INNE - FORUM
500 najzajebistszych rzeczy na swiecie
1 listopada 2007500. jak po lecie idziesz pierwszy raz w kurtce zimowej i znajdujesz w kieszeni kilka zetow
-
–Low, 15/12/2009 01:49 łamacz niewieścich serc, hehe. kiedy słuchasz sobie jakiejś muzyki na ulicy, a przed oczyma pojawiają się obrazki, które mogłyby być klipem do tego co leci... dzisiaj se akurat poleciało wilco - heavy metal drummer w tramwaju, a trzy metry ode mnie stał koleś w błyszczących skórzanych spodniach i długich blond włosach obok niego stała wdzięczącą się do niego dziewczyna. hyhy.
dzieciak (15 grudnia 2009) -
>A dostaliście kiedyś taką prawdziwą walentynkę? niee. ale w ostatniej klasie liceum sluchalem duzo mbv i kiedys z nudow napisalem na kartce czekajac na cos w sekretariacie "feed me with your kiss". było to w okolicach święta zakochanych własnie. kartka została na biurku po moim wyjsciu, wpadła w ręce pani sekretarki (coś około 22-lat, wyglądała naprawdę super, nie ze typowa pani hania ciągnąca do emerytury ostatkiem) i ona odebrała to trochę zbyt osobiście. koniec końców, chciała się umówić nawet ze mną, haha. och, liceum, wróć.
Low (15 grudnia 2009) -
no i herbata kiedy jestes zmarzniety.
em c (15 grudnia 2009) -
snieg! bonusowo: jezdzenie rowerem po sniegu, jezdzenie rowerem po zasniezonym lesie w nocy i wywalanie sie na rowerze na snieg. łiiiii! mam ochote tanczyc.
em c (15 grudnia 2009) -
*watki!
c. (6 grudnia 2009) -
taaa, pomylilem tematy wiem, sorry.
c. (6 grudnia 2009) -
–czrzdż, 29/11/2009 14:45 temat-rzeka. choć niewątpliwie szkoda, że nic się w tej materii nie zmieniło od 5 lat.
camel (6 grudnia 2009) -
szpinak.
em c (6 grudnia 2009) -
127. świadomość, że jedyną rzeczą łączącą mnie z porcysową młodzieżą jest to forum
czrzdż (29 listopada 2009) -
tu tez sie podziele moja radoscia: http://img512.imageshack.us/img512/5516/cornflakes.jpg tak wyglada chlopiec ktory zacheca do jedzenia platkow nestle. skad wiem? bo to zdjecie jest umieszczone z tylu opakowania platkow nestle, serio. wlasnie to zauwazylem, a on tam pewnie jest od lat. wciaz sie smieje. swoja droga, to jest moj kubek do kawy. kubku do kawy, forum porcys. forum porcys, kuby kubek do kawy: http://img2.pict.com/ca/5e/71/2063857/0/kubek.jpg tak wyglada rodzina ktora niesamowicie sie cieszy, bo dostala pozyczke z AIG. kocham ten kubek.
em c (26 listopada 2009) -
>A dostaliście kiedyś taką prawdziwą walentynkę? kurde, najwidoczniej umre samotny, bo ani nie dostalem, ani nie napisalem!! w liceum chcialem, ale sie wstydzielm. zlamas. –emo c, 24/11/2009 20:23 no to piąteczka i chrzanić walentynki
jbuła (24 listopada 2009) -
>> waniliowa cola. eee tam, mają to w ukrainie nawet. nic specjalnego ;] a padanie na pysk po dobrze wykonanej robocie? heh bezcenne. z najlepszych rzeczy - kiedy nic nie potrafisz na kolokwium, i wszyscy dookoła od ciebie ściągają. I poczucie, że nie jest się samemu w dupie.
dzieciak (24 listopada 2009) -
>waniliowa cola Aha, popisujemy się, że mieszkamy za granicą... :( Nie, żartuję. Haha. Nie, ale na serio: Jak padasz na pysk ze zmęczenia, ale po odwaleniu dobrej roboty.
