INNE - FORUM

animal collective

5 lipca 2007

fireworks!!! Oooooh! Ahhh! Awwww!

http://www.pitchforkmedia.com/page/forkcast/44017-animal-collective-fireworks-video

P@w
  • I zeby nie było że świat jest pełen niespodzianek itd, znam naprawdę sporo osób karykaturalnych, agresywnych, śmiejących się do piosenek bloodhound gang, plującym w panierkę itd. Ale Andrzeja nie kupuję.
    szczur (17 marca 2009)
  • Ale chłopaki. Zastanówmy się. Konserwatywny fizyk-dziennikarz? Z mnóstwem catchphrases, wypisujący po nazwach albumów ich pozycję na liście Billboardu, podkreślający narodowość muzyków? Widzieli design bloga? Rzekome sześć książek z okładkami wyglądającymi na zmontowane w paincie- o właśnie, każecie mi wierzyć, że koleś piszący niewiarygodnie złym stylem i posługujący się zdaniami "zresztą model standardowy uważam za jedną wielką przesadę i aż boję się myśleć co zrobią dostający miliardowe dotacje jego fani, jeśli bozon higgsa nie zostanie odkryty" wydał 6 książek? I jeszcze te zdjęcia! http://republika.pl/blog_ch_3651035/4473141/sz/jw.jpg http://userserve-ak.last.fm/serve/252/5136182.jpg No, David Blaine. Andrzej to jakiś szalony projekt redakcji porca i powiedziałbym że poroniony, bo przerysowany, nieautentyczny i w chwili obecnej nawet nieśmieszny.
    szczur (17 marca 2009)
  • ja od początku mówiłem, że Andrzej to prowokacja, która ma podtrzymać żywotność forum
    dżdżawka (17 marca 2009)
  • posty andrzeja ciagle wpedzaja mnie w zdumienie. ja wciaz zastanawiam sie czy to nie jest jakas mega kreacja internetowa, bo przeciez nikt nie moglby takich rzeczy wpisywac na serio.
    em c (17 marca 2009)
  • ale andrzej, jakbyś ty kurwa miał jakieś pojęcie o fizyce i nauce to byś nie pierdolił trzy po trzy tych bzdur, HOLISM IS DEAD, już Popper to wiedział, a rozkład statystyczny ma się do sztuki nijak.
    bumbum (17 marca 2009)
  • to cytując pandę z katowic "jakie eksperymenty? my tylko chcemy robić muzykę taką, jaką lubimy. wcale nie wykluczam że kiedy wejdziemy znowu do studia, wyjdzie coś bardziej podobnego do Indian niż Strawberry Jam" :) choroba zawodowa fizyków- wiara w posiadanie jedynej racji. zawsze, andrew to jedynie potwierdzenie.
    ach ależ (17 marca 2009)
  • "ale ja nie jestem dziennikarzem, bo uważam, że dziennikarze w czasach wolności informacji i dostępu do internetu przestają być potrzebni. Jestem fizykiem." chuja nie fizykiem. Andrzej, spójrz prawdzie w oczy. Jesteś jebanym kretynem i botem. scałkuj sobie proces wypierdalania (dzięki. poprawiłem sobie humor)
    17 (17 marca 2009)
  • andrzej, skończ z grzybami
    luk (17 marca 2009)
  • sprawa jest w istocie prosta i rzeczywiście sprowadza się do tezy: prawdopodobieństwo, że Animal Collective piszą same udane utwory jest mało prawdopodobne. Bo nawet przyjmując, że to prawda, wartość 1% wynika z faktu, że tak ekstremalne zdarzenia sytuują się właśnie na obrzeżach (ogonach) rozkładu normalnego, stąd właśnie ta liczba 1%. i nie myślę, aby zastosowanie metod statystycznych = bełkot, bo stosowanie rozkładu normalnego do eksperymentów muzycznych to tylko kwestia odpowiednich założeń.
    Andrzej (17 marca 2009)
  • Więc jako fizykowi radzę ci jak bratu - zajmij się fizyką.
    ryba (17 marca 2009)
  • Mój Boże, Andrzej, dzieci boją się iść na politechnikę czy uniwerek przez takich geniuszy jak ty. Deficyt inżynierów to wyłącznie Twoja wina, gdyż swoją erudycją (zwłaszcza w kwestii fizyki, moi koledzy z liceum się zbuntowali i rezygnują z uczenia się tego przedmiotu, bo dyrekcja nie chcę przyjąć Cię w zamian za obecnego belfra) porażasz wszystkich, którzy mieli w sobie chociaż resztki ambicji. Skończ i z fizyką i z muzyką, bo chłopie, przeruchasz te dziedziny wszerz i wzdłuż tak, że nie będzie można czerpać żadnej przyjemności z ich zgłębiania.
    Walę sobie przy postach Andrzeja (17 marca 2009)
