INNE - FORUM
porcys.com - naga prawda
29 czerwca 2007Najwyższy czas skończyć z szerzącą się obłudą i przejżeć na oczy! Odkrywamy prawdę o PORCYS!
1) Porcys wcale nie jest niezal. Porcys to czysta komercha. Mają domenę .com!
-
u nas na prowincji nie do pomyslenia!
zbulwersowany (22 lutego 2008) -
a nie wiem,jakieś forum muzyczne czy coś.
paj (22 lutego 2008) -
co tu sie dzieje?
zbulwersowany (22 lutego 2008) -
dzięki,nie trzeba.wiem co napisałem,nie musisz się przypierdalać(no chyba,że musisz).
paj (21 lutego 2008) -
> PAJ: "wszak ich percepcja jest różna" Poproś swoją starą, żeby ci sprawdziła w słowniku znaczenie słowa "percepcja". > BORYS: "piszę tak, żeby być sobą jako autor" to zdanie to najlepszy komentarz do zarzutów o grafomanię.
ja jako autor będący sobą (20 lutego 2008) -
kolejna wspaniała dyskusja(kłótnia).dajcie już spokój,każdy pisze jak mu się podoba i wasze zarzuty można o kant dupy potłuc.trudno żeby felietonista dostosowywał swój styl do wszystkich czytelników.wszak ich percepcja jest różna.
paj (20 lutego 2008) -
>–uczynny, 20/2/2008 00:14 nic nie można porównywać do MBV, bo MBV jest święte. ale nie o analogię twórców chodziło, lecz o analogię mechanizmów krytykanctwa. ważne by pozostać sobą. jeśli nawet są standardy budowania felietonów, które ja nieświadomie złamałem - to niewiele mnie to obchodzi, dopóki mam wydawcę i czytelników którym sie podoba. nie zabiegam o zwiększenie liczby czytelników którym się podoba. ci którym się nie podoba - niech zwyczajnie nie czytają. dla mnie nie ma w takiej postawie nic nadętego. reprezentuję ją od początku Porcys (2001 rok) i oczywiście zawsze byli krytykanci, ale jakby mnie to NIE INTERESUJE, bo nie zabiegam o niczyje komplementy. piszę tak, żeby być sobą jako autor. nie wiem ile razy mam jeszcze mam to samo powtórzyć żeby użytkownik "uczynny" i jemu podobni zrozumieli mój punkt widzenia. zresztą na tym też mi w sumie nie zależy, ale skoro już rozmawiamy... >I jaki luz z niego bije! Yeah! :) no ale to jest pusta złośliwość. w tym miejscu kończę misję przybliżenia swojego stanowiska w kwestii własnej twórczości felietonistycznej, ponieważ co bym nie napisał to zawsze znajdą się malkontenci. więc to już nie ma sensu.
borys d (20 lutego 2008) -
>> po prostu piszę sobie to co chcę i w formie jakiej chcę i to mi wystarcza Jest to chyba najbardziej uniwersalne zdanie na świecie :) I jaki luz z niego bije! Yeah! :)
wyluzowany kowboj (20 lutego 2008) -
napisałeś, że nie dbasz o czytelnika; zacytowałeś historyjkę o mbv (tak jakby mbv można było porównać do ciebie), a skończyłeś ziewnięciem, że cię to nie interesi. nie jesteś nadęty, man, nic z tych rzeczy. to tylko pojebana percepcja niewyżytych czytelników.
uczynny (20 lutego 2008) -
haha. no wzajemnie. dobrej nocy!
borys d (20 lutego 2008) -
>> oczekiwań anonimowych forumowiczów Tu nie o anonimowych forumowiczów chodzi Mój Chłopcze, ale o szacunek dla języka polskiego i o tak zwanego Wirtualnego Odbiorcę. BORYS >> mogę w tekstach podpisywanych swoim nazwiskiem robić to co mi się tylko podoba Na zdrowie.
pani od polskiego (20 lutego 2008) -
e tam, ja się nie pałuję i nigdy nie pałowałem zachwytami wielbicieli. po prostu piszę sobie to co chcę i w formie jakiej chcę i to mi wystarcza - nie aspiruję do tego, żeby mój writing podobał się wszystkim. "be true to yourself and you will never fall", zią. i powtórzę po raz tysięczny - nikt nikogo nie zmusza do czytania moich artykułów. można ich nie czytać, naprawdę - to nie jest karalne. ogarnijcie się, ludzie.
borys d (20 lutego 2008) -
TOMEK >> nie, ale nie kumam, co jest niby belkotliwego i grafomanskiego w sformulowaniu "obnizenie tonu w funkcji srodka wyrazu"? No cóż Tomku, zakładam że zażyłość jaka łączy Cię z autorem tego sformułowania zakłóca Twoją zdolność do trzeźwej oceny. Jest to - innymi słowy - podwyższenie tolerancji dla stylistycznej impotencji w funkcji środka wyrazu sympatii dla kolegi z redakcji. BORYS >> cieszę się z tych reakcji Rada: zamiast pałować się zachwytami wielbicieli spróbuj przemyśleć zarzuty osób postronnych.
