INNE - FORUM

Porcys skończył się na "Kill em all"

23 maja 2007

Teraz to komercha, ale i tak są moimi największymi fanami.

onet
  • czy to prawdziwy zbulwi czy nie? a w temacie to porcys porcysem, ale mlodziez skonczyla sie na kill'em all. przez m.in porcysowe zamilowanie do cipienia sie i pedalstwa w muzyce ludzie w wieku lat 20stu sluchaja muzyki, ktora na luzie mozna puscic jako tlo podczas obiadu z babcia. mam duze watpliwosci, czy to wlasciwy kierunek dla rozwoju ludzkosci.
    em c (2 września 2013)
  • Ciebie nie ma, więc nie piszemy - to raz. Dwa, luźne rozmowy przeniosły się na Twittera, więc mniej tu piszemy. Masz dwie opcje: pisać na forum i je rozruszać na nowo (tak!), albo zarejestrować się na Twitterze.
    Twój Stary (31 sierpnia 2013)
  • Czy wy wszyscy teraz na pelen etat pracujecie?
    zbulwersowany (31 sierpnia 2013)
  • oj em c, skończyłeś się na Kill 'Em All
    wegwegwegrtey5 (27 kwietnia 2013)
  • ej, czy sformułowanie "x skończył się na kill'em all" ma swoje źródło na forum porcys (albo samym porcys)? bo mam takie wrażenie, a widywałem je w tak wielu miejscach, że aż dziwne.
    em c (27 kwietnia 2013)
  • - zbulwersowany, 24/5/2007 01:31 noż podbijam,
    do diabła (19 kwietnia 2013)
  • eeee polonista debilu buahahaahha nie znasz leszczu najnowszych decyzji rady języka polskiego debilu buahahaha :P
    Maciek (8 lipca 2008)
  • "tę", dzieciaku!
    polonistka (7 lipca 2008)
  • a tą ksiązkę masz?
    dzieciak (7 lipca 2008)
  • Ja to kiedyś faktycznie za dużo w domu siedziałem.
    zbulwersowany (6 lipca 2008)
  • srup srup
    cico (6 lipca 2008)
  • up up
    fleo (6 lipca 2008)
  • czemu nikt nic nie pisze?
    a bylo tak dobrze (10 sierpnia 2007)
  • a ja tak troche nie w temacie z ciekawosci zapytam: czemu nigdzie nie ma tego smutnego watka o martwosci forum?
    cenzura w porcysiu? (30 maja 2007)
  • po wielu tygodniach żmudnego stukania młotkiem udało się wreszcie!! mimo porykiwań i narzekań kobiet, dzięki powstrzymywaniu się od czasochłonnych polowań(jakoś mniej ludno się zrobiło w jakini)- jest!!!!najnowszy porcys w granitowej tablicy gotowy!!!! odłożył kamienny młotek, poprawił skóry i pomyślał, że trzeba natychmiast puścić maila do altamiry i lasco, żeby byli gotowi na odebranie tego cuda....
    piotrvs (30 maja 2007)
  • Nie wyrabiam się, kurcze! egzaminy, praca, porcys...Odpowiadając na liczne pytania wielbicieli: Tak trochę pisze i mam już materiał na książkę. Jak ktoś ma pieniądze to niech da znak na maila. A tych których zawiodłem bardzo przepraszam - trochę się podnieciłem tym zbiorowym obciąganiem.
    zbulwersowany (26 maja 2007)
  • czekam na książke zbulwersowanego
    kmil (26 maja 2007)
  • druga płyta jest zawsze sprawdzianem dla artysty.
    Ania Gacek (26 maja 2007)
  • echh..zbulwersowany, niepotrzebnie skonczyłeś sie na kill'em all..a było tak pięknie
    jefferson (26 maja 2007)
  • druga część nie taka zła ale to prawda, że wymuszona i nie ma już takiego efektu. a tak btw, podziw że macie czas na pisania takich rzeczy...
    kacperrro (25 maja 2007)
  • No nie wiem, ja doznaje przy drugiej części również. Zbulwersowany, a Ty może w ogóle masz w zwyczaju pisywać tego typu kawałki?
    mszt (25 maja 2007)
  • ostatni raz tu piszę! żegnaj ojcze!
