INNE - FORUM

demon days

31 maja 2005

nowe gorillaz mnie rozwalilo. wogole toczego dotknie sie damon albarn jest gdzies tak od czasow pierwszego gorillaz genialne. Mistrzem byl think tank ale widze, ze nowy g tez niezle

wit
  • http://www.nme.com/news/gorillaz/39847
    b (21 września 2008)
  • http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=26034
    k (7 czerwca 2005)
  • w ramach przywracania topiców:"poznań lubi saint etienne" stało się w ostatnich dniach frazą obiegową wśród poznaniaków na wygnaniu :) dobrze to brzmi.nowe saint etienne powinno się mz i bd podobać, bo sporo tam harmonii van dyke parksowo / wilsonowskicha mityczny london z płyt SE to moje ulubione miasto ( a'la calvino)
    luke (7 czerwca 2005)
  • no ok, z the kinks przesadziłem - "the village green..." było '68.
    luke (6 czerwca 2005)
  • najlepsze saint etienne to "tiger bay", "finisterre" i nowa :)))
    luke (6 czerwca 2005)
  • hehe sam kupilem good humor na allegro, ale to bylo dosc dawno temu.
    tomek wasko (6 czerwca 2005)
  • właśnie jedną z nich sprzątnął mi na allegro jakiś lechita, i to był chyba minta. poznań lubi saint etienne.
    mz (6 czerwca 2005)
  • najlepsze saint etienne to wg mnie "good humor" albo "sound of water". "finisterre" jest slabiutkie.
    tomek wasko (6 czerwca 2005)
  • a to niby ma być może najlepsza płyta saint etienne? bo nabyłem kiedyś "tiger bay" i się bardzo rozczarowałem, do tego stopnia, że "finisterre" leży od paru miesięcy nietknięte.wiadomo, nie ma gorillaz."The Kinks nagle okazali się zbyt staroświeccy"jak to?
    mz (6 czerwca 2005)
  • Recka sympatico, choć powinna się zaczynać – Jest 1969 i przez 8 tygodni pierwsze miejsce UK Charts okupuje pierwsza rysunkowa grupa The Archies ze swoim zajebistym hitem „Sugar Sugar” ... a teraz mamy 2005, i cóż…jebane Gorillaz :))) Nie kumam 1967 jako daty granicznej wartościowanej pozytywnie :)W 1967 to zmierzch fajnej epoki. „Strawberry” i „Penny Lane” uwielbiam, ale The Beatles swoje najlepsze albumy ( „Rubber Soul” „Revolver” ) mieli już za sobą, Brian Wilson pogrążał się w szaleństwie, podobnie jak Sid Barrett, The Who zaczynali śnić o rock-operze, The Kinks nagle okazali się zbyt staroświeccy, „popowy swinging London” zamieniał się w „psychodelicznie rockowy”, modne stały się długie włosy, gitarowe solówki, zmulające dragi i new-age a eleganckich i naspeedowanych Modsów zastępowali brudni i rozleniwieni hippie. Choć Motown niezłomnie walczyło :) Troszkę przesadzam – ale Morrisey by się ze mną zgodził :)Na pewno też Saint Etienne. BTW - „Tales From Turnpike House” bije na głowę wszystkie tegoroczne brytyjskie albumy.Gorrllaz nie lubię, nie znoszę, nie trawię. Musiałem też przesłuchać nowego Oasis i The Coral, i to nudne, nijakie (choć „In The Morning” tych ostatnich , ok.). singiel Coldplay też męczy, Maximo Park takie sobie, aż boję się sięgnąć po The Tears ( bo uwielbiam „Dog Man Star”) i tęsknię za Jarvisem Cockerem.Na szczęście jest Saint Etienne, Można też w ogóle nie słuchać popu ( nowe Isolee albo Ellen Alien, anyone?).Lub słuchać starszego: „Behaviour” PSB - just perfect. Za oknem leje, szaro i zimno – początek czerwca a u mnie „My October Symphony”To tyle w temacie Gorillaz ( co za chujowa nazwa – by skończyć bluzgiem) :)))
    luke (6 czerwca 2005)
  • feel good inc. jest spoko na skladanke na impreze ale reszta to niestety jest bardzo prezecietna - monotonne kawalki w ktorych niewiele sie zmienia w trakcie ich trwania. w porownaniu z feel good reszta raczej usypia. moze jak ktos to pomiksuje to bedzie sie chociaz nadawac na imprezy bo starajac sie wsluchac strasznie sie wynudzilem sluchajac calej plyty
    menthal (4 czerwca 2005)
  • do Joe Stewart:recenzji nie bedzie bo Feel Good jest w Playliscie a przecież Playlist: "Zadaniem tej rubryki jest skomentowanie zjawisk funkcjonujących na prawach pojedynczych utworów, które nie mieszczą się w edytorskim grafiku działu recenzji płyt."
    Permanent (4 czerwca 2005)
  • rzeczywiscie fajny numer i rzeczywiscie przypomina "staring..". Jest podobny fragment, od 1:05 i pozniej od 2:40.
    tyskie (4 czerwca 2005)
  • faktycznie słychać tam staringową nutę. acz gorillazem sie nie podniecam ot takie po prostu, feel good inc nudnawe chociaz teledysk ciekawy.
    Wacek (4 czerwca 2005)
  • mnie tam sie feel good ze staring nie kojarzy jakoś, ale czasem już tak jest że sie od porównań uciec nie da. ej a tak w ogóle to macie już jakieś pewniaki na to lato? dawajcie jakies propozycje bo trzeba bedzie jakiegoś składaka na imprezy zrobić
    ryba2801 (4 czerwca 2005)
  • a zgadzam sie, ze tekst o feel good bardzo zgrabnie napisany.da sie w ktoryms miejscu zobaczyc teksty z dzialu playlist ulozone chronologicznie?
    pio. (4 czerwca 2005)
  • Hmmm chyba nie mam takich skojarzeń:P:P Feel good - świetna, piosenka, niezłe też jest '' November has come'':) Klimatyczna niezła płytka, któta tu pewnie w recenzjach będzie zjechana:)
    Nev (4 czerwca 2005)
  • a na playliście bardzo sympatyczna recenzja feel good inc:]
    bh (4 czerwca 2005)
  • ja jestem "Demon Days" rozwalony, świetny album. Poki co nic sesowniejszego nie dam rady powiedziec.
    majkel (3 czerwca 2005)
  • Bardzo ciekawa, klimatyczna płytka, mi się podoba :)) Chociaż zgadzam się z rybą, że clintowi nic nie dorówna ;)
    kacpr (1 czerwca 2005)
  • nowa plyta jest świetna. feel good inc rządi!
    phil (1 czerwca 2005)
  • singiel fajny ale clintowi nie dorównuje
    ryba2801 (1 czerwca 2005)
  • ej... weź ziomuś, nie kupuj!!!!jak chcesz to ci podam linka ed2k, a nie będxziesz kase tracił
    pomocnik (1 czerwca 2005)
  • jasne jest
    wit (1 czerwca 2005)
  • jest juz w sklepach? to chyba kupie...
    tomek wasko (1 czerwca 2005)
  • tutaj chyba nie znajdziesz zrozumienia dla tej płyty. ja również jestem pod wrażeniem, ale szacowne grono misiów-porcysiów gardzi gorillaz. za pół roku dowiesz sie o tym z recenzji:)
    Joe Stewart (31 maja 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)