INNE - FORUM
czym się różni Porcys.com od Screenagers.pl ?
28 maja 2005.
-
The D4 6twenty 25 marca 2003 - Infectious Witaj Małgosiu! Mam dość poważny problem. Byłam ostatnio na koncercie w jednym z warszawskich klubów i poznałam grupę chłopców. Zaimponowało mi to co robią - jeden z nich pisuje do nowo powstałego pisma rockowego, drugi prowadzi stronę jakiegoś znanego zespołu, trzeci coś bełkotał i nie zrozumiałam co robi. Wiem tylko, że wszyscy tworzą jakiś portal internetowy poświęcony muzyce, ale nazwy też nie pamiętam. Jeden z nich kupił mi nawet piwo i myślałam, że są w porządku. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało, aż do momentu kiedy się spytali czego słucham. Ja bardzo lubię Oasis i Red Hotów, ale jak im to powiedziałam, zaczęli się ze mnie śmiać. Jeden z nich spytał się mnie o garage rock revival, ale ja nie wiedziałam co to jest. Wtedy przestali się do mnie odzywać, jeden z nich nazwał mnie suką i wszyscy sobie poszli. Powiedz mi Małgosiu co takiego źle zrobiłam. Bardzo bym chciała się z nimi zaprzyjaźnić. Kasia (15) ....... Odpowiada Małgorzata, psycholog Kasiu! Chłopcy w tym wieku bywają dziwni. Po prostu jeszcze nie dorośli do utrzymywania normalnych kontaktów z innymi ludźmi. Bardzo brzydko cię nazwał i nawet jeśli żartował, to ma kiepskie poczucie humoru. Jeśli chcesz się z nimi zaprzyjaźnić, musisz zmienić swój gust muzyczny. Po pierwsze wytłumaczę ci o co chodzi z tym nurtem garage rock revival, na przykładzie najbardziej charakterystycznej (moim zdaniem) dla tego kierunku płyty - "6twenty" nowozelandzkiego zespołu The D4. Właściwie już tytuł pierwszego numeru - "Rock'n'Roll Motherfucker" powinien Ci powiedzieć wszystko. Na tej płycie, jak i w całym nurcie, wirtuozeria przegrywa z energią, nowoczesna produkcja z archaicznym brzmieniem. Nie wiem Kasiu czy znasz takie zespoły jak The Stooges czy MC5, ale wierz mi - The D4, znają i słuchają tych zespołów. Czasami idą nawet dalej, sięgając do lat 50-tych ubiegłego wieku. I wychodzi im to chyba najlepiej spośród wszystkich zespołów tego nurtu. Zwróć uwagę na dość nieskomplikowane riffy, wyrazistą sekcję rytmiczną oraz na specyficzną manierę wokalisty. Nad wszystkim jednak górują obciachowe solówki, jakby żywcem wyjete z najgorszych zespołów pudel-metalowych lat 80tych. I najlepsze jest to, że brzmią one zajebiście. O, przepraszam Kasiu, chciałam powiedzieć brzmią bardzo dobrze. Nawet jeśli nie znasz zbyt dobrze angielskiego, z pewnością wychwycisz z tekstów powtarzające się w niemal każdym utworze słowa: baby, honey, cool, come on, lady, car, no i przede wszystkim rock'n'roll. The D4 nie podchodzą do muzyki na poważnie, nie mają jakiejś specjalnej ideologii. I o to tu chodzi, o niesamowitą dawkę energii i dobrej zabawy - choć wszystkie numery nagrane są właściwie na jedno kopyto, połączenie ich wszystkich daje wyśmienity efekt. Gdybyś Kasiu chciała sobie ściągnąć z internetu tylko parę ich piosenek, to polecam Ci w szczególności "Running On Empty", "Invader Ace" i "Get Loose". Takiej dawki rock'n'rolla nie słyszałam od lat. Jako odmianę mogę Ci również polecić "Heartbreaker". To coś zupełnie innego. Tym razem będzie na poważnie. Ale przekonaj się o tym sama. Albo w ogóle zaopatrz się w całą ich płytę. Jest naprawdę świetna! Na koniec rozważ sobie czy naprawdę warto się przyjaźnić z takimi chłopcami? Może poszukasz sobie innych znajomych? Tomasz Tomporowski (2003-05-15 | 23:40
to w temacie domniemywanych kompleksów porcysia względem screenagers LOL (6 czerwca 2005) -
wg mnie tez "las", poza tym porcys nie jest opiniotworczy, a robert sankowski jest (eeeeeee tam), wiec po co ta cala gadka
inny taki sam (2 czerwca 2005) -
było kurwa "las" i się rymowało z późniejszym "was".