Twój Stary (24 listopada 2009) -
wątek o najzajebistszych rzeczach na świecie, a tu Twój Stary ":(" wysyła, bez przesady, to na odmułę rzucę zajebistością - waniliowa cola.
krzy (24 listopada 2009) -
>–emo c, 24/11/2009 20:23 Ja jedyną, jaką wysłałem wysłałem w zerówce. Zresztą okazałem się wtedy chujem (chujkiem?). Była u nas w grupie pewna dziewczyn(k)a, w której wszyscy się kochali i nie jeden chciał jej dać tego dnia walentynkę. Pani ustawiła nas naprzeciwko siebie w rzędach. Na znak pani każdy miał podejść do wybranej dziewczynki i dać jej kartkę. Dopiero potem dziewczynki miały zrobić swoje. Chciałem dać tej naszej grupowej lasce (lol, 6 lat), okazało się, że to samo chciało zrobić jeszcze paru innych, no i pani od razu nas odgoniła i powiedziała, że jeden chłopiec ma dać walentynkę jednej dziewczynce. Ja wtedy dałem swoją walentynkę innej dziewczynce, nie pamiętam, jak zareagowała, ale chyba mogłem to zrobić to trochę na odwal się, zresztą już nie pamiętam. W każdym razie było jasne, że chciałem ją dać komu innemu. Potem oglądaliśmy, jak dziewczynki robią swoje walentynki i ja podszedłem do tej, której ostatecznie dałem swoją. Spytałem komu da swoją, a ona odpowiedziała "Tobie". Tak zwyczajnie. Przykro mi się zrobiło, że tak ją potraktowałem :(
Twój "trzecie ":(" dzisiaj" Stary (24 listopada 2009) -
Piątkowe wieczory na TVP Kultura.
sl (24 listopada 2009) -
>A dostaliście kiedyś taką prawdziwą walentynkę? ja raz dostałem taką ładną, z serduszkiem, odciśniętymi wargami i w ogóle, ale w środku było napisane "TY CHUJU!"
c-u (24 listopada 2009) -
>A dostaliście kiedyś taką prawdziwą walentynkę? kurde, najwidoczniej umre samotny, bo ani nie dostalem, ani nie napisalem!! w liceum chcialem, ale sie wstydzielm. zlamas.
emo c (24 listopada 2009) -
żeby do tej pory nie wiedzieć, to nie, ale zdarzały się 'tajemnicze' i to było bardzo fajne. a co do historycznych szczegółów, to jakby jeszcze była guma turbo i koszulka spice girls, to bym się w autobusie autentycznie rozkleił, no. ale wiem, że słuchała nirvany (a skąd wiem: otóż ze 'złotych myśli' kolegi marcina (pozdrawiam). wiecie o co chodzi, nie? "ej, wpiszesz mi się do złotych myśli?", "spoko, ale mogę wziąć do domu? bo jest strasznie dużo pytań", "dobra, tylko nie podglądaj co inni napisali!!", "ok"). wczoraj siedziałem sobie na podłodze z walentynką od niej (napisała własny wierszyk czerwonym, brokatowym żel-penem) w ręku i wspominałem podstawówkę. ale ja byłem pierdolonym bucem. przykro jej musiało być, że "nigdy nie zrobiłem nic aby coś zmienić". hehe, wiem co teraz sobie myślicie, podstawówka przecież. i racja. ale w autobusie jednak mogłem zagadać. kurwa. najzajebistszą rzeczą na świecie jest podstawówka.
podstawówka podpisy na gipsach (24 listopada 2009) -
"palnąłem z pewnością i zawodem w głosie "jaa to żadnej nie dostanę". w tym momencie odwraca się ona, ewelina, i z oczami wpatrującymi się w podłogę, z buraczanymi policzkami, mówi do mnie ledwo słyszalnie: "...dostaniesz"." podstawówka podpisy na gipsach, dowaliłeś. Jakbyś dorzucił jeszcze jakieś historyczne szczegóły. "Żując gumę Turbo, palnąłem z pewnością (...) ona, ewelina, w koszulce Spice Girls..." ;) A dostaliście kiedyś taką prawdziwą walentynkę? Że nie wiedzieliście i do tej pory nie wiecie od kogo? Ja raz dostałem.
