INNE - FORUM

prince, doprawdy

12 grudnia 2005

"dirty mind" mnie póki co ostro rozochociło. tylko krótkie. ale i tak kupię sobie stringi. co tam jeszcze się poleca? jak recepcja?

lolipop
  • zdecydowanie.. mój faworyt płyty to "mountains"...
    Krist (16 lutego 2007)
  • Czyli wbrew moim przypuszczeniom "Parade" rulez:-)
    olo (15 lutego 2007)
  • "parade" zajebista, wlasnie sobie odswiezalem dwa dni temu, kurde jak ten closer tam wymiata. i jeszcze przeciez "kiss", moc.
    tomek wasko (15 lutego 2007)
  • Parade to pierwsza płyta Prince'a jaką miałem i słuchałem..niesamowita..chyba moja ulubiona
    Krist (15 lutego 2007)
  • Wczoraj słuchałem Parade, piekna sprawa, mimo, ze album nie zaliczany do tzw klasyki Ksiecia
    olo (14 lutego 2007)
  • zobaczyłem w sobotę w TV, dziś znalazłem na YT, więc się dzielę. pełne dwanaście minut genialnego wystepu z brit awards. prince rządzi non stop.ps. gdzieś na 11:20 laski z chóru "grają" solówkę z księciem... doznałem.http://www.youtube.com/watch?v=7MIboh4gbsE
    lukki (12 lutego 2007)
  • To tutaj Książe nagrywa swoje płyty:http://www.paisleyparkstudios.com/ppvr/PPVR.html
    w.k4s4 (13 grudnia 2006)
  • trochę po czasie, ale ostatnio spędziłem trochę czasu oglądając stare i najnowsze koncerty mistrzunia...na razie nie potrafię pokazać palcem lepszego pefrormera...idę połamać gitarę..może sobie wędkę kupię.
    Krist (10 listopada 2006)
  • I jak tam nowa płytka ? Dla mnie bomba. Właśnie słucham po raz pierwszy, jestem w połowie i to co w tej chwili leci w słuchawkach tylko coraz bardziej utwierdza mnie w zajebistości Princa. Czysta erotyka. A produkcja jak zawsze ... mistrzostwo świata. No kuuurwa, obczajcie np. te syntezatorki w "Lolita".
    katz (1 kwietnia 2006)
  • luzna impresja wokol tematu:dwie dobijajce mnie "recepcje" tworczosci dwoch artystow wsrod tzw. ludzi z ulicy. Aha, wiem, nie powinienem sobie tym zaprzatac glowy, ale... 1. Stevie Wonder.-> "Ahaa, to ten od "I just called to say I love you", przytulaniec na dancingowe wieczory, lata 80., Wham, Limahl, kicz, obciach. Tyle o Stiwim Wonderze"2. Prince.-> "Ahaa, to ten pajac i przebieraniec, lata 80, kicz, obciach, Madonna i Jackson (pojmowane jako pejoratywy - przyp. yeah.), Modern Talking, Samantha Fox, te czasy".Moze tylko pod koniec polecialem, ale prosze mi nie zaprzeczac, wielokrotnie sprawdzone. Chyba ze na lepszych znajomych trafiliscie. I powtarzam, to u ludzi nie wnikajacych w muzyke, a jednak mnie to drastycznie wkurza. Z rok temu zaryzykowalem na zapas (nie wiedzialem, co on uwaza) krotki wstepik do mojego kolegi-studenta: "bo wiesz, Prince to nie to co wiekszosc w Polsce mysli, ze niby obciach..."; "Niee? A ja tak wlasnie myslalem...". Lol. Wlasnie, kluczowe slowo w tym kontekscie, "Polska".Nie sadze, ze ktos ma lepszy przyklad (niz te 2) jakiejs kosmicznej pomylki w pojmowaniu jakiegos artysty w jego sensie niedoceniania (sorry, ublizania, degradacji, jakos tak).Jak mialem nocke w pracy i okazalo sie, ze supervisor przyniosl plyte 'best of' Prince'a (niewazne ze skladak... a moze wlasnie wazne), to bylo jak niespodziewany, ponadgodzinny (powtorzony zreszta potem) grom z jasnego nieba. Bardzo, bardzo dawno go nie sluchalem, ale po tych kilku latach, po tych ilus tam wiecej przesluchanych rozniastych plytach, te melodie, te aranze, itd. po prostu mnie roztrzaskaly. Aa, no i taki "Greatest hits" Prince'a to jeden najbardziej esencjonalnych best of'ow jakie moge sobie wyobrazic, co nie?
    yeahnot (28 lutego 2006)
  • Black sweat łądne i jak dla mnnie zupełnie świeże, nowe.
    palczak90 (28 lutego 2006)
  • bardziej mroczny i nowoczesny w produkcji niz rzeczy z Musicology, co nic nie oznacza
    borys d (27 lutego 2006)
  • Słyszeliście już "Black sweat" - singla promującego nową płytę
    mailman (27 lutego 2006)
  • "widzę że wielki odzew w tym watku. za mało depresyjnych smętów w jego dyskografii, nie?"och...guru znowu gardzi plebsem
    snob (16 grudnia 2005)
  • Zawsze mnie rozwalaly teledyski Prynsa. Pierwszy zobaczylem jak bylem dosc mlody i bylem pewien ze to jakis dubler jest. Tym bardziej ze wtedy byl czas mili vanili i wszedzie sie widzialo podstep. I przy okazji, wlasnie wybieram muze na sylwestra, co wziac z Prynsa ? (wiem ze robi sie kolejny watek 30 twoich ulubionych utworow z werblem w lewym kanale, ale wybieram muze na sylwestra, btw klimat lata osiemdziesiate)
