INNE - FORUM

Off Festival 2007

7 maja 2007

jak kogoś interesuje, to zwyczajowo bawiąc sie myspace'em natrafiłem na taki norweski zespół The Low Frequency in Stereo (http://www.myspace.com/lowfrequencyinstereo ) i stoi jak wół na tymże myspace, że zespół ma grać w tym roku w Mysłowicach, o czym wam donoszę gdyż tegoroczny lineup zdaje się, iż jest jeszcze okryty tajemnicą

tygrysia maska
  • >Bo skoro największą "gwiazdą" off festiwalu jest Nosowska, to po prostu śmiech na sali. Gwiazdami Off Festivalu byli Piano Magic, Architecture In Helsinki, Electrelane, ILIKETRAINS, Radian, Kapela Ze Wsi Warszawa, Pogodno, Dezerter, Ścianka i Nosowska. >Dlatego nie pojechałem. Nie możesz krytykować festiwalu, w którym nie uczestniczyłeś - to absurdalne. Piano Magic raczej nie straci na tym, że ich płyty nie znajdą się w twoim rankingu. A publiczności na koncercie w Chorzowie w listopadzie na pewno nie zabraknie.
    stary pryk (26 sierpnia 2007)
  • przepraszam, ale zarówno Andrzej jak i Kazik powinni juz dac se siana.peace.
    lokita (26 sierpnia 2007)
  • ale ja wcale nie uważam siebie za dziennikarza! Bo w życiu bardziej pasjonuje mnie historia muzyki, czy fizyka. W przeciwieństwie do mediów, traktuję muzykę obiektywnie i umiem używać metod statystycznych, bo dają mi wiele ciekawych spostrzeżeń. Nie podoba mi się, że off festiwal jest przereklamowany, a imprezy o większej randze i z lepszym składem są pomijane. Bo skoro największą "gwiazdą" off festiwalu jest Nosowska, to po prostu śmiech na sali. Dlatego nie pojechałem. Sprawdziłem za to mp3 wykonawców i nawet spodobał mi się Piano Magic, ale są małe szanse by znalazł się wśród najlepszych płyt 2007. Część dziennikarzy oburzyła się na Kazika za piosenkę "Brooklyńska Rada Żydów", na szczęście to nie ma przełożenia na publiczność. Dalej podobają mi się płyty KULTU i subtelności w tekstach na "Poligono industrial". No i radzę lepiej poznać pozaalbumowe Linkin'Park by widzieć analogię z BB.
    Andrzej (26 sierpnia 2007)
  • oooooooooł. widzę,że o terrorze,również tutaj. niespiących przepraszamy,ale zintegrowaliśmy mase ludzi na offie, dzieki temu poznalem kobietke wychowujaco sie macio morettim i tymonem. i na szczescie nie byla to mlodziez wspominajaca jarocin z łezką. a Panie Andrzeju, ja wiem, ze to stara kwestia,ale właśnie czytałem o porównaniu Linkin Park do Beastie Boys i spadłem z fotela. wierzę w istoty pozaziemskie i mysle,ze nawet z taka wiedza moge zostac uznany za bardziej wiarygodnego:D
    Plnz (24 sierpnia 2007)
  • –Andrzej, 24/8/2007 16:58 tak, masz racje, Tymanski, Scianka, Bassisters Orchestra, Kobiety, Kapela Ze Wsi Warszawa, 100nka, Muariolanza, Radian, Boom Pam, Electrelane i Piano Magic przy Kaziku Staszewskim moga sie schowac... mam nadzieje, ze nikogo juz nie irytuja wpisy Andrzeja B., hiperobiektywny, badajacy za pomoca t-studenta muzyke dziennikarz nie byl na off-festivalu i teraz musi jakos przebolec swoja nieobecnosc na kapitalnym, jedynym w swoim rodzaju wydarzeniu muzycznym w naszym kraju, z Kazimierzem Staszewskim