do lao che, stawianie ich w jednym rzedzie z avalanches i trail of dead to dla mnie godzinka znakomitego humoru.
    kokokoko (9 kwietnia 2006)
  • Ale w nowym numerze? A jaka wkladka jest, bo jeszcze nie widzialem? Tokio Hotel?
    Misiel (9 kwietnia 2006)
  • lol
    Low (9 kwietnia 2006)
  • wszystkich wpisów nie czytałemale jeśli ktoś nie docenia płyty LAO CHE, a np. pisze"płyta Avelanche jest zajebista, bo takie emocje... etc""płyta Trail of Dead jest super bo świetne harmonie"jest jeno IDIOTĄ...LAO CHE w końcu doceniono- w TERAZ ROCKU analizując KONCEPT ALBUMU uznano, że wśród polskich płyt nie było lepszej...kocham LAO CHE
    Wieśko (9 kwietnia 2006)
  • Zgadzam sie z WSZYSTKIMI powyższymi postami
    Jacob (5 kwietnia 2006)
  • >porcys ocenia muzyke, ja takze skupiam sie na muzyce i tyletaa, a moze mi jeszcze powiesz ze chociazby microphones oceniane czysto muzycznie dostaloby powyzej 9.0? pewnych plyt sie nie ocenia czysto muzycznie, bo nie czysto muzyczna tresc jest w nich najwazniejsza.dobra, koncze. jesli ktos nie dostrzega powstania, jego problem, ja tam zapuszczam i slucham z przyjemnoscia.
    kokokoko (26 lutego 2006)
  • karen blixen: 'a wiesz, dla mnie jest dyskusyjna...'no, karen, nie tylko dla Ciebie, heh. a co do osoby, ktora tak bardzo broni albumu: przypominam, ze jest to forum muzyczne a nie historyczno-kulturoznawczo-polonistyczne (tak malo mamy polskich dobrych albumow, wiec jak juz cos wyjdzie - wierzmy, ze jest arcydzielem i bronmy lao che do ostatniej krwi). porcys ocenia muzyke, ja takze skupiam sie na muzyce i tyle... a ten concept album (jesli juz od biedy go tak potraktowac) jest, i tu powtorze moje zdanie ostatni raz, bardzo przecietny... dalszy udzial w tej dyskusji nie ma sensu, poniewaz to juz pojedynek na slowa a nie ocena merytoryczna, w przekamarzankach slownych nie mam zwyczaju brac udzialu. tyle...
    skrent (26 lutego 2006)
  • tez ich kojarze z gusel, to akurat dziwnym nie jest, i na guslach tez w tej stylistyce siedzieli. ale zauwaz ze powstanie jest zdecydowanie bardziej zwarte, konceptowe, i tam pomysl zostal duzo staranniej oprawiony.zreszta, to niewielki jest argument, ze wczesniej grali to samo. czy fakt, ze wstrzelili sie w dobra tematyke do wlasnej stylistyki zmienia w czymkolwiek znakomitosc powstania? nie, po prostu zastosuj sobie rozumowanie odwrotne. moze nie dobrali nowej stylistyki do tematu powstania, ale dobrali temat powstania do wlasnej stylistyki. premedytacja moze byc w zakresie dzieku lub w zakresie tematyki, efekt ten sam.a tekst z matka boska/zaciekiem na szybie - no daruj sobie dosc wyrazne dyskredytowanie ludzie uwazajacych powstanie za swietny album. dyskusje mozna ewentualnie zakonczyc "niektorzy wola gory, a inni wola morze" albo "niektorzy wola boze narodzenia a inni wielkanoc", czyli na w miare rownym poziomie argumentacji.
    kokokoko (26 lutego 2006)
  • "kwestia premedytacji jest dla mnie bezdyskusyjna."a wiesz, dla mnie jest dyskusyjna bo lao che wydalo nie tylko te plyte i troche ich kojarze spoza tego materialu. imho nic chlopcy specjalnie nie dobrali tylko tak graja i juz. wg mnie nadinterpretujesz i na tym sie dyskusja urywa, bo jedni widza matke boska, inni zaciek na szybie.