  • Traktowanie utworów z Water Curses nie jako odrzutów, ale jako "utworów niepasujących do koncepcji Strawberry Jam" się kupy nie trzyma. Dlaczego? Wynika to z rozkładu statystycznego, bo prawdopodobieństwo zdarzenia, że "wszystkie eksperymenty Animal Collective są w 100% udane" wynosi 1% licząc wedle rozkładu normalnego (z T- studentem dla tak małej liczby utworów wyszłoby podobnie) –Andrzej, 17/3/2009 14:50 Andrzej, gówno się znasz na statystyce, a może nawet się znasz tylko próbujesz wcisnąć kit przeciętnemu użytkownikowi porcys, który za dużo o tym pewnie nie wie. Co nie zmienia faktu, że w tym co napisałeś powyżej nie ma ani 1% sensu, czy to licząc z rozkładu normalnego, log-normalnego, Gamma, Beta, F-Snedecora, Weibulla czy jakiegokolwiek by nie podać. Niby co ma rozkład normalny? Stopień udaności eksperymentów Animal Collective? A jak to mierzysz? W procentach? W promilach? Inaczej? A czy sprawdziłeś zbieżność dystrybuanty empirycznej do teoretycznej testem Shapiro-Wilka dla małej liczby utworów, Kołmogorowa-Smirnowa lub Cramera-Von Misesa dla większej? A czy nie przyszło ci może na myśl, mistrzu nauk wszlekich, że ilość eksperymentów/utworów to cecha dyskretna i nie można używać rozkładów ciągłych? Mógłbym wymyślić jeszcze wiele pytań, na które pewnie nie udzielisz odpowiedzi, tylko po co? Zamiast po prostu powiedzieć: 'prawdopodobieństwo, że wszystkie eksperymenty Animal Collective są dobre jest bardzo małe', to silisz się najakiś pseudointelektualny bełkot, który jeszcze do tego nie ma merytorycznego sensu. Po co?
    Mateusz M (17 marca 2009)
  • andrzej, kocham cie
    ac hater (17 marca 2009)
  • ale ja nie jestem dziennikarzem, bo uważam, że dziennikarze w czasach wolności informacji i dostępu do internetu przestają być potrzebni. Jestem fizykiem. To, że AC powiedzieli "nie pasowały do koncepcji strawberry jam" to eufemizm. Podobnie członkowie Metalliki nie mają innego wyjścia jak chwalić produkcje Ricka Rubina, bo gdyby ujawnili powszechnie wiadomą prawdę o skopaniu produkcji Death Magnetic ich płyta przestałaby się sprzedawać i przyniosłaby milionowe straty wytwórni.
    Andrzej (17 marca 2009)
  • >>Traktowanie utworów z Water Curses nie jako odrzutów, ale jako "utworów niepasujących do koncepcji Strawberry Jam" się kupy nie trzyma. jak to się nie trzyma, co się nie trzyma. a jeśli sami członkowie AC tak postrzegają tę EP-kę, to co? twoja potencjalna rozmowa z aveyem tare'em wyglądałaby mniej więcej tak: on ci mówi "nie pasowało nam koncepcyjnie na SJ kilka utworów, to wrzuciliśmy je na osobną czwórkę, bo uznaliśmy że są na tyle dobre, że powinno się z nim zapoznać szersze grono słuchaczy", a ty wtedy ripostujesz "ale avey, ale ta epka jest nie do końca udana" - "dlaczego tak sądzisz?" - "bo zgodnie z prawami fizyki każdy odrzut jest nieudanym eksperymentem, zatem nie mogło być inaczej". (behind the scenes: "jesteś najbardziej niepoważnym dziennikarzem z jakim gadałem" - "ja tak o sobie nie myślę")
    ryba (17 marca 2009)
  • –ryba, 17/3/2009 14:45 właśnie słucham, in the mouth a desert
    luk (17 marca 2009)
  • nie zrozumiałem
    telewizorhead (17 marca 2009)
  • Traktowanie utworów z Water Curses nie jako odrzutów, ale jako "utworów niepasujących do koncepcji Strawberry Jam" się kupy nie trzyma. Dlaczego? Wynika to z rozkładu statystycznego, bo prawdopodobieństwo zdarzenia, że "wszystkie eksperymenty Animal Collective są w 100% udane" wynosi 1% licząc wedle rozkładu normalnego (z T- studentem dla tak małej liczby utworów wyszłoby podobnie)
    Andrzej (17 marca 2009)
  • puść sobie pavement
    ryba (17 marca 2009)
  • kilkanaście powyższych postów spowodowało we mnie poczucie małości człowieka :(
    luk (17 marca 2009)
  • bozony, nie bozony, doświadczenia super-kamikaze czy coś, a co jeśli odrzuty z płyty potraktujemy nie w kategoriach nieudanego eksperymentu lecz jako utwory, które po prostu nie pasowały do koncepcji tejże płyty, he? cała ta misterna konstrukcja się sypie niczym domek z kart. śmieszne to wszystko
    ryba (17 marca 2009)
  • ja tego nie mam z ac. ja to mam z pavement. nie wiem czemu właśnie z pavament, ale kurde, czuję się lepszy jak ich słucham, i can't help it.
