INNE - FORUM
Open air festival 2008, 2009, 2010
5 lipca 2007Już na zapas otwieram nowy temat bo poprzedni nie zawierał tych dat ;) No więc możecie zacząć litanie próśb i oczekiwań a w przyszłości zdać relacje.
-
Na tegorocznym openerze nie posikałem się ani razu, bo i widocznie nie było na czym sikać... Zabrakło M.I.A. której to prognoza występu przesądziła o mojej wizycie w Gdyni w tym roku. Podsumowując - osobiście spędziłem bardzo miły weekend, zostawiłem parę stówek w kieszeniach organizatorów i całego zaplecza gastronomiczno-logistycznego, spotkałem znajomych których dawno nie widziałem i doznałem uczucia, że nie bawią mnie już w ogóle duże festivale. Wrażenie całego festivalu było lepsze niż rok temu, bo deszczu przecież nie było - kolejek też jakby mniej. Bliżej mieszkałem - zamiast kolejką SKM, od autobusu miałem 2 min drogi na piechotę do mieszkania przy dworcu PKP. Ale nie było żadnej z gwiazd, którą chciałem bardzo zobaczyć. No może były takie, których koncerty zawsze mnie omijały - Roisin Murphy, Kobiety... W każdym razie festival promieniował klimatem prowincjonalnego zlotu przebrzmiałych gwiazd (który to fakt odbił się na rutynowości, a czasem nie powaznego traktowania publiczności (fisherspooner) przez gwiazdy koncertów). Koncerty na które szedłem przypadkowo (Badu, Editors, Jay-Z, Chemical Brothers) zdecydowanie lepiej odebrałem niż te na ktore czekałem. Tak więc koncerty które najbardziej mi się podobały to: Jay-Z - mimo rutyny rozbujał totalnie cały festival. Roisin Murphy - dwa razy umkneła mi sprzed nosa, za trzecim ją zobaczyłem. klasa, kobiecość i autentyczny indywidualizm (jako opozycja to fatalnego kiczu i pseudo nowego stylu jaki zaproponował Fisherspooner). Erykah Badu - nie zostałem na całym koncercie, ale godzina, przez którą obserwowałem ją pod sceną nie znudziła mnie (może trochę). do tego spokojnie moge dodać to co napisałem o Roisin - dwie kobiety, które używają do wyrazu podobnych środków, ale dwie różne osobowości i dwie odmienne jakości. prawdziwa kobiecość. Editors - fakty mówią same za siebie - polacy nie umieją grać dużych koncertów tak jak "ludzie z zachodu" - mimo miernych piosenek i ciężkiej strawności na płytach zespół zatrzymał mnie na 1/2 swojego koncertu w zainteresowaniu. to był dobry koncert. Muchy - trzeba dać im sztamę, że chłopaki poradzili sobie o kilka razy lepiej niż zespól który rok temu otwierał festival. gdyby nie generalnie słabsze nowe piosenki, moje obycie z materiałem, no i wczesną porę to byłby dobry koncert. Anegdotka zaszłyszana w autobusie: Jedna laska pyta się drugiej: "Co to jest to Lao Che? Coś takiego jak Muchy". Druga: "Nieee, zupełnie coś innego, takie wesołe i skoczne". Pierwsza: "Aaaaaa to dobrze, że coś innego niż Muchy." Massive Attack - zmęczona legenda, wydaje jeszcze jakieś dzwięki. TearDrop i Angel na żywo - miód. Tekst o Piotrze Kupisze (Kupichu, nie wiem jak to się pisze, ale "Kupichu" brzmi prawie jak GłupiChuj) na wielkim ekranie, zajebista oprawa graficzna - łał. Nowe kawałki - koncertowo: 2.0. Teraz porażki i słabe koncerty: Fisherspooner - masakra, muzycznie spoko, ale kicz oprawy i teksty w stylu, że to dopiero próba generalna i bedzie dużo pomyłek to delikatna osrewka rangi festivalu. poza tym jestem pewien, że kilka kawalkow grali z playbacku - nie wiem, czy ktoś też zauważył. Biff - eklektyzm mody sprzed 2-5 lat. żebracze i żałosne wołania wokalistki o zapraszanie ich do swoich miast. Fujiya & Miyagi - Ostatnia plyta mnie urzekła kilkoma kawałkami - koncert sztywny i nudny Interpol - przez pierwsze 30 sekund wypas. potem - sztywność, nuda i kawąłki z ostatnich dwóch płyt. Cocorosie - tłum, nic nie było słychać. zespół definitywnie nie sprawdza się na koncertach. widzialem drugi. neistety płyt nie sluchałem wcale (poza holem berlinskiego hostelu, gdzie brzmialo to fajnie). jakoś wcale nie podniecają mnie te dziewczyny. potem poszły na erykę badu pod scenę po drugiej stronie barierki i dawały autografy - how lame is that?! dawać autografy na nie swoim koncercie... Goldfrapp - nudy. Kobiety - zawód. nudy, średnie aranżacje starych utworów. Chemical Brothers - nie wiem gdzie zawrzeć ten koncert - ja chemicalami nigdy się nie podniecałem. koncert - jak z puszczonej płyty - nawet muzykow za konsoletami nie bylo widać. natomiast plus za udźwignecie dyskoteki dla 50 tys ludzi... To na tyle.