gościnnie (2 czerwca 2005) -
A pamiętacie "Smerfne hity"?
- (1 czerwca 2005) -
tam bylo smerfów świat. w rzeczy samej.
dolores haze (1 czerwca 2005) -
chłopaki porcysiaki naprawde macie takie problemy z dostaniem płyt od wytwórni ? troche to przykre bo mimo wszytsko znacie się na muzyce, a mam taka jedną znajomą która pisze recki dla pewnego portalu internetowego(mniejsza z tym o jaki chodzi), dostaje zawsze tony płyt większością się jara na maxa mimo ich zerowej wartości. Na dodatek nie ma wyczucia ani gustu muzycznego. Najlepsze było jak mi dojebała, że mogwai i godspeed you black emperor to jakieś straszne smęty i wogole nuda/beznadzieja. Szkoda, może was mniej ludzi czyta ale macie swój styl i nie piszecie głupot.
mi52i (1 czerwca 2005) -
mi sie wydaje ze tam bylo jesli chcecie zobaczyc smerfow swiat:>
z (1 czerwca 2005) -
kurwa, po chuj to wszystko? po raz enty napisze: wypijcie sobie po browarku, wlaczcie jakas plyte i przestancie pierdolic bez sensu. jol.
tomek wasko (31 maja 2005) -
się wtrącę do zagorzałej dyskusji: wytwórnie wysyłają płyty do recenzji, szczególnie niszowe do niszowych portali. Inną sprawą jest chyba fakt, że dużo płyt godnych uwagi nie jest dystrybuowana w Polsce, albo z wielkim opóźnieniem...
Mr.Brightside (31 maja 2005) -
chodzilo mi m.in. o sytuacje pt. "nie wyslemy ci plyty do recki bo zjechales ta poprzednia", heh, czyli o niezdolnosc przyjmowania krytyki przed wytwornie, labele itp, ta sytuacja jest chora i jakos na razie nie widze szans na poprawe (choc moze nie jestem w temacie na biezaco);
main (31 maja 2005) -
Repsekt dla chłopaków, że chce im się wydawać kase na płyty i pisać o nich za darmo. Nie podoba mi się ten styl pisania, ani stosunek do czytelników, ale na to już nic poradzić nie można. Poza tym to całkiem inna dyskusja poruszona już kiedyś w wątku przez Mr. Brightside.
Schnappi (31 maja 2005) -
Main, jak wygląda polski przemysł muzyczny? Czyżby wytwórnie nie wysyłały płyt do gazet, by te je promowały?
Schnappi, das kleine krokodille (31 maja 2005) -
Ich bin Schnappi...lala lalawspólnotowiec, co ty się tak unosisz? Porcys ma swój portal, Screenagers swój i tyle. Każdy wie swoje, o co w ogóle spór? Zadałem pytanie czym się portale róznią, a tu rozgorzała dyskusja i jakiejś obelgi. Po co to komu?