    mja (17 marca 2009)
  • akurat w fizyce granice udanego eksperymentu również bywają "rozmyte". Przykład? Eksperymentalne potwierdzenie istnienia masy neutrin i doświadczenie Super-Kamiokande, które przynosiło wyniki różne aż o 90% od przewidzianych przez Model Standardowy, a fizycy byli zachwyceni, że "zgadza się chociaż rząd wielkości". Zresztą model standardowy uważam za jedną wielką przesadę i aż boję się myśleć co zrobią dostający miliardowe dotacje jego fani, jeśli bozon Higgsa nie zostanie odkryty.
    Andrzej (17 marca 2009)
  • nie, nie jest. bo eksperyment w fizyce może nas zaprowadzić albo do wyniku albo do dupy. na giełdzie jest już inaczej, powiedzmy, że tej analogii dałoby się bronić.
    mja (17 marca 2009)
  • ja tak o sobie nie myślę, abym "pierdolił" bo eksperyment jest eksperymentem zarówno w fizyce, twórczości muzycznej czy podejmowaniu ryzyka w inwestycjach giełdowych. Zwłaszcza, że istnieje bogata literatura łącząca wszystkie te dziedziny.
    Andrzej (17 marca 2009)
  • andrzej, nie jest w klubie twoich haterów, ale tym razem ostro pierdolisz w kwestii analogii pomiędzy nieudanymi pomiarami fizycznymi, a ekperymentami muzycznymi. naprawdę nie widzisz różnicy? w dodatku najpierw budujesz jakieś piętrowe analogie giełdowe, żeby potem napisać, że w gruncie rzeczy nie warto eksperymentować. proponuję raczej pogadać o moim góralskim tropie. ciekawszy temat.
    mja (17 marca 2009)
  • ja zauważam tylko, że eksperymenty muzyczne zwiększają ryzyko porażki. Bo owszem, z jednej strony bywają odkrywcze jak Autobahn Kraftwerk czy Astigmatic Krzysztofa Komedy. Ale z drugiej strony bardzo łatwo o błędy - bo co twórczego jest w 15-minutowym szczekaniu psa na płycie Piough Butthole Surfers? Animal Collective wyeliminowali błędy w swoich eksperymentach, bo doskonale wiedzą, że ich EPka Water Curses była nieudana, tj. w 3/4 zawierała odrzuty ze Strawberry Jam. Odrzuty, czyli nieudane eksperymenty. To tak, jakby po wynikach eksperymentu o zjawisku Aharonova-Bohma ci sami fizycy opublikowali jeszcze suplement w postaci nieudanych pomiarów. Dlatego Ewa jak na swój wiek nagrała doskonałą płytę, bo nie ryzykuje eksperymentami, a więc jej piosenki rzeczywiście mogą się podobać. Oczywiście Ewę odkryli za nas Czesi, bo w polsce nadal mamy reklamowanie pupilków komuny w rodzaju Waglewskiego i jego synów. Aż mdli mnie odtego, dlatego wolę szczerość Ewy i z polskiej płyty Cicho polecam "Dokąd nas niesie", bo ta piosenka doskonale pokazuje, jak może Ewa rozwinąć się w najbliższej przyszłości.
    Andrzej (17 marca 2009)
  • > Dobrze ze jednak twoje zdanie jes marginalne i się nie liczy, eh... Uff, nie zagraża, nie liczy się, uff. (też nie zgadzam się z opinią Andrzeja, ale panowie, po-lu-zuj-my).
    meical (17 marca 2009)
  • chciałem lekko zmienić temat, bo zauważyłem coś frapującego, żeby nie powiedzieć fascynującego. wpływy polskiej, góralskiej muzyki na ac i person pitch. nie zawsze i nie wiem w sumie, bo możemy mieć do czynienia albo z inspiracjami jakąś inną ludową muzyką bazującą na podobnych melodiach i hmm.. emocjonalności, albo zwykły przypadek. ale bez kitu. wiem, że góralska muzyka została sprostytuowana przez jakichś grubych mroczków z puzonami, ale posłuchajcie sobie chociażby derek'a. albo chórki w no more runnin - ta harmonia to jest kurwa góralska muzyka, nawet głosy brzmią podobnie. a przede wszystkim zróbcie sobie ekperyment - włączcie sobie comfy in nautica, wyobraźcie sobie w tle, równo z tymy pionami, które tam są cały czas skrzypce grające taką góralską kwintę i zacznijcie sobie śpiewać góralski tekst na tą melodię w stylu 'nas janicek posedł w tatry wzion ze sobom ciupazecke, oj nas janicku złoty, kazes od nas posedł?' etc. i kurwa nie piszcie mi, że z każdą muzyką tak się da, bo się nie da.
    mja (17 marca 2009)
  • to do andrzeja było.
    dzieciak (17 marca 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)