mateusz w (12 lipca 2008) -
ja pierdole ignorujcie tego andrzeja i przestanie tu pisac proste koles sobie jaja robi a wy dajecie sie wciagac w tą gre
jurek (12 lipca 2008) -
buda vs leszczynski, to bylaby ekscytujaca konfrontacja –rageman, 12/7/2008 14:24 napisz to w dobrym wątku a może zaproszą ich na przyszłoroczną 'muzyke a biznes' ;>
haha (12 lipca 2008) -
buda vs leszczynski, to bylaby ekscytujaca konfrontacja
rageman (12 lipca 2008) -
Na swoim blogu Andrzej napisał: "zespół RADIOHEAD, który konsekwentnie odrzuca propozycje grania na festiwalu w Babich Dołach z powodu organizatora, któremu nie ufa"
Wnikliwy czytelnik (12 lipca 2008) -
dzizys, jak mozna dyskutowac z kolesiem, ktory, co wlasnie do mnie dotarlo, po prostu nie rozumie co sie do niego mowi. no chyba ze tomasz wasko zgodzil sie z andrzejem na privie, ale nie chce sie do tego przyznac hehe. ale cos czuje, ze jak przeczyta wypowiedz andrzeja o rzekomej zgodzie to go krew zaleje parokrotnie. panie Andrzeju, czy Pan chce by z panskim zdaniem sie liczono? powaznie sie pytam. czy wystarczy tylko ze pan sobie powypisuje cos na blogu i porcysie? no i nie chce zaczynac kolejnej dyskusji z dupy, ale musze sie spytac: co Panu przeszkadza Nigdy Wiecej?
rageman (12 lipca 2008) -
Dwie sprawy: 1. Andrzej, czy Ty byłeś na tegorocznym openerze? Bo jakoś Twoje odpowiedzi odnoszą się w dużej mierze do zeszłego roku więc się zgubiłem. 2. Erykah Badu była przesunięta ponieważ bas basisty (masło maślane) poleciał do Lizbony a nie do Warszawy i w związku z czym były problemy. A sama Erykah wstępnie ponoć bardzo chciała grać właśnie o 19.
łh nzlg (12 lipca 2008) -
antynarodowe think tanki w stylu Nigdy Więcej (!) ale ja tak o sobie nie myślę, abym nazywał się "leszek" i miał "urojenia" (!!!!!!!!!!!!) myślę, że wykorzystanie powyższej formuły nigdy jeszcze nie było tak śmieszne.
db (12 lipca 2008) -
ale ja tak o sobie nie myślę, abym był ograniczony, miał kompleksy. I naprawdę jest mi obojętne czy dla kogoś liczy się moja opinia. Bo mam świadomość, że inteligencja jest cechą na tyle wyjątkową, że nie wszyscy potrafią dyskutować w oparciu o argumenty. Przykład? Reklamy - rzadko kiedy opierają się na argumentach. Dlatego wolę dyskutować o Babich Dołach na trochę innym poziomie, niż reklama, bo jak mawał Cat-Mackiewicz: "tylko prawda jest ciekawa".
Andrzej (12 lipca 2008) -
Naprawdę nie wiem jak można być człowiekiem o tak ograniczonym światopoglądzie jak Andrzej Buda. Przecież to nic innego jak jakieś kompleksy i egocentryzm faceta, który myśli że jego opinia się gdziekolwiek liczy, a jest gówno warta.