Twój Stary (24 listopada 2009) -
>>>tylko z wyborem koncertow gorzej, bo nie znam sie zupelnie na wykonawcach etc. True, true. Nawet jak się już idzie na jakiś koncert i chce się znaleźć w necie to co będą grali to czasami jest ciężko jak jasny pieron. Że też ci kompozytorzy nie mogli tego po kolei na płytach wydawać i każdą po ludzku nazywać;-) >>>ja akurat wole sluchac i napawac sie przy skladzie zdecydowanie mniejszym niz orkiestra Też prawda, dla mnie im bardziej kameralnie tym lepiej. W ogole mój ulubiony instrument to kontrabas i wiolonczela:D
sas (24 listopada 2009) -
–podstawówka podpisy na gipsach, 23/11/2009 22:42 mam łzy wzruszenia w oczach :)
jęczybuła (23 listopada 2009) -
wcale nie zjebales, 'odwraca sie ona' wystarczylo zeby skojarzyc. sliczne.
em c (23 listopada 2009) -
ale zjebałem dramaturgię. oczywiście ta dziewczyna od walentynki, to ta sama, którą widziałem w autobusie.
podstawówka podpisy na gipsach (23 listopada 2009) -
widziałem dzisiaj w autobusie koleżankę z podstawówki, której nie widziałem od... podstawówki. szkoda, że między nami stały 3 osoby, ale i tak bym nie zagadał. tak jakoś. i przy okazji przypomniała mi się inna zajebista rzecz, właśnie z podstawówki - klasa już powyżej trzeciej, z jednej strony zaczyna się popisywanie przed dziewczynami, z drugiej wyśmiewanie kumpli, którzy gadają z jakąś ponad 10 minut ("o lol lol pewnie jom ruchał w nocyyy"). był dzień św. walentego, na którejś lekcji część samców, w tym ja, skupiła się w jednym kręgu, no i zaczęła się dyskusja - kto od jakiej dziewczyny dostanie walentynkę (a otrzymanie takowej wskazywało ewidentnie na "ruchanieruchanie"). w pewnym momencie zaczęły się spekulacje co do mojej osoby, więc palnąłem z pewnością i zawodem w głosie "jaa to żadnej nie dostanę". w tym momencie odwraca się ona, ewelina, i z oczami wpatrującymi się w podłogę, z buraczanymi policzkami, mówi do mnie ledwo słyszalnie: "...dostaniesz". wiem, że kurwa piękne. wciąż gdzieś mam walentynkę od niej.
podstawówka podpisy na gipsach (23 listopada 2009) -
nic nie pojelam z postu sasa. on z mojego chyba tez nie.. na koncercie bylam. no i nie mialy miejsca zadne niesmialosci i krygowania sie, tylko raczej lenistwo, niechec i zmeczenie po calym dniu.. no i skad do diaska em c jest taki pewien mej plci ;P natomiast na powazke chyba zaczne czesciej chodzic bo szczescie po koncercie jest, a i bilety tanie nieprawdopodobnie. tylko z wyborem koncertow gorzej, bo nie znam sie zupelnie na wykonawcach etc..
jeczybula (20 listopada 2009) -
szostakowicz jest w ogóle świetny tak na marginesie - symfonia leningradzka to cudo jakich mało.
rojal (20 listopada 2009) -
a i akurat samo brzmienie instrumentow to nie wiem, ja akurat wole sluchac i napawac sie przy skladzie zdecydowanie mniejszym niz orkiestra, w ogole jak dla mnie smyki generalnie same dla siebie to jakos za specjalnie nie brzmia, natomiast zabija dynamika - od partii tak cichych ze szurniecie noga slychac w calej sali po fale dzwiekow ktore gaciami trzesa.
em c (20 listopada 2009) -
no zajebiste jest to, ze jeczybula typowo dla swej plci krygowala sie, podchodzila do sprawy z pewna taka niesmialoscia, miala watpliwosci itd. a po fakcie okazalo sie ze niepotrzebnie, bo warto bylo. w ogole jakby ktos jeszcze mial okazje sie zastanawial nad odchamieniem sie w filarhomnii to polecam - w ramach niedawnych wojazy berlinskich zaliczylem 'rok 1905' szostakowicza i to bylo cos pieknego, szczegolnie ze tamtejsza sala jest megamechasuper, strasznie zalowalem ze nie wzialem aparatu.
em c (20 listopada 2009) -
>sas, 19/11/2009 21:17 ale z tego co ja zrozumiałem to jeczybula bylA jednak na tym koncercie.
gordon (19 listopada 2009)