INNE - FORUM
koncerty Ścianki
5 grudnia 2005Czy wam tez się wydaje że na koncerty ścianki zawsze przychodzi przypadkowa publiczność? Czy będąc kedyś na ich koncercie nie mieliście wrażenia, że tylko wy słuchacie granej muzyki?
-
w eskulapie ostatni było elegancko. było dużo wiary która poprostu słuchała. a pogorszenie poziomu koncertów, jęsli w ogóle ma miejsce, to wynika właśnie z zachowania publiczności według mnie
. (9 listopada 2006) -
Koncert w Mikolowie pokazal, ze nie ma mowy o spadku formy, a nowe numery zapowiadaja ciekawa plyte. Michalowi Bieli poszla struna, ale dali rade(pozyczyli od basisty Transistors). Zgranie kapitalne, Defekator i Wichura na zywo - cudo.
Achim (9 listopada 2006) -
ostatnio ich widzialem jesienia 2004 w CDQ a wczesniej jakos 5 czy 6 lat temu jak w Remoncie grali wiec juz kawaleczek czasu
PK (9 listopada 2006) -
no nie wiem, ja myślę, że trochę z czasem osrewają sobie publikę. może mam takie wrażenie, bo chodze na nich tylko w wawie. byłem kilka razy i generalnie te pierwsze (wspomniany w ś.p. jazzgocie na emili plater) były całkiem lepsze - publiczność się ruszała, stała, czasem nawet tańczyła (skakała). Z czasem jakoś tak pojawił się dystans. Publiczność zaczęła gadać miedzy sobą, jakby przychodzili się pokazać i pogadać, zespół odjeżdzał częściej w absurd, nagłośnienie było gorsze... itp... Ostatni koncert widziałem w CSW w te wakacje. Scena była na dziedzińcu - padał deszcz, wszyscy siedzieli w fikuśnych krzesełkach w podcieniach po drugiej stronie dziedzińca. Nie dość, że dystans był duży to i miedzy nami był deszcz. Koncert był nie równy i krzykneli 20 zł za wstęp ;)Mam wrażenie, że powoli przestaje im się chcieć grać dla jakiejś lanspubliki, która ich nie słucha, tylko napierdala... akurat w CSW siedzieli za mną jacyś 40 letni goście, któzy gadali chyba o jakiś znajomych co ich lansowali i o czymś.. tak jakby zamiast do klubu/restauracji pogadać szło się na koncert znanego-modnego zespołu... man.. klimat był co najmniej chujowy. Osobiście czułem się, że jakby ktoś niedaj boże pokazał, że mu się podoba, albo co gorsza zaczał pokazywać to ciałem, zostałby zdissowany, albo pobłażliwie wyśmiany...Widać, nie tylko ja mam wrażenie pogorszenie się poziomu koncertów chyba jednego z lepszych zespołów w PL. (no to mi osąd wyszedł, ale chyba się zgodzicie. ;) )
mateusz.w (9 listopada 2006) -
wiem ide na ten koncert (tzn do alter ego )
bugman (9 listopada 2006) -
10 listopada w piątek w szczecinie w alterego
... (8 listopada 2006) -
Ostatni koncert Ścianki w Warszawie był koncertem słabym, poza może dwoma momentami. Z tego co pamiętam zaczęli nowym kawałkiem, który jest zajebisty po prostu i w środku jeszcze jakiś niezły był, a poza tym raczej mizernie świeży materiał.
mz (7 grudnia 2005) -
ja tez byłem w mandarynce w ich pierwszy koncert w 3 osobowym skałdze heh (ten wieśniak nasamym przedzie to ja heh ten co siedizał przed sceną jako pierwszy i się zachwycał):P wicie mi ten koncert się bardzo podobał to wogule było moje pierwsze spotkanie ze Ścianką na żywo i byłem wbity wziemie poprostu heh ale najlepszy momet koncertu to ten jak Cieślak wbija kolano w klawisze no lepij wyrazić uczuc co do pana Lachowicz nie mógł pokazać a wsumie efekt dźwiękowy był podobny
flegma (7 grudnia 2005) -
aha - a publicznosc na koncertach w Sopocie zenujaca. Sluchalo moze z 30 osob, a reszta halasowala i zlopala piwo nie zwracajac uwagi na to co sie dzieje. Zreszta na ostatnim jak dotad sopockim koncercie M. Cieslak upomnial kretynow zeby przestali gadac. Skutecznie zagluszali delikatne momenty, jakich w utworach scianki troszke jest.
Cret (7 grudnia 2005) -
Chujowy koncert Scianki to byl - jak sie pozniej okazalo - ostatni koncert z Lachowiczem w skladzie, w Sopocie w Mandarynce. Zero kontaktu miedzy muzykami - Cieslak znecal sie nad gitara tak jakby chcial zagluszyc Lachowicza. I w ogole irytowaly wykonania znanych piosenek. Kolejny koncert - juz w nowym skladzie - rowniez w Sopocie (juz dwa w Sopocie byly, pisze o tym drugim) - znacznie lepszy. Cieslak odmieniony, Biela energiczny - muzycznie znacznie lepiej. Najswiezsze utwory na razie raczej w formie szkicow niz znakomitych piosenek. No ale najwazniejsze ze odbudowali zaufanie koncertowe po tym feralnym ostatnim wystepie w 4-osobowym skladzie.
Cret (7 grudnia 2005) -
mój pierwszy koncert ścianki miał miejsce w 2 jazzgocie (w Warszawie jak by co) gdzie scena była między barem a miejscami siedzącymi, co chwila jakiś debil jeden z drugim przepychał się z piwem (albo w drodze po). mimo to koncert był mistrzowski (z resztą czy ktoś kiedyś był na chujowym koncercie ścianki?).
paweł (6 grudnia 2005) -
ciesze się, ze ci się podobało. ale pozwolisz, zweryfikuje kiedyś sam...
Low (6 grudnia 2005) -
byłem na koncertach bez lachowicza i byli świetni...
dzieciak (6 grudnia 2005) -
a dla mnie scianka to przedewszystkim ścianka.. a czy bez lachowicz sobie radzą, okaże się jak nagrają płyte.
Low (6 grudnia 2005) -
byłem w sopocie, byłem w bielsku.i tu i tu publiczność wyglądała nie tak jak sobie wyobrażałem publiczność ścianki... tzn. woleli sączyć driny i piwo niż sie wsłuchiwać w mistrzowską muzykę? :P>no co ty? serio???? jakiś ty bystry no widzisz...denerwuje mnie, że niektórzy nie wyobrażają sobie tej kapeli bez tego osobnika, dla mnie ścianka to przede wszystkim cieślak...
dzieciak (6 grudnia 2005) -
w Toruniu, z raz na trzy, cztery w tym mieście, z okazji jakiegoś Dnia Studenta, bardziej słyszałem rozmowy rozbawionej gawiedzi niż "ambientowe gitary", co doprowadzało do cholery (momenty najbardziej nojzowe zaś normowały sytuację, na szczęście).A widział/słyszał ktoś koncert niedługo po statku w Inowłodzu (z "pękniętą gitarą")?
yeahnot (6 grudnia 2005) -
podczas ostatniego koncertu w Łodzi też nie...
Low (5 grudnia 2005) -
słyszałem jak niektórzy nazywają to "ścianką bis".
borys d (5 grudnia 2005) -
no co ty? serio???? jakiś ty bystry
ja (5 grudnia 2005) -
lachowicz to nie ścianka już...<grrr>
dzieciak (5 grudnia 2005) -
a właśnie idę na Lachowicza:)
ja (5 grudnia 2005)