INNE - FORUM
Festiwal Nowa Muzyka 2007 i 2008, Cieszyn
15 maja 2007http://www.festiwal.nowamuzyka.pl/
porcys jest wypisany jako partner festiwalu dlatego temat by sie przydal (zreszta dziwne ze do tej pory sie nie pojawil)
doskonale wiem ze tu sami indie rockowcy itp. ale zapraszam do wymiany zdan na temat tego festiwalu.
***********************
Ja osobiscie bede napewno Live Band Bonoba jest na drugim miejscu mojej koncertowej listy ktora chcialbym ozbaczyc takze nie odpuszcze. Dodatkowo mam nadzieje ze tobin wywali swojego legendarnego seta 7.1
pozostalych napewno poznam do festiwalu
ahoj
-
no, a w tym roku w katowicach flying lotus, dan deacon, speech debelle, fever ray, kamp i inni. a tak przy okazji to szukam noclegu w Katowicach na 28-30 sierpnia, tak dla 4 osób. może być dobra melina.
łh aka poliszmnie (17 sierpnia 2009) -
hej, wprawdzie mamy przerwe od regularnych updejtow, ale raz na jakis czas beda sie pojawialy na stronie drobne niespodzianki. dzis pierwsza z nich, czyli relacja z nowej muzyki. sprawdzcie strone glowna. dzieki, pozdrawiam
tomek wasko (11 lipca 2008) -
tez mi sie wydaje ze brakowalo w tym roku zdecydowanej gwiazdy, co nie bylo dobre dla festiwalu. Powiedzmy ze w tym roku najbardziej znani to byli Lidell i Prefuse, ale w zeszlym np. byl to Tobin i Live band Bonobo, wiec chyba jest roznica.
sas (4 lipca 2008) -
nasz Andy Kendall :D
sivi (4 lipca 2008) -
Foty z pierwszego dnia: http://www.7kettles.com/galerie/fnm_2008_01/ Sam robiłem :>
plejeru (4 lipca 2008) -
pksy bardzo sprawnie sobie radziły :)
plcek (2 lipca 2008) -
Może starali się zrobić dobre wrażenie przy mediach wtedy. Nie wiem. Z dołu to wyglądało jakby tam trochę cyrkowali. Zresztą nieważne kto zawiódł, kto nie i kto czego ile wziął/wypił. Klawisz runął na ziemie, kable się poplątały perkusja się rozpadła a hity wypadły dobrze. Na YouTube są widełki z człowieka syreny: http://pl.youtube.com/watch?v=Q4aqhJFb2fw http://pl.youtube.com/watch?v=FSpu2LVgDaA
plejeru (1 lipca 2008) -
–plejeru, 1/7/2008 17:10 hej, nie miałem szkoleń na policji, ale gadałem z Ianem i Davem i byli trzeźwi. Przynajmniej względnie. - cieszyn piękny - jeż wiadoma sprawa - pierogi w barze mlecznym Zapiecek
janek_b (1 lipca 2008) -
ochh no było obłędnie ^^
emili (1 lipca 2008) -
–osaka, 1/7/2008 17:13 w pelni popieram
j. (1 lipca 2008) -
i to jest wlasnie porcys. 90% glosow ze wszystko chujowe. a bylo zupelnie inaczej. na szczescie nie jest to forum opiniotworcze. ufffff.
osaka (1 lipca 2008) -
taa z przesiadką, pośpiech miał opóźnienie 25 minut i ledwo uniknęłam spania w bielsku, a w drugą stronę 5.30 i godzina w bielsku, wprost zajebiście. w cieszynie wszędzie pod górke.
b. (1 lipca 2008) -
I po części na pewno mają rację. –janek b, 1/7/2008 11:19 Mam wrażenie, że jakby Konopka i Williams mniej ćpali, to by widzieli co się ze sprzętem dzieje, w końcu się rozstawiali jakiś czas. Oni to chyba ledwo na oczy widzieli i miny tylko strzelali. No ale ja tak marudzę, a Atlas przecież wyszło kapitalnie ;)
plejeru (1 lipca 2008) -
jak cieszyn jest chujowy to znaczy ze nigdy nie kochałaś swojej matki. dojazd z wrocławia wprost znakomity. ja widzialem jeża z oddali.
