INNE - FORUM

podroz sentymentalna - kaseta i inne cuda...

9 maja 2007

do zalozenia watku naklonil mnie artykul z dzisiejszej gazety:

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4116273.html

dawajcie wspomnienia z coraz odleglejszej to juz epoki wszelkiej masci analogow, ktore niepostrzezenie znikaja z naszego zycia.

vkasz
  • a mial ktos magnetofon szpulowy?;> rodzice chyba wciaz maja, cos w tym rodzaju http://aukcja.interia.pl/show_item.php?item=190977356#photo pamietam te okladki taśm dokladnie takich jak tu: http://aukcja.interia.pl/show_item.php?item=190659018#photo no i gramofon artur wciaz na chodzie:> http://aukcja.onet.pl/show_item.php?item=194304262#photo w ogole na allegro fajne sa zdjecia takich rzeczy
    z (10 maja 2007)
  • >http://www.jaarex.republika.pl/rtv/audio/mk2.jpg miałem takie 3! jak miałem 13 lat zrobiłem sobie z nich potrójny głośnik do discmana. ogółem byłem bardzo twórczy, ku niepocieszeniu ojca, który systematycznie tracił swoją kolekcje sprzętu audio. dzisiaj sam jestem dziadkiem i mam magnetofon szpulowy.
    Low (10 maja 2007)
  • od jutra lansuję się z walkmanem przypiętym do paska (em c, dziadku, discmana nie potrafisz obsługiwać dlatego wciąż walkmana używasz i się wzruszasz na myśl o starych czasach, kiedy to jeszcze byłeś w stanie sam sobie utwór przewinąć:P. w młodości siła)
    17 (10 maja 2007)
  • suck it, mlodziany! http://www.jaarex.republika.pl/rtv/audio/mk2.jpg
    em c (10 maja 2007)
  • a ja pamiętam jak będąc brzdącem 4-5 letnim matka karmiła mnie vinylami beatles, the marmolade, the gun (kurcze nie mogę teraz tego dostać nigdzie) i breakoutem teraz słuchając na cdiku brak mi tych miejsc w którym plyta się zacinała później był walkman sanyo ważył chyba pół kilo ale miał reversa, przewijanie w obie strony itd, cud słuchałem na nim na przerwach w podstawówce metallicy ac/dc i innych motorheadów teraz mam discmana panasonica na mp3je i to nie to samo już
    juhu (10 maja 2007)
  • kasety jak dla mnie rzadza. na samym poczatku lat 90 zasluchiwalem sie w queeny i nirvany (w odroznieniu do prawie calek klasy ktora wolala new kids on the block! pamietacie ich?) hehehe. kasety byly wtedy do nabycia wszedzie-wszedzie. na samym placu konstytucji w warszawie bylo przynajmniej bud/sklepow gdzie mozna je kupic, w cenie dwoch bochenkow chleba czy cos kolo tego. hulaj dusza. co do sprzetu to najpierw mialem taki monoficzny bardzo popularny czarny magnetofon ZK ktory dzialal wiernie az do momentu w kotrym kilka lat temu zrzucilem go z polki na podloge i sie zamienil sie w grzechotke. pozniej jakis jamnik i mikro wieza. przygode z walkmanami zaczalem od jakiegosp polskiego wynalazku ktory rozpadl sie dosc szybko. pozniej mialem jakiegos panasonica ktory byl najbardziej wytrzymalem gownem swiata, innego panasonica, cos innego, i w koncu aiwe ktory dziala do dzis. swoja droga, w tamtych czasach wybor kaset "niezal" byl lepszy niz kompaktow obecnie, no shit. przegrywanie kaset, o tym ksiazke mozna by napisac. dobrym patentem bylo pauzowanie przed wcisnieciem play+rec zeby nie bylo takiego trzasniecia. jeszcze lepszym kopiowanie gier na c-64 (komputer z magnetofonem, wyobrazcie to sobie mlodzi czytelnicy!). przegrywalem duzo innym ludziom bo rodzice mieli bardzo dobra wieze a przy przegrywaniu kazde syfik na glowicy byl slyszalny 3 razy bardziej na kopii niz na oryginale. to samo dotyczylo kasety "pierwotnej" - po skopiowaniu z nowej kasetki trzeba bylo sie bardzi wsluchiwac zeby uslyszec roznice miedzy kopia a oryginalem. przy zjechanym "dawcy" wszystkie skazy dzwiekowe na kopii podnoszone byly do szescianu. ah i to dobieranie dlugosci kupowanej tasmy czystej zeby mozliwie malo pustej tasmy bylo! szczegolnie latwe bylo to w drugiej polowie lat 90 kiedy byly juz 64 58 i inne wariacje. a przez kasety mam przesrane bo przyzwyczailem sie ze nonsikow danych nie trzeba chowac do opakowan po wyjeciu ich z kieszeni. totalnie nie rozumiem dlaczego nikt nie opracowal technologii mniej rysujacych sie plyt cd, dla osob ktore maja w zwyczaju rzucac je gdzie popadnie (czytaj: mnie). a w ogole kasety to kupuje w komisach i slucham do dzis. 5zet! kaman!
