INNE - FORUM
Porcys skończył się na "Kill em all"
23 maja 2007Teraz to komercha, ale i tak są moimi największymi fanami.
-
podobno Gawryło Prinzip czytał Porcys. Stąd też nazwa Franz Ferdinand.
sarajewo (25 maja 2007) -
połamało mi sie krzesło podczas wybuchu histerryczengo śmieczu na wysokości płenty zbulwersowanego (poważnie ) absolut nieogarniam to ewakuje dokonania monthy pythona co on zrobił w tym poście
El Loco de la Maroko (25 maja 2007) -
kurcze, nie jestem tak dobry z historii porcys jak niektorzy tutaj forumowicze, w szkole ledwie troje wyciagalem z WOP-u (wiedza o porcysie), dlatego mam takie pytanie: co sadzicie o spiskowej teorii, ktora mowi ze za calym pocysem stoi pawel z czestochowy? niektorzy mowia, ze to on jest ojcem serwisu, ale po sprzeczce z borysem (podobno, chodzilo o keczup song, pawel jako jedyny z redakcji nie zgodzil sie z ocena) stal sie persona non grata, od tego czasu wszelka jego obecnosc na forum jest tuszowana. mozliwe ze sam powiedzial 'dosyc!' i odszedl, gdyz nie chcial byc utozsamiany z chlamem, ktory od pewnego czasu zyskal tutaj aprobate. nie wiem ile jest w tym wszystkim prawdy, a ile bajki.
simon (24 maja 2007) -
Kurw, kontynujcie wątek historyczny, bo przepyszna sprawa. 'Sentymentalne' swietny post.
real_bleble (24 maja 2007) -
przerysowane zanadto, płonącej matki zbulwersowanego nie rusza
17 (24 maja 2007) -
Ej, ja lubię Porcys. Szczególnie cenię Borysa. Jest prawdziwym boooooooooooeoeoeoeoessem recwritingu. Świadczy o tym chociażby jego tekst na temat kawałka "Poor Leno" Royksopp. Sposób prowadzenia motywów, a także tkanka językowa tegoż playlistu ewokuje blogi, których nie ma i prowokuje antropologiczno-filozoficzne dywagacje, nieuchronnie prowadząc do postawienia pytania "what the fuck?". Nagromadzenie leksykalnych hooków w tym playliście ewokuje dokonania największych blogwriterów of all time. Nie ogarniam tego i muszę wyłączyć monitor, zmiażdżony tym Absolutem, ewokującym dokonania Fab Four. Wciąż, Borys jest niezal-rockowym ekspertem. Plus, dupa dupa dupa gówno. Gówno dupa gówno dupa dupa dupa dupa. Borysie, oczekujemy follow-upu Twojego opus magnum. Ja się stąd ewokuję. Nara, cwele! FUCK YOU! –aimarek, 29/11/2004 17:20
pan miyagi (24 maja 2007) -
zbulwersowany mistrz, fakt, a co to za tekst tego aimarka?
17 (24 maja 2007) -
Ja myślę, że post Zbulwiego zdetronizował słynny tekst Aimarka, uchodzący dotąd za szczytowe osiągnięcie forum porcys.
mszt (24 maja 2007) -
czytam 3rd raz to co napisal zbulwersowany 8 postow wyzej i nadal doznaje. –kacperrro, 24/5/2007 22:06 ...ja dzisiaj od rana to czytam! Nie przypominam sobie kiedy ostatnio czytałem coś równie zabawnego. Czekam na kolejną część!
I (24 maja 2007) -
wszyscy kolektywnie zbulwersowanemu obciągamy co wy na to?
Pajhivo (24 maja 2007) -
czytam 3rd raz to co napisal zbulwersowany 8 postow wyzej i nadal doznaje.
kacperrro (24 maja 2007) -
Co wy gadacie, przeciez Porcys nigdy nie nagrał Kill 'Em All!!!!
lars (24 maja 2007) -
Dejnarowiczowi zaproponowano ultimatum: niepodległa Polska albo zakaz rozpowszechniania empetrójek. Wiedział, że nie może mieć wszystkiego. Roosevelt naciskał na szybką decyzję. Churchil umył ręce. Stalin spokojnie palił fajkę. W tym starciu był już zwycięzcą. Borys musiał poświęcić Polskę. Kochał Ojczyznę, ale widział, że Idea Płyty musi zostać obroniona za wszelką cenę. Wybrał. Polska została oddana Sowietom, a empetrójki i tak weszły do obiegu. Zachód sprzedał Porcys.
Bartosz Kapucha (24 maja 2007) -
B. Dejnarowicz jako przedstawiciel niezbrojnego ruchu oporu "Porcys" brał także udział w konferencji jałtańskiej w lutym 1945 r., podnosząc m.in. postulaty dotyczące zakazu rozpowszechniania muzyki w formacie mp3, jako wynalazku bezdusznej ideologii faszystowskiej. Nieprzejednane stanowisko B. Dejnarowicza w tej sprawie skłoniło jednak Wielką Trójkę do wstrzymania zaproszenia dla na konferencję poczdamską kilka miesięcy później (cóż, F. D. Roosevelta przyłapano, jak pokazywał J. Stalinowi swojego nowego iPoda [[citation needed]]).
