INNE - FORUM

"Jagged Little Pill" dzieciec lat po

2 grudnia 2005

Na ILMie byl watek z serii "defend the indefensible" poswiecony wlasnie Alanis, ale wiadomo, ze to dosc specyficzne forum. A Wy co sadzicie? Ja sie w Alanis zakochalem jakos dwa lata po hypie i potem przez rok sluchalem prawie tylko "Jagged". Nastepne plyty byly slabe, wiec juz do niej nie wracam. Ale ostatnio posluchalem "Jagged Little Pill" i mimo, ze czesc kawalkow slaba raczej ("Ironic"), to jednak taka ballada jak "Mary Jane" wciaz sie broni. No i swietna koncowka ("Not the Doctor", "Wake Up"). "Forgiven" ma piekny tekst. Generalnie, jak nie ma tego sciemnianego post-grunge'u to jest dobrze. 6.0!!!

www.rasiak.pl
  • > (wczesniejsze nagrania alanis, anyone?); Chodzi o debiutanckiego singla " Fate Stay With Me/Find The Right Man ", którego wydała w wieku 11 ( słownie:JEDENASTU ) lat, a SAMODZIELNIE skomponowała i napisała, oczywiście, wcześniej ? Biorąc powyższe pod uwagę, jest to jedna z większych rewelacji. Choć dwa późniejsze taneczne albumy naznaczone już były zbytnią zżyną z różnych madonn. Ale za to pierwsze - czapki z głów.
    bbb (4 grudnia 2005)
  • hands clean bdb jest
    krewki (4 grudnia 2005)
  • Alanis to był szok bo gdy ten album wychodził to jakby troche zapomniano ze "babki też mogą!!!". No i ten album muzycznie spoko bardzo. Jej następca też w sumie nie był zły. Ale czym później tym gorzej
    ja (3 grudnia 2005)
  • Ech, byłam taka młoda i zbuntowana jak pierwszy raz słuchałam Alanis i też strasznie chciałam mieć takie problemy z mężczyznami;) imho You oughta know, Right through you i Wake up to jedne z najlepszych zbuntowanych babskich songów.
    Nn (3 grudnia 2005)
  • No tak, ale borys też o tym refrenie wspomniał. Przeoczyłem.
    elliot crane (3 grudnia 2005)
  • No odświeżyłem sobie i widzę że bardzo podobnie się z borysem na sprawę zapatrujemy. Wspomniałbym jeszcze tylko o wymiatającym refrenie "right through you", kurwa, ależ mi się dzieciństwo przypomniało. Doznawałem przy tym słuchając walkmena w samochodzie w drodze na jakieś wczasy z rodzicami chyba.
    elliot crane (3 grudnia 2005)
  • darze ogromnym sentymentem Jagged. to jedna z moich najbardziej uncool zajawek jakie posiadam, choc koniu kiedys szydzil, ze czescia hipsterstwa jest tez lubienie czegos co nie jest hip. ale zostawmy tę kwestię hipsterom. Jagged nie tylko dokumentuje jedną z najbardziej niesamowitych metamorfoz w dziejach osobowości popu (wczesniejsze nagrania alanis, anyone?); nie ma też chyba sensu zaglebiac sie w oczywisty wplyw albumu na resztę lat 90-tych w muzyce rozrywkowej, bo jak w przypadku weezera, faith no more i wielu innych, był to wpływ chyba jednoznacznie fatalny w skutkach (okropne "bitch" meredith brooks nigdy by nie trafilo na playlisty MTV gdyby Jagged nie było), choć ktoś mógłby sie klocic, że płyta pozwoliła na szersza emancypację "rockowych dziewczyn" dla mainstreamu tak, jak Exile In Guyville dla "niezal". ale przede wszystkim album kipi od killerskich piosenek, w dodatku zaśpiewanych tym markowym, porywająco "olewającym" stylem. nie potrafie zrozumiec jak dla kogos "ironic" moze byc slabym punktem - to najpiekniejszy song alanis, przy ktorym nie raz mialem ciarki (a to, że zajechany w mediach, to inna sprawa). histe(o?)ryczne refreny "right through you", "head over feet" i "you oughta know" osiągają (muzycznie) wartość przekraczającą ramy komercyjnego, młodzieżowego pop-roczka. glen ballard zrobił zajebistą robotę produkcyjnie w numerach z hip-hopowymi bitami, gdzie ten aspekt balladowy zostaje znow przeniesiony w inny wymiar ("hand in my pocket", "you learn" etc). właściwie tylko nieco zbyt nachalnie łzawe "perfect" traktuję jako misstep.i temat najciekawszy - słowa. przekaz liryczny alanis na Jagged ma wszelkie cechy pozwalające na bezpardonową zjebkę i potrafię zrozumieć taki punkt widzenia. ale osobiście jestem fanem prostolinijnych, nieco kiczowatych w oderwaniu, zahaczających nawet o grafomanię tekstow, JESLI TYLKO są poruszające w tej wlasnie bezposredniosci i szczerosci spostrzezen. nie chce wnikac jak wiele malolat sie identyfikowalo (sam znałem parę), i czy Jagged *rzeczywiscie* nioslo hymny o problemach dorastajacej generacji kobiet, ale momenty takie jak "I recommend walking around naked in your living room", "Are you thinking of me when you fuck her?" czy "It's meeting the man of my dreams, and then meeting his beautiful wife" są istotnie *zbyt nagie* żeby je z miejsca skreślać. po glebszym zastanowieniu dochodzi sie do wniosku, ze mnostwo tam przenikliwosci, inteligencji i I-heart-life pasji.nie wiem jak bym ocenial w naszej skali, ale sadze, ze to jedna z moich kilkudziesieciu "ulubionych" (w sensie niezobowiązujacego "lubienia") płyt 90s. ponadto pierwsze zetkniecie z Jagged wiąże się u mnie z konkretnymi wspomnieniami, i może stąd nostalgia, ale to obiektywnie moze ocenic tylko redaktor zagroba ktory tez tam byl, miod i wino pil haha. z pozniejszych dokonan morrissette zachowałbym singla z clipem gdzie chodzi goła i rolę w Dogmie smitha. usunąłbym cover "king of pain". swietny watek, w stylu ILM dokladnie, i oby wiecej takich zakladano tu.
    borys d (3 grudnia 2005)
  • a ja mam jagged akustyczna i ona jest chyba jeszcze lepsza od tej elektrycznej wersji. mary jane-przepiekny popis wokalny alanis. piekna plyta dla mnie
    bugman (3 grudnia 2005)
  • heh, niestety kiedys rozdalem wszystkie swoje kasety, wiec sobie nie odswieze, ale pamietam, ze przez jakis czas mc alanis katowalem ostro.
    tomek wasko (2 grudnia 2005)
  • Pamiętam że po singlu ironic kupiłem kasetę i bardzo mi się podobało (z drobnymi wyjątkami). Musiałbym to sobie odświeżyć, hehe.
    elliot crane (2 grudnia 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)