dh (1 lipca 2008) -
Milanese / Landstrumm - jedna z lepszych imprez festiwalu. Deadbeat - a myślałam że jako jedyna osoba pod sceną stałam ze skrzyżowanymi rękami nudząc się, liiipa straszna Lidell uratował honor festiwalowi i dał zajebisty gig. Clark dał dupy bo już niby buduje napięcie i się rozkręca a za chwile nie ten suwak i zwalnia tempo przynudzając, liczyłam na ten koncert. na Battlesach też nie potrafiłam przysłowiowo doznać bo albo sprzęt się rozjebał albo Ian se poszedł i trzeba było go wołać itp. z poza muzycznych poziom bydła ludzkiego pod sceną osiągnął apogeum, w drodze do akademika napotkaliśmy bar o wdzięcznej nazwie 'absolut' cieszyn jest tak chujowy jak dojazdy do niego i gdzie były pierogi z fetą i szpinakiem i czemu ja nic o tym nie wiedziałam:(
b. (1 lipca 2008) -
>zosia twierdzi ze to nie seksizm no w kazdym razie nie wydaje mi sie to obrazliwe. ale jakby co z tego skoro wiadomo ze byla z tego wies jak sie patrzy. aha a poza tym spotkalam w knajpie przy campingu jeza jerzego:> siedzimy sobie przy stoliku na zewnatrz nagle patrzymy a pod stolem siedzi jez. glaskalismy go w 3 osoby ale nie uciekl ani sie nie zwinal. potem mu sie znudzilo pewnie dlatego ze nie mielismy nic do jedzenia. ktos mial z tym jezem campingowym do czynienia?
z (1 lipca 2008) -
W ogóle Battles po koncercie zwalili winę za problemy techniczne na organizatorów. Pf. –plejeru, 1/7/2008 09:33 I po części na pewno mają rację.
janek b (1 lipca 2008) -
a co gral p73, tak mmniej wiecej? przy okazji zapytam, czy zaglada tu taka osoba, ktora 30.05 byla we wroclawiu na daedelusie? jesli tak, to czy moglaby sie wypowiedziec.
std (1 lipca 2008) -
W ogóle Battles po koncercie zwalili winę za problemy techniczne na organizatorów. Pf.
plejeru (1 lipca 2008) -
nigdy nie zrozumiem porównań Patti Yang / Roisin - ta kobieta nie ma ni grama kompozycji, głosu, sex-appealu, charyzmy. a zachowuje sie jak zblazowana gwiazdka. i jeszcze żenadne wywody typu "wiecie, ze Jay-Z gra w tym roku w Glastonbury? I wielu sie oburza. Tak zawsze jest z nową muzyką". przecież hip hop ma 30 lat! i co to jest Glastonbury? a poza tym: tym Milanese / Landstrumm - chuligańsko i git, Deadbeat - rozczarowanie, niby sporo fajnych tracków, ale niepoukładany ten set i na odpierdol Prefuse - zrobił wrażenie, ale też troche znudził Lidell Mistrz! Espana campeones! Battles - oniemiałem. + organizatorzy, pogoda, atmosfera, Cieszyn- fantastico!
luke (1 lipca 2008) -
A co do zainteresowania mediów, to właśnie mi sivi powiedziała, że w Trójce transmitowali The Heavy. W sumie dziwny wybór.
plejeru (1 lipca 2008) -
I wkurza mnie jak wokalista nawija przez pół koncertu, jakie tu są piękne panie. –janek b, 30/6/2008 23:51 Prawdę w sumie mówił. ;)
plejeru (1 lipca 2008) -
podobno frekwencyjna porażka tegoroczna nie wrózy następnej edycji kurde blaszka oby nie, stałem się fanem tej imprezy. a na campingu nikt nie hałasował w nocy. deadbeat spoko nie moglem przestać tanczyć, ale lidell pozamiatał estetycznie zdecydowanie.
dh (1 lipca 2008) -
i kuriozalny dojazd do Cieszyna jeszcze. A "pozamuzyczne" raczej w powyższej wersji.
janek b (30 czerwca 2008) -
Najfajniejszy występ dała chyba jednak Hiszpania (sorry Clark), poza tym: The Heavy - słabo, mają jedną średniawą płytę w Ninja Tune, gitara miała jakiś maksymalny przester a najlepszego numeru nie zagrali, bo zjebał im się sampler. I wkurza mnie jak wokalista nawija przez pół koncertu, jakie tu są piękne panie. Choć Zosia twierdzi, że to nie seksizm. Aha, nie, nie mam kompleksów. Flykkiler - tak sobie, właśnie Pati za bardzo chciała być Roisin. Ale podobno za rok druga płyta jako "Pati Young" więc zobaczymy. Deadbeat się opierdalał niestety. Ok, zagrał fajne kawałki. Fajnie się do tego tańczyło itd Ale chyba trochę za często schodził na fajkę itd zamiast mixować, robić cokolwiek. Prefuse ok, ale nudził miejscami mnie trochę (może ta godzina), ale momenty były. Holy Fuck bardzo dobre. Ciekawostka może lider zespołu założył Depend Records (Land Of Talk chociażby) Battles liczyłem na nich dość mocno i trochę się zawiodłem. Rozgrzeszam o tyle, że rzeczywiście mieli pecha ze sprzętem, ale niestety nie było widać wielkiego zaangażowania. Chyba byli trochę zmęczeni po Glastonbury. Nie dotyczy perkusisty, który niszczy (dosłownie, bardzo dosłownie). Spostrzeżenia poza muzyczne: - mało ludzi (chyba brakowało gwiazdy przyciągającej tak jak rok temu Tobin) - Cieszyn świetne miasto - ochroniarze 0/10 - organizatorzy 10/10 - zainteresowanie mediów mimo wszystko żenada - jako pierwszy robiłem wywiad ze Stanierem a nie reprezentowałem wielkiego koncernu - napis "elektrometal" na najwyższym budynku Cieszyna - solarium Mc Sun - pierogi ze szpinakiem i fetą - scrabble Generalnie spoko, ale bez rewelacji większych.
