INNE - FORUM
Nie szanuje artysty który.......
4 kwietnia 2007Proponuję zabawę-wyliczankę, w której po kolei numerkami będziemy wypisywali kryteria chujowości chujowych artystów.
A więc nie sznuję artysty który:
1. Chociaż raz zagrał z playbacku.
-
kręci się w kólko zamiast grać na gitarze i skacze w dodatku
bigos (22 kwietnia 2007) -
>nie szanuje artystów którzy nie chodzą w sobotę ze święconką –zbulwersowany, 7/4/2007 10:03 Jesteś moim ulubionym fanem!
Janek Pospieszalski (7 kwietnia 2007) -
nie szanuje artystów którzy nie chodzą w sobotę ze święconką
zbulwersowany (7 kwietnia 2007) -
niezanuje forumowiczów zakładających idiotyczne wątki
N (7 kwietnia 2007) -
- CI CO ZNAJA NUTKI WIECEJ ZARABIAJA... –p.I., 7/4/2007 01:18 No, moga zaczac uczyc w szkolach muzycznych! staaary, wiesz jaki z tego jest szmal... Prawie tyle samo co z filharmoni w mniejszych miastach. To miales na mysli? Bo stawki za koncert, czy kontrakt z wytwornia nie uwzgledniaja twojego obycia z partyturami tylko doswiadczenie, reputacje i potencjal komercyjny. PLUS znajomosci, ale to inny temat rzeka.
chopinpederasta (7 kwietnia 2007) -
Ok moge ssac po calosci ale robie to w imie slusznej sprawy: w imie walki z amatorami, ktorych alternatywne gowno uroslo do rangi sztuki :-)
Pagan InI (7 kwietnia 2007) -
Paga Nini, przykro mi to mówić, ale ssiesz po całości.
neurotyk (7 kwietnia 2007) -
"ci co zanja nutki jednak wiecej moga" - CI CO ZNAJA NUTKI WIECEJ ZARABIAJA...
p.I. (7 kwietnia 2007) -
Ale NAPRAWDE te przebiegi moga istniec w twojej swiadomosci muzycznej i nie potrzebujesz znac ich nazw. Subdominant obnizonych czy kola kwintowego uzywalem na dlugo zanim dowiedzialem sie ze istnieja jako wyselekcjowane zjawisko o danej nazwie. Po porstu uslyszalem w utworze, zagralem i zaczalem stosowac w kompozycjach czy improwizacjach. Skali calotonowej nauczylem sie z plytki "Red" Crimsonow, dopiero od dziewczyny ze szkoly muz. dowiedzialem sie jak sie to zwie. Z osluchania mozna dojsc do tego samego, po prostu inna droga. Moze i jest to droga dluzsza od rzetelnej edukacji w szkole muz., ale po pierwsze to twoja droga, a po drugie to, ze jest dluzsza, bardziej chaotyczna et cetera, nie uzasadnia twojego protekcjoznalizmu z pierwszej wypowiedzi.
chopinpederasta (7 kwietnia 2007) -
"BYli jeszcze Debussy, Prokofiev..." - Okej Oni tez spotkali Bacha na drodze swoje edukacji muzycznej. "Do pelnego rozwoju WYSTARCZA osluchanie." - tu sie jednak z Toba nie zgodze.Kluczem do szczescia jest swiadomosc i jesli nawet nie lubisz Bacha lub gardzisz zasadami harmonii "klasycznej", a znasz nuty to juz na dzien dobry jestes mistrzem, bo sluchajac takiego przytoczonego przez Ciebie Lorda czy Frippa jestes w stanie wylapac pewne mechanizmy/relacje/przebiegi/pochody akordow i wyciagnac wszystko to co Ci sie podoba, a co za tym idzie swiadomie sklasyfikowac ze np. taki akord to "subdominanta drugiego stopnia obnizona" , albo cholernie podoba Ci sie fajny riff lub inne rozwiazanie harmoniczne, ktore w rzeczywistosci jest niczym innym jak "kadencją zwodniczą" na przyklad ;-) Konkludujac: ci co zanja nutki jednak wiecej moga (nawet jesli sa w opozycji do muzycznej tradycji Debussy tez sie wypiął na Klasyków i używał skali całotonowej ale robil to calkowicie swiadomie)
Pagan INI (7 kwietnia 2007) -
...który farbuje włosy.