jest taki problem, ze kiedys nagral kilka rewelacyjnych plyt, a teraz nie ma juz dystansu do swojej tworczosci i, niestety, nagrywa srednie, zeby nie powiedziec slabe. ale, jak mowi slynne przyslowie: czesci muzyka Kultu sie nie podoba, czesci sie podoba i dopoki istnieje ta druga grupa bedziemy grac koncerty i nagrywac plyty, a co do promocji off-festivalu mozemy tylko Rojkowi pogratulowac sily przebicia. jasne, ze jest wiele ciekawych festivali, ale zaden nie laczy tylu gatunkow, co off, zaden, jak to napisal Marcin Babko, nie wyznacza dzis trendow w muzyce tak bardzo, jak festiwal Rojka,
    stary pryk (24 sierpnia 2007)
  • >ten grubas od dwudziestu kilku lat robi to samo przecież znowu kłamstwo - Kazik jest raczej drobnej postury, ale i tak byłby zbyt wielką postacią na takie off festiwale. Bo rozwijał się - od punka, przez psychodeliczny rock, rap aż do yassu. Co ciekawe - najbardziej twórczy był tuż po trzydziestce, gdy odkrył Wzgórze i Kalibra, pracował z Mazzolem. Mam nadzieję, że wreszcie nagra piosenkę z Molestą.
    Andrzej (24 sierpnia 2007)
  • kto wypierdolił wątek o płycie Offensywa2? chcialem napisac recke, ale tak to huja napisze dowidzenia
    Stefan Maszkaron (24 sierpnia 2007)
  • 'gorolom bez pozwolenia p. Przybylskiego nie wydawać towaru'
    karteczka w barze na terenie festiwalu (24 sierpnia 2007)
  • –Andrzej, 23/8/2007 20:42 ten grubas od dwudziestu kilku lat robi to samo przecież
    pederasta z izraela (24 sierpnia 2007)
  • ee, panie doktorze, mnie to wszystko się z dupą kojarzy
    złoty (24 sierpnia 2007)
  • >w Polsce w dalszym ciągu jeśli jedziesz gdzieś pod namiot gdzie będzie młodzież istnieje prawdopodobieństwo, że trafisz na taką która lubi kult. musi po prostu wymrzeć pewne pokolenie. –Mroczny Mściciel, 22/8/2007 23:03 Ja lubię Kult za Kazik polską oryginalność, inteligentne teksty i szczerość. Zamiast czekać aż wymrze pokolenie, radzę wyemigrować na Księżyc, bo Kazik w wieku 44 lat ciągle jest wiarygodny i wprawia w konsternacje pozbawione polskiego kapitału wytwórnie i media. Bo "Poligono Industrial" to najlepiej sprzedawana niezależna płyta 2006 roku. Polecam też felieton Kazika w najnowszej Machinie, gdzie na przykładzie Davida Irvinga broni wolności słowa.
    Andrzej (23 sierpnia 2007)
  • Booło tyż poru rdzynnych Ślonzokóów. Kaszubów, ani Górali niy widziołech. Za to goroli booło w pierony.
    oberschlesien (23 sierpnia 2007)
  • zgadzam sie, przekroj byl i to zdecydowanie przemawia za, przed przyjazdem balem sie tej armii 18 letnich placebomyslovitzosigurowcow indian nie, ale kilku azjatow w tradycyjnych strojach sie krecilo
    dbe (23 sierpnia 2007)
  • >a tak jest roznorodnie, sa regowcy, sa punkowcy, sa emoboje, sa indieboje, indiegirls, suicide girls i dresiarze z ogolona glowa, jest kolorowo, jest w porzadku, ... jest się z kim napierdalać a tak na serio, dla mnie taki przekrój to zdecydowanie przemawia za festiwalem
    tygrysia maska (23 sierpnia 2007)
  • zawsze potrzebujemy indian.
    a psik! (23 sierpnia 2007)
  • a byli indianie?
