INNE - FORUM
500 najzajebistszych rzeczy na swiecie
1 listopada 2007500. jak po lecie idziesz pierwszy raz w kurtce zimowej i znajdujesz w kieszeni kilka zetow
-
a jak Pavement czy XTC to to byliśmy MY. Niestety Pinka i Pezia nie słyszałem :} hm, do mnie super połączenie ze Zwierzyńca. 30 minut, 4,50 zł za bilet i jestem w domu. Sprawa widocznie komplikuje się, gdy trzeba wrócić gdzieś do cywilizacji, a nie do Zamościa.
rojal (19 sierpnia 2009) -
Wyspy w śródmieściu Wrocławia. Jasno, ławki, woda, widok. I do tego najprawdopodobniej nie są parkami, co oznacza, że - przynajmniej teoretycznie - napić się można zupełnie legalnie, i S/M czy misie mogą pomachać i się uśmiechnąć.
Sz. (19 sierpnia 2009) -
juz zapomnialem jak niesamowite jest lezenie i patrzenie sie w gwiazdy, nigdzie indziej, tak ze wzrok przyzwyczaja sie do ciemnosci i z kazda minuta widac tych gwiazd wiecej i wiecej, widac satelity, mega sprawa. na wypadek jakby sie komus przydalo, tu mozna sprawdzic o ktorej i w ktorej czesci nieba bedzie widoczna ta slynna stacja kosmiczna. szczegolnie warto zagladac kiedy dokuje na niej prom kosmiczny, jest wtedy znacznie jasniejsza. http://spaceflight.nasa.gov/realdata/sightings/cities/skywatch.cgi?country=Poland >tamtąd klasyki pokroju "chcesz powąchać mój pot?" i temu podobne http://www.youtube.com/watch?v=6-81V0fRtAo 6:20, ale warto obejrzec cale. moze tego sie tam slucha?
em c (19 sierpnia 2009) -
No proszę, co za spotkanie :) Dobra, nie narzekam na Zwierzyniec, po prostu jako ostatnie wspomnienie zachowałam w pamięci fakt, że nie miałam ŻADNEGO połączenia powrotnego do domu. A tam stawy, księżyce czy kaczki. Jak na plaży ktoś słyszał Ariela Pinka albo Pezeta, to nie omamy, to MY. :) Do tematu najzajebistszych rzeczy: tubylcy. Normalnie temat-rzeka. Stamtąd klasyki pokroju "chcesz powąchać mój pot?" i temu podobne.
CH-Cl (19 sierpnia 2009) -
no i ja muszę potwierdzić, że picie "w kwiatkach" jest fajne. Do samego rana, i oglądanie wschodu słońca przy tym oknie co trzeba otwierać, żeby dym leciał na zewnątrz. generalnie fajny klimat, za rok muszę się wkręcić jako wolontariusz.
rojal (19 sierpnia 2009) -
CH-Cl siejesz wrogą propagandę. ja spędziłam w zwierzyńcu całe dwa tygodnie i dochodzę do wniosku, że jest dobrzeee. - księżyc od tafli wody to nic w porównaniu z wyjściem nad ranem stada kaczek dojadającego resztki po turystach. zaprawdę, powiadam. jako wolontariuszka moge potwierdzić prawdziwość Twojej wizji bazy noclegowej. żyjemy jak jedna, zgodna komuna. ze swej strony polece jeszcze imprezy organizowane przez dja dzięcioła, miejscowe bary i picie 'w kwiatkach - pamiarnii - oranżerii' na pierwszym piętrze wspomnianego gimnazjum. <łza w oku> i pozdr.
stszcz (19 sierpnia 2009) -
no fajne, fajne :> hm, co do Zwierzyńca to sam nie wiem. Niby fajnie, a jednak TAK SOBIE. Noc przy pełni księżyca nad stawem jest jednak bardzo urokliwa, ten księżyc odbijający się od tafli wody, i plaża otoczona z każdej strony lasem. a co do festiwalu - fajnie tam mają, że można sobie wejść spokojnie do szkoły, w której śpią wolontariusze, wybrać pokój, przespać się i rano, jak gdyby nigdy nic - wyjść :> pozdro, przez cały festiwal byłyście?
rojal (19 sierpnia 2009) -
No, rojal. Tłumacz się, tłumacz ;) /a skądinąd Zwierzyniec jako miejsce - to do topicu 'najbardziej denerwujące rzeczy na świecie'/ However, pozdro, jak miło
CH-Cl (19 sierpnia 2009) -
nie no, nie miałem na myśli ich urody i aparycji, bo akurat były bardzo urodziwe. To wtrącenie miało na celu wprowadzenie do właściwej części mojej historii i odgrodzenie jej od wątku autoopisowego. no hard feelings :)
rojal (19 sierpnia 2009) -
niezmiernie lubię oglądać tenisowe challenge + to uczucie jak się siedzi w samolocie i tuż przed braniem rozpędu są włączane silniki, taka trochę atmosfera wesołego miasteczka.
jbuła (19 sierpnia 2009) -
znam je i ja. chociaż 'w sumie nic ciekawego' z lekka mnie ubodło.
stszcz (19 sierpnia 2009) -
Haha. <Zwierzyniec> Chyba znam te dwie panny.
