INNE - FORUM
BORED TEENAGERS #3
15 kwietnia 2007Był ktoś? Mi niestety nie udało się dotrzeć a ciekawam jak było...
-
>aha.. jeszcze co do nazwy: Bored Teenagers... jak stałem w kolejce to wyszedł cieciu i krzyknął - osobom poniżej 18 roku życia dziękujemy, wstęp tylko dla osób pełnoletnich... >no i chuja a nie "teenagers" - hehe.. nastolatkowie w przedziale 18-19 lat ;)... sciema na maksa.... >be real.. kurde... niewpuszczanie osób "poniżej" to był pomysł klubu, nie organizatorów, którzy, jak można się domyślić, chcieliby wpuścić wszystkich.
bh (16 kwietnia 2007) -
spoko... Jakoś to było: "koń jaki jest, każdy widzi". Ja nic za bardzo nie rozumiem z tego posta (widać 02:47 to późna godzina jak na pisanie). Jak ktoś wytłumaczy to spoko. Tymczasem - pozdro.
mateusz.w (16 kwietnia 2007) -
MATEUSZU ilu masz adwokatów! jestem pod wrażeniem. mam nadzieje jednak, że ich wiara w Ciebie nie zmąci Twego poczucia, ze się nie popisałeś (mateusz.w, 15/4/2007 23:56) TYGRYSIA MASKO jesteś dla mnie wzorem "konstruktywnej krytyki" (to apropos wykładu Skorupy). SKORUPO, słowo "sucz" Cię nie boli bo pada z bratnich Ci ust.. zdarzaja się jednak o wiele bardziej przykre sytucje z tym związane.. nie polecam.. to jeszcze tylko proszę poddaj ocenie "Słownika Języka Polskiego" wypowiedzi "naszego bohatera" i będziemy kwita.. MIEŚCIE ŚWIATŁOŚCI, fakt to nie po chrześcijańsku, w ramach pokuty będę chodził na wszystkie koncerty OoT! KOCHAM WAS! wasz Marek
marek jórek (16 kwietnia 2007) -
widzisz marku? nie tak trudno się kogoś czepiać o byle co:) łapać za słówka i cytować w nieskończoność. believe in jesus!:*
miasto światłości (16 kwietnia 2007) -
oj marek, marek. I po co te nerwy, ta frustracja, przedszkolne czepialstwo... Wyrażanie własnej opinii należy do podstawowych praw człowieka i na tym forum tak Ty jak i wszyscy inni z niego korzystają (od tego fora w sumie są). Konstruktywna krytyka jest podstawą do wyrażania swojego zdania, czasem brak jej w niektórych wypowiedziach, ale skoro jest to luźna uwaga w stronę zespołu (tu cała sytuacja z nieporozumieniem i złą interpretacją słów Mateusza) to wystarczy poprosić o sprecyzowanie, a nie od razu wyskakiwać z pazurami. Twój atak to ewidentne sączenie jadu, więc nie bądź hipokrytą i weź się w garść! Jestem pełnowartościową kobietą i słowo "sucz" mimo pozornie pejoratywnego wydźwięku w żadnym stopniu mnie nie razi czy boli, bo jest używane właśnie w charakterze humorystycznego odniesienie do polskiego szarego hiphopu. Nie rozumiem skąd to oburzenie. Poza tym to nie jest określenie atakujące konkretną osobę, tylko odnosi się do zbiorowiska ludzkiego bezimiennego, pozbawionego tożsamości, więc ten watpliwy cios jest wymierzony w nieświadomych ludzi. Trochę dystansu, man.. kejti, oczywiście, że każdego mozna oskarżyć o bycie bucem, tak samo jak o bycie prostakiem, a w obu przypadkach obrona swojej wartości wygląda jak trenowanie akrobatyki w ruchomych piaskach, dlatego proponuję Ci dyskusję bez obrażania, uwłaczania, poniżania itepe.. Jakbyś poznała mw, zmieniłabyś zdanie. Powstrzymaj się od conajmniej chybionych ocen. Słownik Języka Polskiego dla marka "upewnić w swoim przekonaniu" - w przekonaniach zwykle się utwierdzamy, ale nie wiem jak Ty, marku. To taki przyjęty w języku polskim idiom. pozdrawiam wszystkich z radia i telewizorów!