    pan miyagi (23 sierpnia 2007)
  • spokojnie, pokaz fanom Kultu Janerke, Republike, potem Ewe Braun, Something Like Elvis, Scianke i mozesz ich dalej edukowac Sonic Youth, Talking Heads, Velvet Underground czy The Stooges, to dobrze, ze sa rozni ludzie, gdyby na off festiwal przyjechali tylko emoboje w trampkach do garnituru (byl jeden taki egzemplarz) dopiero bylby syf, a tak jest roznorodnie, sa regowcy, sa punkowcy, sa emoboje, sa indieboje, indiegirls, suicide girls i dresiarze z ogolona glowa, jest kolorowo, jest w porzadku, najgorsze w takich spedach, czy to woodstock czy to opener, jest jednorodna publika, kazdy mowi o tym samym, czyta to samo, slucha tego samego, nudy
    nie toleruje nietolerancji (23 sierpnia 2007)
  • dezerter, ckod i, dajmy na to, komety przyciągają jednak pewien określony typ ludzi, niestety. i przez nich nie mogę w nocy spać, bo krzyczą 'terror' [nie, nie jadę na festiwal się wyspać, po prostu spać]. co nie zmienia faktu, że off zrobił na mnie większe wrażenie niż opener, jeśli chodzi o wykonawców, więcej mnie wmurowało, zachwyciło, rozbawiło.
    a psik! (22 sierpnia 2007)
  • niestety w Polsce w dalszym ciągu jeśli jedziesz gdzieś pod namiot gdzie będzie młodzież istnieje prawdopodobieństwo, że trafisz na taką która lubi kult. musi po prostu wymrzeć pewne pokolenie.
    Mroczny Mściciel (22 sierpnia 2007)
  • >przyjeżdża tam młodzież która lubi muzykę na przykład kult lubi młodzież. sąsiedzi z namiotu obok pasjami opowiadali o jarocinie. pomieszany target, jak dla mnie za mocno.
    a psik! (22 sierpnia 2007)
  • o jezu, dzięki ci o łazienko. będę to cytować do usranej śmierci. a wracając do festiwalu, to warto wspomnieć, że jego walorem jest faktycznie to, że przyjeżdża tam młodzież która lubi muzykę i położenie w parku jest najfajniejszym z jakim dane było mi się spotkać, chociaż za bardzo po festiwalach się nie obijam. generalnie co by nie mówić o Arturze Rojku, to dużą jego zasługą jest to, że mu się w ogóle chce to organizować. kompletnym nieporozumieniem dla mnie był zespól dezerter oraz - niestety - katarzyna nosowska. kiedy wracaliśmy z radiana w półtransowym stanie nagle z dużej sceny zaskoczyła nas jakaś kurwa przyśpiewka od której wesoło zaczął się koncert.a potem to już trzeba było uciekać. członkini naszego crew słusznie zauważyła "ciekawe, czy gdyby nosowska nie byla nosowską to miałaby szansę zakwalifikować się na festiwal. i jeszcze wielkie joł dla bass sistas a szczególnie dla bunia wymiatającego na wiośle oraz dla Old Time Radio.
    Mroczny Mściciel (22 sierpnia 2007)
  • najtrafniej podsumował Off festival pan premier Jerzy Buzek premier Jerzy Buzek: - Takie połączenie to świetny pomysł. Młodzież lubi muzykę, więc przyjeżdża tutaj, a przy okazji może dowiedzieć się nowych, ciekawych rzeczy.
    łazienka_jest_zamknięta (21 sierpnia 2007)
  • Jeśli słowa o Kaziku i Hurcie jako wykonawcach muzyki niezależnej nie są żadną podpuchą, to naprawdę żal mi ciebie, Andrzej.
    pederasta z izraela (21 sierpnia 2007)
  • Ja tak o sobie nie myślę, abym był pismakiem (bo jestem historykiem z zamiłowania i fizykiem). Chodzi mi tylko o uczciwość - jest wiele fajnych festiwali (np. industrialny we Wrocławiu), sam lubię poznawać nieznane kapele, ale nie podoba mi się ta hipokryzja wokół "off festiwalu". Po co robią z tego "najważniejsze wydarzenie lata" a jednocześnie zamilczają inne, ciekawsze koncerty na śmierć? A potem dziwią się, że ich opinie nie mają żadnego wpływu na Polaków, którzy z muzyki niezależnej wolą Kazika i Hurt, a z koncertów Red Hot Chili Peppers i Woodstock od Openera.
