INNE - FORUM
Junior Boys w Warszawie!
15 maja 2007Według Pitchforka już 21.06 w Punkcie...
http://www.pitchforkmedia.com/article/news/42677-junior-boys-igoodbyei-goes-deluxe
Wierzycie?
-
w całym koncercie out of tune najbardziej wymiatajacy był wokalista w koszulce własnego zespołu
łysy z wuefu (26 czerwca 2007) -
Kilka szybkich konkluzji: 1. poczatkowo srednio mi sie podobalo, bo perkusja za ostro walila jak na subtelnosci Junior Boysowe, ale potem albo przestala walic albo sie przystosowalem, choc co by nie mowic, akustyka troche na bakier 2. podobnie z OOT - najpierw myslalem, ze to wokal bedzie mnie irytowal, ale przebil go kilkakrotnie koles na klawiszach - lepszego pucybuta nie widzialem, a wokal ostatecznie przynajmniej sprawial wrazenie, ze wie co robi na scenie 3. naprawde niezly to byl koncert - mysle, ze najlepiej w kontekscie akustyki wypadly utwory dynamiczniejsze typu "Double Shadow" czy "More Than Real" 4. na widowni, o ile dobrze zauwazylem, pojawila sie w tylnych rejonach Kasia Nosowska, stala smutna i sluchala, dobrze calkiem 5. ludzi zeszlo sie naprawde sporo, az bylem zdziwiony frekwencja, tym bardziej gdy sie okazalo, ze duza czesc zna repertuar, co mozna bylo uslyszec przy reakcji na kolejne numery 6. setlista byla super, moze rzeczywiscie "bellony" i kilku innych reprezentantow "Last Exit" brakowalo, ale ogolnie spoko. Do tej pory sie zastanawiam czy lepszy byl niedosyt, czy przesyt, bo jak juz bylismy taka "crazy" widownia, to moze jeszcze jeden bis nam sie nalezal? No, to tyle chyba.
d_nac (25 czerwca 2007) -
ee tam, przejesz out of tune wymietli i wiekszosc ludzi wyszla po nich
g (25 czerwca 2007) -
ja też stałam blisko na masę, a z tym wro to nie jestem pewna co usłyszałam ale rozmowa wyglądała mniej więcej tak, że z nudów powiedziałam Matthew że przyjechałam z wrocławia bo akurat koło mnie stał to mówię się odezwę a on powiedział I'll be (chyba live ale właśnie nie dosłyszałam) there soon. na to ja że się meet i że w niedzielę muszę być w pracy. on spytał czy przyjechałam specjalnie na ich koncerto spod german boarder (bo mu ulokalizowałam gdzie wro leży) ja że tak bo chciałam ich zobaczyć i w taki oto sposób zostałam posiadaczką żółtej koszulki, która dumnie zdobi mą pierś. a zdjęcia wyszły poruszone bo mi się nogi trzęsły nie tylko z podekscytowania ale było gorąco i podciągnęłam spodnie i krew mi odpłynęła:) bis wymiótł po całości, niech przyjadą do wrocławia, choćby jutro
b. (25 czerwca 2007) -
w jakim wroclawiu? o co cho? ma byc gig u nas?
tata psyhopata (24 czerwca 2007) -
Koncert znakomity! Sprzedawania płyt też nie namierzyłem ale zdobyłem autograf na bilecie, który sobie potem wyprałem ze spodniami więc dupa zbita, kretol ze mnie :) Pogadałem sobie z nimi potem, zapytani o Teach me to Fight powiedzieli że każdy tour inny i tym razem nie grają tego, a zapytani o nową płytę powiedzieli że mają już trochę materiału. Pochwaliłem ich sowicie za końcowe In The Morning oraz Under The Sun, były najlepsze. Spytałem czy często grają UTS na bisa, mówili że tak bo można zapodać tam rozbudowanąsolówkę. Co tam jeszcze - STIG i Birthday tak samo dały radę podobnie jak Like A Child. Troche wokal był źle ustawiony. Chciałem im powiedzieć żeby nowa płyta była bardziej jak LE niż jak STIG ale zabrakło mi tupetu :) No i the best sprawa - na koncercie stałem 1 metr od nich i trzymałem piwko na piecyku, ogólnie koncert wypas, do tych co nie byli - nie przegapcie następnego, a do tych co narzekaja - pokażcie mi lepszy koncert JB w Polsce :)
reynevan (24 czerwca 2007) -
dla mnie more tham real bylo znakomite :)
marc (24 czerwca 2007) -
bylo ladnie, ale moglo byc lepiej. kiepsciutka wersja more than real, bardzo dobra under the sun. ale i tak najlepiej zabrzmialy utwory ze stig, z in the morning na czele. szkoda ze tak krotko, szkoda ze nie zagrali teach me how to fight.
kokokoko (24 czerwca 2007) -
te dwa s tam sa, bo sie obawiales, ze Cie wiekszosc zdissuje, amirite?