skorupa astralna (16 kwietnia 2007) -
nara by the way szacunek dla Jurka że podjedliście walkę, bardzo mi zaimponowała postawa Pana marszałka, nie chce mi się wierzyć, że jest to tylko i wyłącznie element cynicznej gry politycznej. Dla jasności dodam, że z poglądami Pana Jurka jest mi jak najbardziej nie po drodzę. Jesli chodzi o udzial Karoliny w imidżu chłopaków z Out Of Tune to zdaje się miał być/był jednorazowy przypadek, gdyby Karola zabrała się za ich stylizacje myślę, że wyglądali by bardziej spektakularnie czego im z resztą życzę (jeśli oczywiście mają taką ambicje). Co do muzyki to powiedziano wystarczająco dużo, jest nudna i denerwująco, miejscami wręcz karykaturalnie wtórna, chciałbym powiedzieć tak jak Piotrek, że "taki zespół jest w Polsce potrzebny" niestety nie jest to w zgodzie z moim sumieniem, które w sprawach muzyki (i sztuki w ogóle) jest dosyć brutalne tzn. jeżeli nie masz nic intrygującego (tak to bardzo szerokie i indywidualne stwierdzenie, na szczęście) do powiedzenia, nie mów nic. pozdrawiam wszelaką Sucz wasze ulubione Ciacho tygrysia maska
tygrysia maska (16 kwietnia 2007) -
Lubisz buców Kryśka, co? wypierdalam
marek jórek (16 kwietnia 2007) -
dzięki Mateusz, jesteś fajny. :) marek jórek wypierdalaj z forum.
krystyna janda (16 kwietnia 2007) -
–katie, 15/4/2007 23:41 hmm... aż mi się głupio zrobiło. nie czuję się bucem i też nie wiem jak się z tego wytłumaczyć, więc nie będę się starał. pogadamy na żywca to się przekonasz. co więcej mogę rzec. p.s. zaraz stanę się kolejnym cierpiętnikiem forum porcys.. za tomkiem waśko i innymi ;) p.s.2 nie wiem co tak się przyczepiliście do tych "recenzji" i "reportaży"... chciałbym przybliżyć specyfikę forum i wyjaśnić, że to się nazywa "post". recenzje są tutaj: http://porcys.com/Reviews.aspx , reportarzy co prawda nie ma, ale relacje z koncertów są tutaj: http://porcys.com/Others.aspx . pozdr.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
Najpierw zacytuję Ciebie: "i co poszedłeś na ten koncert żeby się upewnić w swoim przekonaniu? chyba wiesz co to out of tune, jak gra i wygląda i czego się możesz spodziewać.." A teraz zacytuję siebie: "widziałem ich kiedyś w CDQ przed innym zezpołem .. i generalnie potem mieliśmy niezłą polewkę z nich. teraz paweł mówił, że grają lepiej... że eksperymentują itd..." ... Z czego można wywnioskować, że generalnie miałem motywację, żeby zweryfikować pierwsze wrażenie, które było dość cienkie. Ale masz również rację pisząc: "Wiem przyszedłeś na kolorofon.." Kolejny cytat: "To trzeba było w trakcie zespołu, który cię nie interesuje iśc na stacje po browar a nie stać w pierwszym rzedzie i robić skrzetne notatki coby poświęcić mu najwiecej miejsca w swoim reportażu.." ... Tak też zrobiliśmy - udaliśmy się na górę napić się coli/wody/soku pomarańczowego. Raz na The Black Tapes i z dwa razy na Out of Tune. Ale na górze było dość głośno. Poza tym z szacunku dla ludzi grających w wyżej wymienionych zespołach chciałem przekonać się, czy jednak czasami nie zaprezentują czegoś rehabilitującego. Ostatni cytat: "czy absurdem jest stwierdzenie, że muzyka rockowa nie powstała w Polsce? a moze dzinsy wymyślił słubicki KOMES?" ... Człowieku