INNE - FORUM
100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie
17 września 2007Dawać dziatwa.
100- jebane emotikony
-
ja tez, tak mnie to zdenerwowalo ze nawet zapamietalem nazwe tej pieprzonej gumy: mamba.
em c (30 grudnia 2009) -
albo jak się guma w ryju rozpływa, miałem takie akcje, tak się rozpuszcza, jebana.
jajko (30 grudnia 2009) -
Zajebiste/fajne filmy, które chciałbyś obejrzeć, a które w telewizji lecą akurat w święta. –Twój Stary, 30/12/2009 17:23 z ciekawości: w jakiej telewizji w święta lecą fajne filmy? A ode mnie: 1. Fajerwerki. I frajerzy którzy na okrągło strzelają np teraz. Na chuj komuś fajerwerk za 20 zł skoro i tak wystrzela go 2 dni przed sylwestrem? A te takie małe gówna za pare groszy? Chodzą dresy jebane, po przystankach rzucają i mają radoche. Ani to jakieś widowiskowe ani w ogóle chuj tam jebane gnoje. Serdecznie życze takim urwania palców i kalectwa do końca życia. 2. Jak żujesz gume do żucia i czujesz, że jej część zebrała Ci się w gardle a nie możesz jej połknąć ani odchrząknąć. Może nawet jej tam nie ma! Ale kurwa czuć ją!
turas (30 grudnia 2009) -
Jeszcze przy okazji wątku o zajawkach niemuzycznych w tv. Zajebiste/fajne filmy, które chciałbyś obejrzeć, a które w telewizji lecą akurat w święta. Na dodatek one zawsze lecą przez cały dzień, od rana do wieczora. Jak jesteś u rodziny to masz do wyboru: olać albo oglądać, kiedy przy stole obok ciebie rozmawia 10 osób. Oczywiście co chwila ktoś by cię wołał do stołu, coś od ciebie chciał, babcia nie mogłaby sobie darować, że nie jesz itp. I w ogóle kto wymyślił, że ludzie właśnie w święta chcą oglądać zajebiste filmy? To wkurwia przez całe życie.
Twój Stary (30 grudnia 2009) -
Te nowe oficjalne profile na YouTube, których nazwą kończą się na "VEVO". Odtwarzacz działa inaczej niż zazwyczaj.
Twój Stary (30 grudnia 2009) -
jaka kurwa wulgarnosc? dla mnie to jest zwykly marketing ale moze ja juz jestem tak przezarty pornolami horrami i chuj wie czynm ze dla mnie juz nic nie jest wulgarne heh
zlatan (29 grudnia 2009) -
Ano właśnie! kolega uchwycił samo sedno - mianowicie wulgarność tej dziewczyny. wulgarność, która jest dla mnie po prostu niestrawna. to świadome zniżanie się do poziomu jarmarczno-cyrkowego plastikowego gówna. dziwna to estetyka. "Nothing Else I Can Say" jest najmniej złe z tych singli, które słyszałem. za to najnowszy jest najchujowszy. prawdziwy koszmar, który nie chce przeminąć.
paj (29 grudnia 2009) -
>Jak słyszysz wszędzie "Bad Romance" Lady Gagi. Ileż można? Postać Lady Gaga to dla mnie fenomen. Jakakolwiek zwrotka na 4.0, wysiłki producenta i reżyserów tych cholernie drogich teledysków są niszczone totalnie kwadratowym refrenem - "Bad Romance" = "Poker Face". Te wokalne ozdobniki jakoś mnie nie rażą, nie wiem czemu. Ale to zaskoczenie chujowością refrenów dwóch wspomnianych wyżej piosenek... I ta wulgarność, image, stroje, wypowiedzi dla prasy... Tak w ogóle, to gdy pierwszy raz zobaczyłem w TV klip do "Just Dance" pomyślałem, że to jakaś podrzędna europejska wokalistka, jak ci wszyscy wykonawcy z Rumunii. Ale i tak: "Nothing Else I Can Say" ma fajny moment ("I have something that I love long long...") i "Paparazzi" to GP, dopóki się nie znudzi.
Twój Stary (29 grudnia 2009) -
Jak słyszysz wszędzie "Bad Romance" Lady Gagi. Ileż można?
paj (29 grudnia 2009) -
Jak *słyszysz*, że ktoś sika!