    Andrzej (21 sierpnia 2007)
  • Moje wspomnienie z Off Festival 2007 http://pl.youtube.com/watch?v=hcZ6HKTJ9d0
    +ElectroMarek+ (21 sierpnia 2007)
  • Wymyślona przez Artura Rojka impreza zmienia Mysłowice. Przez trzy dni gościła muzyków z całego świata, poważne osobistości i uznanych artystów plastyków. Najważniejsze jednak, że nie zabrakło fanów. W tym roku znów przyjechało ich ponad 10 tys. "Supersprawa! Widok ludzi w glanach i dreadach na ulicach Mysłowic to dobra odmiana od codziennych dresów i złotych łańcuchów" - napisał na naszym forum internetowym Szu. Nawet jeśli można mieć jeszcze zastrzeżenia do służb porządkowych miasta, to nie da się ukryć, że Off Festival zmienia Mysłowice. Najlepiej było to widać wczoraj, gdy - jak zapowiadał to wcześniej Rojek, dyrektor artystyczny imprezy - zaproszeni przez niego ludzie "zaingerowali w miasto sztuką". Prawdziwą po tym pamiątką będzie mural Edwarda Dwurnika "Uśmiechnięte twarze" na ścianie obok mysłowickiego więzienia. Udały się też imprezy towarzyszące. Na Święcie Radości Dzieci bawiło się ponad 400 maluchów ze śląskich domów dziecka i świetlic środowiskowych. Na Międzynarodowe Targi Wolontariatu przyjechało ok. 200 wolontariuszy - przedstawicieli organizacji z całego świata. Jednym z gości targów był były premier Jerzy Buzek. - Takie połączenie to świetny pomysł. Młodzież lubi muzykę, więc przyjeżdża tutaj, a przy okazji może dowiedzieć się nowych, ciekawych rzeczy - mówił Buzek w drodze między wykładem na temat wolontariatu a czytaniem dzieciom bajek. W piątek i sobotę na kąpielisku Słupna zagrało prawie 40 zespołów. Przy takiej liczbie wykonawców nie obyło się bez kontrowersji. Brytyjski Iliketrains chyba lepiej poradziłby sobie jako ostatni zespół dużej sceny festiwalu niż cztery dziewczyny z Electrelane. Ale podobali się wszyscy: zarówno taneczna grupa Architecture In Helsinki, mocno eksperymentujący Radian, ambientowy Port Royal, gitarowy Piano Magic, jak i Norwegowie z Low Frequency In Stereo. Równie gorąco jak gości zza granicy oklaskiwano polskich wykonawców. Największe tłumy ściągnął koncert Kasi Nosowskiej. To była zresztą sceniczna premiera jej niedawno wydanego albumu "UniSexBlues". Z dobrej strony pokazali się śląscy wykonawcy: finalista festiwalowego konkursu Searching For A Calm czy reaktywowany specjalnie na ten jeden koncert kultowy mysłowicki Generał Stilwell. Jak zwykle w świetnej formie było Pogodno, zaskakujący The Complainer, kontrowersyjny The Syntetic, ambient-jazzowa Muariolanza, improwizujące trio 100nka, Mietall Waluś z nowym projektem solowym oraz DJ-e Hrd i Chine. Ponad 10 tys. osób na drugiej edycji mysłowickiego Off Festivalu to wynik podobny do ubiegłorocznego. Ale sama impreza rozwija się pod każdym względem. Można zaryzykować stwierdzenie, że już wkrótce będzie to jedno z najważniejszych muzycznych wydarzeń w kraju. Marcin Babko MysłOFFickie Święto Impreza organizowana przez Artura Rojka nabiera rozpędu i – co najważniejsze – idzie w dobrym kierunku. Zgodnie z nazwą: jest coraz bardziej alternatywna. Po tegorocznym festiwalu pozostanie wiele wspomnień. W większości pięknych. Każdy dzień Off Festiwalu rozpoczynał się od tego, co mnie najbardziej interesuje - koncertów młodych kapel. Setki zespołów walczyły o możliwość zagrania na imprezie. Miejsce było dla czterech wykonawców. Wybrano grupy, które na występ na OFF bez wątpienia zasłużyły. George Dorn Screams to nowa jakość na naszym rynku, L.Stadt zahipnotyzował publiczność, Searching For Calm od kilku lat regularnie się rozwija i dał świetne energiczne show, natomiast Hatifnats zapamiętam głównie dzięki specyficznej barwie głosu wokalisty. W tym momencie warto zastanowić się na doborem młodych kapel na Off. Zespoły, które mają na koncie debiutanckie płyty i dziesiątki koncertów na koncie, stanęły w szranki z debiutantami, którzy stawiają dopiero pierwsze kroki. Ci pierwsi byli w uprzywilejowanej pozycji, jury lepiej ich znało. Moim zdaniem konkurs dla młodych kapel powinien dotyczyć tylko grup bez albumu i kontraktu. Pedały! Spier… Po debiutach przyszedł czas na artystów znanych. Pięknie zagrało Old Time Radio, O.S.T.R dał porywające show (zabrakło jedynie freestyle’u) z bardzo aktualnymi (politycznymi) tekstami. Tysiące ludzi zostało porwanych przez Pogodno, które zagrało kilka coverów (m.in. George’a Michaela) i celowo sprowokowało publiczność do chóralnego krzyku „spier…”. – Nie wyzywacie nas od pedałów? Nikt nie rzucił kamieniem? – wołał Jacek Szymkiewicz, wokalista kapeli. Artysta ewidentnie nawiązał do incydentów, jakie dwa tygodnie wcześniej miały miejsce na festiwalu w Jarocinie (podczas występu szczecińskiego składu na scenę poleciały kamienie). Nosowska się cofa Jednak publiczność Off Festivalu jest o wiele bardziej dojrzała. Dowodem może być świetne przyjęcie i wysłuchanie w skupieniu takich grup jak Piano Magic czy iLiKETRAiNS (najlepsze koncerty odpowiednio pierwszego i drugiego dnia festiwalu). Spośród polskich artystów nie zawiedli na pewno Bassisters Orchestra, Komety, Muariolanza, 100nka i Cool Kids Of Death. Nudno było podczas koncertu Blue Raincoat. Wołowsko-ostrzeszowski zespół grał bez energii, której zawsze jest pełno podczas występów w klubach. Kiepski był także występ Kasi Nosowskiej. O wiele lepiej prezentowała się podczas koncertów promujących poprzednie płyty – zarówno solowe, jak i grupy Hey. Po występie na OFF pojawiło się pytanie, dokąd zmierza artystka i czemu służy jej kolejna płyta. W tekstach nie pokazuje niczego nowego, muzycznie wręcz się cofa. Polski problem - teksty Kilka godzin po występie Nosowskiej, w Sali „Machiny” mogliśmy podziwiać przyjaciela wokalistki grupy Hey. Mietall Waluś zaprezentował utwory ze swojej pierwszej solowej płyty. Elektronika połączona z żywymi instrumentami – tak najkrócej można scharakteryzować dźwięki, jakie zaserwował nam wokalista Negatywu. Obawiałem się, co zaprezentuje śląski muzyk w warstwie tekstowej. Twórczość Mietalla na albumach Negatywu i Penny Lane były mizerna, momentami wręcz żałosna. Na solowej płycie jest trochę lepiej, ale do elity polskich tekściarzy Mietallowi jeszcze wiele brakuje. Kto tworzy tę elitę? Dla mnie w ścisłej czołówce bez wątpienia jest Marek „Dżałówa” Jałowiecki, na co dzień wokalista grupy Delons. Specjalnie na OFF Festival reaktywował po niemal 15 latach kapelę Generał Stillwell. Zapewne będą odosobnionym przypadkiem, ale właśnie koncert