INNE - FORUM

Open air festiwal 2005 i 2006 i 2007

25 maja 2005

Kto się wybiera?

(jeśli był juz ten wątek podeślijcie linka i usuncie ten wpis)

Norm
  • kurewa człowiek zawsze dowiaduje się na końcu
    r8n (2 lipca 2007)
  • dizzee byl jednym z lepszych...moze to tez kwestia klimatu w namiocie, wszystko tam brzmialo w miare, ale dizze obok BB i soundsystem najlepszy na calym festiwalu jak dla mnie..i dobrze ze pomylil ten samolot czy cos bo dzieki temu skorygowal sie plan organizatorow w ktorym rascal zachodzil na koncerty SY i roots.
    mrowkaweed (2 lipca 2007)
  • obchodzi. nie można wszak mieć ciastka i zjeść ciastko
    s8b (2 lipca 2007)
  • a dizzee to nikogo nie obchodzi?
    halciion (2 lipca 2007)
  • >a ch-check it out? >tja, zwlaszcza te 3 numery z "To the 5 Boroughs" :) na jaaaa, no wiem że było trochę. miałem "prawie nic" napisać :P ale się pierdolnąłem. szczerze byłem tak nawalony szczęściem po pierwszych 4ech z check your head, że mogłem nie dostrzec, ryyyli ;) fak grali nawet the biz vs the nuge przed time for livin. z pyty bo z pyty ale grali :) no i mark on tha bus w namiocie. i egg raid on mojo. jajeego. a namaste po prostu extaza. gdyby po jimmy james pojechali jeszcze funky boss to bym chyba oszalał. check/ill/nasty to jest masakryczny kanon po prostu >po godzinie opuscilem powtorke bb i ruszylem na bjork, jest ktos kto zostal do konca i moze krotko opisac jak konczyli? man. żałuj no. ten sam finał co poprzednio tylko 3x większy wymiot. poza tym chlali, gadali że fajni jesteśmy i że dali dupy że naście lat ich nie było. i tak w kółko. a mark ramos nishita jest pierdolnięty w dynię. gotta love the guy. jak nie grał to skakał jak małpa w garniaku. szkoda że korga nie zdemolował jak za dobrych czasów. generalnie bawili się chopcy niegorzej niż reszta namiotu. co do bjork (mimo że zdążyłem tylko na 3 numery) i muse, zgadzam się z >bjork do dupy (znaczy zajebiście grała, ale to jest muzyka na słuchawki a nie błoto i ileśtam tysięcy ludzi) i z >Muse nie było nawet w połowie tak dobijajace jak ich fani. Oni przynajmniej pieja te grafiomanskie wypociny czysto. żałuję że nie dotarłem na pfreud i bassisters. working late hurts. sleeping late too
    s8n (2 lipca 2007)
  • Najlepsza dla mnie byla Bjork a w namiocie Pink Freud, Bassisters Orchestra i Apteka. Bloc Party zagrali bardzo ok, ale wielkie show to nie bylo, temu zespolowi za troche brak wyrazistego lidera. Koles z Muse ma za to tego az w nadmiarze, ogladajac ten koncert mialem niezly ubaw. Granie obiema rekami na gryfie przy jednoczesnym padaniu na kolana, czy forteopianowe palcowki ala Axl Rose. Tyle ze Axl Rose nie mial takiego pieknego fortepianu. Wszystko to przy wrecz histerycznej reakcji publicznosci, glownie plci pieknej. Wiele utworow Muse ma taki sam uklad, wstep niczym Dream Theatre, potem spokojnie a do tego strasznie bombastyczne refreny. Strasznie to dziwne i kojarzylo mi sie mocno z Ich Troje. Porwnania do Radiohead sa dosc zabawne, ciezko o bardziej rozniace sie miedzy soba zespoly. Beastie Boys zagrali bardzo dobrze a ponoc kolejnego dnia a namiocie nawet jeszcze lepiej, niestety nie udalo mi sie wbic do srodka bo zal mi bylo Bloc Party i za pozno poszedlem do namiotu. Rozczarowaniem byl dla mnie LCD Soundsystem, troche nudzili a tego sie po nich nie spodziewalem.
    greg (2 lipca 2007)
  • Najbardziej rozpierdoliło The Roots, miazga. I rozczulił widok dziewczynki trzymającej kartkę z napisem "BorCys" w jednym z pierwszych rzędów na pewnym koncercie pierwszego dnia.
    rafał rastafał (2 lipca 2007)
  • >nawet teoretycznie najnudniejsze Yeah pozamiatało właśnie kurde zaskoczenie tym faktem moje! a teoretycznie najsłabiej wypadło chyba "daft punk..". ogółem - to było genialne zamknięcie festiwalu. i to odśpiewane przez część publiki znająca słowa "new york..". ale, hoho, najlepiej i tak wypadło "tribulations". po prostu rozjebało. ja chce jeszcze raz lcd, jeszczeeee
    Low (2 lipca 2007)