Hesus (12 lipca 2008) -
a gdzie te argumenty, bo chce poczytać, a nie wiem gdzie tego szukać...poważnie mówię!
dzizas (12 lipca 2008) -
ale ja tak o sobie nie myślę, abym nazywał się "leszek" i miał "urojenia", bo zapis naszej dyskusji jest oczywisty i po wymianie zdań Tomek raczej nie kwestionował moich argumentów.
Andrzej (12 lipca 2008) -
>–Andrzej, 12/7/2008 09:50 aha i nawet na offie juz w tym roku byłes... jeżeli uwazasz ze Wasko sie z toba zgodził w dziewięciu punktach, to ja wysiadam... i przestań pajacowac z tym Rock im Park, bo ten festival ma 3 sceny, z których dwie najważniejsze czyli Center Stage i Alternastage nie maja zednego jebanego zadaszenia. http://www.rock-im-park.de/index.php?navi=1&rid=27 szczytem braku inteligencji jest nie wychwycenie przez ciebie sarkazmu i ironii w wypowiedzi Ziółkowskiego dotyczacej 'działania celowego' w opóznieniu samolotu ze Szwajcarii...
darw (12 lipca 2008) -
ale naprawde dajcie już spokój leszkowi, bo chłopak się tak nakręca że zaczyna już mieć urojenia - np że tomek wasko "sie z większością jego informacji zgodził"
zwobot (12 lipca 2008) -
mnie chodzi tylko o ty, aby Alter Art przestał oszukiwać ludzi. Bo wbrew reklamie, impreza Alter Artu w Babich Dołach naprawdę nie jest profesjonalnym festiwalem. Zareagowałem, bo widzę ogromną niezgodność reklamy z rzeczywistością. Podobnie reagowałem na zeszłoroczny off festiwal, reklamowany nieadekwatnie do zawartości. Na szczęście w tym roku Artur Rojek zadbał o niego bardziej:-) Dlatego wypunktowałem 10 obciachów Openera, a nawet Tomek Waśko z większością moich informacji się zgodził - różniliśmy się tylko odnośnie pogody, bo ja twierdziłem, że profesjonalny organizator powinien być na nią przygotowany. Na przykład Rock Im Park zadbał o zadaszone miejsca dla publiczności, z kolei Rock Am Ring położony jest tak, że bajora pod scenę nie mają prawa się zdarzyć. Przygotowanie na pogodę leży też w interesie Alter Artu - vide zeszłoroczny Coke Festival, kiedy dzień przed koncertem wiatr porozbijał im telebimy. Choć nie przepadam za przystankiem Woodstock (bo doczepiają się do niego antynarodowe think tanki w stylu Nigdy Więcej), to niech Ziółkowski uczy się choćby od Jurka Owsiaka, który potrafi doskonale zorganizować koncert nawet w deszczu, bo lokalizując imprezę na wzniesieniu uniezależnia się od pogody. Szczytem hipokryzji jest też wypowiedź, że opóźnienie Eryki Badu to "działania celowe". Tego typu akcje nadają się do komedii "Alternatywy 4", gdzie też wmawiano ludziom iż brak mięsa w sklepach to "działania celowe".
Andrzej (12 lipca 2008) -
no ale Roisin, jak tak bardzo szykowała się na koncert The Raconteurs, i jeśli rzeczywiście ten koncert obejrzała, to mogła być później spanikowana i reakcją jej publiki zawiedziona, bo pogowania to u niej nie było ;) a dokument strasznie miałki, wywiad z Goldfrapp na łonie natury tylko mi się podobał i nie za samą treść ale za miejsce, wyprowadzili biedną Alison gdzieś w pole wywiady z polskimi gwiazdami Brodka, Kozak itp, po co, na co? za to gwiazdy zagraniczne zaprezentowano tylko, jak się uczą polskiego... poza tym największą gwiazdą festiwalu był Gentelmen i Lao Che, jak wynika z dokumentu... poza tym był to festiwal teatralny, jak wynika z dokumentu... poza tym, na festiwalu nie wystąpili Chemical Brothers, jak wynika z dokumentu...