napisałeś "muzykę i nierozwerwalny z nią styl". Dla mnie słowo "Muzyka" nie jest tożsame z rockową muzyką. Przepraszam za nieporozumienie. Aczkolwiek są zespoły w Polsce, które umieją grać "rokowo" (w ogólnym tego słowa znaczeniu), ale po polsku. Daleko nie trzeba szukać. Ścianka, Kobiety, Muchy, Kawałek Kulki... Nie no - ten będzie ostatni: "chciałbyś żeby ktoś np. do twojej dziewczyny/żony/matki powiedział "sucz". napewno by Ci się zrobiło miło (cytując: "dla mnie to bardzo sympatyczne stwierdzenie")..." Bywa. Sory jak kogoś to uraziło. No... to żeśmy sobie pogadali. Pozdrowienia do telewizora. Dyskusję uważam za skończoną. Nie chce mi się tłumaczyć. Mam wrażenie, że wyraziłem się jasno i pozostałe grono odbiorców postara się być wyrozumiałe.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
mateusz w. napisał: <kurwa.. wyszło 4 ch chłopców wylansowanych (karolina robiła im stylizacje imageu) jeden ładnieszy od drugiego, sucz przed sceną... a muza... kurwa... takie gówno... > swietna krytyka, wyszukana, ironiczna... czego się dowiedziałam? ... tylko tego, ze autor "recenzji" jest niezłym bucem.. pozdrawiam SUCZ
katie (15 kwietnia 2007) -
nieno nie moge sie powstrzymac. gosciu nie latwiej byloby ci sie przyznac ze nie zalapales o co chodzilo z tymi ludzmi z ulicy? bylo uzyte za drugim razem w innym sensie wiec nie ma zadnej sprzecznosci. po 2 mw nie pisze nigdzie ze to zle ze zespol ladnie wyglada tylko ze powstaje dysonans miedzy ladnym wygladem a nieladnym dzwiekiem po 3 moze uswiadomisz co jest zlego w 'saczeniu jadu' tzn jak rozumiem zlosliwej niekoniecznie w zlym sensie krytyce? ze nie mozna krytykowac? pewnie ze mozna, zlosliwie tez. denerwujace to powtarzajace sie 'jak sie nie podoba to nie sluchaj ale nie krytykuj'. niby czemu.
z (15 kwietnia 2007) -
1. bardzo mi sie podoba ze swoje wypowiedzi sam sobie interpretujesz 2. "Generalnie nie sączę jadu, tylko nie zgadzam się na wciskanie kitu. Nie czuję się obywatelem jakiegoś 10 świata, żeby zgadzać się na jakieś popleciny piątej wody po kisielu, wystylizowanego stylu (bo to nie jest styl, tylko imitacja stylu. nieznośna imitacja)." i co poszedłeś na ten koncert żeby się upewnić w swoim przekonaniu? chyba wiesz co to out of tune, jak gra i wygląda i czego się możesz spodziewać.. wiem przyszedłeś na kolorofon.. to trzeba było w trakcie zespołu, który cię nie interesuje iśc na stacje po browar a nie stać w pierwszym rzedzie i robić skrzetne notatki coby poświęcić mu najwiecej miejsca w swoim reportażu.. jad sie leje, że aż boli.. 3. "Do kitu miesiąca można też zaliczyć stwiedzenie: "niestety to ta "zagranica" to wszystko wymyśliła: muzykę i nierozwerwalny z nią styl...". Stary, czy Ty nie masz własnej tożsamości i własnego zdania?" czy absurdem jest stwierdzenie, że muzyka rockowa nie powstała w Polsce? a moze dzinsy wymyślił słubicki KOMES? wiem ze najlepiej sprawdzają sie partyzanckie piosenki na bas, gitarę i bębny.. a i dobrze jak wokalista wali kiełbasą.. to takie tożsame... 4. "W sumie trochę głupio mi, bo ta dyskusja strasznie dissuje muzyków o których tu mowa." ta dyskusja "dissuje" (cokolwiek to znaczy, może w zgodzie z wlasną tożsamością powinienem napisać "poniża") tylko i wyłącznie wydawanie bezmyślnych opinii.. ps. chciałbyś żeby ktoś np. do twojej dziewczyny/żony/matki powiedział "sucz". napewno by Ci się zrobiło miło (cytując: "dla mnie to bardzo sympatyczne stwierdzenie")... pozdrowienia z telewizora
