INNE - FORUM
Open air festiwal 2005 i 2006 i 2007
25 maja 2005Kto się wybiera?
(jeśli był juz ten wątek podeślijcie linka i usuncie ten wpis)
-
sooooo 2004 te najazdy na Borysa, swoją drogą jakiś autorytet musi mieć skoro zawsze znajdzie się kilkanaście osób by wyrazić swoje niezadowolenie z jego opinii
tygrysia maska (12 lipca 2007) -
>czy w jego tekstach jest coś, co go wyróżnia spośród innych dziennikarzy? no to, że emocjonalnie podchodzi do muzyki i że jest osłuchany, a także że jego autorytet nie jest wprawdzie tak duży jak kiedyś, ale w ogóle jest
www.rasiak.pl (12 lipca 2007) -
Lekko przesadzacie z tymi hatepostami. BD ma wolną rękę, może pisać co chce, w końcu to felieton, może zawierać skrajnie subiektywne odczucia. Zamiast tego nie lepiej uznać, że jego autorytet wśród czytelników nie jest już tak silny jak kiedyś? Że jest jedną z wielu osób, która zajmuje się dziennikarstwem muzycznym w Polsce? Emocjonalnie podchodzącym do muzyki, osłuchanym, ale czy w jego tekstach jest coś, co go wyróżnia spośród innych dziennikarzy?
kryptoczytelnik (12 lipca 2007) -
beznadziejna pogoda jako nieodłączny składnik udanego festiwalu = skłonności masochistyczne wynikające ze zbyt silnej relacji z matką negowanie faktu istnienia mechanizmu przymusu dobrej zabawy "zapłaciłem kupę kasy więc musi być dobrze" = trauma dominującego ojca pamiętajmy, zły dotyk boli całe życie
psyholok (12 lipca 2007) -
hm, ja tez przeczytałem felieton Borysa i wydaje mi sie, ze ten przypadek idealnie nadaje sie dla psychologa. Nasuwa się pytanie, czy oczekiwania i nadzieje zwiazane z wystepem i otwarciem wielkiej imprezy, oraz jakby nie było rozczarowanie po koncertowe, zdecydowanie nie przełozyło sie na odbiór całej imprezy? taki Borys, wizualizował sobie świetny występ, szalejące tłumy, może miał nadzieje, ze po koncercie, rozentuzjazmowani fani bedą nosić go w lektyce po terenie festiwalu, ustepować miejsca pod sceną itd, itp... wyszło jak wyszło, więc taka a nie inna, jego ocena tej imprezy
zygmund frojt (12 lipca 2007) -
bardzo mnie ubawiło to narzekanie na zalany parking, ja codziennie dwa razy pokonywałam trasę skmką gdańsk wrzeszcz do gdyni głównej, potem autobus do babich dołów, a potem trasa na piechotę na teren festiwalu. skmki nocą chyba nie muszę nikomu zachwalać. codziennie mimo zakładania na siebie wszystkich możliwych kurtek i bluz marzłam, w sobotę DWA razy zmokłam, upaprałam błotem dwie pary butów, a we wtorek po festiwalu broniłam magisterkę. ogólnie porównanie z zeszłym rokiem, kiedy było to fajne otwarcie wakacji z nieporównywalnie lepszą pogodą (jak byłam na kanye zmęczona, to mogłam usiąść na ziemi, w tym roku można było się w ten sposób utopić w błocie, szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł rozrzucenia słomy albo trocin) wypada negatywnie. ale to są moje subiektywne odczucia, nie przekładają się na to, że sonic youth czy cokolwiek innego zagrało nieporywająco itd. dla organizatorów zdecydowany minus za nieprzygotowanie na złą pogodę i tyle. a z podjarki medialnej najbardziej podobają mi się porównania do glastonbury. nie ma czegoś takiego, jak drugie glastonbury. generalnie gdyby w polsce na przystanek woodstock zaprosić wykonawców z heinekena to byśmy mieli odpowiednik, ale do tego chyba nigdy nie dojdzie.
bh (12 lipca 2007) -
no nie, Glasto to on na bank nie wybierze, ta zmienna pogoda, błoto, tłum rozwrzeszczanych brytoli, nie, nie (hehe) a poza tym komu by się chciało jechać taki szmat drogi?
sivi (12 lipca 2007) -
Wszyscy zwracają uwagę na końcówkę artykułu Borysa, a ta końcówka nie jest najbardziej znamienna. Mnie rozbawił fragment o Sonic Youth. Autor wspina się na tak ogromny pułap subiektywizmu, że powinien zaprzestać wnioskowania w ogóle. "Nie chciało mi się. Sorry." - no i? Kto wie, może za rok na Galstonbury choćby też nie będzie mu się chciało być z przodu na koncercie Radiohead. Po prostu. Duch epokowości nie zstąpi z nieba. Zabawne.