dżedajte (23 czerwca 2007) -
och, nie tylko ja jestem dissapointed, to dobrze :]
k. (23 czerwca 2007) -
no to czekam...
frajer (23 czerwca 2007) -
koncert został nagrany, podobno na sprzęcie należącym do samego mistrza bootlegów - Michaua także ci frajerzy co nie byli będą mogli się przekonać, że są frajerami bo nie byli
tygrysia maska (23 czerwca 2007) -
jestem pod wrazeniem i dzis sie usmiecham na wspomnienie wczoraj :)
krewki (23 czerwca 2007) -
mowilem o "in the morning" i gitarowej jezdzie w bisowym "under the sun" o 22:50 to oni jeszcze rozmawiali i rozdawali autografy:) to mi sie podobalo- zero pozy
polarbear (23 czerwca 2007) -
zawsze grają godzinę
anglista (23 czerwca 2007) -
no nie było rewelacyjnie nagłośnienie do kitu za krótko tyle
lukhen (23 czerwca 2007) -
ej właśnie działo się coś później? bo ja 22.50 już byłam w pociągu a oni mieli ponoć lecieć do russlandu, więc mówisz o bisie czy o czymś jeszcze? sama czekam na zdjęcia bo robiłam cudzym aparatem
b. (23 czerwca 2007) -
ogolna prosba: jak ktos jakimis zdjeciami czy innymi mediami dysponuje, to moze zamiesci na yousendit, rapidshare czy gdzies indziej. widzialem, ze niektorzy co nieco pstrykali. a ty b. szczesciara jestes, ja musialem placic za koszulke;) ale te 2 ostatnie zajebiscie wykonane utwory byly priceless wiec nic to:)
polarbear (23 czerwca 2007) -
płyty sprzedawali tam gdzie świeciła lampeczka na koszulkę po lewo od sceny, zaraz obok mojej miejscówki skąd mogłam obserwować każdy ruch kanadyjczyków. a przechadzali się przed koncertem, w czasie out of tune np. kurwa Matthew własnoręcznie DAŁ mi koszulkę ale nie kazał nikomu mówić więc nie powiem.
b. (23 czerwca 2007) -
Michalowice
jancio wodnik (23 czerwca 2007) -
ps mówił coś o wrocławiu że soon, ale znowu nie usłyszałam co dokładnie soon
b. (23 czerwca 2007) -
był to prawie na pewno Nasielsk
anglista (23 czerwca 2007) -
A gdzie i kiedy te płyty sprzedawali bo nie udało mi się namierzyć. No i żeby gwiazdy się przechadzały między fanami ? Stanowczo za mało sprzostrzegawcza jestem Co do szanownego rodziciela jednego z Boysów to żeczywiście podał jakąś nazwię miejscowości która w założeniu miała brzmieć jak jakaś polska miejscowość ale w wersji angielsko-kanadyjskiej brzmiała jak nie wiadomo co. Zrozumiałam tylko, że pierwszy raz jest w Polsce.
stary człowiek i morze (23 czerwca 2007) -
jak wrażenia? dla mnie przaśnie było. panowie spacerowali wesoło między ludźmi po cdq, jeśli dobrze usłyszałam to tata Jeremy'ego urodził się w Polsce? czy co dokładnie powiedział przed birthday? towarzyskie z nich chłopaki, pogadali ze wszystkimi, podpisywali co się dało (mam imienne, dwupłytowe so this is good bye) ano i płyt brakło bo się sprzedały wszystkie. zapytany o bellone, czemu nie zagrali powiedział że od jakiegoś czasu tego nie grają a szkoda, bo ogólnie setlista wypas.
b. (23 czerwca 2007) -
chyba jakieś głupie posty piszę... no nie ważne... mój bilet ma numer 30... a kupowałem 2 dni temu jakoś. w każdym razie biletów już nie ma! co za tym idzie przewidziany był limit miejsc na szczęście. dla mnie to swoisty fenomen, bo ludzie, których nie posądziłbym o znajomość JB już pokupowali bilety na 2 tyg przed koncertem.. to tak jakby to był jakiś coco rosie, albo pierwszy koncert antonyego, albo franz ferdinand ... if u know what i mean... >>moja lepsza połowa nie zna mateusza w >albo się nie przynaje za to ta gorsza pewnie zna...
mateusz w (21 czerwca 2007) -
myslicie, ze da rade wejsc z aparatem fot.?
shade (21 czerwca 2007) -
>moja lepsza połowa nie zna mateusza w albo się nie przynaje
tygrysia maska (21 czerwca 2007) -
moja lepsza połowa nie zna mateusza w
k (21 czerwca 2007) -
Szukam w pamieci i nie znajduje ...
d_nac (21 czerwca 2007) -
od 19 do 87 to też bilety mateusza w. i jego znajomych, bo mateusz w. niewątpliwie zna użytkownika d_nac!
hiperboliczny (21 czerwca 2007)