marek jórek (15 kwietnia 2007) -
aha - i przepraszam za słowo "sucz" - wbrew pozorom dla mnie to bardzo sympatyczne stwierdzenie. może brzmi trochę kurewsko, ale ma tak absurdalny i śmieszny wydźwięk, że nie mogłem się powstrzymać. dodam, że to do przyjaciółki pisałem (która jest jak nazwa wskazuje - kobietą). inna sprawa, że na koncert(y) przychodzą bardzo ładne, atrakcyjne kobiece (tu makaronizm) kobiety. to jest bardzo fajne zjawisko bo wreszcie dziewczyny słuchające "dobrego gitarowego grania" dbają o siebie. inna sytuacja kreśliła się jeszcze kilka lat temu. chociaż z drugiej strony młodzi chłopcy też zaczęli o siebie się troszczyć - co widać na przykładzie grających zespołów.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
"panie polonisto, adwokacie mateusza w., wiem cóż to "metafora", nie zauważyłem jej tutaj.. natomiast widzę "absurd" - wyglądają jak ludzie z ulicy ale nie widać po nich że wyglądają jak ludzie z ulicy.. przeczytaj uważnie waść cały akapit: 04:28:33" Z całego serca chciałem wytłumaczyć Ci jak tylko mogłem o co chodzi w tym akapicie. Pozostaje mi tylko zacytować siebie: "Goście wyglądają jak najzwyklejsi ludzie, których możesz spotkać na ulicy, a na koncercie [kiedy zaczną grać, "zdemaskują się" - przyp. red.] pokazują, że tacy najzwyklejsi to nie są... nie wiem o co Ci chodzi za bardzo." Rozumiesz - to tak, kiedy myślisz, że coś jest jakieś (pod te ogólniki wstaw dowolne zagadnienie), a tu nagle po bliższym zaobcowaniu okazuje się, że się myliłeś i jest inaczej. Nie wiem jak Ci to jeszcze bardziej przybliżyć. Z resztą - dlaczego jeszcze o tym rozmawiamy? Przeczytaj moją wypowiedź uważnie. Generalnie nie sączę jadu, tylko nie zgadzam się na wciskanie kitu. Nie czuję się obywatelem jakiegoś 10 świata, żeby zgadzać się na jakieś popleciny piątej wody po kisielu, wystylizowanego stylu (bo to nie jest styl, tylko imitacja stylu. nieznośna imitacja). Do kitu miesiąca można też zaliczyć stwiedzenie: "niestety to ta "zagranica" to wszystko wymyśliła: muzykę i nierozwerwalny z nią styl...". Stary, czy Ty nie masz własnej tożsamości i własnego zdania? Z resztą, czy Ty się urodziłeś w telewizorze.. Nie czaję jak można taki (zacytuję Ciebie) "absurd" wypowiedzieć.. W sumie trochę głupio mi, bo ta dyskusja strasznie dissuje muzyków o których tu mowa. Ale zaznaczam, że personalnie kompletnie nic do nich nie mam. Wcale nic do nich nie mam. Eh... nie wypowiadam się z miejsca jakiejś złości, wkurwienia, czy czegoś takiego. Po prostu jest to negacja jakiegoś zjawiska, które uważam, za przychlastowe... (nie wiem, może powinienem wytłumaczyć co rozumiem mówiąc: "przychlastowe", ale zdam się na los i założę że to jest jasne.) Dobra. Kończę to. Sprawa wydaje mi się jasna. Nie ma co gadać tego samego w kółko. Podsumowując: albo grasz muzykę bez sciemy i autentycznie (czyli back to basics), albo robisz dobry produkt. Jak nie ma ani tego ani tego to nie mamy o czym gadać.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