    em c (10 maja 2007)
  • > ja tam lubię discmany, jakoś tak uważam, ze są fajne. > głównie dlatego, ze odtwarzają płyty ;> ostatnio nawet sobie kupiłem za 12 złotych, bo poprzednie padły. Hehe, ja też. Mój discman wytrzymał połowę liceum i prawie 2 lata studiów. Półtora rok temu padł i kupiłem... kolejnego discmana, tym razem z allegro za grosze (discmany sony są prawie nie do zdarcia!). Wole zdecydowanie discmana od odtwarzacza mp3 (pomimo, że może i nieporęczny)!
    Imie (10 maja 2007)
  • rodzice zawsze kupowali mi jakieś tanie łokmeny, bo myśleli, ze je tak szybko psuje. a to po prostu gówna były. dopiero jak miałem z 10 lat dostałem taki wypasiony, soniasz, z radiem i przewijaniem w obie strony (to było dla mnie novum wtedy, po tamtych tanich). do dzisiaj gdzieś leży. jeszcze dyktafon sobie kupiłem potem, taki rozmiarów walkmana, ale to ze 4 lata temu. chyba się nie liczy. >potem byly discmany, ale dla mnie to byla straszna chujnia! ja tam lubię discmany, jakoś tak uważam, ze są fajne. głównie dlatego, ze odtwarzają płyty ;> ostatnio nawet sobie kupiłem za 12 złotych, bo poprzednie padły.
    Low (10 maja 2007)
  • o ja! zapomnialem o teledyskach nagrywanych na vhs. mam jeszcze pare kaset, tyle ze magnetowid nie dziala. a chetnie bym obejrzal. siadalem przed tv, ogladalem tylko kanaly muzyczne i nagrywalem. to jeszcze w pamietnych czasach viva zwei. najlepiej jak dawali wieczorem bloki wypelnione clipami w jednym, ulubionym gatunku.
    vkasz (10 maja 2007)
  • mialam czarnego walkmana sony. dostalam na gwiazdke. tyle radosci. dalej dziala. i ja to samo co powyzsi - nagrywalam rozne audycje + teledyski na wideo! kiedys nie mialam przygotowanej czystej kasety vhs, lecial jakis genialny teledysk, wiec szybko chwycilam pierwsza z brzegu i record. pozniej okazalo sie, ze to byla kaseta z komunii brata i inne dni matek babc z przedszkola.
    m (10 maja 2007)
  • ja mialem oryginalengo sony walkman. jakas sportowa edycja to byla chyba, bo byl caly zolty i mial gumowe wstawki. na pelnym bixie! ktos mi nawet gdzies powiedzial, ze podobno byl wodoodporny, ale nigdy nie mialem wystarczajaco duzo odwagi zeby sie o tym przekonac. potem byly discmany, ale dla mnie to byla straszna chujnia! raz, ze nieporeczne i niewygodne, a dwa to wystarczylo tylko lekko trzachnac i sie wieszal. niby mialy jakies tam anty shock, ale cudow nie bylo.
    vkasz (10 maja 2007)
  • >Myśle, że na osobną uwagę zasługują walkmany. Pamiętam mój pierwszy, taki czerwony był - z przezroczystą klapką trochę jak cegła wyglądał ja swojego wygralam w jakichs chipsach z konkursami czy cos takiego. byl plastikowy, mial zolta ta pokrywke a spod zielono - fioletowy. niestety dzialal krotko kto da wiecej:>
    z (10 maja 2007)
  • Myśle, że na osobną uwagę zasługują walkmany. Pamiętam mój pierwszy, taki czerwony był - z przezroczystą klapką trochę jak cegła wyglądał i można było przewijać tylko w jedną stronę, potem jak sie baterie kończyły to zamieniało się na te z pilota, tak żeby starzy nie widzieli. Kasety składanki się robiło, robiło się własne okładki...I pamiętam jak można było kupić revolver albo żółtą łódź podwodną na ryneczku warzywnym od ruskich. Czasem chodziliśmy tam z kumplami, braliśmy koce i rozkładaliśmy swoje kasety.Sprzedawaliśmy to co już nam się nie podobało albo wymienialiśmy się - całe osiedle tak robiło. A kasety VHS zbliżały ludzi - pamiętam jak latałem po sąsiadach żeby pożyczyć drugie wideo i skopiować sobie jakiś film. I jeszcze sobie przypomniałem jak czasem nerwowo szukałem jakiegoś klejącego papierka na kilka minut przed filmem żeby zakleić to wgłębienie zabezpieczające przed skasowaniem.
    zbulwersowany (10 maja 2007)
  • Kasety ehhh Miałem magnetofon z zepsutym lewym kanałem i przez długi czas poznawałem muzykę tylko z jej prawej strony. Dopiero jak rodzice kupili samochód, wieczorami zamykałem się w nim i przerabiałem wszystko od nowa. Nigdy nie zapomnę pierwszego stereo przesłuchania "OK Computer". Przez jakieś pół roku nie byłem świadomy istnienia solówki w Paranoid Android. Ja pierdole... chyba jakaś renta mi się należy, nie?