  • lcd zajebiste, movement szczególnie, nawet teoretycznie najnudniejsze Yeah pozamiatało. no i ruchy Murphy'ego. muse nuda, ale drugi dzień to raczej dla mnie apteka i d4d w namiocie, polskie highlighty (tak, pamiętam o afro, stałem przy barierkach, taki jestem zajebisty) sy - o tym się nie mówi. a, i objaśni mi ktoś fenomen ludzi kręcących koncerty swoimi chujowiutkimi cyfrówkami i telefonami? JA KURWA NIE MOGĘ TEGO POJĄĆ. what for?
    c-u (2 lipca 2007)
  • http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=50953 nie wiedziałam, że istnieje taki zespół jak Draft Punk...
    wtf? (2 lipca 2007)
  • > zwłaszcza że poza instrumentalami nowymi nic tematycznie nie przekroczyło daty wydania hello nasty. tja, zwlaszcza te 3 numery z "To the 5 Boroughs" :)
    mrz (2 lipca 2007)
  • w gazecie zachwalaja warszawiakow, a w dzienniku pytaja gdzie byly muchy? i ktora by tu sobie wybrac gazete?
    niemirka (2 lipca 2007)
  • no było zajebiście, SY możliwe ze to nie był szczyt ich mozliwości ale, kurwa, to SY - dla mnie najlepszy koncert openera (wliczajac edycje zeszloroczna). a i the roots tez swietnie zaluje ze nie bylem na BB w namiocie, zaluje ze siedzialem na Indios Bravos, nie wiem co za matol wymyslil zeby oni grali na duzej scenie czy wogole na tym festiwalu, to był chyba najnudniejszy koncert na jakim byłem z życiu, do tego jacys jebani indianie, no kurwa smiech na sali ostatni dzien - Bjork i LCD zajebisci, choc brakowalo jakiegoś zakonczenia, jak ostatni dzien to ostatni dzien i na duzej scenie powinno sie coś dziać dluzej niz do 2.30 a i niespodziewanie dobrze sie bawile na the strike boys, myslalem ze to jakas elektronika w stylu Junior Boys, a sie zrobila dwugodzinna dyskoteka, fajne niezobowiazujace granie do tanca - tylko nie potrzebnie koles na majku byl
    Eric (2 lipca 2007)
  • po godzinie opuscilem powtorke bb i ruszylem na bjork, jest ktos kto zostal do konca i moze krotko opisac jak konczyli? zespol o ktorym pisac nie wolno powinien grac w namiocie, tam nawet smolik dal zajebisty koncert.
    carnal (2 lipca 2007)
  • Dobrze, że nie było wiejskiego bratania się z publika jak np. na Bloc Party, które zreszta wypadło przeciętnie i dobre nagłośnienie by w tym nie pomogło. tzn nagłośnienie było dobre, oni sobie nie poradzili.
    100% (2 lipca 2007)
  • >zwłaszcza że poza instrumentalami nowymi nic tematycznie nie przekroczyło daty wydania hello nasty a ch-check it out? lcd rozjebało, beastie boys rozjebało (samplowali chic, rispekt), sonic youth zadowoliło (moze by rozjebało, gdyby polacy nie przypominali co piosenka jak się nazywa zespół w obawie, że zapomną kim są i przywidzi im się, że są coverbandem lynyrd skynyrd.. ogółem no kurde). bjork do dupy (znaczy zajebiście grała, ale to jest muzyka na słuchawki a nie błoto i ileśtam tysięcy ludzi), muse ssało bardziej niż się spodziewałem + groteskowo głośNA gitara bellamy'ego jako osobna kategoria. nie, ale serio, spodziewałem się zajebiście energetycznego grania, a dostałem nudne napierdalanie i masturbatorke na solówkach. "muzyka dla inteligentnych", taaa. raczej "iron maiden dla niepełnoletnich". i ten koncert bb w namiocie, nieporozumienie (lokalizacyjne, oczywiście). a polskie zespoły miałem w nie powiem czym. było biście-zaje. organizacja świetna. a teraz niech ktoś mi powie - jak się pozbyć tej kurwa opaski?
    Low (2 lipca 2007)
  • jak ktos ma zdjecia niech sie dzieli !!
    100% (2 lipca 2007)
  • Bjork magaiczna. I zagrała bez niepotrzebanego, sztucznego napięcia jak rok temu Sigur Ros. Świetny playlist, zabrakło takich hitów jak Human Behaviour czy Violently Happy, ale w niczym to nie umniniejszyło całemu wytępowi. Koncert z najwyższej półki. Do tego jej bezbłędny wokal,zero fałszywej nuty. Dobrze, że nie było wiejskiego bratania się z publika jak np. na Bloc Party, które zreszta wypadło przeciętnie i dobre nagłośnienie by w tym nie pomogło. LCD- czysta taneczna enegria. Koncert świetnie nagłośniony, porwał z Tribulation na czele. Warto było!!!
    100% (2 lipca 2007)