Odstraszala mnie troche cena biletu, ale co tam... The Black Tapes - dzikosc i energia, wokalista powinien sie podpalic na koniec! Out Of Tune - hmmm, fajne techno z gitarami - "this is not my cup of tea" Kolorofon - polsound maxymalny, funky/rock to zlo!!! ...tak czy siak - bylo pysznie, bo na moje oko przypadalo jakies 4 dziewczyny na jednego chopa - czego chciec wiecej ;)
uncle sam (15 kwietnia 2007) -
panie polonisto, adwokacie mateusza w., wiem cóż to "metafora", nie zauważyłem jej tutaj.. natomiast widzę "absurd" - wyglądają jak ludzie z ulicy ale nie widać po nich że wyglądają jak ludzie z ulicy.. przeczytaj uważnie waść cały akapit: 04:28:33 otóż chciałem uświadomić waszmość, że bardzo wiele osób (w tym również ja) traktuje koncert jak przedstawienie i tak samo jest ważne jak zespół gra, WYGLĄDA (mam na myśli "styl" a nie jego brak), zachowuje się.. niestety w naszym smutnym, zaściankowym kraju wszystko co wychodzi ponad poziom estetyczny jacka kaczmarskiego jest traktowane jako parodia albo mieszane z błotem, widzę to bardzo w wypowiedzi/ach mateusza w. od razu zaznaczam ze nie jestem fanem Out of Tune, wręcz naprzeciwko, tylko ubolewam nad tym ze, ktoś sączy jad bo zespól się stylizuje na "kogoś z zagranicy", niestety to ta "zagranica" to wszystko wymyśliła: muzykę i nierozwerwalny z nią styl... panie polonisto i na dodatek adwokacie, dołącz też, proszę, słowniczek "terminów" mateusza w., bom bardzo ciekaw cóż to takiego np. ten "hook" ps. a sformułowanie "sucz przed sceną" to chyba jeszcze z niedawnej fascynacji polskim hip-hopem.. żenada
marek jórek (15 kwietnia 2007) -
Spoko, to było szybkie zleconko ;) Jednorazowa współpraca... Nie wiem czemu się czepiasz. Dla mnie to logiczna myśl. Goście wyglądają jak najzwyklejsi ludzie, których możesz spotkać na ulicy, a na koncercie pokazują, że tacy najzwyklejsi to nie są... nie wiem o co Ci chodzi za bardzo. W przypadku The Black Tapes jest taki klimat, że udziela Ci się energia, która pakują w granie/śpiewanie (zwłaszcza wokalista). I póki nie wsłuchujesz się czym jest ta muzyka, jaki ma detal, konstrukcje, tylko oddajesz się hałasowi i "ogólnemu klimatowi" imprezy, to spoko - zdaję sobie sprawę, że da się wkręcić. Ale tak jak już wczesśniej pisałem - jakbym usłyszał ten materiał na płycie (bez całej otoczki koncertowej) to byłoby nudno. Bardzo nudno. Idąc dalej - "jak zaczynałem SŁUCHAĆ MUZYKI to zaczynała się nuda". Podsumowując - tak jak powiedział Paweł - kopia koncertu z Offensywy. Czy kolorofon ma hooki? http://myspace.com/kolorofon - odpowiedz sobie sam. Ja uważam to za oczywistą sprawę. A czy wypisuję brednie, czy nie? No trochę mnie to pierdoli co o tym uważasz. Takie jest moje mega subiektywne, osobiste zdanie. Nie jest to "reportarz", tylko luźne wrażenia. Dlatego nie silę się na recenzenta, tylko wrzucam dla ogółu nieformatowane świeże odczucia po koncercie.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
< widać, że to nie ludzie z ulicy > markó jórkó, wiesz co to takiego jest metafora inaczej przenośnią zwana? mateuszowi chodziło o to, że nie są to ludzie PRZYPADKOWI... a nie to, że z ulicy są.