Symeon Dudziarz z Grzmichy (24 maja 2007) -
Tak. Ale na szczęscie w 1934 roku założono. Wydaje mi się, ze bezpośrednim impolesem było dojście Hitlera do władzy w Niemczech. Hitler jak wiadomo nie znosił "Think Tanka", gdyż uważał pierwszy album Oasis za najwybitniejsze dzieło brytyjskiej muzyki lat 90tych. Premier Chambarlain zgadzał się z nim w 100% i losy drugiej wojny światowej mogłyby potoczyć się inaczej, gdyby premierem nie został fan Albarna - Winston Churchil. Wróćmy jednak do 1934 roku, kiedy to Borys obśmiał na łamach Porcys dzieło Hitlera "Mein Tank - no Think Tank". Ponoć fuhrer wpadł w szał, Dejnarowicz został uznany za Zyda, a Porcys dostał zakaz ukazywania się w Niemczech. Na znak solidarności do redakcji zaczęły napływać setki listów z całego świata. Redakcja postanowiła je opublikować. Thom Yorke, Albert Einstein, Józef Beck, Charlie Chaplin, Timbaland, Tymon Tymański czy Czesław Miłosz. Nawet Piotr Rubik wraz z Szymanowskim napisali "Pasję wg Borysa". Narodowy socjalizm ukazał prawdziwe oblicze. Oblicze Noela Galaghera. Świat powiedział: Stop. Nowopowstałe forum Porcys było pierwszym głosem oporu na świecie.
Sentymentalne (24 maja 2007) -
kiedys nie bylo forum. hehe
pieseczek hau hau (24 maja 2007) -
A 2007 - wyrok za tłumaczenie 'Porcys' na angielskie?
real_bleble (24 maja 2007) -
A jak w 1997 była ta wielka powódź, to z kolegą siedzieliśmy na dachu nad zalanym miastem, niczym na bezludnej wyspie. Zdawało nam się, że znikąd już pomoc nie nadejdzie. Nawet nie marzyliśmy o tym, żeby przeżyć, ale tętniło w nas pragnienie, żeby choć raz jeszcze zobaczyć twarz znajomej osoby, bratniej duszy. Na tym mokrym pustkowiu, czekanie stało się nie do zniesienia. Wtem kolega dostrzegł nadpływającą butelkę. Pochwycił, odkorkował. Tak tak, kochani, pewnie się już domyślacie co było w środku. Nie, nie był to rozpaczliwy list samotnego rozbitka. To był Porcys. Uspokoiliśmy się. Był to znak, że gatunek przetrwał, że po drugiej stronie, gdziekolwiek ona była, żyją Ludzie.
mszt (24 maja 2007) -
Ja pamiętam jeszcze jak w 34 było już naprawdę ciężko, nie było co do granka włożyć...ba! nawet garnka my nie mieli! W ogóle się o wkładaniu wtedy nie myślało. Mieli my jeden Porcys na całą rodzinę, C już trochę podgnite było ale kochali my je jak nic na świecie. Zima przyszła, minus pięćdziesiąt, wiater z ośmiu stron, śnieg tak padał że aż blizny na twarzy zostawiał. Siedzieli my w kuchni wszyscy w jednym swetrze razem, za oknem słyszymy my jak huczy wiater ( potem się okazało, że to dowcipny sąsiad tak robił) i trzymiemy się w kupie. Siostra moja, mała Krzysia, krwią co raz sobie zakaszlała a stara była już wtedy w śpiączce. Ostatnia szczapka drewna paliła się w kominku. Stary wstał i podszedł do stołu, podniósł Porcys. Wiedziałem co chce zrobić, spojrzałem na niego tak, że on już wiedział, że nie pozwolę mu tego zrobić. Odłożył go na miejsce. Podszedł do starej - chwycił ja za nogi i wrzucil do pieca. Stara jakby zrozumiała co ma robic, bo natychmiast zaczeła się palić...Ojciec wziął Porcys, przysiadł się do mnie i zaczeliśmy czytać: forum, playlist a nawet brudnopis... i tak do wiosny. Siostra chyba gdzieś wyszła bo zostały po niej tylko kości. Gdy przyszły roztopy wyszliśmy ze starym przed dom. Spojrzałem mu głęboko w oczy i odzezwałem się do niego po raz pierwszy od 30 lat.Powiedziałem: -Elo, jesteś w naszej drużynie, tato- mocne 7 Ci daje.
zbulwersowany (24 maja 2007) -
pamiętam - a było to bodaj pod koniec lat 90-tych - kiedy mieszkałem w akademiku na studiach... a więc pamiętam kiedy siedziałem po ciężkiej imprezie w kiblu... "posiedzenie" trwało ponad 3 kwadranse... w każdym bądź razie czytałem "porcysa"... a potem - pamiętam jak dziś - zorientowałem się, że rolka jest już pusta... i wówczas... ach ten wspaniały "porcys"... wiecie już zapewne co się stało... gloria !!! victory!!! armaggedon !!!!