Kazek Pompka (12 lipca 2007) -
ale o co chodzi? komus sie podoba, komus nie; roznimy sie itp; ale cos w tym jest, zwlaszcza ze na george'u dzis bylo fajniej niz na 90% tegorocznych openerow
krewki (12 lipca 2007) -
>http://gigblog.pl/category/opener/ Oooo tak! Dzięki!
Twój Stary (11 lipca 2007) -
1001
ja byłem na Hurricane i błoto tez było... (11 lipca 2007) -
nie mam nic do powiedzenia, chciałam mieć tysięczny post tylko. okej, fajnie było, mimo ze lało. i tyle.
Ewa (11 lipca 2007) -
>ci którym sie nie podobało cierpią na syndrom znudzenia życiowego, zaniku entuzjazmu i pewnie mało co ich już jara no jest cos takiego. poza tym mi sie nie wydaje zeby bloto deszcz tlumy ludzi itd byly atrakcja jak ktos tam wyzej pisze. ale borys za bardzo narzeka. w sumie ciesze sie ze tam pojechalam (sy i dizzee zwlaszcza) a ze trudno bylo sie entuzjazmowac caly czas to chyba normalne, na to nie liczylam.
z (11 lipca 2007) -
http://gigblog.pl/category/opener/
pan miyagi (11 lipca 2007) -
zacznijmy sięmodlić żeby nigdy nie upaść tak nisko i nie byś takimi jak Borys D
Poul (11 lipca 2007) -
TEM bardziej, że SY dali BARDZO DOBRY koncert. Nie wiem, co mieliby, i jak, zagrać, by przekonać do siebie niezadowolonych. Setlista była chyba w porządku. I wykonanie też w pyte. A pani Kim ładnie skakała po scenie. A przecież swoje lata już ma:-)
cze67 (11 lipca 2007) -
nie ogarniam niezadowolonych-były niedawno głosy przecież, że niemożliwe, żeby w ogóle marzyć o sonic youth na festiwalu w pl; typowe od lat 90, że gdy marzenie się urzeczywistnia, publiczność zaczyna mieć je w nosie - vide garbage i smashing pumpkins w spodku kiedyś podczas gdy kilka lat temu przyjeżdżali na niezmiernie hajpowane koncerty jedynie światowej sławy artyści z procol harum i smokie. dla tych, co nie pamiętają.
halciion (11 lipca 2007) -
W sprawie obuwia jeszcze. Na masowe imprezy zabiera się obuwie za kostkę typu dr. M. Nie doskwiera wtedy. I można łazić po błocie i nie marudzić, że mokro i do dupy.
aoc/wujek-dobra-rada (11 lipca 2007) -
Malk On Tent LCD też wolę elektronicznie, ale na koncercie szalałem jak rzadko kiedy. No i nie jestem sobie w stanie wyobrazić możliwości snu na The Roots. A Dizzee rzeczywiście wymiótł zjawiskowo.