tej śląskiej formacji uważam za najważniejszy podczas festiwalu. Grupę znałem – podobnie jak lwia część publiczności zgromadzonej pod Sceną Leśną - tylko z opowieści i starych nagrań kiepskiej jakości. Jednak „Dżałówa” pokazał, że pisze teksty ponadczasowe. Utwory sprzed lat zabrzmiały bardzo świeżo i aktualnie. Czy jest cień szansy na reaktywację Generała? Chyba tak. Grupę przyjęto bardzo ciepło. Pod względem tekstowym mógłby uczyć się od niej niejeden polski zespół. Hello Poland! OFF Festival ma to, czego nie znajduję na innych tego typu imprezach w naszym kraju - niepowtarzalny klimat. Tu nie ma lansowania się, chamstwa i bezsensownego trzepania głową pod sceną. Czuje się żywe zainteresowanie muzyką. Publiczność spija z ust teksty artystów, docenia nietuzinkowe pomysły i piękne melodie. Na OFF Festivalu nie wystarczy mieć znany pseudonim artystyczny i krzyknąć „hello Poland”. Żeby zostać docenionym, trzeba zaproponować coś bardzo wartościowego wymagającej publiczności. Choć nie jest to najważniejszy festiwal muzyczny w kraju, na pewno czuję się na nim najlepiej i już drugi raz zostałem pochłonięty przez falę pięknych dźwięków. Przepraszam, dźwiękOFF. Bartek Borowicz Najciekawsze wydarzenie muzyczne lata W niedzielę, 19 sierpnia, w nocy zakończyła się w Mysłowicach druga edycja Off Festivalu, imprezy, której organizatorem i dyrektorem artystycznym jest Artur Rojek z Myslovitz. Festiwal zebrał w prasie znakomite recenzje. Off Festival trwał od 17 do 19 sierpnia. W tym czasie na trzech scenach wystąpiło kilkudziesięciu artystów z Polski i z zagranicy. Jak napisała "Rzeczpospolita", impreza była "najciekawszym wydarzeniem muzycznym tego lata". "Udało mu [Arturowi Rojkowi - red.] się przyciągnąć publiczność, której nie ma żadna impreza muzyczna w Polsce" - pisze dziennik. "W Mysłowicach szukali czegoś nietuzinkowego, nieoczywistego. I przez dwa dni byli wolni od ogranych, banalnych kompozycji z radiowych list. Po koncertach słyszałam same pozytywne komentarze, ale nawet jeśli ta impreza nie wszystkich zwaliła z nóg, na pewno nieraz zaskoczyła. Bo pojawili się artyści, którzy pokazali, że można grać inaczej". Recenzentka zwróciła uwagę na koncerty m.in. Pink Freud, Lao Che, Pogodno, Ścianki, O.S.T.R.-a, Muariolanza i Dick4Dick, zaś z gwiazd zagranicznych na Architecture In Helsinki. "Świeżość, nowoczesność, szerokie horyzonty - ta impreza przełamuje stereotyp Śląska jako regionu, w którym obumarło życie kulturalne" - czytamy w Rzeczpospolitej". Katowicka "Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę na fakt, że poza koncertami udały się również imprezy towarzyszące. "W piątek i sobotę na kąpielisku Słupna zagrało prawie 40 zespołów. Przy takiej liczbie wykonawców nie obyło się bez kontrowersji. Brytyjski Iliketrains chyba lepiej poradziłby sobie jako ostatni zespół dużej sceny festiwalu niż cztery dziewczyny z Electrelane. Ale podobali się wszyscy: zarówno taneczna grupa Architecture In Helsinki, mocno eksperymentujący Radian, ambientowy Port Royal, gitarowy Piano Magic, jak i Norwegowie z Low Frequency In Stereo" - pisze "GW". "Największe tłumy ściągnął koncert Kasi Nosowskiej. To była zresztą sceniczna premiera jej niedawno wydanego albumu »UniSexBlues«". Recenzent wyróżnił też takich wykonawców, jak: Searching For A Calm, Generał Stilwell, Pogodno, The Complainer, The Syntetic, Muariolanza, 100nka, Mietalla Walusia z projektem solowym oraz DJ-ów Hrda i Chine'a. Onet . Pl