    zbulwersowany (25 maja 2007)
  • zbulwersowany po prostu zorientował się w swoim niewyobrażalnym fo pa, sfreklektował się, i musiał uzupełnić historię, tak żeby nie było możliwości, kto dla niego jest inspiracją i natchnieniem. mówi mi ojcze!
    ryba (25 maja 2007)
  • mówisz jakbyśmy ci za to nie płacili...
    tygrysia maska (25 maja 2007)
  • Wiem, oni mnie zmusili!już nie miałem siły a pisałem...
    zbulwersowany (25 maja 2007)
  • uhm, zbulwersowany, ale wiesz, że żart opowiada się tylko raz? aimarek bez przebicia jednak.
    Low (25 maja 2007)
  • Dobra... Było to na początku XX wieku. Wyjechałem omyłkowo na stypendium do Zagłębia Ruhry. Studiowałem turystykę i węgloznastwo pod kierunkiem Dr Wendke i Braci Kolonko. Na początku było ciężko, wiadomo : wykłady, kolokwia, ćwiczenia na basenie a na dodatek złośliwi koledzy z Polski co raz przysyłali jąkąś wodkę i ciężko się było skupić. No i nie znałem niemieckiego co dodatkowo utrudniało sprawę. Raz dla zabawy chłopaki po zajęciach wrzucili mnie do szybu i przysypali gruzem. Po miesiącu nie wytrzymałem i wróciłem. Ojciec już wtedy nie żył z matką...Chyba tylko czekał, aż wyjadę, żeby rozwieść się z nią i wyjechać na wschód za pracą( stary zawsze mawiał:"Tam zarbiać - tu wydawać!"). Matka zamkneła się w izbie i wyszywała wielką makatkę z wizerunkiem ojca rozszarpywanego przez dzikie psy dingo (mówiła, że to robota na zlecenie) a siostra dołączyła do stada wilków stepujących i zrobiła międzynarodową karierę. Zrozumiałem, że mogę liczyć tylko na siebie. Wynająłem pokój u pary albinosów i zapisałem się do Studium Obycia i Dyscypliny Wewnętrznej "AS". W tym czasie była to niezwykle elitarna szkoła - uczęszczało do niej zaledie pięć osób : Ja, Antczak, Jurek Ozime, Matuszczak i stary rybak Koźmiński, ale z racji tego, że był dojeżdżający raczej mało go widzieliśmy. Czasem przyjeżdżał tylko na egzaminy i częstował nas surowym halibutem. Mówiło się, że właśnie dzięki tym rybom jakoś przeskakiwał z semestru na semestr. Gdy zabrali mu kuter i skończyły się kosze z fantazyjnie ułożonymi ogonami wykładowcy oblali go, nie czekając nawet na sesję . Podobno 30 lat po zamknięciu naszego wydziału widziano go jeszcze jak kręcił się z wieką siecią pod uczelnią i zaczepiał młodych chłopców proponując im zbliżenie za solonego dorsza. Tam właśnie, w 1910 po raz pierwszy spotkałem się ze słowem pisanym. Wczesniej słyszałem trochę o tej koncepcji na studiach w Dortmundzie, ale zawsze wydawała mi się śmieszna. W Oberhausen widziałem nawet kilka książek, ale nigdy nie rozumiałem o co tyle szumu. W dzieciństwie ojciec surowo zabronił mi czytać gdyż panicznie bał się liter, uważał, że są zbyt małe by móc im zaufać (podobno nie mógł zasnać w pomieszczeniu w którym znajdowała się encyklopedia lub słownik). Zawsze uważałem, że słowa ojca są święte, ale to co ujrzałem wtedy po zajęciach sprawiło, że przestałem tak uważać. Stary Koźmiński był jeszcze wtedy w naszej grupie. Po wykładach zaprosił całą klase na swoją łajbę, żeby oblać oblane egzaminy. Statek zrobił na nas ogromne wrażenie gdyż był ogromny. Koźminski wprowadzil nas do salonu który mieścił się pod pokładem. Miał tam imponującą kolekcje płyt i kaset magnetofonowych. Ale nie to przykuło wtedy moją uwagę. W rogu zobaczyłem wielki pojemnik wypełniony po samą górę rybami. Ryby były jeszcze żywe - widać, ze Koźmiński pilnował żeby nie