INNE - FORUM
podroz sentymentalna - kaseta i inne cuda...
9 maja 2007do zalozenia watku naklonil mnie artykul z dzisiejszej gazety:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4116273.html
dawajcie wspomnienia z coraz odleglejszej to juz epoki wszelkiej masci analogow, ktore niepostrzezenie znikaja z naszego zycia.
-
jak dla mnie kasety już wróciły dawno. bywam często w UK i w Berlinie, gdzie chodzę do sklepów muzycznych. tam kasety przeżywają ewidentnie drugą młodość. 5 euro średnio za taśmę, łatwa kasa więc kupuje się dużo. w polsce wątpię żeby ktoś już o tym wiedział. ale taki tegoroczny krakowski unsound swoją składankę wydał własnie na tym nośniku.
adrian (10 stycznia 2011) -
podbijam temat jako że: http://brzydkieslowonaf.wordpress.com/2010/12/22/przewin-tasme/
małyszek (9 stycznia 2011) -
ja jak dostalem jamnika pod choinke, to pojechalem od razu z grubej rury! zaraz po feriach swiatecznych zrobilem jak mi sie wtedy wydawalo interes zycia: kupilem od kumpla z klasy ('91 - 2 klasa podstawowki) cala kolekcje michaela jacksona na kasetach! boze, jaki dumny wracalem do domu. on sie akurat pozbywal, bo przesiadal sie juz na jakies guns'n'roses i aerosmith czy metallica. pamietam, ze jeszcze w drodze powrotnej nabylem w kiosku bravo, w ktorym byl plakat krola popu. wtedy krol siedzial jeszcze na tronie i jego postery mozna bylo dostac w tego wlasnie typu gazetkach... z biegiem czasu i ja z mj wyroslem. kolejna fala przyszla gdzies w piatej klasie. wtedy pamietam jak udalo mi sie kupic jamiroquai - traveling without moving. ale bylo! a co do innych nosnikow. coz. audio cd skonczyla 25 lat. duuzo. moze zbyt wczesnie mowic, ze cd zamiera, choc jest powoli zastepowana przez mp3, ale wydaje mi sie, ze czeka ja podobna przyszlosc co plyte winylowa. zapomniana przeciez w latach '90 a teraz wracajaca do lask. generalnie wydaje mi sie, ze muzyka z wszelkiej masci nosnikow, typu sacd czy inne zostanie dla audiofilow. gawiedz pewnie zaspokoi sie muzyka zapisywana w systemie zero-jedynkowym. ja sie ciesze, ze dane mi bylo przechodzic przez to wszystko w mlodosci. nocne audycje nagrywane na kasete, z czujnie trzymanym palcem na rec. kasety vhs. potem audio cd. poczucie wyzszosci nad kumplami, ktorzy kupowali plyty na stadionie i nie mieli ksiazeczek w pudleku. kurwa, ale czasy!
vkasz (17 sierpnia 2007) -
gdy z tata wybralismy sie kupic mi pierwszego jamnika panasonic pozwolil mi tez wybrac jedna kasete. stanelo na culture beat. niestety sprzedawca zapragnal zaznajomic ojca z funkcja nagrywania i sam poczatek "mr.vain" przerywal mi pozniej dialog: -...przyciskiem, rozumie pan -aha a pierwsza kaseta (na wspomniany czerwony walkmen, ja mialem z glosnikami) to chyba ballady jacko
bilbo (17 sierpnia 2007) -
rok temu z hakiem wchodzę w Anglii do sklepu ze sprzętem jakiejś sieci i pytam, w którym miejscu mogę znaleźć cd playery. "niestety nie posiadamy" - usłyszałem. kurcze, na specjalne zamówienie trzeba będzie kupować czy co? w ogóle ciekawe ile jeszcze będą stacjonarne cd odtwarzacze produkować?
yeahnot (17 sierpnia 2007) -
dziś 25 lat skończyła płyta CD. a mnie niedawno przeraził fakt, że w sklepach już praktycznie nie ma discmanów, a i kupno takowego na allegro nie jest już takie łatwe. nie wiem co sobie zrobię gdy mój obecny zdechnie.