Julio Iglessias (24 maja 2007) -
To było w czasach gdy obradował Okrągły Stół, albo trochę później, gdy Mazowiecki odcinał się grubą kreską. Pracowałem w drukarni. Pamiętam jak ukradkiem wynosiłem pod ubraniem jeszcze ciepłe i pachnące farbą egzemplarze Porcysa. Była bieda i z mamą nie mieliśmy środków, by zakupić w kiosku. Każdy numer był jak najdostojniejszy gość. Każdy dzień z nim przy naszym stole był jak najważniejsze narodowe święto. Pamiętam jak dziś zapach tego papieru, jego wzniosłą szarość i czerwone logo Solidarności.
mszt (24 maja 2007) -
Ja pamiętam jak za stanu wojennego pojechali my z ojcem do wuja Krzycha. Wuj jako jedyny we wsi miał drukarnie i dostęp do internetu. Ojciec naładował w torby broszurki "Porcys" i zakrył wszystko ciuchami. Koło 20 położyli mnie spać a sami jeszcze do 4 nad ranem słuchali jakichś dziwnych dzwięków. Gdy zapytałem rano co robili ojciec odpowiedział tylko tajemniczo: "doznawaliśmy", potem uderzył mnie w twarz - nie wiem za co...Jak oprzytomniałem staliśmy już na dworcu, zima wtedy była. Stary postawił torbę na peronie i tusz ze świeżo wydrukowanej gazety zaczął przeciekać. Pociąg przyjechał, ojciec podniósł torbę i w tym momencie milicja, która stała na drugim peronie zauważyła plamy tuszu na śniegu. Tato wepchnął mnie do pociągu z torbą a sam rzucił się na tory pod SKM. Zdążył jeszcze krzyknąć "Aaaaa" i pociąg zrobił z niego dwie części człowieka. Na szczeście później okazało sie , ze nie był to mój prawdziwy ojciec...
zbulwersowany (23 maja 2007) -
A pamiętacie stan wojenny? Ten dreszczyk emocji, który towarzyszył przy czytaniu Porcysa na świeżo wydrukowanych kartkach z nielegalnych wytwórni prasy niezależnej, którymi zazwyczaj były domy mieszkalne wiernych i niezłomnych czytelników Porcysa. W telewizji i radiu nachalna propaganda opiewająca "jedynie słuszną" Polskę Ludową a My tj. Niezal-Dzieciaki ze Swoim, Własnym, Buntowniczym, Wolnym & Niezależnym spojrzeniem na kulturę i sztukę! Ach! Nie mogę... Łezka spłynęła na klawiaturę...
mający odwagę spojrzeć prawdzie prosto w oczy i żyjący bez złudzeń (23 maja 2007) -
Wędrowycz podrapał się po dupie i wyjął z zza zapchlonej makatki przedstawiającej carskiego orła zawiniętą w papier butelkę. Zapach samogonu rozniósł się po całej izbie budząc psa na sienniku, karpia w wiadrze i glisty ludzkie w jelitach. Jakób z namaszczeniem odwinął butelkę z papieru i już miał odrzucić ją w kąt, gdy jego wzrok przykuł na moment charakterystyczny nagłówek. Porcys. Oczy Jakóba w momencie zaszkliły się pod natłokiem wspomnień. Przypomniał sobie kiedy czytali z Semenem recenzję Dismemberment Plan na Rumuńskim froncie w szesnastym. Semen z trudem kupił egzemplarz od jakiegoś Austriaka. Odsłuchiwali z zapartym tchem na kryształkowym radyjku kapitana Suchotnika. Rok dwudziesty. Z egzemplarzami Porcysa i "Paranoid Android" na ustach tłukli bolszewików aż miło. Ha! Okupacja. Za posiadanie Porcysa kula w łeb. Wędrowycz zwijał swój w rulon i wkładał w dupę. A po kryjomu nasłuchiwali w ukrytym radiu "The Moon & Anatarctica" i marzyli o końcu wojny... Pociągnął duży łyk bimbru, żeby zatamować potok łez. Audycje Porcys w Wolnej Europie zagłuszane, ale jednak słyszalne. Płyta Paris zakazana przez Gomułkę i przemacyna z Austrii przez Słowacje i Tatry... Ech, to były czasy, pomyślał Wędrowycz. Podrapał się po dupie i włączył radio. Piotr Rubik delikatnie ukołysał go do snu.
Sentymentalny (23 maja 2007) -
Pamiętam jak w niezapomnianym 1905 w Mandżurii wraz z kapralem Jedziniakiem czytaliśny Porcys. To były czasy, trzask prask i po wszystkim.
Dziadek Jacek (23 maja 2007) -
kiedyś to były Porcysy, panie...
zbulwersowany (23 maja 2007) -
jebaki
interia (23 maja 2007)