polonista (15 kwietnia 2007) -
mateusz.w napisał: < bo przyszło 3 ch normalnie ubranych gości, wyglądających jak ludzie z ulicy > trzy zdania dalej mateusz.w napisał: < widać, że to nie ludzie z ulicy > ale to chyba najlepsze" < ale jak zaczynałem słuchać muzyki to zaczynała się nuda > co to za brednie człowieku wypisujesz w swoim "reportażu", lepiej sie zajmij zleconkami dla Leru? ps. nie napisałeś czy kolorofon miał "HOOKI"...
marek jórek (15 kwietnia 2007) -
to od konca kolorofon, slychac ze bardzo dobrzy muzycy ale ich "wytwory" przypominją mi niechlubne dzieje POLSKIEJ muzyki alternatywnej poczatku lat 90-tych, kiedy to wszyscy chcieli grac "FUNK", polsound i nuda... out of tune slychac ze młodzież poszukuje, niech poszukuje.. black tapes wgniotło mnie w podłogę.. szkoda ze impreza sie skonczyła juz o 3..
karoll (15 kwietnia 2007) -
aha.. jeszcze co do nazwy: Bored Teenagers... jak stałem w kolejce to wyszedł cieciu i krzyknął - osobom poniżej 18 roku życia dziękujemy, wstęp tylko dla osób pełnoletnich... no i chuja a nie "teenagers" - hehe.. nastolatkowie w przedziale 18-19 lat ;)... sciema na maksa.... be real.. kurde... a jeszcze motyw spoko, kiedy kolorofon kończyli grać i gitara i bas sobie poszli :D:D pekrusista grał kilka minut sam rytm :D:D i generalnie .. eh.. dobra.. tego nie da się opisać :D mam nadzieję, że będę miał okazje usłyszeć jeszcze ich na żywca.
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
ja coś od siebie: 04:17:38 Mateusz Wójcicki poszliśmy na ten koncert kolorofonu. trochę późno wyszedłem, bo robiłem takie małe zleconko dla Leru. ale oczywiście dotarłem w samą porę na początek. 04:17:46 Mateusz Wójcicki ale o dziwo grał pierwszy - The Black Tapes. nuda... 04:17:57 Mateusz Wójcicki potem grali Out of Tune. 04:18:15 Mateusz Wójcicki i zaczałem się zastanawiac generalnie czy kolorofon już był czy go nie było 04:18:22 Mateusz Wójcicki ale okazało się, że grali ostatni. 04:18:46 Mateusz Wójcicki więc musiałem wysłuchać te dwa zespoły żeby usłuszeć kolorofon. ale plan był taki, że mieli grać na początki 04:19:54 Mateusz Wójcicki w każdym razie - black tapes widziałem 2gi raz na żywca. fajnie, bo mają taką energię, wokalista rzuca się po scenie. dużo jest hałasu i generalnie może się udzielić energia zespołu ludziom. ale jak zaczynałem słuchać muzyki to zaczynała się nuda. nic ciekawego. brak hooków.. dupa. 04:20:20 Mateusz Wójcicki potem out of tune - paweł błyskotliwie skwitował po koncercie, że powinni nazywać się out of ideas... 04:21:46 Mateusz Wójcicki (GG #3986193) widziałem ich kiedyś w CDQ przed innym zezpołem .. i generalnie potem mieliśmy niezłą polewkę z nich. teraz paweł mówił, że grają lepiej... że eksperymentują itd... kurwa.. wyszło 4 ch chłopców wylansowanych (karolina robiła im stylizacje imageu) jeden ładnieszy od drugiego, sucz przed sceną... a muza... kurwa... takie gówno... 