INNE - FORUM

Open air festiwal 2005 i 2006 i 2007

25 maja 2005

Kto się wybiera?

(jeśli był juz ten wątek podeślijcie linka i usuncie ten wpis)

Norm
  • na drugim miejscu The Roots za klimat, dobór utworów i psychodelię. i co, że manifesty? –kekusz, 4/7/2007 18:43 uwielbiam ich, grali zajebiscie i niechby juz sobie wyrazili slowny sprzeciw, ale profanowanie hymnu to juz inna para, nomen omen, kaloszy. brakowalo zeby jeszcze spalili flage ku uciesze gawiedzi.
    carnal (4 lipca 2007)
  • Najlepszy koncert - zdecydowanie Freeform Five. Uwielbiam TAKIE niespodzianki. LCD SS - kosmos, ale to było do przewidzenia.
    slim (4 lipca 2007)
  • kible śmierdziały bardziej niż rok temu, za to browar był lepszy na początku pierwszych Beasties wyjechałem komuś z łokcia, bo jakiś rejwach się zrobił i agresja niewspółmierna, a potem okazało się, że to niewielka kobieta i połowę występu miałem zjebane przez wyrzuty sumienia bjork mnie powalila, zwlaszcza fragmentami "Volty", choć do momentu koncertu bałem się, że będą nudy straszne i porażka na drugim miejscu The Roots za klimat, dobór utworów i psychodelię. i co, że manifesty? na trzecim ex aequo Dizzee i LCD, choć z niewielkim przegięciem w stronę Murphy'ego, chociaż zanadto przestraszony jak najbardziej cool człowieka świata specjalna nagroda dla OSTRego i jego Renaty i pozytywnego przekazu i zakasowania wszystkich niedoszłych polskich jamajczyków Sonic Youth, jak przypuszczałem, okazało się mizerne i nadal nie wiem o co chodzi (z zespołem, z koncertami itp.) Nie bijcie.
    kekusz (4 lipca 2007)
  • trzy godziny to chyba tylko raz mi sie do moreny zdarzylo jechac, w drodze powrotnej tego ostatniego dnia z okazji spotkania z kanarami. poza tym dwie to byl rzeczywiscie taki standard.
    tomek wasko (4 lipca 2007)
  • halo mateuszu, to jak wy zescie jezdzili, przez tczew? ja mieszkam na morenie i dwie godziny to byl max od wyjscia z domu do wejscia do namiotu... fakt ze z integracja na terenie festu bylo kiepsko, w porownaniu z poprzednimi latami zageszczenie ciekawych koncertow wyraznie wzroslo. to dokladnie odwrotnie jak z zageszczeniem browaru w beczkach.
    carnal (4 lipca 2007)
  • sztu grał solo...
    mateusz w (4 lipca 2007)
  • ej, a widzial ktos wystep rentona? miala tam byc chyba jakas kolabaracja z afro czy cos? ktos wie jak to wypadlo?
    zenek smetana (4 lipca 2007)
  • stoję sobie na bisti boysach w błocie i nagle wpada na mnie taki gość w żółtej pelerynie i brudnych sufixach, odbija się i glebie w błoto centralnie wzdłuż całym ciałem... był to pilot konwoju trzech ochroniarzy prowadzących awanturującego się gościa. jeden trzymał pacjenta za głowę, jeden za prawą rękę a jeden za lewą... i oto w ten sposób - 3 sanitariuszy + pilot rozwiązywane były problemy z dziczą... śmieszne opcje jeszcze były z ochroniarzami na platformie patrzącymi w tłum przez lornetki.
    mateusz w (4 lipca 2007)
  • ludzie, czy naprawdę głównym problemem dla Was jest to, że nie mogliście się upić? to nie lepiej było zostać w domu i za 15 zł obalić sobie jakąś połóweczkę? tyle kasy, a tu taki zawód, bo się nie upiliście...
    jasiu (4 lipca 2007)
  • a gadalem z jakąś niemczura co byla na hurricane przed open i mowi ze lalo przez trzy dni wiec moze nie az w takiej dupie (w sumie) a wracajac do meritum: kto sie upil hainekenem lanym z kija??? retorycznie stwiedzam ze nikt bo tam nie bylo alko. pewnie nie chcieli zeby sie rzeznia zrobila i bjork dostala szalykiem wege od kogos.