CH-Cl (19 sierpnia 2009) -
http://www.youtube.com/watch?v=scD53ktJP_8 nie umieć śpiewać. nagrać coś takiego. wysłać. i wygrać dwie wejściówki na radiohead od radia rmf(lol, symboliczne.) :))))))))))))))
17 (19 sierpnia 2009) -
no właśnie PORCYS. tak jak się pisze.
rojal (9 sierpnia 2009) -
ropjal - jak wymawiały słowo PORCYS? przypomniało się: http://porcys.com/Forum.aspx?id=6882
kogut (9 sierpnia 2009) -
Mann i Materna
balbini (9 sierpnia 2009) -
może nie zajebiste, ale swoją drogą nieczęsto spotykane. A mianowicie - siedzę sobie przed kinem na Letniej Akademii Filmowej (LAF) w Zwierzyńcu, po seansie Man on wire, i jaram fajkę, a obok przechodzą dwie dziewczyny. Nic ciekawego w sumie, ale nagle usłyszałem rozmowę. Koleżanki oceniały jakiś film w skali porcys. " - No jakieś 8.5 w SKALI PORCYS <ironiczny akcent> - No tak, 8.5 w SKALI PORCYS, jasne że tak - Prawie jak u Felliniego heh :)" miałem krzyknąć "BORYS DEJNAROWICZ" ale weszły już do środka.
ropjal (8 sierpnia 2009) -
damn fine coffee!
szczur (8 sierpnia 2009) -
a wcale ze nie, bo placek z wisniami byc moze pasuje do watku: grille integracyjne tez rzadza, pozdrawiam studentke, pierwszy krok integracji porcysa poczyniony
rageman (8 sierpnia 2009) -
special agent Dale Cooper –ja, 8/8/2009 01:10 az sie zalogowalem, zeby dopisac +1! SA DC rzadzi, chociaz Windom Earle byl godnym przeciwnikiem
k (8 sierpnia 2009) -
special agent Dale Cooper
ja (8 sierpnia 2009) -
Okres gdy po zimie przestawiasz czas i znów jest tak długo jasno - na poczatku zawsze robi to na mnie wrażenie. słuchnie jesienią płyt Pezet Noon - Muzyka Poważna oraz Smashing Pumpkins - Ava Adore
Agent Tnega (7 sierpnia 2009) -
* w sensie miało być "a potem odwracanie poduszki..."
-=+ (7 sierpnia 2009) -
kiedy w środku upalnej nocy kładziesz się na brzuchu, wkładasz ręce pod poduszkę i zdajesz sobie sprawę, że tam wciąż jest przyjemnie chłodno. relaks. a odwracanie poduszki, itd.
-=+ (7 sierpnia 2009) -
> ok, może nie do końca tu pasuje, ale anegdotka chyba niezła, to opowiem. Jak najbardziej pasuje. Skojarzyło mi się z klimatem filmu "In Bruges".
kozackie (7 sierpnia 2009) -
ok, może nie do końca tu pasuje, ale anegdotka chyba niezła, to opowiem. wracam sobie wczoraj wieczorem z domówki w stanie mocno-mocno, na ulicy zaczepia mnie dwóch sympatycznych, ogolonych na łyso koleżkowców. koleżkowcy przyjechali z pobliskiego miasteczka i nie bardzo wiedzą, gdzie tu się w mieście napić. do autobusu mam dwadzieścia minut, no to mówię "siewka siewka, jest taki zaułek z pubami, to niedaleko, pokażę wam". idziemy sobie, częstujemy się fajeczkami, no miła atmosfera. jeden koleżkowiec postanowił się odlać w bramie, to ja do drugiego mówię "elo elo, stąd już macie blisko, ja idę na autobus, nara", wyciągam odtwarzacz, wkładam słuchawki w uszy i się odwracam. koleżkowiec na to łapie mój odtwarzacz i dłuuuuga. no to ja go gonię, ale forma nie ta, zgubiłem go po jakichś stu metrach. myślę "niefajnie, iriver t60 się poszedł jebać, a zaraz mi ucieknie ostatni autobus". no to idę sobie na autobus, już-już do niego wsiadam, gdy koleżkowiec numer jeden (ten, który się poszedł odlać) dobiega do mnie, wciska mi odtwarzacz w łapę i mówi: "sorry za niego, no hard feelings". no to zbiliśmy piąteczki, no hard feelings, są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. no.
c-u (6 sierpnia 2009) -
okładki singlów placebo, szczególnie z pierwszych dwóch płyt, wiem. the time is now moloko w radio i jazda saabem 900 w deszczu po mieście i okolicach bez celu. w ogóle la vita e bella. czasami myślę, że naprawdę sporo racji w tym. czasami.
luk (4 sierpnia 2009) -
Jak se przyjebie na bica tak, że nie mogę podnieść szklanki z mlekiem do ust
no pain no game (2 sierpnia 2009) -
Serce me się raduje gdy umawiam się z kimś na mieście i przychodzimy na miejsce spotkania dokładnie równocześnie i to w ten sposób, że widzę się z drugą osobą jak nadchodzimy.
jęczybuła (2 sierpnia 2009) -
fajnie jest też, jak wyłapiesz błędy stylistyczne przed wysłaniem posta. kurwa.
c-u po prostu (2 sierpnia 2009)