04:25:31 Mateusz Wójcicki jeden rytm i zero pomysłów.. zero !!!! nei ma hooków... to było jakby jedna piosenka szła non stop !! od naszej 4ki (był jeszcze piotrek i tomek) leciły teksty typu (że niby zespół mówi ze sceny): "no dobra... to teraz zagramy nowy kawałek, czyli ten poprzedni tylko od tyłu", albo "no dobra, teraz skończymy już grać. to była połowa naszego koncertu - wyobraźcie sobie, że druga połowa wygląda identycznie"... masakra.. to było tak przerysowane, że goście silą się żeby wyglądać jak jakiś cool zespół z zagranicy.. było wszystko - modna gitarka, klawisze z charakterystycznym brzmieniem, cow-bell.. ale kurwa.. to wszysto było takie po to, żeby było. że muszą mieć cow-bell, ale nic,,, ale kurwa NIC z tego nie wynikało... powielone motywy gówna... zero!! ale w pewnych momentach to było tak śmieszne, że ryliśmy się, bo nei dało sięwytrzymać tego... nie dało się wytrzymać nie śmiejąc się znich... choć widujemy tych gości na imrezach i wydają się spoko, więc nic personalnie złego nei da siępowiedzieć. 04:28:33 Mateusz Wójcicki w każdym razie od kolorofonu spodziewałem się więcej, ale i tak poradzili sobie z moimi wygórowanymi oczekiwaniami co do nich. po tym szicie i sciemie doznałem, bo przyszło 3 ch normalnie ubranych gości, wyglądających jak ludzie z ulicy. normalni. kompletnie normalni. nie wylansowani, sympatyczni goście, co w życiu nie pomyslałabyś, że grają w zespole. .. i dali taki mega szczery, technicznie wyjebany szow, że hohoh... śmieszne były teksty tego gościa. nie wiem wszystko było takie na luzie.. czuć, że oni grają tą muzykę i to jest ważne, a nei to że chcą być kimś. i technicznie dawali radę. nawet bardzo dobrze.. widać, że to nie ludzie z ulicy, albo modna młodzież. było czego posłuchać. fakt, że kilka motywów było wyciętych z the rapture, albo z jacksona, ale sposób w jaki oni grali zupełnie to wybielał i chciało się słuchać... naprawdę dobre wrażenie na mnie zrobili Tak więc podsumowując. Dwa pierwsze zespoły to generalna kupa i muzyczna nicość. Na prawdę czułem się robiony w balona. Stoisz i ktoś przed Tobą gra. Stara się Cię nabrać, nie niosą treściowo nic. Imitacja. W przypadku The Black Tapes jeszcze coś tam żyje, ale Out Of Ideas to masakra... to było tak przerysowane, że nie dało się wystać. Momenty kiedy wchodził cow-bell były najgorsze. Jeden bit na perkusji, motywy elektroniczne i sample z laptopa to pustka na metr.. Najgorsze było to uczucie oszukania i imitacji. Takie dążenie to przedawniających się trendów i motywów z zagranicy. Zero od siebie. Kolorofon uratowali mi wieczór (fuksówka średnio udana - kto się nie wbił ten mało stracił). Pozytywne odczucia. Szczerze, to materiału na płytę może nie da się jeszcze uzbierać, żeby było to tak soczyste jak dwa utwory z myspace'a, ale na jakiś maksi-Ep'kę jest co włożyć. Ale najważniejsze, że kurde jak słucham gościa to nie czuje, że mi wciska kit. Bo to już jest nie do zniesienia. Plan był taki, żeby skoczyć tylko na kolorofon, niestety musielismy wysłuchać tą żółć, ale było warto....
mateusz.w (15 kwietnia 2007) -
w telegraficznym skrócie, black tapes dokładna kopia koncertu sprzed dwóch tygodni z offensywa tour - czyli nuda jak zwykle out of ideas - dokładna kopia wszystkiego o czym możesz przeczytać w nme, czyli nuda jak zwykle + tłumy nastolatek na ich koncercie co powoli staje się normą kolorofon, mieli grać pierwsi ale grali ostatni przez co nie udało mi się już wbić na fuksówke na asp, ale wybaczam bo koncertowo są rewelacyjni, może cały materiał nie dorównuję poziomem kawałkom z myspace tym nie mniej dawno tak dobrze nie bawiłem się na koncercie - to trzeba zobaczyć, jak będę miał chwile to może rozwinę myśl
tygrysia maska (15 kwietnia 2007)