łh (17 sierpnia 2007) -
więc cóż mógłbym dać mojemu wnukowi, jeśli nie moje "Werther's original"? On także jest kimś wyjątkowym.
rafał rastafał (12 maja 2007) -
(jak się nazywały te cukierki co je reklamował ten zwrot "dzisiaj sam jestem dziadkiem"? wertels orydżinal?) ja do dzisiaj jak słucham mojego mellon collie, to tylko z kaset. podobne z adore. i richard d james album. swojej pierwszej nie pamiętam, ale ostatnią kasetą jaką kupiłem, było voo voo - płyta z muzyką. tak przewrotnie.
Low (12 maja 2007) -
moja pierwszą kasetą były ballady Guns N' Roses, późne przedszkole - yeah! - jeszcze gdzieś leży. drugą był pierwszy Liroy, ale to już później było 3-4 klasa podstawówki
tygrysia maska (12 maja 2007) -
no ja to samo, pearl jam i nirvana. i parklife na kasecie tylko mam do tej pory. prezent na uro to byl [dobre 6 lat temu], udany, nie powiem. kasetki za ok chyba 20/25 zl chodzily jak bylam w gim. dzis sama jestem babcia. cd to wygodniejszy nosnik, no ale o ryse zbyt latwo i to mnie czasem wkurza niezle. jak sie plyta zacina. albo w ogole nie chce ruszyc.
m (12 maja 2007) -
heh no ja wciąż nirvane i pearl jam mam tylko na kasetach przegrane
mailman (12 maja 2007) -
oj tak, podwójne kasety. pamiętam też moją pierwszą kasetę ever, to był wykonawca z nurtu zdaje się italo, o pseudonimie "savage", za komuny jeszcze, w sklepie na półce stały dumnie wyprężone może ze trzy kasety, ale bankowo nie więcej niż pięć, i na chybił trafił wziąłem właśnie savage'a, wydaje mi się że ta kaseta spłonęła kiedyś na ruszcie z kiełbasami
zwobot (12 maja 2007) -
pamiętam moją pierwszą kasetę-muzyka do Miasteczka Twin Peaks,cena: 15.000 zl, pan przy blaszaku miał rozłożony stoliczek kempingowy i na nim wyłożone kasety; pamiętam, ze byłam starsznie rozczarowana, bo na kasecie same prawie melodyjki były.
sivi (12 maja 2007) -
podwojne mam mellon collie; caly portishead i nirvane tylko na kasetach, wiec jest to wciaz obowiazujacy nosnik; w dobie piratow stoczylem kiedys boj z matka i wymusilem kupno oryginalnej 'like a prayer' za 13.000 złotych; w małych miasteczkach oryginalne kasety tylko w księgarniach sprzedawali; a z magnetofonów najbardziej zawsze chciałem taki polski, bodajże kondor się nazywał
krewki (11 maja 2007) -
>albo kasety podwójne :) jak można zapomnieć, do dziś mam antologię Beastie Boysów kupioną za 24 zł.
rafał rastafał (11 maja 2007) -
albo kasety podwójne :)
held (11 maja 2007) -
moje uche prawe ma wybitnie niestandardowe wymiary wewnetrzne wiec przygody ze sluchawkami dousznymi mnie ominely - prawa zawsze mi wypada. ta swoja przypadlosc odkrylem wlasnie za pomoca takich malych czarnych z topornym duzym jackiem w czarnym plastiku w komplecie. jacka pewnie jeszcze gdzies mam.
em c (11 maja 2007) -
słuchawki z gąbką miałt ten minus że to cholerstwo po jakimś czasie obłaziło i miało się brudne uszy
rafał rastafał (11 maja 2007) -
ja jestem esteta i zawsze zeby nagrywac na kasete, przyklejalem przezroczysta tasme. wiadomo ze to kopiowanie, ale ma byc z klasa. wczoraj akurat ogladalem epizod that 70's show i tam z kolei red (glowa rodziny) przyniosl do domu vcr (video casette recorder). wielkie wydarzenie. rodzina siada przed telewizorem, zeby nagrac jakis show by nastepnie go obejrzec z kasety tuz po emisji. oczywiscie rec wlaczony, ale nikt nie pomyslal, zeby wlozyc kasete do nagrywania. czlowiek mial czesto podobne przejscia, bo albo to mu sie wlasnie wydawalo, ze kaseta jest w magnetowidzie, a to sie okazywalo ze oczko jest nie zaklejone i wtedy zalatwianie na cisnieniu... a te sluchawki jednorazowe praktycznie, to straszna miazga byla. made in china jak wszystko zreszta. gowniany plastik. rozpadaly sie w rekach. lewa miala czerwony a prawa niebieski pierscien, albo na odwrot. czlowiek i tak zawsze kupowal, bo faktycznie mieli w kazdym kiosku. kosztowaly chyba ze dwadziescia tysiecy jak dobrze pamietm.
