INNE - FORUM
nin recka
2 grudnia 2005lol.
ocena plyty podobna, natomiast wrzucenie jej do jednego worka z tds i fragile to pomylka.
-
Polecam do posłuchania muzykę Andrzeja Bielasa, ciekawa jestem Państwa opinii Zapraszam na strony www.versusmedia.com/profile/7602 www.andrzejbielas.pl/muzyka.html Pozdrawiam Marzena
Marzena (10 listopada 2008) -
Antoni szacunek dla Ciebie (bez sarkazmu).
pinechas (7 grudnia 2005) -
Szanuję też "koncept artystyczny" Mars Volty, by grać na koncertach same solówki, nawet jeśli kompletnie mi się to nie podoba, a wręcz uważam za głupotę i szczyt "self-indulgentyzmu". [- To nie słuchaj!] Co najwyżej mogę nie słuchać [- I tak nigdy tego nie zrozumiesz...], bo i tak nigdy tego nie polubię. Co jest rozsądnym wyjściem. Tyle w całej tej kwestii z mojej strony.
Antoni (7 grudnia 2005) -
"szacunek dla was ze podjeliscie kurwa walke"
kinol (7 grudnia 2005) -
Toni, miej godność ! Bez wazelinki pliz
alien (7 grudnia 2005) -
OK, jeśli jest to pewien koncept na pisanie recenzji, a nie tylko popisywanie się "trudnymi" słowami jak to dotąd odbierałem - rozumiem i szanuję.
Antoni (5 grudnia 2005) -
dodam, że to uogólnienie byłoby moim zdaniem bardzo niemądre w odniesieniu do typu mediów reprezentowanych przez bezpłatne internetowe seriwsy muzyczne, gdzie writerzy nie są ograniczeni konwencjami ani obowiązkiem bycia za wszelką cenę komunikatywnym. wszystko oczywiście zależy od konkretnego tekstu, tego czy jest fajny lub niefajny, a nie od liczby trudnych słów (na przykład u jędrasa wyraża to zwykle dystans, u gwary swobodę pisarską, u wszystkich znudzenie używaniem wciąż tych samych słów w tak monotonnej dziedzienie jak recenzje muzyczne)
mz (5 grudnia 2005) -
")Bynajmniej stosowanie trudnych określeń nie świadczy o tym, czy mamy do czynienia z recenzentem wykształconym czy niewykształconym. Chodzi o coś zupełnie innego - o to, czy recenzent potrafi wypowiedzieć się na dany temat, czy w ogóle potrafi pisać. Jeżeli w jednej recenzji widzę dziesięć trudnych określeń, to znaczy, że nie potrafi.(") to - jako uogólnienie - jest niemądre i winą Antoniego jest, że posłużyło tu jako argument, bo - jak się spodziewam - Bartek mówił raczej wyłącznie o własnym podwórku, a reprezentuje dość szczególny typ mediów.inaczej się pisze o nowych premierach do "filmu", inaczej do "kwartalnika filmowego",inaczej o poetyckich tomikach do "wprostu" , inaczej do "studium" czy "ha!artu",inaczej o płytach do "machiny", inaczej do "glissando" itd...(i - rzecz jasna - czego innego się od każdego z tych tekstow oczekuje)to niby oczywiste, ale jak widać, warte przypominania.
luke (5 grudnia 2005) -
antoni, ciekaw jestem jaka jest twoja opinia na temat tych recenzji:http://www.caladan.art.pl/recenzje_kr.php?autor=35pozdrawiam
czytelnik (5 grudnia 2005) -
Ale przecież w recenzjach też tak piszą, i Borys i inni.
500 (4 grudnia 2005) -
"nawias w postach borysa chyba nie spełnia typowej roli nawiasu, jest raczej elementem dekoracyjnym, więc kropka przed zamkneciem jest ok"to nie jest wystarczające ?
17 (4 grudnia 2005) -
(Pomyśleć że wszystko wyszło od pozytywnej wypowiedzi z mojej strony nt. recenzji NIN. Dzięki za wyjawienie mi moich ukrytych potrzeb, teraz już wiem co robić, he he).
Antoni (4 grudnia 2005) -
borys nie przelewaj na nas swoich frustracji
BRAWO Antoni!!! (4 grudnia 2005) -
(po glebszym zastanowieniu dochodze do wniosku, ze najwyraźniej ktos tu desperacko potrzebuje dziewczyny na noc, he he.)
borys d (4 grudnia 2005) -
Nie dyskredytujcie Antoniego tylko dlatego, że śmierdzi mu z ust.
pio (4 grudnia 2005) -
I tym się różnimy, że ja się czasem czegoś uczę (już nigdy w życiu nie użyję "przekonywujący", teraz jest ostatni raz, dzięki), a Ty tkwisz w swoim uporze niezależnie od zasadności owego tkwienia, ignorując uwagi bardzo podobne do Twoich własnych. A więc oczekując, oczywiście, posłuchu, samemu nie będąc do niego ani w ewidentnych przypadkach gotowym. Obie powyższe kwestie są oczywiście bardzo śmieszne, ale doskonale obrazują ogólniejsze rzeczy, jak np. nieuzasadnione poczucie wyższości nad czytelnikami. I jak tu szanować kogoś, kto cię nie szanuje? Nawet jeśli bardzo by się chciało, na dłuższą metę jest to poniżające, gdy nadawca odbiorcę swego komunikatu traktuje jako osobę mniej wartościową. Inna sprawa, że to ciekawy wybór, pisać dla ludzi, których się nie szanuje.