    karen blixen (26 lutego 2006)
  • A patrzcie. Recenzja taka krótka, a posty ją opierdalające takie długie...:)
    Guernica (25 lutego 2006)
  • "wymienianie tymona czy [jakiegos poety] - no przeciez mozna sobie rzucac polskimi poetami (niczym sie nieroznia, co? haha)- absolutnie niczemu nie sluzy"facet, prosze, przeczytaj ty mnie. oki,mimo ze powtarzam sie trzeci raz, a ryba tez juz ze trzy razy to pisal, specjalnie dla ciebie postaram sie bardzo, bardzo lopatologicznie:aha, zapomnij o skomplikowanych (jak sie okazalo) probach wyjasniania przez herberta czy tymona, bo widze ze tak sie kurczowo trzymasz tych nazwisk (mimo ze nic nie maja znaczyc, sa tylko analogia!), ze nie widzisz reszty.ocena bezposrednia albumu powstanie warszawskie zespolu lao che moze byc rzeczywiscie niska, bo graja muzyka z wyraznymi odniesieniami do polskiego punku, oi! i reggae, a te nurty sa (w wiekszosci) artystycznie nijakie. i porcys tak wlasnie plyte odebral i odczytal. bardzo podobnie zareagowal wyzej guernica, ktory porownywal (slusznie, pod wzgledem muzycznym) do pidzamy porno. i chyba podobnie oceniasz ty.album powstanie warszawskie odkrywa swoja dojrzalosc i uswiadamia sluchaczowi to, jak ciekawym i przemyslanym dzielem jest, gdy zrozumiec powody, dla ktorych lao cze wybralo taka wlasnie stylistyke do opowiesci o powstaniu '44. chcialo wyraznie odwolac sie do sceny harcerskiej (czy tez tzw. grania do ogniska, z ktora zespoly typu pidzama sa mocno zwiazane), chcialo przekazac fakt, ze w powstaniu brali udzial mlodzi, zwykli ludzie, ktorym wlasnie takie dzwieki sa bliskie (gdyby zyli 50 lat pozniej), chcialo nadac plycie energetyzmu, chcialo miec dobry grunt do wplecenia wszelkich odniesien do polskiej kultury (melodia starego miasta, slowa z siekiery, slowa z chlopcow z placu broni).nade wszystko zas chcialo, tak mysle, znalezc jedyna mozliwa stylistyke do opowiedzenia o powstaniu zarazem w duchu patriotycznym, jak i bez patosu. chcialo znalezc stylistyke, w ktorej odpowiednio stylizowane, zaskakujaco podchodzace do problemu slowa (tekst hitlerowcow) mogly zaistniec. innymi slowy - chciala opowiedziec o powstaniu tak, jak jeszcze nikt nie opowiadal, i udalo sie to w 100%.ja juz nie wiem co mam wiecej napisac. kwestia premedytacji jest dla mnie bezdyskusyjna. koncept w pelni dopracowany. przepraszam za takie dlugie pisanie, ale rozczarowuja mnie bardzo posty typu guernica, gdzie po raz kolejny zarzucany sa temu albumowi absurdalny zarzut "pidzamowosci".
    kokokoko (25 lutego 2006)
  • heh,wy naprawdę macie problem. "zalatuje mi pidżamą porno". amputujecie tej płycie wszystko to co jest poza samą muzyką,która wiadomo nie jest najwyższych lotów,ale do cholery tragiczna nie jest.wartość tej płyty stanowi to "coś", co sie czuje,ale nie da sie sprecyzować-najogólniej mówiąc jest to klimat tej płyty. a porcysmaniak odpala płyte i już mu sie kurwa lampka we łbie świeci-hook na 0.5,a to przejście na 2.1, brzmienie werbla na wysokości 37 sekundy piątego utworu-wtórne i zalatuje pidżamą porno,czyli na 0.0. a co mi tam,panie. summa summarum, mamy średnią 1.9, walne recenzję w 3 minuty i problem z głowy. larum sie podniesie,bo gawiedź głupia i nic nie kuma z dzisiejszej muzyki.co oni tam kurwa wiedzą,przecież my tu mamy płyty nawet z antarktydy.
    ryba (25 lutego 2006)
  • Mi ta płyta za bardzo zalatuje Pidżamą Porno. Sorry, że tak to porównuję, ale to tak jakby Grabaż zaczął śpiewać piosenki patriotyczne.To oczywiście nie był komplement.
