INNE - FORUM
500 najzajebistszych rzeczy na swiecie
1 listopada 2007500. jak po lecie idziesz pierwszy raz w kurtce zimowej i znajdujesz w kieszeni kilka zetow
-
music to take drugs to
k (7 marca 2010) -
moj Tata! chyba z zadna kolezanka nie przesiedze 30 minut na telefonie konsultujac czy farbowac wlosy na blond. –w trakcie wymyślania nicku, 5/3/2010 11:35 tylko naturalni blondyni mają rację bytu.
dzieciak (6 marca 2010) -
Na rudo, jasno.
Procyon (6 marca 2010) -
>czy farbowac wlosy na blond. NIE.
em c (5 marca 2010) -
moj Tata! chyba z zadna kolezanka nie przesiedze 30 minut na telefonie konsultujac czy farbowac wlosy na blond.
w trakcie wymyślania nicku (5 marca 2010) -
Patrzyć jak bank przelewa ci odsetki od lokaty na konto. Zwłaszcza, gdy wszystko jest zrobione tak, że unikasz 19% podatku od tych odsetek :-)
sas (4 marca 2010) -
slonce, nawet jesli odrobine nagina definicje naswiatowosci.
em c (28 lutego 2010) -
http://www.youtube.com/watch?v=D4npUdfEmbQ
kesha said "Holy. sh*t. this is better than my version " (26 lutego 2010) -
–sas, 25/2/2010 19:58 Noooo, raczej. To samo z ćwiczeniami. Szkoda, że tak rzadko się zdarza, nie?
glootech (25 lutego 2010) -
Jak sobie porządnie wywietrzysz pokój. Normalnie jak w lecie, wtedy mam cały czas otwarte okno i wieczorem też jest taki chłodek i fajnie pachnie.
Twój Stary (25 lutego 2010) -
Nie sądziłem, że mnie to kiedyś spotka i coś takiego napiszę, ale: Zajebisty wykład to jest coś wspaniałego, człowiek siedzi, patrzy w profesora jak w obrazek i kurde CHŁONIE wiedzę.
sas (25 lutego 2010) -
jezdzenie na rowerze NA SLONCU po raz pierwszy od nie wiem kiedy. natomiast snieg juz stanowczo moze splywac.
em c (25 lutego 2010) -
niee wiem. CHRUPAŁY ZIOM, tylko to się liczyło. hitem sp było jeszcze pepsi w dużej puszce z agassim i niebieskim dzyndzlem, po uzbieraniu iluśtam dostawało się piłke do tenisa sygnowaną jego nazwiskiem. nigdy nie dostalem, ale puszki byly w pyte, moglyby wrócić.
Low (24 lutego 2010) -
jeszcze vibovit, ale to już gdzieś chyba było. jeszcze w sklepiku były draże i musujące cośtam. musujące w dupie, popularny dowcip w mojej sp. kurwa, sklepik. dlaczego. a wrigleje to chrupały leciwe, bo tak to można je było zwijać albo składać. w polsce nie bardzo do dostania już. kiedyś żułem zawsze idąc do szkoły i potem na lekcji jeszcze.
jajko (23 lutego 2010) -
no, te lody rządziły. jeszcze oranżady w proszku wysypywane na rękę były zacne.
camel (23 lutego 2010) -
widze, ze was znowu na wspominki wzielo. to ja dodam od siebie hity sklepiku szkolnego - chrupki maczugi i palki tudziez lizaki lodowe. podstawowy skladnik diety 10-latka.
pies lampo (23 lutego 2010) -
http://extra.listverse.com/amazon/sodas/hubbabubba-tm.jpg
o kurwa (23 lutego 2010) -
http://www.allegro.pl/item932486156_obrazki_guma_turbo_kent_175_szt_gratis.html#gallery
i hubba bubba wisniowa za czasow swojej normalnej grubosci (23 lutego 2010) -
O kurde, elegancka ta guma była. Sprzedają to jeszcze?
sas (23 lutego 2010) -
te gumy wrigley były zajebiste bo były sztywne i przy rozgryzaniu chrupały.