janek b (30 czerwca 2008) -
Przeczytałem co Zosia napisała i mam zupełnie inne odczucia, heh. Przede wszystkim zawiódł mnie Clark, który chyba był zmęczony podróżą czy coś (spóźnił się i Oszibarack grał przed nim). Miałem wrażenie, że się nie może zdecydować co ma grać, myli się, za często zmienia style, za dużo kombinuje. Płasko brzmiał, zero mocy, zero zawijasów. Po pół godziny poszedłem siedzieć przy kiełbaskach, tam brzmiało to znośnie. Pod sceną męczyło. Młody Robert Logan zdecydowanie przyćmił Clarka w niedzielę. Kapitalny secik pachnący wczesnym Tobinem + żywa perkusja. Od początku wiedziałem, że to mój czarny koń tej imprezy, płytę Cognessence polecam jak ktoś nie zna. Oszibarack i Holy Fuck przemilczę, bo pierwsze to jakaś pomyłka, podobnie jak sobotni Dick4Dick, a drugie było nudne i monotonne a wcale jako dron się nie reklamowało. Battles raczej na plus, chociaż problemy techniczne dały się mocno we znaki. Najlepszym dniem jak dla mnie była sobota - Lidell zaskoczył mnie zupełnie. Nie wiedziałem, że to taki człowiek orkiestra i ma taką fajną marynarę. Deadbeat natomiast to najlepszy event całego festiwalu. Dawno się tak nie wyszalałem, choć puszczał tylko kawałki z laptopa, to i tak brzmiał kapitalnie. Grał ze dwie godziny, pod koniec padłem ze zmęczenia, na Black Stacey rozwaliłem sobie spodnie. Będę długo pamiętać. Z soboty jeszcze w pamięć zapadł mocno Rgboy - coverowali Numana, Kraftwerk, 2 Unlimited. Fajne chłopaki. Piątek był najkrótszy, ale Landstrum z Milanese akurat bardzo mi się podobali. Przewalcowali się przez publikę, zremiksowali Dizzeego, było Dead Man Walking. Bardziej jednak spodobał mi się Flykkiller. O dziwo. Pati Yang była jak czarna Roisin Murphy, serio. I nowy kawałek bardzo dobry, lepsze niż wszystko co mieli na płycie. Na Prefuse'a już nie miałem siły potem. Faaaaaaajnie było.
plejeru (30 czerwca 2008) -
john stanier na zywo - bezcenne
ms (30 czerwca 2008) -
battles i holy fuck. klasa światowa.
cyc (30 czerwca 2008) -
dla mnie bylo tak sobie. rozczarowali nieco ci, na ktorych najbardziej czekalam - landstrumm z milanese i prefuse73. ci pierwsi dlugo sie rozkrecali a i tak szalu nie bylo, prefuse oczywiscie spoko ale j.w. no i za dlugo. battles, holy fuck i deadbeat troche przynudzali - byloby milo posiedziec sobie przy tym na luzie gdbyby nie to, ze byli na koncu, gdy juz ciemno i jest wszystko jedno, a kondycja festiwalowa juz nie ta i po prostu bylam strasznie zmeczona, a przysiascie na mokrym, mrocznym polu plastikowych kubkow nie dawalo ukojenia. z tego na czym bylam zdecydowanie rade dal chris clark - niech zaluja ci, ktorzy w tym czasie rozwalali knajpe na terenie campingu olza pokazujaca mecz (ponoc ucierpialo plastikowe menu;>). ciekawie, stosownie do okazji, nie olewczo. pozwolil przypomniec sobie ze to nie maja byc imieniny u cioci. jamie lidell - nie bylam na koncowce, ale podobal mi sie chociaz nie jestem jakas fanka. naprawde spoko. heavy - co to mialo byc? everybody pomarancze. poszlam na mala scene gdzie zaczeli puszczac w pprzerwie hity typu 'i need a hero', do ktorych b.smiesznie zaczelo tanczyc jakichs 2facetow - wyszlo cos jak disco 'w aucie'. z polskich b.podobal mi sie rgboy w stylu atari - wpasowal sie w moj gust. oszibarack - jakies polskie popierdulki. flykiller - moze byc. b. przeszkadzalo tez przenikanie sie dzwiekowe duzej i malej sceny. no ale poza tym piekny cieszyn wynagradzal wszelkie trudy.
z (30 czerwca 2008) -
mecz-srecz
dh (30 czerwca 2008)