INNE - FORUM
Powrót Verve
26 czerwca 2007http://muzyka.onet.pl/1e9-46810d9a
jezu, jak ja się cieszę, że się chłopaki dogadali. ashcroft z mccabe'em zmiotą wszystkich, będzie zajebista płyta.
-
jednak to prawie 10 lat, ludzie sie zmieniają to przeklada sie na ich muzyke... co nie znaczy ze musi wyjść zle, pozyjemy zobaczymy.
tonyTheJedi (27 czerwca 2007) -
(hmm, dlaczego zniknął post użytkownika Low wraz z zatarciem po nim śladu czyli edycją mojego?)
rysiek z klanu (27 czerwca 2007) -
cóż, 10 lat po Urban Hymns liczyłem na jakieś pośmiertne DVD i na nic więcej. pytanie na ile powrót jest inicjatywą ludzi z wytwórni czyli czy za tym stoi wyłącznie kasa czy jak po pierwszym zejściu pod koniec 1996 Ci ludzie mają coś wspólnie do powiedzenia. ciekawe że Ashcroft deklarował w q czy w jakimś nme kilka miesięcy temu że Verve nigdy wspólnie już nic nie zrobią. Z McCabe'm ostatni raz rozmawiał w bodajże czerwcu 98'. no nie wiem, wolałbym jednak hatrick na koncie zespołu + mnóstwo rewelacyjnych b-sidów.
rysiek z klanu (27 czerwca 2007) -
ej no, wydaje mi się że nie będzie źle. co do solowych dokonań ashcrofta mam podobne zdanie jak lukki, jednak w przypadku verve miałbym więcej optymizmu. niezaprzeczalny jest przecież wkład mccabe'a w dokonania zespołu, ashcroft wyraźnie nie daje rady bez niego. jeśli nie będzie żadnych kłótni, aroganckich zachowań o konfliktów dotyczących linii artystycznej, to będzie dobrze. mam nadzieję.
pan miyagi (26 czerwca 2007) -
to chyba żart, nie wiem co o tym myśleć. wraca zespół który kocham od 12 roku życia i mam obawy, ze skonczy sie mit zespolu, ktory nie nagral slabej plyty.
rysiek z klanu (26 czerwca 2007) -
przeciętne albumy ashcroft'a nie wróżą nic dobrego. o ile alone with everybody dało się jakoś słuchać, to przez pozostałe nie da się po prostu przejść. ja jestem pełny obaw bo verve to dla mnie kultowa kapela odkąd pierwszy raz w życiu wysłuchałem 'a northern soul', a jakieś dwa lata później 'urban hymns'.
lukki (26 czerwca 2007)