vkasz (11 maja 2007) -
kazdy glosnik dziala jak mikrofon. mialem kiedys wypasionego walkmena, mial hipersuperszybkie przewijanie rozpoznajace przerwy miedzy piosenkami i jakieśtam dolby s czy coś. siedem sekund i przewijalo caly kawalek, rządziłem w podstawówce ;) niektóre kasety zjechałem do zera, została na nich tylko jakaś międzygalaktyczna plazma
zwobot (11 maja 2007) -
pamiętam te kioskowe. takie za 4 złote bodajże, z przejściem na dużego jacka w zestawie. mi zawsze siadała ta, w której nie było "mikrofonu" (bo nie wiem na jakiej zasadzie, ale jedna zawsze zwracała sygnał jak się podłączyło pod mic w radio).
Low (11 maja 2007) -
sluchawki do walkmana kupowalo sie w kiosku ruchu jakos b.tanio takie male douszne ale trzeba bylo co ok2mies kupowac nowe bo zawsze jedna przestawala dzialac.
z (11 maja 2007) -
w pewnym czasie kasety zaczęły "piszczeć" szczególnie przy przewijaniu, tuż przy początku nagle stawała, powodowane to było malutkimi śrubeczkami, które "trzymały" całą kasetę, wczesniej były sklejane i owego problemu nie było-pamiętacie to? walkmena mam do dzisiaj Philpis'a, ale pierwszy z napisem "Stereo" już od dawna spoczywa na śmietniku. a wogóle pamiętacie SŁUCHAWKI, takie czarne gąbki na "uchu", nie to co teraz - "douszne"
sivi (11 maja 2007) -
proste, że taśma! chusteczki amatorskie
17 (11 maja 2007) -
kawalek chusteczki latwiej mogl wypasc ziom i wkrecic sie w magnetofon na przyklad. tasma jednak lepiej sie do tego nadawala.
tomek wasko (11 maja 2007) -
ja nie wiem, czy mój pomysł to rewolucja na skale światową była. ale nie łatwiej było zamiast się jebać z taśmą zwinąć w kulkę kawałek chusteczki i tam włożyć?
Low (11 maja 2007) -
no z zaklejaniem to wiadomo, można było jeszcze zalepić plasteliną
c-u (11 maja 2007) -
Ja z kolegami mieliśmy jeszcze inny patent: Jakoś tak w połowie lat 90 zaczęły się okazyjne wyprzedaże kaset, jakoś tak za złotówkę, w muzycznych, drogeriach, hipermarketach itp. Z reguły byli to artyści o których nikt nie słyszał albo już nie chciał słyszeć(choć raz trafiła mi się Erotica za złocisza). Plus nad czystymi kasetami TDK czy Sony był jeden - były o połowę tańsze. Niestety każdy szanujący się kaseciarz wie, że okienka na górnej ściance oryginalnych kaset nie mają zabezpieczeń, tak więc nie można na nie nagrywać (w odróżnieniu od czystych, te mają, można nawet ołówkiem wyłamać). Rada była jedna - zakleić okienka przezroczystą taśmą. I już można słuchać do woli np. pierwszej kasety Wzgórza Ya-Pa 3 nagranej na, powiedzmy, Greatest Hits of Demis Roussos.
rafał rastafał (11 maja 2007) -
(em c, dziadku, discmana nie potrafisz obsługiwać dlatego wciąż walkmana używasz i się wzruszasz na myśl o starych czasach, kiedy to jeszcze byłeś w stanie sam sobie utwór przewinąć:P. w młodości siła) ja sobie wypraszam, kupilem sobie odtwarzacz mp3 tydzien temu!
em c (11 maja 2007) -
>http://www.jaarex.republika.pl/rtv/audio/mk2.jpg wiadomo:>
z (10 maja 2007)