Schnappi (31 maja 2005) -
"czytaj wogóle uważniej posty. a tak wogóle nie zauważyłem jakiejś zawiści samej redakcji porcysa względem screenagers. to wciąż bardziej forumowicze ckod'a ty uważnie czytasz posty? nie pisałem przeciez o redaktorach, raczej o tych którzy przebywaja na tyn forum.jestem ze screenagers, ale czy uważasz że mam sie tego wstydzić?...jeśli tak to właśnie prezentujesz pogląd przeciętnego uczestnika forum porcys. gratuluję!!!
wspólnotowiec (31 maja 2005) -
"skąd masz dane ilu nas czyta???? "pomyliłeś się
mz (31 maja 2005) -
"tutaj pismo w rodzaju zine'a musi zabiegać o względy sonica, czy dużych wytwórni ??? gdybyście byli bardziej opinitwórczy wytwórnie (przynajmniej te mniejsze) same by wam wysyłały płyty. a tak dupa, czyta was garsta, wy sie tym rajcujecie, a płyty muiscie sami kupować.–zagroba to ciota, 31/5/2005 20:33"koles, jestes wielkim lolem, ch... wiesz o tym jak funkcjonuje polski przemysl muzyczny, jego niedojrzalosc bedzie sie snula jak smrod po gaciach jeszcze latami, a ty z takimi wywodami nominujesz do autora najbardziej zalosnego postu ad2005;cheersmain
main (31 maja 2005) -
to jeszcze raz ja mimo wszystko. wspólnotowiec mam nadzieję że nie jesteś ze screenagers :/ czytaj wogóle uważniej posty. a tak wogóle nie zauważyłem jakiejś zawiści samej redakcji porcysa względem screenagers. to wciąż bardziej forumowicze ckod. oni są niczym fani tych wszystkich SOAD i innych tooli.
Tindersticks (31 maja 2005) -
"tutaj pismo w rodzaju zine'a musi zabiegać o względy sonica, czy dużych wytwórni ??? gdybyście byli bardziej opinitwórczy wytwórnie (przynajmniej te mniejsze) same by wam wysyłały płyty. a tak dupa, czyta was garsta, wy sie tym rajcujecie, a płyty muiscie sami kupować. "skąd masz dane ilu nas czyta???? my mamy inne. a porcys to niby jest opiniotwórczy tak???!!! to w jakich nakładach sprzedaja się zachwalane przez was płyty?ps. borys! pisze się smurfy. ale w sumie nie ma co się dziwic. jak były u nas hitem to ty jeszcze w pieluchy robiłeś
wspólnotowiec (31 maja 2005) -
tam bylo "hej dzieci jeśli chcecie,zobaczyc smerfow las" przed ekran dzis zapraszam was. hej. itd"jak was czytam to widzę jedno - nieuzasadnioną zawiśc" no, zawisc byla by faktycznie nieuzasadniona, ale ja tu nie widze zawisci kolego. chyba ze mowa o twojej. tu faktycznie, mozna sie dopatyrwac, ale bez kitu lepiej smerfy poogladac.
kinol (31 maja 2005) -
tutaj pismo w rodzaju zine'a musi zabiegać o względy sonica, czy dużych wytwórni ??? gdybyście byli bardziej opinitwórczy wytwórnie (przynajmniej te mniejsze) same by wam wysyłały płyty. a tak dupa, czyta was garsta, wy sie tym rajcujecie, a płyty muiscie sami kupować.
zagroba to ciota (31 maja 2005) -
będę tylko konsekwentnie prostował: stany to inny kraj, pfm dostawali płyty do recenzji od początku, nawet kiedy nic nie znaczyli. tutaj pismo w rodzaju zine'a musi zabiegać o względy sonica, czy dużych wytwórni
mz (31 maja 2005) -
"hej dzieci jeśli chcecie, zobaczyć smerfy dziś".
