INNE - FORUM
-grant lee buffalo-
11 marca 2007Ktoś jeszcze słucha czasami? Zespół klasy Afghan Whigs, w sumie dziwnym trafem zapomniany, mimo że przy okazji debiutu było o nich głośno, a MTV grało "Fuzzy" w dzień. Która płyta najlepsza? Jest też bardzo fajny składak 2CD, niestety trzeba importować na własną rękę. 3 najlepsze numery? (dla mnie fuzzy, zjawiskowe mockingbirds i honey don't think). Grant Phillips ma na konice kilka LP solowych, ktoś przyswajał?
-
Grant Lee Buffalo - znam ich 2 najwcześniejsze albumy, są rewelacyjne. Nie rozumiem,dlaczego zespol o takim potencjale jest dziś praktycznie zapomniany.Smutne
Sartoris (7 października 2009) -
ok, może złego słowa użyłemsmenty = totalne nudy
Beno (11 marca 2007) -
smęty? a ostatni album "Jubilee" nagrany już bodaj po odejściu oryginalnego basisty? chyba najbardziej żywa ich płyta. i dobra była.
?? (11 marca 2007) -
Problem tej kapeli (i solowych płyt Granta) jest taki że nagrali jedną płytę genialną ("Fuzzy") a później to już tylko jakieś dziwne, niezrozumiałe smenty były. Dotyczy to również płyt solowych Granta.Tak więc jeśli o mnie chodzi - polecałbym "Fuzzy".
Beno (11 marca 2007) -
thewholeshebang!
. (11 marca 2007) -
Grant Lee Bufalo to jeden z moich ulubionych zespołów lat 90. Specyficzna wrażliwość i urzekająca prostota płyty "Fuzzy" działa na mnie bardzo ujmująco. Słucham często i gęsto do dziś.
szafi (11 marca 2007)