mp3 (7 kwietnia 2007) -
Rownie dobrze harmonii mozna sie nauczyc ze sluchu i od wielkich bitelsow, purpli czy ellingtona, czy the police (mozna tu wstawic od cholery innych wykonawcow). To ze ty uczyles sie z nut od Bacha nie daje ci prawa do najezdzania na muzykow ktorym zwyczajnie nuty nie byly potrzebne. Z reszta ja ze sluchu, choc dopiero muzycznie raczkuje, rozgryzalem i klasyke rocka, i zdarzylo mi sie bawic z fugami Bacha. Zadne znaczki na papierze nie byly mi do tego potrzebne. Swiadoma analiza utworow muzycznych moze zostac dokonana przy pomocy sluchu, smiem twierdzic ze to bardziej ambitne. Nie lekcewaze i nie krytykuje Bacha, jeden z niewielu tworcow muzyki powaznej jakich lykam, ale to, ze TY nauczyles sie wiele z jego tworczosci to nie zaczy ze jest to klucozwym elementem edukacji muzycznej - to wielka bzdura. Gdybysmy wszyscy czerpali z tych samych wzorcow muzyka dzis byla by w jeszcze gorszym stanie niz jest. BYli jeszcze Debussy, Prokofiev, kady wniosl swoje do muzyki od kazdego nauczysz sie tyle samo. tyczy sie to tez Lennona, Lorda, Frippa, Davisa... lista jest dluga. Do pelnego rozwoju WYSTARCZA osluchanie. Wierz mi ze wspolczesnym muzykom go zwyczajnie brak. jedyne w czym sie moge z toba zgodzic to kwestia zaiksu. Tak, to jest (paranoja) jakis rozsadny powod by znac nuty. A tak na koniec - inicjatorem rozwoju nie jest Jan Sebastian. Nie, pan, ktory jest inicjatorem rozwoju nazywa sie praca. Taki MUZYK powinien o tym cos wiedziec.
chopinpederasta (7 kwietnia 2007) -
charlotte roche to naprawde ty?
król (6 kwietnia 2007) -
"Muzycy ktorzy nie uczyli sie nutek" to nie sa muzycy to po pierwsze, to sa co najwyzej osoby muzykalne ;-) zeby sie "rozwinac muzycznie"(zdobyc technike, "udoskonalic" swoja wrazliwosc muzyczna o ile taka posiadasz) musisz w zyciu poznac/zagrac/przerobic te przykladowe poltora tysiaca kawalkow (ktore madrzejsi od ciebie juz kiedys przed wiekami napisali w celu dydaktycznym - taki Bach tez szlifowal swoj talent na utworach kompozytorow z poprzednich epok).Umiejetnosc swobodnego czytania nut oraz co za tym idzie swiadoma analiza utworow muzycznych (w zanczeniu pojecia formy muzycznej) to podstawa bez wzgledu na to czy jaraja cie Beatle, Slayer, Cassie, Timbaland czy Happy Mondays.Muzyk niewyksztalcony to zaglada dzisiejszej sztuki!Do pelnego "rozwoju" nie wystarcza tylko "osluchanie"... "Stary, nigdy nie zagrasz interesujacej solowki jesli nie masz techniki i TAlENTU, znajomosc bacha i nut ma tyle do tego co przyslowiowy piernik. " - widze, ze nie znasz dobrze tworczosci panajanasebastiana. To wlasnie na jego kawalkach mozna sporo sie nauczyc, skale, bieglosc czyli technika czyli rozwoj.
Paga Nini (6 kwietnia 2007) -
A ja przegrałem w życiu całe "Das Wohltemperierte Klavier" i nigdy nie wymyśliłem fajnej solówki. Jasne, że znajomość nut się przydaje. Nauka harmonii bardzo się przydaje. Ale taki protekcjonalizm jaki zaprezentował pan powyżej mnie jest żałosny.
MamDyplomSzkołyMuzycznejDrugiegoStopnia - NaKolanaChamy (6 kwietnia 2007) -
Zamknijcie się bo już to prawie miałem.