    berg (10 maja 2007)
  • czyli czekamy na www.mp3agers.pl?
    zaciekawiony (10 maja 2007)
  • dzisiaj w radiu kampus powiedzieli, ze teraz to jest era dzieci empetrzy.
    vkasz (10 maja 2007)
  • ehh to były czasy, u mnie do tej pory kasety leżą w szawce, może za kilka lat będę je odsłuchiwać i się zatsanwiać"jak ja mogłam tego słuchać", hehehehe,
    sivi (9 maja 2007)
  • .. ale takie akcje miały też swoje złe strony. bo mój kolega nagrywał jakieś światy według bundych na kasety, przynosił jamnika do szkoły i puszczał na przerwach.
    Low (9 maja 2007)
  • hell yeah! ja robilem podobnie, tyle ze w polaczeniu z komputerem. ba! u mnie przez dlugi czas moj jamnik zastepowal glosniki do kompa. kabel podlaczony pod line out i ogien! czerpalem z tego jeszcze korzysc w postaci zgrywania muzyki z wielu gier. raz pamietam nawet motyw, jak nagralem kawalek z jakiegos pinballa i pozyczylem kumplowi. ten mi oddaje po jakims czasie i pyta skad wzialem takie zajebiste jungle! a to byl zapetlony parominutowy kawalek...
    vkasz (9 maja 2007)
  • ja byłem lepszy. podłączałem telewizor specjalnym kablem do mojego panasonica i miałem dźwięk jakości tv :> mam tak koncert smashing pumpkins zgrany i paranoid android radioheadów. heh, 90s.
    Low (9 maja 2007)
  • W kwestii nagrywania na taśmy szedłem jeszcze "dalej" - zgrywałem na taśmę dzwięk z TV...popostu siawiałem taśmiaka tuż przy głośniku telewizora (marki unitra)i zgrywałem jak leci(zazwyczaj mtv i programy kóre prowadził paul "love and pride" king;> Co do tych mixów to też były - w postaci własnych list przebojów.
    Pap (9 maja 2007)
  • >do dzis jak slysze jakis kawalek z tamtych domowych skladanek, to od razu w glowie mi sie kolebie przejscie dokladnie. jeszcze moze ktos robil cos podobnego: ja z siostra cioteczna robilysmy sobie jako prezenty na kasetach takie skladanki piosenek i zwlaszcza roznych mixow z gadania radiowego i naszego gadania tez, jakby takie audycje z elementem optymistycznym zartobliwym, z akcentami humorystycznymi w postaci tych mixow;> >pod choinka ktoregos tam roku znalazlem jamnika by panasonic do dzis mam takiego jamnika by sanyo;> ale juz dawno zaczal wkrecac kasety wiec jest jako radio
    z (9 maja 2007)
  • >http://www.firebox.com/product/1700 no prosze jakas bratnia dusza chyba :> nie znalam tego
    z (9 maja 2007)
  • dla mnie tez pierwsze powazne doswiadczenia z muzyka to stety, niestety wlasnie kasety. pamietam jak dzis, jak pod choinka ktoregos tam roku znalazlem jamnika by panasonic. do tego komplet czystych tasm i jazda! przesiadywanie pod odbiornikiem z reka na rec. czekanie na nocne autorskie programy na radiostacji czy w trojce. mialo to swoj urok, ja pierdole! a potem odsluchiwanie tych wszystkich rarytasow. taki podcast mniej wiecej. te kasety z ponagrywanymi piosenkami tak mi sie wbily w pamiec, ze do dzis jak slysze jakis kawalek z tamtych domowych skladanek, to od razu w glowie mi sie kolebie przejscie i melodia nastepnego. tylko te przewijanie... teraz sobie mysle, ze jakbym musial siedziec, i czekac az tasma wroci z punktu b do punktu a, zamiast nacisnac po prostu play, to chyba bym ocipial!
    vkasz (9 maja 2007)
  • http://www.firebox.com/product/1700
    klancyk (9 maja 2007)
  • mam dwie wielkie torby kaset w szafie i musze sie w koncu za to zabrac i poprzesluchiwac. co do wspomnien to np ze w ogole tak wygladalo poznawanie muzyki, ze lecialo radio np jakas pradawna radiostacja i naciskalam nagrywanie a jak piosenka sie znudzila to ja znowu zagrywalam czyms. poza tym fajnie sie przewijalo tasme w kasecie olowkiem wlozonym w te kolka zeby nie marnowac baterii w walkmanie i byly rozne techniki tzn albo krecenie olowkiem albo jakies takie obracanie samej kasety na olowku szybkie:> albo sklejanie tasma klejaca przerwanej tasmy, albo wyjmowanie z radia wkreconej tasmy. u mnie na osiedlu tez dziwnie duzo osob wyrzucalo zwoje tasmy przez okna i z balkonu i potem fruwaly:>
    z (9 maja 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)