  • Muse - pompatycznie, obrzydliwie kiczowato i rozdmuchanie, mocno, dość porywająco, energicznie. Z bólem trzeba przyznac, ze sa dobrzy tylko mają jedne z najgorszych kawałkow w historii. BLE. Koncert świetny, zespół fatalny, jakos nie mogłem dac sie tak porwac jak otaczajacy mnie ludzie (dla nieobecnych: pomijajac równie oczywiste co tradycyjne skakanie, lekkie pogo i machanie łąpkami (jak pieski hihihi) obecne były: zapłakane niemki, trzymajace sie za główe i wyciagajace dłonie w gore w kulminacyjnych momentach; walijczycy w konwulsjach, z piana na ustach dracy sie w niebogłosy razem z Bellamym) heh.. Muse nie było nawet w połowie tak dobijajace jak ich fani. Oni przynajmniej pieja te grafiomanskie wypociny czysto. A co do polskich zespołów - Bassisters i ten o ktorym pisac nie wolno pozostawiali Muse, Bloc Party, Sonicow a ci pierwsi nawet BJork w tyle. Fisz z kapitalna ekipa porwał namiot w tym samym stopniu co bestie. Doznałem. A tym o których pisac nie wolno współczuje nagłośnienia. Myślałem, że gasnący werbel i backing voc głósniejszy od głównego to domena miasteczkowych festynow. Mimo tego dali rade.
    chopinpederasta (2 lipca 2007)
  • zbulwersowany, ale ty głupi jesteś, przecież to nie na tym lotnisku było –ryba, 2/7/2007 14:21 No już teraz to wiem...wtedy też mi taki jeden mówił, że to w drugą stronę ale myślałem, że chce mi zająć to moje dobre miejsce na płycie. No cóż, do zobaczenia za rok - przyjaciele!
    zbulwersowany (2 lipca 2007)
  • muse to gówno
    aoc (2 lipca 2007)
  • Nie byłem więc spytam: a jak tam Muse?
    czy Muse to gówno? (2 lipca 2007)
  • fight for your right to raczej nie było, chyba że w tym wagonie przy kiblach - to fakt. mimo tego braku ten gig spełnił moje wszelkie oczekiwania, zwłaszcza że poza instrumentalami nowymi nic tematycznie nie przekroczyło daty wydania hello nasty. wiedzieli chopaki co zagrać i zagrali z jajem. ale to nic - w namiocie dopiero była masakra. nishita jednak jest pojebem :) zgodnie z tym, czego oczekiwałem, pozamiatało też the roots. zaaaaajebisty gig. szkoda, że bez rahzela i np jill scott, ale za to z panem tubą, który mnie osobiście zabił. na aptece się wzruszyłem i wybaczyłem jędrzejowi wszystkie wtopy, bo czekałem niewiemjakdługo na ten live. dobrze że i jędrzej się wzruszył oraz wyluzował w miarę szybko, bo spinka jakaś mu z oczu patrzyła tak gdzieś do piątego kawałka (telebim nie kłamie). nie ukrywam że wzruszenie jest też głównym motorem mojej sympatii dla tego co zagrali sy. zabrakło mi trochę jakiejś rzeźni. jakeś death valley 69 albo titanium expose albo co. piosenkowo ok - też lubim, ale dzie pytam było sunday. i youth against fascism. 100% i bull in the heather było na szczęście. d4d też mnie ujęło. ale oni zawsze mnie ujmują. reszta mnie ominęła, więc się nie wypowiadam. organizacja wypas, tylko przydałby się chodnik tu i ówdzie.
    s8n (2 lipca 2007)
  • http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=50953 W ciągu dwóch dni zobaczyliśmy m.in. Sonic Youth, The Roots, Beastie Boys, Muse, Bloc Party. I nikt, [cenzura], nie dał plamy.
    relacja z OPENER w Dzienniku (2 lipca 2007)
  • ostremu chyba mikrofonu nie wlaczyli, wiec rapu nie uslyszelismy. a festiwal zajebisty.
    heine medina (2 lipca 2007)
  • Jeśli w złym miejscu rozbił namiot mogli go zawinąć do Guantanamo. Zbulwi chłopie trzymaj sie.
    hipis (2 lipca 2007)
  • zbulwersowany, ale ty głupi jesteś, przecież to nie na tym lotnisku było
    ryba (2 lipca 2007)
  • http://www.youtube.com/results?search_query=opener+sonic+youth&search=
    Imię (2 lipca 2007)
  • czy jeśli muse podczas koncertu zabraćby te wszystkie światełka... to coś by jeszcze pozostało? moim zdaniem nie
    jasiu (2 lipca 2007)
  • OSTR faktycznie wskoczył na scenę z Bloc Party..bardzo fajny motyw. Wogóle fajne mieli tu przyjęcie i widać było że się starają..chociaż akurat ich koncert był nagłośniony tragicznie- po odezwaniu się basu nie było słychać już nic, a przecież dzień wcześniej na koncercie niejakiego Mjus selektywność odbioru była wręcz aptekarska. Największą pomyłką był indos bravos..jakaś masakra która najlepiej się sprawdzi na jakimś woodstock'u albo węgorzewie..
    Krist (2 lipca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)