dzizas (12 lipca 2008) -
>–Andrzej, 12/7/2008 07:26 ciebie tam chyba nie przyjeli na wolontariusza i postanowiłes w odwecie urzadzić internetowa krucjate przeciwko alter art... po pierwsze: dlaczego ogladałes relacje o 22.15 zamiast bawic sie na idealnie zorganizowanym koncercie znakomitej artystki N. Furtado? po drugie: gratuluje przenikliwosci i bystrości zmysłu wzroku, mało kto jest w stanie tak dobrze ocenić efekty wizualne jak Ty, majac do dyspozycji 5min relacji telewizyjnej z duzej sceny...(polecam lukniecie na filmiki z Chemicali i Massive) po trzecie: przejrzałem twoje '10 obciachów' i stwierdzam, ze 80% tych wypocin to stek bzdur, do których nie chce mi sie nawet poszczególnie odnosic (zreszta wasko dosyc zgrabnie to wypunktował). byłem na kilku duzych festivalach w belgii i niemczech (m.in. wymieniany przez ciebie rock im park, który wcale nie jest usytuowany na zadnym wzniesieniu) i powiem to po raz kolejny - mamy w Polsce na prawde dobrze zorganizowany festival nie odstajacy poziomem od zachodnich tego typu imprez.
darw (12 lipca 2008) -
i dowodzi andrzeju ze nie bylo cie na tym festiwalu. byles na chemical brothers? albo jayu-z? poza tym jaki argument. relacja okropna, zeby bolaly od tej sadowskiej (jak robila sztuczny usmiech przy wywiadzie z roisin- ja pierdole!), materialy wybrane okropne, wyszlo na to ze drugi woodstock. nic o alterspace, grach i innych ciekawych rzeczach dzijacych sie w okolicy. za dlugie fragmenty piosenek. tvp2 sie nie wyrobila
mt (12 lipca 2008) -
właśnie w relacji TVP2 wyszło na jaw, jak straszne oświetlenie panuje na tej imprezie - rodem z XX wieku, kompletnie nieprzystosowane do wielkich festiwali i relacji telewizyjnej. I to nawet na scenie głównej. Zero efektów specjalnych. Pod względem oświetlenia impreza w Babich Dołach rzeczywiście ustępuje przysłowiowym Hitom na Czasie i praktycznie większości polskich koncertów 2008 roku.
Andrzej (12 lipca 2008) -
a ktos sprawdzal scene mlodych talentow czy jak to tam sie zwie? cos godnego uwagi? –rageman, 11/7/2008 20:53 przyjechali explosions in the sky z tczewa
pablo (12 lipca 2008) -
powinni zabronić na emisje takiego szitu. ("reportaż"z open'era na tvp2)
megi (11 lipca 2008) -
a ktos sprawdzal scene mlodych talentow czy jak to tam sie zwie? cos godnego uwagi?
rageman (11 lipca 2008) -
dziś o 22:15 w dwójce materiał czterdziestominutowy o tegorocznej edycji festiwalu.
program tv (11 lipca 2008) -
fajna dupa z niej
pajonk (10 lipca 2008) -
>roisin nigdy nie zakłada bielizny na koncertach? Widać coś na dole? Jakieś zdjęcia?
Poka poka! (10 lipca 2008) -
roisin nigdy nie zakłada bielizny na koncertach? –carlos sastre, 10/7/2008 10:44 w górnych partiach nie zakłada, bo twierdzi, że ma za małe: http://www.stubru.be/node/62039
stanik (10 lipca 2008) -
roisin nigdy nie zakłada bielizny na koncertach?
carlos sastre (10 lipca 2008) -
to raczej przez zeszłoroczną pogodę. Roskilde też się nie wyprzedało. Zawsze tak było po ulewnych deszczach, że bilety sprzedawały się gorzej.
pankracy (10 lipca 2008) -
http://www.dziennik.pl/kultura/muzyka/article204786/Czym_festiwal_w_Roskilde_kusi_ludzi_.html –wymasują nogi?, 9/7/2008 22:06 swietna reklama, az chce czlowiek sie skusic. I w sumie przesadna prawda w punkcie 11 - ja juz tego doznaje - nie mam ochoty chodzic na koncerty, zwlasza gwiazd - przewidywalnosc, schematycznosc itp itd. To jest to aby zaczerpnac troche swiezosci spotkanej po raz pierwszy. Taki WOMAD np. ahhhh moze dlatego nawet glastonbury pierwszy raz o 1993 nie sprzedalo wszystkich biletow? az 3 tys zostaly wolne
sas (10 lipca 2008) -
nogi myją i masują w namiocie kościoła ewangelickiego
wie bo był (9 lipca 2008)