zdechły. Każda z ryb owinięta była w biały papier. Podniosłem jedną z nich i zauważyłem, że z drugiej strony kartki są jakieś czarne znaczki.Zawołałem Antczaka- klasowego prymusa - chłopak po konsultacji telefonicznej ze swoim Mistrzem stwierdził, że są to litery. Zaczął niesmiało czytać nagłówek - jak byk pisało tam PORCYS (do dziś pamiętam kazdą literę z tego słowa, a jak zamknę oczy to czasem widzę jakieś dziwne plamy). Co było dalej nie pamiętam...byłem jak znarkotyzowany. Wszystko było opisane tak dobrze... wiedziałem już że nigdy żadna muzyka nie zachwyci mnie równie mocno jak jej recenzja w Porcys. Dwie łzy spłyneły mi po policzku...Odwróciłem się, za mną stał Koźmiński i też płakał. W tej chwili zrozumiałem czym tak naprawdę zajmował się ten dzielny człowiek i dlaczego tak słabo mu szło na egzaminach. Objeliśmy sie i ucałowaliśmy jak bracia. Wyszliśmy na pokład z wiadrem ryb owiniętych w najnowsze wydanie Porcysa i wspólnie pod niebem pełnym gwiazd wypuszczaliśmy je do Bałtyku...Ryby były dobrze wytresowane, wiedziały , że muszą płynąć do Szwecji gdyż tam są w tym momencie najbardziej potrzebne. Sięgnąłem po ostatnią rybę, zaskoczyło mnie że jest większa od innych i w kompletnym stroju Ułana. Okazało się, że był to mój ojciec, którego zawszse trzymały się dobre żarty...jakże się ucieszyłem na to spotkanie!Wróciliśmy razem do domu i żyliśmy szczęśliwie aż do pamiętnej zimy w 1934.
    zbulwersowany (25 maja 2007)
  • Andrzej Gwiazda zirytowany wyłączył telwizor. Od dłuższego czasu nie potrafił oglądać bez irytacji niczego poza Telewizją Trwam. Nawet MTV2 przestało go cieszyć odkąd co pół godziny zaczęli puszczać Muse. A Ci z Muse nawet w pierwszej Solidarności nie byli, załapali się skurwysyny w ostatniej chwili i robią za gwiazdy niezalu, a prawdziwe Gwiazdy w domu przy ruskim piecyku na starym modemie czytają Porcys. Jebana sitwa. Jak Borys mógł dać się na to nabrać?! Jaruzeliski powiedział, że dwa portale przy okrągłym stole to za dużo, Michnik uparł się na Screenagers, Wałęsa klepnął nie bez sugestii Wachowskiego, a Dejnarowicz uspokajał, że ze Screenagers wszystko ustalone, że będą reprezentować niezależne portale i stoczniowych ślusarzy absolutnie ponad podziałami. Wszystko było już dograne z SBkami. Zdrada. Artykuł Michnika na trzy szpalty, że niekonstruktywne portale muszę zostać odsunięte, że to nie czas na rozliczenia, że nikt nie ma prawa oceniać, które płyty były dobre, a które słabe, bo czasy były ciężkie a on w więzieniu nie za to siedział, żeby ktoś teraz nowemu Bloc Party 2.5 dawał. A Bloc Party na pierwszym planie walki z nacjonalizmem i ciemnogrodem, więc conajmniej 5.5 musi mieć. Tak pisał, skurwiel, Mazowiecki grubą kreską oddzielał, że niby o gustach non disputandum kurwa jego mać, a Borys ogon podkulił i mówi, że spokojnie, że bez paniki. Wałęsie uwierzył, że on to niby taki niezal, może i elektryk, ale wyznał się na OK Computer i że jakoś pójdzie, że się dogadać uda. A to ubecki pic był. Zwykłe pseudo obsadzone agentami. Andrzej przełączył na TV Trwam. Ojciec Adam prowadził właśnie audycje o The Smiths ze specjalnym, eksluzywnym wywiadem Marra. Dobrze, że są jeszcze w Polsce Prawdziwi Niezale.
    Sentymentalny (25 maja 2007)
  • co miło, do roboty i dawaj następny! ;>
    darw (25 maja 2007)
  • miło mi
    zbulwersowany (25 maja 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)