borys d (31 maja 2005) -
jak was czytam to widzę jedno - nieuzasadnioną zawiśc. mozna wybierać - albo mamy ideały i robimy aktualizację raz na 2 tyg (jak dobrze pójdzie) albo jestesmy prężnie działającym portalem, dostosowujemy się do czasów i standardów. kurwa ktos wymyślił że na screenagers tylko mp3 się słucha i wszyscy to bezkrytycznie przyjęli. a wystarczy pomyslec : kilku redaktorów, niech każdy kupi 4 płyty w miesiacu i je zrecenzuje. do tego dochodzą inni forumowicze którzy współpracuja z redakcja i tez coś podrzucaja. czy az tak duz trzeba? a może tym na screenagers po prostu sie chce!!???! nie twierdze że nikt tu nie słucha mp3 ale tez baaardzo przesadzacie. nie wiecie jak jest a chcecie po prostu dowalic konkurencji. nie wierze, że borys poznawał całą muzykę jaką słyszał z oryginałów (no sorry...)A myślicie ze jak pitchfork zaczynał jako mały portal to oni tam kupowali te wszystkie płyty???!!! cholera wymyslacie se wspólnego wroga (screnagers) zamiast cos robić zeby sie samemu doskonalić. forumowicze screenagers zamiast marnować tyle czasu na tematy typu "czemu porcys jest do dupy" wola sami cos stworzyć i zrobic coś dla portalu. życze wam takiego zgrania i współpacy jak tam. ...a wy potraficie tylko napierdalac na innych ...
wspólnotowiec (31 maja 2005) -
"Piszecie, że w gronie kolegów następuje wymiana, raz jeden kupuje płyty, raz drugi. A czy w wypadku wymiany plików przez internet sytuacja nie jest taka sama?"nie. to jak zrównywać FOZZ z shopliftingiem. tu i tu kradzież.aspekt moralny taki sam? znaczy, że jak ktoś kupi płytę i w necie zassa ją od niego 250 osób to to samo jakby gość kupił CDka i przegrały go powiedzmy cztery osoby, które się poźniej zrewanżują? wylicz ile artysta zarabiałby gdyby ludzie kupowali płyty i w gronie znajomych przegrywali, a ile gdyby funkcjonowały jedynie mp3.argument o zdobywaniu płyty oraz pośredniej styczności z oryginałem nietknięty.
mz (31 maja 2005) -
nie tylko Wy. na screenagers czy na pitchforku też się tym jarali. dla mnie to była przeciętna rzecz (z mielizną przesadziłem). dlatego nie wierzę w słowa recenzentów, jednocześnie uważając że fajnie że są serwisy muzyczne w polsce i że piszący poświęcają czas na to by się z kims podzielić z tym co usłyszeli. gorzej że coraz więcej sfrustrowanych forumowiczów ala onet.pl. to tyle co miałem do powiedzenia we wszystkich tematach. muzyczne fora są też nie dla mnie. siju ol.
Tindersticks (31 maja 2005) -
Jesli ktoś pisze recenzję na podstawie plików ściągniętych z sieci to trochę nie wypada - jeśli sumienie pozwala na to recenzentowi to jego sprawa.Ludzie ściągali, ściągają i będą ściągać muzyke z internetu, bo takie czasy nastały, technologia idzie do przodu, prawdopodobnie upadną wytórnie, a sprzedaz muzyki będzie polegać na kupowaniu plików przez internet. CD-R i mp3 to taki sam typ kradzieży, z tymże w wypadku CD-R znasz osobę, od której kopiujesz muzykę, w wypadku p2p nie znasz osobiście. Tu i tu kradniesz. Piszecie, że w gronie kolegów następuje wymiana, raz jeden kupuje płyty, raz drugi. A czy w wypadku wymiany plików przez internet sytuacja nie jest taka sama? Na dysku znajdują się zgrane z oryginału ścieżki w postaci plików, które anonimowa osoba ściąga do siebie i może nagrać je na CD-R. Róznica jest taka, że w sieci www osoby wymieniające się są anonimowe, wymiana następuje pomiędzy milionami uzytkowników internetu, a nie w gronie kumpli - pasjonatów.Wiadomo, że zakup płyty jest wyrazem szacunku dla artysty, okładka ma swój klimat, a kolekcja płyt jest niczym np. kolekcja obrazów, którą można się pochwalić i być z niej dumnym. Mozna mieć kopie obrazów, a mp3 sa bezosobowe, ale aspekt moralny w wypadku przegrywania płyta na CD-R, a ściąganiem plików mp3 jest taki sam - po prostu nie zna się osób, od których kopiuje się pliki na swój dysk, tylko tyle.