pani od polskiego (20 lutego 2008) -
nie ale ja niestety nie będę przystosowywał języka którego używam w opisie muzyki do oczekiwań anonimowych forumowiczów z Porcys czy kogokolwiek innego. nie czuję żadnych zobowiązań uniwersalnego przekazu, nie chce mi się pisać "czytelnie" czy "prościej" wedle definicji dowolnego czytelnika. dziennikarze atakowali MBV w wywiadach, zarzucając im, że wokale w ich nagraniach są za cicho zmiksowane. na co MBV odpowiadali - dla nas są dobrze zmiksowane, doskonale je słyszymy. mogę w tekstach podpisywanych swoim nazwiskiem robić to co mi się tylko podoba - dopóki ktoś to publikuje i ktoś to czyta i komuś się to podoba (a tak na razie jest), to ten temat mnie - proszę wybaczyć - nie interesuje. zatem "nie napinaj się" to raczej ja mogę powiedzieć anonimowym "czepiaczom" i proponuję skończyć tę nudną pogawędkę, ziew.
borys d (19 lutego 2008) -
wezwijcie karetkę! waśko nie kuma!
uczynny (19 lutego 2008) -
nie, ale nie kumam, co jest niby belkotliwego i grafomanskiego w sformulowaniu "obnizenie tonu w funkcji srodka wyrazu"?
tomek wasko (19 lutego 2008) -
>> ale tam nie ma nic takiego, proszę nie oszukiwać. jest obniżenie TONU w funkcji ("w roli", "w charakterze", "jako") środka wyrazu. normalny język opisu. Ale tu chodzi o to, że twój język opisu jest bełkotliwy i grafomańsko przekombinowany. Nie traktuj czytelnika jak buca, tylko pisz czytelnie. "Obniżenie tonu w funkcji środka wyrazu" to stylistyczny pasztet. To, że koniec końców, z Twoją pomocą, da się z tego zdania wyłuskać jakąś sensowną myśl, nie świadczy o niczym. Nie napinaj się, pisz prościej.
pani od polskiego (19 lutego 2008) -
no tak, ale pragnę zauważyć, iż ten fragment nieco bardziej osobisty stanowi znikomy procent całości (zdecydowanie ponad 90% artykułu jest o muzyce z 2007). więc jeśli kogoś drażni, to może go sobie ominąć. "if you don't like my lyrics you can press fast forward", jak nawijał Hov.
borys d (19 lutego 2008) -
poza tym jak piszesz na stronie Trójki rzeczy w stylu- highlighty 08': nowa pościel do dużego pokoju, wypad w góry z A & D, przejście Wolfensteina 3D, noc z 4.5 na 5.5 - to trochę prywata się kłania.
?? (19 lutego 2008) -
no i to jest właśnie fajne że każdy ma własne oczekiwania, gust, wyczucie... dla kogoś nadęte jest coś, co dla innego wyluzowane i bez spinki. jednego coś śmieszy, drugiego to samo wcale nie śmieszy. nie potrzebuję bloga, mam kilka mediów za pomocą których mogę publikować swoje opinie o muzyce. pozdro.
borys d (19 lutego 2008) -
>>poro osób mówiło mi że ten felieton jest świetny, bo napisany na luzie, bez pałowania się wiedzą, z dystansem do siebie i humorem. ta? niektóre fragmenty ("moimi bohaterami są cervantes...") były tak nadęte, jakby steve fossett miał przy twojej pomocy bić kolejny rekord (gdyby nie kipnął przy okazji poprzedniego). poza tym przez cały tekst czuć jest chęć założenia własnego bloga.
dźwięk jaki wydaje jedna klaszcząca ręka (19 lutego 2008) -
tak, 'zdarza'. mam coraz większe problemy z ortografią, za szybko piszę.