    psck (15 grudnia 2005)
  • (co zawarłem w domysle trzeciej z moich przyczyn)
    borys d (14 grudnia 2005)
  • jest faktem bezspornym, że prince należy do wielkich gitarzystów
    mz (14 grudnia 2005)
  • ha..a ze mnie się śmieją jak mówię że to mój ulubiony po Hendrix'ie gitarmajster..
    Krist (14 grudnia 2005)
  • Wszystko się zgadza - Prince jest Wielkim Artystą, ale nie zapominajcie, że też wielkim gitarzystą jest ci on.Dla udowodnienia powyższej tezy próbka: "My guitar gently weeps" 2004 Rock'n'Roll Hall of Fame Show - grają i spiewają: młody Harrison na gitarze rytmicznej, Tom Petty na głosie, Steve Winwood na klawiszu no i Prince na gitarze solowej:http://www.smorty71.com/video/prince_guitar.WMV
    Manny Calavera (14 grudnia 2005)
  • Tak..Prince niezaprzeczalnie wielkim mistrzem jest.. moją pierwszą płytą było Parade..miałem 7 lat i pierwszego walkmana...eeech
    Krist (14 grudnia 2005)
  • łuhu.. jak ja lubie ten porcysowy wkret, że "smęty depresyjne" złe, radosny pop dobry. toż to zupełnie inna bajka jest. To że kolega borys woli kylie a ja GYBE - nic nie poradze ale nie wypominam ci tego, kwestia gustu. dla mnie to możesz nawet fasolek słuchać. To, że mam inną wrażliwość od ciebie nie oznacza, że jestem od razu gorszy.
    qpa - swiąteczne gówienko (13 grudnia 2005)
  • nadal uwazam,ze asmz to genialna kapela,pomijajac oczywsiscie irracjonalna,chwilowa podjarke i postulowanie o 10.0 ,i bardziej mnie to ciekawi , niz prince,ktory moze i jest fenomenem pop kulturalnym,natomiast Jackson tez jest,tyle,ze wzrusza,a Prince nie,nie rozwodzac sie za dlugo
    dys (13 grudnia 2005)
  • I was talking 'bout this, for instance:http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=1059nie mowiac juz, ze przyklad kiepski, bo koleś ma wieksze osiagniecia od GYBE czy basinskiego.poza tym "skakanie przy Prinsie" to przedszkole. zamiast skakać polecam posłuchac na słuchawkach, to moze ktos sie dopisze do wątku.
    borys d (13 grudnia 2005)
  • 'widzę że wielki odzew w tym watku. za mało depresyjnych smętów w jego dyskografii, nie?'Dokładnie, ludzie jakiegoś beznadziejnego F#A#OO albo pretensjonalnie oczywistego Disintegration Loops słuchają zamiast poskakać przy Prinsie.
    słusznie (13 grudnia 2005)
  • widzę że wielki odzew w tym watku. za mało depresyjnych smętów w jego dyskografii, nie?Prince to geniusz z co najmniej 3 przyczyn:- wynalazł kompletnie własny styl, a nawet pod-gatunek, do którego odnoszą się kolejne pokolenia zainspirowanych - specyficzny rodzaj r&b/popu w dobie digi-funku i elektroniki, zarówno seksowny, jak i wyrafinowany;- jeden z najwiekszych songwriterów ever, zdolny dostarczyć w rzeczonym mini-gatunku tuziny wspaniałych piosenek - z których highlighty w rodzaju "do it all night", "take me with u", "beautiful ones", "1999" czy "most beautiful girl in the world" (2 ostatnie to esencja 2 głównych nurtów jego dorobku - imprezowych hymnów i ballad miłosnych) należą do największych osiągnięć w tym, co człowiek może zrobić z melodią/harmonią w formule popsongu;- koleś zaaranżował i zagrał wszystko głównie sam - now tell me how GODLIKE is that?Dirty Mind to dobry punkt startowy, nazywany nieraz pierwszym zajebistym albumem Prince'a, choć rok wcześniej s/t też wymiatało solidnie. Purple Rain to jedna z płyt lat 80-tych, szczyt możliwości twórczych gościa, współdefiniujący erę w detalach i za pomocą ponadczasowych utworów (ani sekunda nie jest zmarnowana - coś, z czym dziś rzadko się można spotkać na nowych wydawnictwach). za klasyki uważa się też 1999, Sign 'O' The Times, Lovesexy, Diamonds And Pearls, Love Symbol Album... a zagubione Black Album spełnia mityczną rolę "SMiLE dla fanów r&b". natomiast zeszłoroczne Musicology było odrobinę blade, choć prezentowało klasę której wielu zasłużonym wykonawcom dziś brakuje (matti brudnopis szykuje od miesięcy). i podobno nadal występy live "Księcia" rządzą po całości. reasumując: postać-legenda bez jednej skazy, fenomen pop-kulturowy i muzyczny, człowiek renesansu, a może baroku, a może mam to w kroku.
    borys d (13 grudnia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)