Schnappi, das kleine krokodille podejmuje próbę odparcia argumentów redaktorów Porcys.com (31 maja 2005) -
no, w takiej sytuacji to faktycznie nie bedziemy juz polecac takich mielizn
kinol (31 maja 2005) -
ok nie będzie dalszej polemiki. może masz rację. ja mam jednak swoje zdanie. ale w takiej sytuacji nie polecajcie takich mielizn jak dungen. bo wtedy ktoś może sobie kupić i się srogo zawieść.
Tindersticks (31 maja 2005) -
"myślę że ilość posiadanych oryginalnych płyt przez redaktorów screenagers jest najprawdopodobniej większa od tych posiadanych przez redaktorów porcysa."he. raczej nie sądzę"no i jaka jest różnica między mp3-a cd-r? żadna przecież."kiedyś obszernie to wyjaśnialiśmy i wcale nie chodzi mi o aurę, ale tak "na zdrowy rozum". masz to tutaj:https://www.porcys.com/Mails.aspx?id=93uważam, że te argumenty są niepodważalne, a przynajmniej nie zostały jeszcze odparte. wciąż jednak słyszę to samo: "czym się różni cdr od mp3? niczym". otóż prawie wszystkim. "spójrz np. na pitchfork? skąd oni mają płyty w momencie gdy recenzja pojawia się w dniu premiery."yyy? z wytwórni parę tygodni wcześniej.
mz (31 maja 2005) -
myślę że ilość posiadanych oryginalnych płyt przez redaktorów screenagers jest najprawdopodobniej większa od tych posiadanych przez redaktorów porcysa. nie liczę cd-rów. co nie jest żadnym zarzutem pod adresem tych drugich.ps. niejaki pieta udziela się z tego co widziałem na forum screenagers. nie jest w redakcji screenagers więc co to ma do rzeczy? na tej samej zasadzie jest screenagersem pyotreck chociażby. i pewnie jeszcze wiele osób, które wypowiadają się na tym forum tam mając swoje konto.dyskusja o mp3 była i nie chce mi się tu jej powtarzać. ale napiszę, że to dobra rzecz (mp3) w momencie gdy wiem, że na miesiąc będzie mnie stać na przykładowo 3 płyty. to w takiej sytuacji ściąga się kilka albumów żeby sprawdzić przeciez nie kupię w ciemno rzeczy, która okaże się słaba. na screen, na pitchforku i na porcysie polecano w zeszłym roku pewną płytę szwedzkiego zespołu. jeżeli miałbym to kupić w ciemno plułbym sobie w brodę. dlatego nie wierzę w serwisy muzyczne jakiekolwiek. a co do ckod to nieważny nośnik. może ważne żeby przed tym pseudoalternatywnym bandem ostrzec potencjalnych słuchaczy. choć ja sam osobiście nie słucham płyt które mi się nie podobają, bo szkoda mi czasu, żeby siedzieć i krytykować cos. no i jaka jest różnica między mp3-a cd-r? żadna przecież. w momencie gdy ściaga się od internetowego znajomego czy przegrywa od kolegi z osiedla. spójrz np. na pitchfork? skąd oni mają płyty w momencie gdy recenzja pojawia się w dniu premiery. pewnie dostają wersje, które dodatkowo wrzucają w net.
Tindersticks (31 maja 2005)