Low (23 lutego 2010) -
http://www.wrigley.com/global/Images/packaging_spearmint.jpg http://www.advantageservice.net/images/Wrigley_Juicy.jpg raczej to.
em c (23 lutego 2010) -
http://pl.wikipedia.org/wiki/Turbo_%28guma%29 ?
pies lampo (23 lutego 2010) -
gumy do zucia prostokontne różowe i białe takie cienke w paski z nalepka z numerkiem w rogu ktora byla na takim zółtawym papierze kojarzy ktoś?
no i donald oczywiscie (23 lutego 2010) -
pamiętam jak z koleżanką spędzałem całe eony bo miała jakieś 2 tony klocków lego i właśnie układaliśmy różnorakie cuda, kurcze to było chyba z 15 lat temu a teraz to tylko cześć cześć co tam u ciebie musze już lecieć. to były czasy dzieciństwo generalnie rządzi
the fall na offie!!!! (23 lutego 2010) -
małe żołnierzyki to chyba jednak ze sklepu z zabawkami. i co do zrzucania ich ze spadochronem pamiętam takich faktycznych miniaturowych spadochroniarzy sprzedawanych z cukrowymi kulkami wielkości łepek od zapałek. ja pamiętam podpalanie samochodów takich dużych raczej (długo i fajnie się paliły) i modeli samolotów (oczywiście po zajęciu się dziobu zrzucanie z dużej wysokości i wydawanie dziwnych dźwięków, że katastrofa). z klocków lego miałem straż pożarną, którą mazakami przerobiłem na zajezdnię autobusową. poza tym uwielbiałem budować stadiony piłkarskie. a kolega pamiętam miał prom kosmiczny oryginalny, w pudełku z takimi zdjęciami że dostawałem kociokwiku, i nigdy nie chciał ze mną złożyć, buc jeden.
Low (23 lutego 2010) -
lego wymiatalo jak malo co, z tymze ja nigdy nie mialem zestawow z instrukcja tylko koszyk (wielkosci malego wiadra na smieci) pelny roznorakich klockow i ukladalem z tego wszystko wedle mojego widzi misie. czyli glownie statki kosmiczne i samoloty, fajne bylo to ze od pewnej wielkosci wzwyz statki owe zapadaly sie pod wlasnym dziezarem wiec trzeba bylo mocowac klocki jako wsporniki w kluczowych miejscach. a zeby moc ulozyc cos nowego trzeba bylo huknac skonstruowanym samolotem o podloge, i to byl dopiero fun. w ogole ten (mega zajebisty) fragment o borysie i rozpuszczalniku: http://www.porcys.com/Others.aspx?id=102&p=4 przypomnial mi o innej zabawie: puszczaniu dosc skomplikowanych samolotow z papieru (tak fajnych ze nawet potrafily latac i latac jesli wpadly w prad powietrza) i podpalanie ich przy wczesniejszym spryskaniu polowy samolotu dezodorantem. przy odrobinie szczescia samolot lecial sobie nornmalnie zostawiajac struzke dymu za soba i nagle 'jebut', plonal caly. raz o malo nie umarlem bo plonacy 'wrak' wpadl na zastawiony gratami balkon sasiada, ale na szczescie nic sie nie zajelo. takze: przywiazywanie malutkich (wielkosci chyba paznokcia, skad je sie bralo?) zolnierzykow nicmi do torebek foliowych i tez puszczanie ich z balkonu, ze niby spadochroniarze. tez je podpalalem, no bo co w koncu kurcze blade. w morde, wlasnie mi sie przypomnialo ze konstrukcje z klockow lego tez kiedys na chwile podpalilem, ale TO bylo naprawde strasznie glupie, bo pare sie nadtopilo i nie pasowalo do innych. czyli generalnie podpalanie rzeczy. http://www.youtube.com/watch?v=HncoLsUEOXM
em c (23 lutego 2010) -
-jajko a propos we Wrocławiu działa chyba od ponad roku pierwsza w PL kawiarnia Yerba Mate.
camel (23 lutego 2010) -
Także Lego: http://www.eurobricks.com/forum/index.php?showtopic=38937
Qfwfq (23 lutego 2010) -
http://www.yerbamatestore.pl/data/gfx/pictures/large/2/2/3722_1.jpg
jajko (23 lutego 2010) -
super doświadczenie, szkoda, że coraz mniej takich wykładowców..
camel (22 lutego 2010)