INNE - FORUM

Open air festiwal 2005 i 2006 i 2007

25 maja 2005

Kto się wybiera?

(jeśli był juz ten wątek podeślijcie linka i usuncie ten wpis)

Norm
  • Tomku - uzasadniając temat Declare Indepndence. Myślę, ze jest to cienki utwór, wyróżniający się jedynie dość prostą kompozycją i ostrzejszym brzmieniem od reszty kawałków na płycie, co na pewno nie sprawia, że jest jakim-kolwiek hi-lightem. Wracając do "wymuszoności" to wystarczy spojrzeć na tekst: "Declare independence, Don't let them do that to you", "Damn colonists Ignore their patronizing Tear off their blindfold Open their eyes", "Start your own currency Make your own stamp Protect your language"... Brzmi banalnie, pastiszowo, wtórnie. Jest prawie o niczym, dobija hymnowy uniwersalizm. No i - było, było, było !!! Toporna kompozycja, nieskomplikowane bity... Nie chce mi się nawet pisać - w tym kawałku nie ma nic ciekawego po prostu. Tak jakby ktoś sobie powiedział - to co jak powinien wyglądać nasz kawałek, który wzbudzi wiele emocji, bedzie ostry i pobudzi ludzi na koncercie - hmm.. no to zapodajmy temat wyzwolenia, walki, indywidualności, dodajmy ostry rytm, który w miarę rozkręcania się utworu przybierze na sile, no i oczywiscie łatwy w podchwyceniu powtarzający się refren... proszę - banał. no i tłum wymachujący ręką w rytm bitu i podskakujący, prawie jak hitler jugend na hitlerze - adolf and the sig-heils normalnie... nie kupiłem tego klimatu wcale. z innej beczki (żeby zabrać głos w dyskusji) - nie mam nic do stylu indie, ani żadnego innego jeżeli ludzie sami mają dystans do tego jak się ubierają - ich sprawa. oczywiście śmieszne są opcje w stylu "przeciwsłoneczne okulary na pół twarzy w nocy". wolę patrzeć na ludzi, którzy dbają o wygląd niż o ludzi, którzy mają go w dupie.
    mateusz w (5 lipca 2007)
  • >relacja z bjork zajebista. az dziwne, ze firmuje to niejaki gulda, (...) firmują to dwie osoby i nie sądzę, żeby ta Bjork była Guldy. a trampki świetnie piorą się w pralce na 40 stopni, schodzi całe błoto. działa w przypadku allstars, inne mogą się rozkleić. może komuś się przyda ta informacja (teraz albo raczej za rok).
    bh (5 lipca 2007)
  • miło z twojej strony, że silisz sie na te riposty i jeszcze sugerujesz, że to ja się nadymam, ale obawiam się, iż kazdą wypowiedzią podkreślasz tylko swój dziecinny snobizm. no, prawie trafiłeś. walę tylko jak muszę.
    chopinpederasta (5 lipca 2007)
  • przeklejam sie tutaj: jaki tytul nosi piosenka Apteki, gdzie Kodymowski spiewa 'katolika filozofia ateistyczna...' czy jakos tak?
    HS (5 lipca 2007)
  • chopinpederasta, ale z ciebie ciec. nadales sie jak balon, ale pomyliles poziom estetyki z moralnoscia. nie mialbys watpliwosci nazwac gownem np. muse (nie obrazajac przy tym nikogo) -gdybys mial gust muzyczny, ale nazwanie po imieniu sposobu ubierania sie wiekszosci ludzi jest juz dla ciebie czynem moralnie plugawym (dlatego, ze nia masz gustu estetycznego, a moda jest dla ciebie ta sama dziedzina co powiedzmy, filatelistyka. a nie jak jest faktycznie, jedna ze sztuk). p.s.gruche wale hobbystycznie, na szczescie nie jestem do tego zmuszony jak ty...
    stefan (5 lipca 2007)
  • >Z tymi ciuchami i lansem to mnie zalamujecie- jasne, lepiej nosic koszule w krate i polar. wioska. To nie wymaga komentarza. Po ultrasach metalu, ultrasy indie. > *gowno*, na ktore *musze* patrzec codziennie w drowcowym tunelu Czystość polskich dworców to temat na oddzielną dysputę, my tu rozmawiamy o ciuchach. hohoho A tak bez żarcików, zaproponował bym ci byś rozwinął tę myśl, ale mam zszarpane nerwy i bałbym się, iż powiedziałbyś, że masz na myśli LUDZI,na temat ktorych masz 100% pewność ze są tak bezwartosciowi, że można nazwać ich gównem, bo ich znasz na wskroś. I nie oceniasz ich na podstawie tego, ze nosza te wiesniackie koszule w kraty i polary. Są nikim i na dodatek bez powodu są tacy pogardliwi i wszystkich oceniają. I bym się zirytował, bo tez takich strasznie nie lubię. Ty natomiast jesteś cool i wporzo. Duzo się masturbujesz?