rafał rastafał (11 lipca 2007) -
no i zmywak-o to chodzo, o to chodzi :-)fajnie się póxniej wspomina wszytkie te "męki" :D
sivi (11 lipca 2007) -
ale marudy,jakiś taki trend się zrobił na obniżanie rangi tego festiwalu, takie polskie malkontenctwo i narzekactwo, że w sumie to nie ma sie czym podniecać, pogoda nie ta, artyści zagrali co najwyżej średnio, kolejki itp itd, cofnijmy się kilka lat wstecz... kiedy o takim zestawie można było co najwyżej pomarzyć... byłem na heńku od czwartku do poniedziałku i czułem niezwykły smutek gdy się już cała impreza skończyła, nie chce mi się kolejny raz pisać ile zajebistych momentów tam zaistniało, wystarczyło się nieco otworzyć na tę rzeczywistość, już po piątku nie żałowałem ani grosza wydanego na przyjazd choćby w sobote i niedziele nic miało się nie dziać; taka 'zwykła' groove armada zagrała tak, że olałem wyprawę do namiotu po kurtkę przeciwdeszczową, że choc nogi odpadały i zimno to nie dało się nie tańczyć... takie są moje odczucia, już się nie mogę doczekać następnego openera, a jeśli mam jakieś takie wkurwiajace uogólniające wnioski wyciagac to ci którym sie nie podobało cierpią na syndrom znudzenia życiowego, zaniku entuzjazmu i pewnie mało co ich już jara, to się nazywa wypalenie :)
zmywak (11 lipca 2007) -
podjarka mediów po festiwalu wydała mi sie mocno wymuszona
PK (11 lipca 2007) -
>nie wiem, może za mało wyrobiony jestem, za mało koncertów w życiu widziałem Po co wprowadzać podział na "tych osłuchanych" i "tych, którym inni muszą mówić co jest dobre, a co nie"? >wszystko co BD napisze odbija się echem; szkoda tylko że tego chłopaka ciężko jest lubić Borys D da się lubić. "Znam" go tylko z dziennikarskiej, oficjalnej strony, ale osobowości i osłuchania odmówić mu nie można. Szkoda, że zdarzają mu się odjazdy typu "ja wiem wszystko najlepiej i powiem Wam czy dobrze się bawiliście na festiwalu albo czemu wydawało się Wam, że było zjawiskowo". W Polsce na OPENERZE zagrali Sonic youth, The Roots, Beastie Boys, LCD Sounsystem i po raz kolejny Bjork. Brawa dla organizatorów. Może niektóre koncerty nie do końca były trafione, ale po co generalizować, że tłumy wmówiły sobie, że było dobrze?
kryptoczytelnik (11 lipca 2007) -
"ciekawe że wszystko co BD napisze odbija się echem; szkoda tylko że tego chłopaka ciężko jest lubić" to jak z lepperem ;)
hjut (11 lipca 2007) -
fajna postawa: ja się źle bawiłem to i inni musieli się źle bawić:) z drugiej strony ciekawe że wszystko co BD napisze odbija się echem; szkoda tylko że tego chłopaka ciężko jest lubić
sisters (11 lipca 2007) -
moze borys mial wtedy depresje?
psychokiller (11 lipca 2007) -
dawno już nie czytałem takich żałosnych wypocin, narzekania i płaczu jak ten syf borysa - faktycznie widać że nie bywałeś na festiwalach - aż dziw bierze że taki światowiec jak ty - a nie ma pojęcia że deszcz, zmęczenie itp to uroki takich imprez - trzeba se było usiąść wygodnie w domu przed telewizorkiem i pooglądać tvp kultura "Wizualnie było co podziwiać – elektroniczne cacka, sam Mark Bell u boku wokalistki, efektowne światła... Ale to ja mogę sobie obejrzeć w telewizji." człowieku to na co ty liczyłeś? na grad złotych promieni z nieba? na trzęsienie ziemi? dziwne że na koncercie "innej" kapeli dzwięk ssie to "jakoś cie to nie pochłania specjalnie" a na bloc party i bjork narzekasz że bas za głośno, perka za cicho itp. bilety były dość drogie? publika lekko klaskała? czy ty aby nie trafiłeś na jakiś inny festiwal?
gladys (11 lipca 2007) -
fajna szczerość bije z tego tekstu, w koncu to felieton, a nie recenzja, nie ?
100% (11 lipca 2007) -
dobry ten felieton ;-) ciekawe, co by napsiał po Glasto? czepiacie się: mama zapomniała chłopakowi kalosze zapakować do plecaczka, no wiecie jak to było: pierwszy festiwal...daleko od domu...od mamy (hehe)
sivi (11 lipca 2007) -
nie bronię..narzekania sporo...ja mam podobne odczucia co do składu, ale nie mam wątpliwości że jak się komuś podobało-to się podobało:) chociaż wg mnie nie było ani jednego wstrząsającego widowiska...zabrakło ..moim skromnym zdaniem, stadionowego wyjadacza i tyle. Ale to jest też podyktowane tym ,ze akurat mam fazę na mocniejszą muzę..a co ja tu pierdolę
Krist (11 lipca 2007)