Antoni (4 grudnia 2005) -
"Pozwolę sobie jednak, możliwie wiernie, przytoczyć jedną jego wypowiedź, kluczową moim zdaniem jesli chodzi o ten serwis w ostatnich dobrych kilkunastu miesiącach, bo niejako "obnaża całą prawdę" o większości tekstów"ojej wydało się, że nie umiemy pisać. (ciekawe czy siedzisz na forum każdego seriwsu muzycznego i "obnażasz prawdę" czy tylko tutaj, heh). "bo tylko wtedy ten nawias ma sens"wiadomo. (a poprawnie w tym wypadku było tak: "A complete sentence within parentheses has its own punctuation - but if it qualifies as a sentence but is dependent on the surrounding material, do not capitalize the first word or end with a period")
mz (4 grudnia 2005) -
z przyjemnością bede konsekwentnie łamał zasady slownika PWN i swoje zdanie konczyl kropką, a calosc bral w nawias, bo tylko wtedy ten nawias ma sens, inaczej kropka zostaje sama jak palec hahaha.
borys d (4 grudnia 2005) -
"Sama Brooke niczego ze sobą nie reprezentuje, zapewne wylosowano ją na jakimś castingu":> mnie sie podoba, chociaz to jest chyba gramatyki naprzeciwko.
z (4 grudnia 2005) -
A sprawdziłem z ciekawości.Za "Zasadami pisowni i interpunkcji" słownika ortograficznego PWN:"Całe zdanie nawiasowe kończymy kropką po nawiasie zamykającym, np.— A cóż z trzecią, z Klimą? — spytała Sewerowa. (Tetmajer miał wówczas trzy córki).(T. Boy-Żeleński)"Pamiętajmy, należy się trzymać zasad systemu, nawet tak sobie coś pisząc na tym forum.*A z innej beczki: właśnie wróciłem z konferencji MediaStudent, a konkretnie z takiej luźnej prelekcji Bartka Chacińskiego (redaktor działu kultura w "Przekróju" aktualnie) o pisaniu recenzji kulturalnych, szczególnie muzycznych. Sporo bardzo ciekawych rzeczy, szczególnie że facet jest bardzo sympatyczny i z poczuciem humoru, no i doświadczeń już trochę za sobą ma. Pozwolę sobie jednak, możliwie wiernie, przytoczyć jedną jego wypowiedź, kluczową moim zdaniem jesli chodzi o ten serwis w ostatnich dobrych kilkunastu miesiącach, bo niejako "obnaża całą prawdę" o większości tekstów:(")Bynajmniej stosowanie trudnych określeń nie świadczy o tym, czy mamy do czynienia z recenzentem wykształconym czy niewykształconym. Chodzi o coś zupełnie innego - o to, czy recenzent potrafi wypowiedzieć się na dany temat, czy w ogóle potrafi pisać. Jeżeli w jednej recenzji widzę dziesięć trudnych określeń, to znaczy, że nie potrafi.(")Wszystkiego dobrego.
Antoni (4 grudnia 2005) -
autor recenzji chyba się masturbował jak ją napisał.zero konkretów tylko wodolejstwo.
robocop (4 grudnia 2005) -
>You should have put the dot after the closing bracket, babe. uhm, no
borys d (4 grudnia 2005) -
mnie osobiście oburzaja stwierdzenia w stylu "w szkole nin słuchały najbardziej tępe bezguścia". za kogo wy sie kurwa uwazacie
nina (4 grudnia 2005) -
nawias w postach borysa chyba nie spełnia typowej roli nawiasu, jest raczej elementem dekoracyjnym, więc kropka przed zamkneciem jest oksię mylę?
matka siedzi z tyłu aka mszt (4 grudnia 2005) -
"(speaking of proper Polish, dude - there's no such word as "przekonywująca"; you can use "przekonująca" or "przekonywająca" instead. and now, for something completely different, go to bed little babies.)"You should have put the dot after the closing bracket, babe.
kt (4 grudnia 2005) -
You can "doznać" SOMETHING, in polish language there is no "doznać" standing alone.
mszt (4 grudnia 2005) -
Nędza bo z tej recki nic sie nie mozna o nowej płycie NIN dowiedzieć. Jest tylko jakiś popis autora nic więcej.
Roland (4 grudnia 2005) -
Recka dobra, z zainteresowaniem przeczytałem, ale tylko dla tych, którzy interusują sie Porcys. O ile mogę, ja robak plugawy, oceniać dzieło Pana...Ale skoro już i tak oceniam to recka Marc Volty była lepsiejsza (what do You mean there's no "lepsiejsza" in polish language??). Była w ogóle cool i doznałem mimo, ze po pierwszych dwóch akapitach mnie nieźle wkurwiała...
Manny Calavera (3 grudnia 2005) -
wale recezję z tego forum, wypieszczona jak album trenta. ten co ją pisał chyba długo się bawił i chciał by była jak najbardziej pokręcona, tak by przypominała niby wielkie dzieła trenta. tak naprawde płyta jest bardzo średnia, by nie napisać, że nudna. powroty do preety hate machine oraz electro lat 80. przypomina mi fragile w połączeniu z depeche mode. jak się wsłuchiwałem słyszałem także miss kittin. trent zaczyna odstawiać badziewe, tak samo jak badziewnym lepidłem jest ta recenzja. złożona z kilku "mrocznych" cytatów i pseudo mądrego wywodu. nędza, tak nędzarnej recenzji dawno nie czytałem. zero porównań do niczego i do czegokolwiek. czy oby recenzent jest na tyle osłuchany by mógł wyrażać swoje opinie na łamach tego forum. dla mnie tragedia jak i płyta jak i recenzja, to drugie chyba nawet gorsze.
pentlik (3 grudnia 2005) -
Kurwa, jest się o co spierać, jakby nie można było po prostu zacząć mówić przekonujący albo przekonywający. gdzieś tam o NIN bylo na początku, może wróćcie.
Nn (3 grudnia 2005)