    chopinpederasta (5 lipca 2007)
  • 1. Bjork/LCD 2. The Roots 3. Groove Armada/Sami-Wiecie-Kto ;] Dizeego ominełam niestety,czega baaaardzo żałuje... w kwestii Sonic Youth to albo jestem za młoda albo musze ich jeszcze kilka razy przewałkować bo nie wyzwalaja we mnie ekscytacji. fajnie fajnie ale bez fajerwerków. na msue awet nie zamierzałam isc, choc w sumie poszłabym żeby tylko to obejrzeć. od strony lanserstwa i wypasu. Beastie Boysów namiotowych tez nie widziałam,choc wolałabym moze nawet od głównej sceny. ale widziałam ich dzień wczśniej w całosci i nie załuję. co Wy na Farel Gott`a i White Rabbit`s Trip? ja nie jestem tu obiektywna...;] mimo całej mej sympatii do kumpli, Farele wymiotli. byli do przodu bo mieli wiecej ludzi i prawie brak konkurencji (to juz końcówka SY). no i mogłabym tak na festiwalu cały rok...mimo błota i jednego posilku dziennie :)
    Marta (5 lipca 2007)
  • Z tymi ciuchami i lansem to mnie zalamujecie- jasne, lepiej nosic koszule w krate i polar. wioska. nawet jesli lans jest ewidentny to i tak wole ogladac taki tlumek niz to gowno, na ktore musze patrzec codziennie w drowcowym tunelu.
    stefan (5 lipca 2007)
  • >A relacja z Bjork - doznałem. Tam wogole było violently happy? no nie było. ale to jeszcze pikuś. prawdziwym majstersztykiem jest twierdzenie ze nie było nic z "volty" w sytuacji gdy utwór z niej zaczynał i kończył koncert hehe
    wojtekte (5 lipca 2007)
  • o, to o bloc party z "gw" tez smieszne: "Choć muzykę londyńskiej grupy można w zasadzie włożyć do tej samej szuflady co twórczość występującego dzień wcześniej tria Muse, jednak sposób jej prezentowania na koncercie był skrajnie różny." w sensie ze i jedni, i drudzy na gitarach graja czy co?
    tomek wasko (5 lipca 2007)
  • >>goście od Y.M.C.A.). >wlasnie, czy to byli dick4dick? nie, ale mieli ten potencjał. >bo naprawdę wątpie by niektórzy ludzie chodzili na codzien ubrani tak jak tam ta refleksja naszła mnie gdzieś drugiego dnia. niestety brak konkluzji, ciężko było o to wszystkich zapytać.
    a psik! (5 lipca 2007)
  • relacja z bjork zajebista. az dziwne, ze firmuje to niejaki gulda, czasem czytalem jego inne relacje z koncertow na pewnym portalu na "s" i tam raczej nie odnotowalem jakis wiekszych wpadek. ale jak widac buda mial racje z wyborcza, ze codziennie podaje przynajmniej "dwa nieprawdziwe fakty".
    tomek wasko (5 lipca 2007)
  • a propos - okulary przeciwsłoneczne zakrywające pół twarzy o godzinie 22 - bezcenne :)
    aoc (5 lipca 2007)
  • >goście od Y.M.C.A.). –NEC, 5/7/2007 10:01 wlasnie, czy to byli dick4dick?
    goro (5 lipca 2007)
  • Lans to był i może tragiczny momentami, ale mnie w to z drugiej strony ucieszyło, bo w mojej mieścinie ludzi lansujących się na modłę nowocześniejszą niz hiphopolo albo woodstock-style jest może z trzydziestu. Na 150tys mieszkanców,3 000 woodstock-kinderpunków i fanów peji jeszcze więcej. A jeszcze wiekszą radochę miałem kiedy wyskoczyłem w przetartym swetrze, starych dzinsach i sztormiaku 2 dnia i patrzyłem na przerazone indie i emo girls nie wiedzące jak pozbyc sie błota z allstar trampek i miniówki z H&M. A relacja z Bjork - doznałem. Tam wogole było violently happy? bo naprawde nie pamiętam, choć ja juz prawie spałem.
    chopinpederasta (5 lipca 2007)
  • oczywiście prócz indie trampeczek i grzyweczek nie można zapomnieć o spodniach "rurkach" w przeróżnych konfiguracjach wagowych nosicieli - od bladych anorektyczek do nie mających kompleksów hippo-lansiar. faktycznie rewia mody. najbardziej bawi mnie to że stopień lansu i szpanu w niektórych przypadkach ocierał się o śmieszność - bo naprawdę wątpie by niektórzy ludzie chodzili na codzien ubrani tak jak tam (nie mówie o jajcarzach ubranych w szlafroki lub jak goście od Y.M.C.A.).