    Guernica (25 lutego 2006)
  • ściagnąłem sobie koncert tvp Lao Che i musze przyznać, ze kto to obejrzał może mieć chujowe zdanie o tej płycie, koncert nienaturalnie krótki, zespół też niestety zjebał na czele z wokalistą. ale płyta JEST DOBRA. a ta wypoweidź kogoś tam że maskują brak pomysłów to sorry ty chyba ty maskujesz brak argumentów.
    Permanent (25 lutego 2006)
  • (widziałem; nadal nie rozumiem)
    bleble (25 lutego 2006)
  • bleble: skrent sie zastanawial kilka postow wczesniej
    PK (25 lutego 2006)
  • (nie rozumiem, po co komu ta informacja)
    bleble (25 lutego 2006)
  • jesli chodzi o reakcje przecietnych uczestnikow powstania to, z tego co wiem, byly bardzo pozytywne
    PK (25 lutego 2006)
  • Skąd przeświadczenie, że robią to z premedytacją?
    bleble (25 lutego 2006)
  • nadinterpretacja jest wlasnie dopatrywanie sie 'kiczu z premedytacja' u lao che, poza tym akurat temat powstania warszawskiego nie bylby najlepszym testem dla ambitnego sluchacza czy umie kicz dostrzec, czy nie. wymienianie tymona czy [jakiegos poety] - no przeciez mozna sobie rzucac polskimi poetami (niczym sie nieroznia, co? haha)- absolutnie niczemu nie sluzy. a to co zostalo napiane w odpowiedzi na moj zarzut to zadne argumenty tylko jakas paplanina "herberta tez tak czytacie?"haha, no to niezle, sam chyba siebie nie rozumiesz, a co dopiero ja mam to kumac...
    skrent (25 lutego 2006)
  • "a kiedy lao cze balansuje czasem z pelna premedytacja na pograniczu kiczu,"-> chyba chodzi o te kwestie premedytacji.
    karen blixen (24 lutego 2006)
  • literowka w nazwisku jednego z najwybitniejszych poetow danych mi bylo czytac - przepraszam.i chyba jednak eot2, bo czym sie tu przejmowac.
    kokokoko (23 lutego 2006)
  • >co ty k... bedziesz herberta do lao che porownywal, to zaden argument haha...? rozwin, w sensie - porownanie to zadna miara nie argument, rzeczywiscie, porownanie moze jedynie byc pomoca przy wysnuwaniu argumentow, ale zauwazenie tego faktu niczym odkrywczym.a dwa - nie porownalem herberta do lao che, no bo niby na jakiej plaszczyznie mozna? kwestia wszak dotyczyla czegos zupelnie innego, dokladniej metody odbioru sztuki. hesrbert jeno przyklad, wsadz tam staffa czy tuwima czy kogo chcesz. kwestia jest - nie odbieram wszystkiego doslownie, bo nie o odbior doslowny chodzi, tylko analizuje i dostrzegam rzeczy, ktore sie w drugiej warstwie kryja. no bo jasnym ze odbior doslowny powstania prowadzi do oceny porcysowej. tylko ze kiedy tymon operuje kiczem to ludzie potrafia to dostrzec, zrozumiec czemu i docenic, a kiedy lao cze balansuje czasem z pelna premedytacja na pograniczu kiczu, chcac wywolac danymi srodkami dane efekty artystyczne, to porcys wystawia ocene jakby nie widzial zupelnie nic.innymi slowy - przykre.
    kokokoko (23 lutego 2006)
  • Gratuluję gustu
    mailman (23 lutego 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)