    eloemo (4 lipca 2007)
  • Hmm.. ja mam mieszane uczucia. Strasznie klimat festivalowy zaburzyła pogoda, dojazdy i rozwodnione piwo. Deszcz sprawił, że sobota praktycznie wyleciała nam z harmonogramu festivalu. Zaliczylismy tylko połowkę koncertu Groove Armady (która ponoć miała nie zagrać, a jednak zagrała - plotki jakieś glupie) no i niefortunny koncert BBoys. Błoto masakryczne - myślałem, że buty będą do wymiany. Fakt, że przemokły wzdłuż i wszerz wpłynął na moje samopoczucie dnia następnego. Mimo ocieplenia w niedzielę błoto nie zdążyło wyschnąć, a mam wrażenie, że zostało bardziej rozdeptane. Pomimo pieczołowitej izolacji butów srebrną taśmą klejącą i workami na śmieci (cena zestawu 3-osobowego: 37 zł) nie udało się wyeleminować negatywnego wpływu błota na obuwie. Po powrocie czekały mnie 2h szorowania i wydrapywania tego śmierdzącego syfu z moich jedynych butów. Kalosze niestety szybko zostały wyprzedane w całym trójmieście. Dojazdy z Gdańska Wrzeszcza, z niejakiej Moreny na Jaśkowej wypełniły nam po 3-5h każdego dnia, co uniemożliwiło integrację na terenie festivalu. Fakt, że miło było spotykać na każdym kroku kogoś znajomego. Nastawiałem się jednak, że będzie trochę przyjemniejsza atmosfera. Niestety pośpiech, tłum i brud wycięły dużo przyjemnych doświadczeń. Piwo - faktycznie rozwodnione jakieś.. Ktoś sie upił tym wogóle? Na szczeście był pan z rowerkiem, ale malo go było i mieliśmy i tak wielkie szczęście, że udało nam się na niego trafić. Żarcie uszło - drogie - fakt, ale ostatniego dnia udało mi się za 2 kupony dostać gyrosa, który normalnie kosztował chyba z 4-5. Ogólnie zdecydowanie wolę mniejsze gigi i koncerty w klubach niż takie spędy. No, ale jakimś cudem pojechałem i nie żałuję, mimo, że poszło w chuj kasy. Anegdotka: Okazało się, że znajomy był w Gdyni. Pomyślałem, że jest na Open'erze, więc zaproponowałem spotkanie na terenie festivalu. Jednak przyjechał do trójmiasta w odwiedziny i nie miał biletów na Heinekena. Jakąś godzinę po tym jak skończylismy rozmawiać przez telefon, zadzwonił, ze niedługo wpadnie i spotkamy się gdzieś przy scenie. Znalazł 2 bilety na ulicy w Gdańsku. Za jeden wszedł, jeden sprzedał, zeby mieć na browce. Jezeli chodzi o koncerty to wg mnie radę dały: Sonic Youth, LCD, The Roots, Afrokolektyw Spoko byli: Dizzee, Grove Armada (spóźniłem się niestety), Renton (byłem tylko chwilkę), Bjork (niestety wydało mi się to zbyt festyniarskie i rutynowe, co nie zmienia faktu, że bawiłem się dobrze i zajebiście cieszyłem się, ze mogłem zobaczyć schizofreniczna islandkę). Największym zawodem okazali się: BBoys - z dupy te instrumentalne wstawki, Motyw z Dylanem Rootsów, zespół cenzurowany... no i koncerty takich juwe-sław jak Cała góra barwników, indios bravos itd... Na Muse nie byłem, Bloc Party ma tylko dwa - trzy znośne kawąłki, więc ciężko to oceniać. Kawałki spoko, zespół "sympatyczny" (jak nie masz co powiedzieć o dziewczynie kumpla to mówisz, ze jest "sympatyczna"). Wracając do koncetów to zobaczyć Sonic Youth na żywo było dla mnie sporym przeżyciem. To samo z LCD. To jest zupelnie inny świat niż zespoły rodzime. Ma się wrażnie, że oni wychodzą i po prostu grają. Nie ma tu miejsca na lansowanie muzy imagem, przeintelektualizowanie, przekombinowanie itd. Stoję i czuję, że oni grają, ja słucham i jest między nami nić porozumienia. Nie chodzi tu o jakiś show, cyrk, czy spektakl. I generalnie właśnie po takiej dawce energii czuję, że muzyka jednak jeszcze istnieje w swojej archetypalnej, nie zmienionej formie. Totalnie nie rozumiem zajawki muse - że niby zespół słaby, ale zajebiste koncerty, bo spektakl. Zajawki na Rascalla też nie obczajam, choć koncert energetyczny. Fajnie by się mozna przy tym w klubie bawic po dwóch pigułach. Dizzee też jakiś taki nafetowany jakoś. W 3/4 wyszedłem (nie pamętam na co). Energia, ale zupełnie z innej beczki... Sama organizacja festivalu zaskoczyła mnie pozytywnie. Zaczynamy mieć festival z prawdziwego zdarzenia, chociaż w porównaniu z Hurricane i innymi Glastonburrami to jeszcze trochę w dupie ejsteśmy ;) Podsumowując - było spoko. Warto pojechać, ale pod warunkiem, że pogoda dopisze, i się blisko mieszka.
