INNE - FORUM
Oasis - Don't believe the truth
25 maja 2005Moja druga ulubiona płyta Oasis. Szkoda że nie nagrana w 1997. Guess God Thinks I'm Abel, The Importance Of Being Idle, Love Like A Bomb ...kto nagrywa takie klasyczne piosenki teraz? 2 połówki dwóch ostatnich płyt spokojnie można im wybaczyć bo ten album jest wzorowo melodyjny i czuć klasę.
-
kupiłem kumplowi pod chojnę oasis "don't.." i oczywiście nie omieszkałem wczesniej zripowac albumu do mp3 w celu wysłuchania tak ponoć świetnej płyty.po pierwszym przesłuchaniu odnoszę lekkie wrażenie, że gdy gallagherowie tylko choćby poprawnie pierdną to już dostaną za to wielkie brawa. żaden zespół na świecie nie ma tak wielkiego kredytu zaufania. w sumie metoda całkiem prosta. nie masz pomysłu na muzę najpierw nagraj potężną kupę. każdy następny choćby najbardziej przeciętny album wyda się wszystkim powrotem do wielkiego grania. mówiąc krótko płyta nudzi. kolejny raz nie ma na niej nic nowatorskiego, odkrywczego. goście stoją od 16 lat w miejscu. są jednak dwa numery, które sprawiają że w ogóle postanowiłem skrobnąć cokolwiek o tym albumie. pierwszy to keep the dream alive. ten utwór mógłby spokojnie wzbogacić debiut. naprawdę świetny kawałek (zapętliłem go dziś w aucie jadąc do pracy). drugi to singlowy let there be love, choć można mu zarzucić, że jest za bardzo "beatlesowski". te dwa numery to perły wśród totalnie przeciętnej reszty. generalnie nie wiem skąd ten szum.dużo bym postawił, że adam małysz juz nie wygra nigdy pucharu świata, jednak swobodnie stawiam wszystko, że oasis nigdy nie nagrają już dobrego albumu. chociaż ten keep the dream alive... w sumie wszystko jest możliwe.
lukki (27 grudnia 2005) -
gosh.1. nie napisałem że są wielcy. i co mają do tego kibole. zajebisty argument2. faktycznie chyba co innego słyszeliśmy3. fajny angielski...ja taki nieosłuchany...aż mi głupio
ja (19 czerwca 2005) -
DBTT jest dużo lepsza od poprzedniczek (trzech), promocja słabsza niż przy Heathen Chemistry, do afer wokół płyt U2 nie ma sensu w ogóle porównywac
stefan (19 czerwca 2005) -
1. dla angoli znaczy tak wiele... masz rację, to jedyny zespół, który jednoczy zarówno ludzi słuchających rocka jak i kiboli. wow, faktycznie są wielcy.2. lubię oasis, jeśli don't believe jest lepsza od poprzedniczek, to słyszeliśmy inną płytę.3. get some ears.
gosh (19 czerwca 2005) -
jakbyś wiedziała ile dla angoli znaczy ten zespół to bys nie mówiła o żadnej paranoi. tam każda ich płyta zasze była wydarzeniem. promocja nie jest wiesza niż innych ich albumów. z tym że dont believe jest lepsza od poprzedniczek. to jedyna różnica
ja (19 czerwca 2005) -
a pomyślałeś może, że niektórzy "nie powtarzają w kółko wyświechtanych opinii i sloganów" i może im się ta płyta nie podobać? może oni nie słuchają, ale słyszą? wg mnie wokół DBTT wytworzyła się jakaś parnoja. promocja a la ostatnie płyty u2, ewentualnie r.e.m. people, get some ears!
gosh (19 czerwca 2005) -
ostatnia płytka oasis powala, a wszystkim uprzedzonym proponuję żeby po prostu posłuchali a nie powtarzali w kółko wyświechtane opinie i slogany. co ma k..a wprost do muzyki? to nie jest nawet autorytet w sprawach społecznych. dont believe tht truth wymiatakurde nigdy oasis mnie nie kręciło ale ten album jest po prostu świetny
ja (19 czerwca 2005) -
Ten zespół po "Be Here Now" dla mnie się skończył. Tzn. "Standing On The Shoulder..." było już cienkie jak barszcz i nawet mi się nie chciało już słuchać tego ich "Heathen Chemistry" do końca (same single były nudne jak flaki z olejem). No, ale "Don't Believe The Truth" pozytywnie mnie zaskoczyło. Bardzo dobry album, myśle, że warto posłuchać. Jestem zdziwiony, że się podnieśli.
ojro (19 czerwca 2005) -
omawiana tu recenzja Oasis Kostrzewy, jest taka sam jak playlist Kowalczyka o Othersach
Prima.... (9 czerwca 2005) -
znam są nim green deyowcy ale u nas jakos bez wiekszego odzewu koncert.
synox (9 czerwca 2005) -
znacie bardziej kontrowersyjny zespół naszych czasów niż ci zarozumialcy? bosz przecież każde ich pierdnięcie wywołuje lawine
ryba2801 (9 czerwca 2005) -
choć ja lubię Anię. Tylko lead z "Wprost" ( poetyka leadow = osobna historia), jest odpowiedzią na takie właśnie tezy.