?? (19 lutego 2008) -
>mozna sie usmiechnac na obnizenie srodka wyrazu, fakt. ale tam nie ma nic takiego, proszę nie oszukiwać. jest obniżenie TONU w funkcji ("w roli", "w charakterze", "jako") środka wyrazu. normalny język opisu. >prąd pisania o muzyce jak o wyścigach na 'hooki, bity i progresje'. przecież to nie matematyka. ja tak nie odbieram muzyki, choć wielu krytykantów mnie o to zawsze posądzało. ja słucham bardzo uczuciowo, z serca - bardzo przeżywam muzykę. ale potem gdy o niej piszę staram się zdefiniować przyczyny swojego zachwytu i w przypadku M.I.A. ten sławny zabieg jest jedną z takich przyczyn - więc go wzmiankowałem... >może trzeba było dać 1000. borys, już mógłbyś się przyznać, że zdaża ci się przefajnować. a kto niby miałby decydować o liczbie singli w moim felietonie podsumowującym 2007? chyba jednak ja... i 100 to wedle mojego wyczucia ilość w sam raz: wszystkie te kawałki mi się bardzo bardzo bardzo bardzo podobają - mam je razem zgrane na mp3CDR, słucham sobie regularnie i ciągle doznaję. każdy track identyfikuję z osobna i zapamiętam na długo. kiedyś był taki wątek na ILM gdzie się spierali w kwestii - posiadanie ilu płyt jest cool. doszło do absurdów jakichś - że 20 to za mało, ale mieć na półce 5000 płyt to z kolei za dużo i drętwo. i pewien kolo wszedł i zdemaskował ten sztuczny problem: * * * So...what number of CD's isn't pathetic? 143? -- our work is never over, Thursday, 14 February 2008 18:18 * * * nic dodać, nic ująć. ja myślę, że jeśli słucham względnie sporo bieżącej muzyki (a i tak mniej niż w latach ubiegłych, nad czym boleję...) i mogę takim zestawieniem cośtam czytelnikom polecić (podobno ludzie sobie sprawdzają te rzeczy których nie znają z tego artykułu i znajdują dużo dla siebie - co mnie raduje) - to nie ma tu żadnego "przefajnowania". nie wiem co to znaczy paragon z tesco. niektórzy dają suchą listę bez komentarzy - to jest dopiero paragon. inni rozpisują się grubymi akapitami o każdej pozycji - tego sam bym nie zniósł, bo tekst i tak jest za długi. więc single komentowałem hasłowo. kończąc - tak naprawdę nie ma żadnego problemu. każdy robi sobie podsumowanie jakie chce, pisze felietony jakie chce. sporo osób mówiło mi że ten felieton jest świetny, bo napisany na luzie, bez pałowania się wiedzą, z dystansem do siebie i humorem. i chociaż ja nie jestem z tego artykułu aż tak zadowolony, to cieszę się z tych reakcji - bo właśnie o taki styl mi chodziło. aloha. PS: "zdarza", a nie "zdaża"! :)
borys d (19 lutego 2008) -
z tym obniżeniem to sie troche czepiacie, połowa tekstów na porcys zbudowana jest na takich konstrukcjach. ktoś to kupuje albo nie. mozna sie usmiechnac na obnizenie srodka wyrazu, fakt. problem leży gdzie indziej - powoli zaczyna dawać się we znaki ten prąd pisania o muzyce jak o wyścigach na 'hooki, bity i progresje'. przecież to nie matematyka. to podsumowanie jest jak paragon z tesco. dlaczego tylko 100 miejsc? może trzeba było dać 1000. borys, już mógłbyś się przyznać, że zdaża ci się przefajnować.
?? (18 lutego 2008) -
Jak dzis klikam w porcys.com to mi wyskakuje "Strona domyślna serwera firmy Hostingowej". Mam firefoxa.
tez tak macie? (18 lutego 2008) -
nie ale spierać się o wartość "boyz" to mi się nie chce. a jak komuś się chce to tu jest wątek: http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=4837
borys d (14 lutego 2008) -
>a on na to "fuck it dude, let's go bowling". gorzej, jakby powiedział "shut the fuck up, donny". >to jedno z najmniej merytorycznych forów, na jakie zaglądam. "jak nie lubisz chleba z masłem to go kurwa nie jedz".
Low (13 lutego 2008) -
Jezyk uzywany na porcys jest na poziomie kolesi spod budki z browarem. –porcysomaniak, 12/2/2008 20:01 zgadzam się. bierze się to tylko i wyłącznie z kompleksów i braku horyzontów u uczestników. to jedno z najmniej merytorycznych forów, na jakie zaglądam. traf chciał, że te, z których można się czegoś dowiedzieć albo o czymś pogadać wyczerpująco niestety nie są po polsku.
kubek (13 lutego 2008) -
racja borys,chodzi o kompozycję,nie o aranżację,bo aranżacji tu właściwie nie ma(monotonia straszna)nie zmienia to jednak mojej opinii o tej marnej pioseneczce.nieważne czy śpiewa,czy skanduje.ważne jest to,że brakuje mi tam melodii,a ona jest chyba najważniejsza?porównaj sobie przykładowo z takim numerem sugababes pt.red dress.tam jest melodia,fajny,urywający się bas,mostek i ciekawe przejścia.wokalnie też jest to lepsze od "boyz".może rzeczywiście pogadamy o tym za kilkadziesiąt lat i okaże się,że maya to nowa ella fitzgerald,tylko ja nie zajarzyłem,hehe.
paj (13 lutego 2008) -
>>czy wy wszyscy kurwa musicie zawsze tacy być? nie ma na to lekarstwa, man. co więcej, to już zaczyna zakrawać na epidemię. byłem nawet u lekarza, mówie że mam syndrom forum porcys, a on na to "fuck it dude, let's go bowling". to żeśmy poszli
ryba (13 lutego 2008)