    mateusz.w (4 lipca 2007)
  • a tu ktoś napierdala sobie wódkę z gwinta (w kurwa butelce) na środku tego pola przed wejściem na koncerty. –Low, 3/7/2007 22:58 najlepsze bylo jak po ostatnim wywiadzie mtv na koncercie bjork zaczeli sie cieszyc ze to juz koniec, wyjeli flache i wszyscy zaczeli chlac ;] innym niestety raczej wodki przed koncert sie nie udalo wniesc.
    goro (4 lipca 2007)
  • >Kumpel podesłał mi "nius" o tym poście Rafała Rastafała. Najbardziej mnie rozczuliło, że ten transparent to byłem ja, urocza nastolatka o imieniu Łukasz, a raz podniosła go moja koleżanka o imieniu Olga... choć jeszcze bardziej rozczulająca jest Twoja tępota i niewyczucie ironii. Niemniej miło, że ktoś zauważył, że namęczyłem się 3 minuty w autobusie na stronie zeszytowej próbując sił jako emokid. No i tak się zapewne złożyło, że widziałem go w łapkach rzeczonej Olgi. Poza tym trudno nie zauważyć, jak się stoi zaraz obok, tak jak trudno wyczuć ironię będąc otoczonym przez piszczące szesnastki, robiące do tego niepotrzebny zamęt na SY.
    rafał rastafał (4 lipca 2007)
  • aha dochuja tu jest reklama agregatu pradotwórczego haha!!!!!!!
    eloemo sleepless (4 lipca 2007)
  • ej a wogole jak ludzie krzyczeli sonic youth!! to mialem wrazenie że oni wczesniej krzyczeli JPII ogolnie podobna zajawka z tym krzyczeniem jak na placu sw piotra (nikt nic nie kuma ale w ramach goscinnosci mozna morde drzec) za rok to w polsce dopiero moda na obcisle spodnie wybuchnie w pelnym wymiarze w jakies 4lata po reszcie europy)
    eloemo (4 lipca 2007)
  • ej zrelaksujcie sie. za rok bedzie pewnie rapture. to bedzie dopiero dychoteka. i modest bedzie. i ja bede chyba wtedy. za rok bedzie zajebiscie
    relaks (4 lipca 2007)
  • >jaki koleś na rowerku? a taki tam bardzo sympatyczny, ale tylko w pierwszy dzien go spotkalismy niestety.
    tomek wasko (4 lipca 2007)
  • 1. sy 2. bjork 3. lcd 4. bb 5. afro kolektyw 6. crazy p \przegapilem dizzee i dicki przez pieprzona organizacje, która przekłada koncerty i nic o tym nie wspomina
    brss (4 lipca 2007)
  • to nie wpuszczali ? rok temu wpuszczali.