    media (21 sierpnia 2007)
  • > przereklamowany i drugoligowy Sam jesteś przereklamowany. To był festiwal muzyczny a nie parad gwiazd ty czwartoligowy pismaku i malkontencie. Najważniejsze, że było co najmniej kilka świetnych koncertów. Naprawdę warto było pojechać! Nie spodziewałem się aż tak dobrej zabawy. Nie rozumiem narzekania na Ściankę, bo to co usłyszałem mnie osobiście zmiotło (wcześniej nie byłem na żadnym ich koncercie) pomimo pogujących obok mnie gówniarzy i kindermetali (kurwa mać!). Po tym koncercie byłem przekonany, że nic ich nie przebije. Pomyliłem się. To co zobaczyłem 2 dnia festiwalu przebiło nawet Ściankę. Chodzi o fantastyczny koncert iLiKETRAiNS. Dla tylko ich występu warto by było opłacić karnet i jechać przez pół polski. Nie myślcie, że histeryzuje, bo po przesłuchaniu płyty rzeczywiście nie zapowiadało się żadne rozpierdolenie aczkolwiek wydawało mi się, że występ będzie udany. To co usłyszałem/zobaczyłem powaliło mnie na kolana i długo nie mogłem się otrząsnąć. Dali genialny koncert. Bardzo dobre koncerty dali też Dick4Dick (świetne show i jaka zabawa! :-) ), Pink Freud, Starzy Singers, Kobiety i AIH, Pogodno. Co nie znaczy, że reszta koncertów była słaba, bo zdecydowana większość występów była bardzo satysfakcjonująca.
    I (21 sierpnia 2007)
  • czy mógłbyś w swoich wypowiedziach konkretniej zaznaczać czego dotyczą Twoje argumenty? Kawa czy herbata? Krytycy z UK i USA? Czy ktoś tutaj twierdzi że w Polsce nie występowali muzycy sprzedający więcej płyt niż Nosowska a ich koncerty zawsze były odpowiednio promowane? Czy obecność w encyklopedii rocka jest głównym wyznacznikiem wartości danego wykonawcy? (Jeśli tak to od dziś nie chodzę na żadnych debiutantów) Przereklamowany w Polsce to jest Owsiakstock i proponuję abyś swoją frustrację na punkcie Offu (co widać w Twoich postach) przelał w stronę tego eventu. a tak a propos to opowiedz mi jak to jest mieć poczucie misji do spełnienia?
    tomala (21 sierpnia 2007)
  • >Mnie sie wydaje, ze niektorych zazdrosc zzera, ze nie maja w swojej okolicy tak ciekawie zapowiadajacego sie, ba!, juz bardzo ciekawego muzycznie festriwalu. Kilka lat temu chodziłem na głogowskie spotkania jazzowe. Teleekspress, Kawa czy herbata odmwiły relacji z niej, mimo że grali tam artyści, którzy 1) sprzedają więcej płyt niż nosowska 2) grają znacznie bardziej awangardową i znaczącą dla świata muzykę 3) są w każdej encyklopedii rocka lub jazzu 4) zostali wyróżnieni przez krytyków w Wielkiej Brytanii i USA jacy to wykonawcy? Tomasz Stańko, Michał Urbaniak, wiele gwiazd z USA (np. Benny Golson, czy jeden z muzyków Jimi Hendrix Experience). I jakoś nikt "największe muzyczne wydarzenie lata". Dlatego "off" uważam za przereklamowany i drugoligowy. A z hipokryzji i braku wiedzy dziennikarzy się po prostu śmieję
    Andrzej (21 sierpnia 2007)
  • Spierdalać z terrorem. Spać nie dają pijoki.
    Quid (21 sierpnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)