    NEC (5 lipca 2007)
  • http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35611,4283036.html heh, polecam. kilka doskonałych kwiatków w "relacji" z koncertu bjork.
    wojtekte (5 lipca 2007)
  • znaczy akurat "declare.." to byl jedyny utwor z "volty", ktory sie sprawdzil na zywo tam. zreszta jest tez highlightem plyty. nie do konca wiem, czemu on mialby byc wymuszony? rozwinalbys?
    tomek wasko (5 lipca 2007)
  • ośrodek morena: dojście od sceny do autobusu + czekanie na wejście do niego -> dojście na SKM i czekanie na nią -> jazda SKM -> złapanie taksy, albo dojście na Jaśkową... masakra. jeżeli chodzi o koncert bjork i "declare independence" - straaasznie wymuszony utwór. w ustach bjork brzmi dziwnie. jeszcze klimat stoczni gdańskiej ;) proszę. co do ubioru: myślę, że za granicą byłoby bardziej przerysowane towarzystwo. poza tym ja jakoś nie zauważyłem stosów indie-ludzi. a z innej strony - stary - pojedź na łódstok. tam to dopiero jest zróżnicowane towarzystwo.
    mateusz w (5 lipca 2007)
  • a ja kurde nie byłem na muse i nie załuje. bylem w namiocie, nie pamietam co tam grało, ale kurde, laska pod sceną dała lepszy występ niz kolesie na scenie, hyhy :D
    bolek (5 lipca 2007)
  • Rzeczywiście, wszyscy starają się być strasznie oryginalni, jak się okazuje wyglądają zupełnie tak samo:) deszczyk nieco zróżnicował towarzystwo, haha
    black L (4 lipca 2007)
  • wez sie wyluzuj wyluzuj
    bo ci grzywka opadnie (4 lipca 2007)
  • a w bloc party fajnie grali(nawet the prayer), natomiast wokalnie bylo to nie do zniesienia i ucieklem po jedzenie
    krewki (4 lipca 2007)
  • indie trampeczki i grzywki przeszkadzaja to trzeba bylo przyjsc w koszulce kultu łysolcu.
    wez sie wyluzuj (4 lipca 2007)
  • w kolejnosci: bjork(precyzja wykonania+drobiny szalenstwa+brass z choragwiami na declare independence np, i w ogole :D), lcd(nie sadzilem ze pod scena mozna wygenerowac sobie tyle miejsca do plasow) i sy(a myslalem ze juz nie lubie gitar). reszte wkrotce zapomne. w obawie przed blotem i strata jedynych butow nie bylem w sob. reszta zalezala od fuksa-raz byla kolejka po jedzenie, raz nie; z dojazdem podobnie; za rok ma byc sucho i prince.
    krewki (4 lipca 2007)
  • aha no i garnier spoko
    ag (4 lipca 2007)
  • a co nikt nie byl na crazy penisach? rewelacja! +bjork+LCD jak dla mnie reszta nie wzruszala totalnie. no i afrokolektyw9ale to pewnieaki) i mikrowafle (-; no ale nie po to przejezdza sie cala polske co nie i co chcialam powiedziec, to zajebiscie ze spadl deszcz i zepsul wszystkie emo-grzywki i zmoczyl indie-trampeczki i ta cala reszte gowna bo juz nie moglam zdzierzyc
    ag (4 lipca 2007)
  • >>"halo mateuszu, to jak wy zescie jezdzili, przez tczew? ja mieszkam na morenie i dwie godziny to byl max od wyjscia z domu do wejscia do namiotu..." ale to chyba chodzi że morena (ośrodek) na wrzeszczu jest i morena dzielnica. >>Sonic Youth, jak przypuszczałem, okazało się mizerne i nadal nie wiem o co chodzi (z zespołem, z koncertami itp.) Nie bijcie. hehe, przez chwile sie poczułem jakbym usłyszał zgubionego brata bliźniaka. juz myslałem ze jestem sam na świecie... ale koncert byl w sumie poprawny.
    wojtekte (4 lipca 2007)
  • Czy ktos czytał gazetę, w której ktokolwiek ważyłby się zauważyć, że Muse może nie takie zajebiste?
    Museum (4 lipca 2007)
  • A ja ubawiłam się patrząc na to jak jedna panienka przenosiła drugą przez kałuże przy toi toiach i oczywiście obie się skąpały.Oprócz obu koncertów beastie (nadal czekam na zdjęcia od kolesia który stał za mną [przy bramkach, pod namiotem]) było to dla mnie najbardziej widowiskowe przedstawienie.Super.
    black L (4 lipca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)