    100% (4 lipca 2007)
  • nie, no wiadomo, że powinni wpuszczać na kamping. taki był mój point. jaki koleś na rowerku? ja nic nie wiem
    Low (4 lipca 2007)
  • ->low, ja bym raczej postulowal wpuszczanie ludzi z browarem na kamping. poza tym samochodow nie przeszukiwali, tylko biednych ludzi co sie tlukli koleją i busem.rzeczywiscie wkurwiajace to bylo..
    mrowkaweed (4 lipca 2007)
  • >a tu ktoś napierdala sobie wódkę z gwinta (w kurwa butelce) na środku tego pola przed wejściem na koncerty nie no, moze ten ktos wcale nie przemycil tej wodeczki, tylko na przyklad kupil od tego milego pana, ktory jezdzil rowerkiem z sakwami wypelnionymi finlandia. dobry ziom to byl.
    tomek wasko (4 lipca 2007)
  • >Kim krzyczy chyba "I wanna know", bo jesli tak, to chodzi o "The Sprawl" z Daydream Nation jakie kurde The Srawl, kiedy to jest Cross the Breeze, jedna z ich najwspanialszych piosenek ever
    a (3 lipca 2007)
  • >ogolnie bardziej bylem wkurwiony że szama byle jaka za 5-6 kuponów. e, a nie łatwiej było sobie kupować jedzenie w gdyni? z piwami tylko wałek, bo nawet na kamping nie można sobie było nic wnieść. tylko mogli już być konsekwentni i tych wszystkich co mieli butelki na terenie festiwalu wypraszać albo coś, bo to było wkurwiające jak musisz szybko walić piwo przed wejściem bo cię nie wpuszczą, wchodzisz, a tu ktoś napierdala sobie wódkę z gwinta (w kurwa butelce) na środku tego pola przed wejściem na koncerty.
    Low (3 lipca 2007)
  • mustaffo: taa... (ale w inne dni raczylem sie tez alko przy parkingu) ogolnie bardziej bylem wkurwiony że szama byle jaka za 5-6 kuponów.(np talerz warzyw wege i szaszlyk warzywny) swoja droga co do kogos z wyborczej to wieczorem tez zawsze czekałem na jedzenie wiec nie wiem kiedy bez kolejek mozna bylo.(o 10 rano moze?) aha wogole w zaglebiu piwno gastro bylo za ciemno, szukanie kogos to kolejne 3paki na telefon, powinnni zrobić jakies punkty spotkan porządne i chodnik miedzy scenami.(albo od reżyserki w prawo do gastropiwa) ale że sikacz lany był to chyba sie państwo zgodzą...
    sven nyq (3 lipca 2007)
  • Tylko dwa dobre koncerty widziałem: BJORK i NOT.Trzecie miejsce LCD soundsystem.Reszta.......
    keskese (3 lipca 2007)
  • --> sven nyqvist , wydałeś ponad siedem dych na piwa?
    mustaffo (3 lipca 2007)
  • BlackL wants to have the pictures of bb's from the hdsm pal:)
    black L (3 lipca 2007)
  • Dzis w 3miejskim dodatku do GW jakas baba strasznie narzekala na organizacje, ze ciezko sie bylo samochodem dostac itp. Tyle ze trzeba bylo po prostu minimum inteligencji, zostawic samochod w centrum Gdyni i pojechac sobie darmowym autobusem. Poza tym ponoc czekala kazdego dnia po 40 minut na wegetarianskie jedzenie, ciekawe ze ja je kupowalem bez zadnej kolejki. Troche nie rozumiem zachwyrow nad Sonic Youth, rozumiem legenda ale w zyciu nie slyszalem tak slabego wokalnie zespolu, poza tym akustyk totalnie rozlozyl ten wystep, mysle ze np Muse brzmialo 2 razy glosniej.
    greg (3 lipca 2007)
  • dobra to ja wyjade z teoria spiskową: browary sprzedawane na terenie festiwalu miały zaniżoną ilosć alko żeby ludzie pili ich więcej. ja wypilem w sobote z 12 a to już nawet jak na mnie sporo a dojechalem do gdyni o 7rano i nawet powiedzialem dzien dobry jakiemuś dziadkowi w kamienicy w której wynajmowaliśmy chate. ogólnie najlepsze party w roku, fajnie że tyle ludzi z zagranicy jakoś odświeża to klimat i generuje sympatyczne spotkania. bloc party pozytywnie bardzo, bjork, sy, ogolnie żałuje że sie skończyło
    sven nyqvist (3 lipca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)