luke (9 czerwca 2005) -
można:"Cudownie mieć świadomość, że jeden z najważniejszych zespołów naszych czasów wciąż jest z nami. Że nadal jest ostoją rock’n’rolla" :)
luke (9 czerwca 2005) -
Nie można chyba nic głupszego o Oasis napisac jak to, że "są największym rockandrollowym oszustwem ostatniej dekady..." no chyba że ktoś spłodzi zdanie w stylu "to kopiści Beatlesów"
stefan (9 czerwca 2005) -
powinienem napisać: "przede wszystkim retoryka".1. musi być "zjadliwie" dla wirtualnego "czytelnika" 2.jasne czy "pro" czy "contra",reszta - zależy od kilku czynników - np. grafika czy humoru ostatniej instancji redagującej tekst :)))
luke (9 czerwca 2005) -
luke ostatni post OTM!
borys d (9 czerwca 2005) -
pisanie o muzie w tygodnikach to zawsze czysta retoryka :))) różnice są tylko w motywacji retorycznych wywodów, nie na poziomie analizy.
luke (9 czerwca 2005) -
przeczytałem tę jego miażdżącą na 800 znaków. nie ma sie co do tekstu przyczepic (moze poza tym ze nie tylko lata 60.), bo o samej plycie jest pol zdania. czysta retoryka. dla odmiany sprawdz allmusic (nie, zeby to bylo w 100% wiarygodne zrodlo). nara do wieczora ;)
Piotrek (9 czerwca 2005) -
ja nie lubię "Wprost", sawicka to żenadaale nie uważam, żeby Rzewuski był uprzedzony. o pierwszych dwóch płytach braciaków pisze stosunkowo pozytywnie.po prostu nie daje się nabrać na hype "oasis: reaktywacja" :)
luke (9 czerwca 2005) -
odnosze po prostu wrazenie - to na marginesie - ze recenzenci we Wprost, o ile to tylko mozliwe, staraja sie "wylamywac" (np. o bardzo ciekawej wystawie pod kuratela Marii Janion nie ma ani slowa, ale tez nie za bardzo bylo im sie jak do niej przyczepic, wiec dali sobie spokoj). z kolei Oasis jest po prostu bardzo latwym celem atakow - efektowne hasla typu "najwieksze rockandrollowe oszustwo" tylko to potwierdzaja. ale pomijajac moje zdanie na temat Wprost w ogole, to Rzewuski jest wyraznie uprzedzony
Piotrek (9 czerwca 2005) -
piotrek - błagam, nie porównuj jurka rzewuskiego z sawicką.to legenda :))) wychował kilka pokoleń,bez niego wszyscy słuchaliby w tym kraju progrocka
luke (9 czerwca 2005) -
nienawiść (w tym wypadku) do Oasis i do prasowej konkurencji tradycyjnie odbiera recenzentom Wprost rozum. check red. M. Sawicka
Piotrek (9 czerwca 2005) -
Jurek Rzewuski w nowym Wprost:"Oasis jest największym rockandrollowym oszustwem ostatniej dekady (...) "Lyla" brzmi jak karykatura "Jumpin' Jack Flash' Stonesów<Don't Believe... bezlitośnie obnaża prawdę o Oasis. zespół, który przed 10 laty dumnie rzucił wyzwanie The Beatles i wielkiej brytyjskiej tradycji rockowej, dziś już tylko rozpaczliwie rywalizuje z samym sobą. Jeśli nawet nowa płyta jest lepsza od wszystkiego, co bracia G. nagrali od czasu <Be Here now>, nie musi oznaczać, że jest dobra.itp itd
luke (9 czerwca 2005) -
"fookin' bollocks! where's the rock?"
borys d (7 czerwca 2005) -
Rzeczywiscie 'Meaning od Soul' to chyba żart jest jakiś. nie wiem gdzie był producent, kiedy załoga postanowiła nagrac taki song z akustycznymi gitarami.
stefan (6 czerwca 2005) -
Zgadzam się. w tych 2 songach Liama ('Love Like a Bomb', 'Guess God Thinks I'm Abel') jest więcej geniuszu Lennona niż we wszystkich pozostałych wydanych w przeciągu roku.
stefan (6 czerwca 2005) -
Pytam cytatem: "Where are the fookin' tunes ?" :)
luke (6 czerwca 2005) -
liam napisal dwie najlepsze piosenki na tej plycie
Piotrek (6 czerwca 2005) -
Czekam tylko aż z oasis wyleci zajebiście wtórny liam a jego brat zacznie myśleć nad solową płytą. Zasadniczo płyta lepsza od poprzedniej, ale jak słysze takie gnioty jak "meaning of soul" to sie zaczynam zastanawiać czy oni wogóle na poważnie tak...
michał (5 czerwca 2005) -
gacek kiedys była facetem, na imie miała wacek, nie wiedzieliscie?
Wacek (5 czerwca 2005)