Janko Muzykant (6 kwietnia 2007) -
...dziwki... –Paga Nini, 6/4/2007 12:56 Muzycy ktorzy nie uczyli sie nutek, naprawde nie musza za niektore rzeczy placic.
chopinpederasta (6 kwietnia 2007) -
...poza tym w zyciu nie zagrasz interesujacej solowki/nie ulozysz fajnego przebiegu akordowego jak na swojej drodze nie spotkasz Bacha i nie przebrniesz przez "Das Wohltemperierte Klavier" chociazby...ale do tego potrzebna jest znajomosc czytania nutek –Paga Nini, 6/4/2007 13:04 Dawno nie czytalem wiekszej bzdury. Protekcjonalne gadanie buca, ktory najwyrazniej ma jakies kompleksy. Stary, nigdy nie zgrasz interesujacej solowki jesli nie masz techniki i TAlENTU, znajomosc bacha i nut ma tyle do tego co przyslowiowy piernik. Skad ty sie cholera urwales, z jakiegos progmetalowego kiczbandu? Nauczyciele w szkole muzycznej wkrecili ci jaki jestes wspanialy? Kolejny Adam Sztaba normalnie.
chopinpederasta (6 kwietnia 2007) -
Ja tam nie znałem nut i nagrałem pare solowek. A co to za gitarzysta ten Bach?
Jimmi (6 kwietnia 2007) -
yada yada yada bitch bitch bitch
Low (6 kwietnia 2007) -
...poza tym w zyciu nie zagrasz interesujacej solowki/nie ulozysz fajnego przebiegu akordowego jak na swojej drodze nie spotkasz Bacha i nie przebrniesz przez "Das Wohltemperierte Klavier" chociazby...ale do tego potrzebna jest znajomosc czytania nutek
Paga Nini (6 kwietnia 2007) -
zaprawde nie szanuje takiego artysty co nie zna nut!!!! czyli wiekszosci artystow z Polski (frajerska ich mac) Nie chodzi o to zeby kazdy byl absolwentem szkoly muzycznej, ale wypada umiec zapisac nutkami swoje utwory, chociazby po to, zeby moc zaniesc wlasna partyture do Zaiksu i co miesiac otrzymywac od tej przemilej Organizcji keszflow na rozpierdalanie, nowy sprzet, oryginalne plyty, dziwki, cygara etc.
Paga Nini (6 kwietnia 2007) -
...i nie myje zębów i stóp
esteta (6 kwietnia 2007) -
nie szanuję artysty, który się nie goli pod pachami
esteta (6 kwietnia 2007) -
nie szanuje artysty co nie chodzi do dentysty
Minister Zdrowia i Uzębienia Wewnętrznego (6 kwietnia 2007) -
Jak ktoś zabiera pomysły jakiemuś artyście i z jednego fajnego motywu robi całą piosenkę - najwyraźniej widać to teraz, ostatnio Scooter wykorzystał Blue Oyster Cult(!), a niejaka Jamelia dwa ostatnie single oparła na cudzych utworach. I w sumie niech sobie tak robią, tylko że potem nikt nie pamięta o tym, kto te motywiki naprawdę wymyślił. Stary, przekresliles wlasnie: Child in Time i Black Night Purpli, Stairway to heaven a nawet niektore kompozycje najwiekszej grupy w historii (Beatlesow of korzst). O ile co do zeppelinow mozna polemizowac, to pozostali to NIEWATPLIWIE tworcy warty szacunku. Takie uogolnienia panowie w jakie tu sie bawicie sa bez sensu. Kazdy kij ma dwa konce.
chopinpederasta (6 kwietnia 2007) -
R U a groupie or sth? :/
hastalaban -> paulina (6 kwietnia 2007) -
Nie szanuje artystów którzy nie chcą grać w komercyjnych stacjach, bo niby im nie wypada
donald kaczyński (5 kwietnia 2007) -
>1. Chociaż raz zagrał z playbacku. próbuję wykazać absurd tej konkretnej wypowiedzi. genrlanie strasznie mnie wkurwił ten wątek. jedzie mi strasznym betonem, gimnazjum opanujcie sie.
charlotte (5 kwietnia 2007) -
>dobra... co z daft punkiem i innymi geniuszami samplingu, przecież oni robią jeszcze gorzej, tną CUDZE kawałki, a na koncertach je tylko odtwarzają z winyli... kurde, mam wrażenie że kontrujesz dla samego kontrowania, przecież playback to playback sampling to sampling, sam przyzanałeś że enrycze iglesias czy inne wydry to gnioty są żałosne i oto mi chodzi właśnie, skończmy to bo żal palców na klawierkę przy okazji: nie sznuje artystów z paznokciamu na czarno
emo sremo (5 kwietnia 2007)