Twój Stary (29 grudnia 2009) -
>2. lukier, budyn, kisiel chyba masz blony miedzy palcami!!!
em c (23 grudnia 2009) -
1. rozmaite debilizmy majace miejsce na uczelniach wyzszych 2. lukier, budyn, kisiel 3. kiedy przesadzisz z czyms, co lubisz, np. zbyt czesto jesz kebab i po kilku (kilkunastu) zjedzeniach "z rzedu" nie smakuje juz tak fajnie, tylko jakos "zwyczajnie"
e.agent (23 grudnia 2009) -
definitywnie i bezapelacyjnie - święta
ender (23 grudnia 2009) -
proszę, powiedzcie ze to żart, no kurwa, błagam. sam nie wiem czy lepsze Beach Boys jako progressive rock, Blondie jako rap rock (albo nu metal), czy Radiohead jako grunge.
turas (23 grudnia 2009) -
http://cgm.pl/aktualnosci.php?news_ID=5412 gatunki i przykładowe zespoły
pw (23 grudnia 2009) -
> –turas, 22/12/2009 19:25 to możesz wyłączyć. ja sobie wyłączyłem. http://www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=jak+wy%C5%82%C4%85czy%C4%87+insert&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&oq=jak+wy%C5%82%C4%85czy%C4%87+insert&fp=c2c42613bf02c3f8
jajko (22 grudnia 2009) -
jak przypadkowo wciśniesz "insert" podczas pisania w wordzie, i potem zaczynasz pisać na tym co już jest.
turas (22 grudnia 2009) -
Dwie strona temu była tu dyskusja o grzecznych pracownikach EMpiku. >W empikach od niedawna jak placisz karta, to jest potem: >"dziekuje i do widzenia pani(e) (wstaw swoje imie)" >To jeszcze gorsze niz ten numer z ochroniarzem >–mm, 18/9/2009 19:37 http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7390631,Empik_rezygnuje_ze_zwracania_sie_do_klientow_po_imieniu.html
Twój Stary (22 grudnia 2009) -
Nie kumam. Czytanie gazet, albo książek, granie na komórkach, rozwiązywanie krzyżówek, po co? Jak można jednocześnie srać i robić cokolwiek innego? A jak wam się nie chce, to po co siadacie? Ej no jak to. Czy trzeba tłumaczyć oczywiste rzeczy? Jest tak, że na sranie się zbiera. Przecież wiadomo, że w większości przypadków nie czeka się do totalnie ostatniej chwili, żeby wysrywać się w chwili zdjęcia gaci o ile się zdąży (zdjąć gacie). Zazwyczaj bywa tak, że się stwierdza "to jest właśnie ten moment gdy powinienem iść do kibla". Oczywiście to w warunkach względnej bliskości kibla i świadomości, że nie jest on okupowany przez tabuny srających. Zawsze warto sobie zrobić zapasik na ewentualną kolejkę, przeciskanie się przez tłumek na korytarzu itd. A gdy siadasz na kiblu i szacujesz, że potrzeba jeszcze poczekać 30-60 sekund żeby zacząć sranie? To jest właśnie ten moment gdy można np. pyknąć partyjkę "układania-torów-żeby-pociąg-dojechał-na-stację". No bo chyba nie zaczynasz w takim momencie z całej siły przeć? Wtedy sranie byłoby dosyć wyczerpujące a przecież powinno być źródłem ulgi i dobrego nastroju. No i bywa przecież sranie etapowe, że się czuje, że to jeszcze nie koniec ale i czuje się, że jeszcze nie teraz. I właśnie wtedy warto zrobić roszadę albo wymienić gońca za skoczka. Gdyby sranie było takim hop siup i koniec, to przecież nie robiliby kibli, na których można usiąść.
stef (21 grudnia 2009) -
kolędy: w centrach handlowych, radiu, polskie amerykańskie, na jazzowo, na soulowo, sinatra, remixy i ten pierdolony wham!
chinaski (21 grudnia 2009) -
"Zdrowych i spokojnych", "Smacznego/Smacznych" i generalnie życzenia zbierane wszędzie: w księgarni, w urzędzie stanu cywilnego, w mięsnym. Nawet na ciebie nie patrzą, jadą hurtowo z tym gównem.
waleń (21 grudnia 2009) -
>Ja se czasem w kibelku jebne partyjkę szachów. Jedna z rzeczy, których nigdy nie mogłem ogarnąć jest rozpraszanie swojej uwagi w trakcie kupczenia. Nie kumam. Czytanie gazet, albo książek, granie na komórkach, rozwiązywanie krzyżówek, po co? Jak można jednocześnie srać i robić cokolwiek innego? A jak wam się nie chce, to po co siadacie?
Twój Stary (21 grudnia 2009) -
gotowanie bigosu akurat jak jestem w domu.
staszcz (21 grudnia 2009) -
masz bilet miesięczny komunikacji miejskiej, chcesz wejść szybko do autobusu zając jakiekolwiek siedzące miejsce, a tu ci grube babsko przebrane za niedźwiedzia stanie na schodach i nie bedzie mogło przez dobrą minute poradzic sobie ze skasowaniem biletu. o miejscu możesz zapomnieć, a resztę podróży spędzisz bijąc się o kolejne centymetry przestrzeni osobistej.
turas (21 grudnia 2009) -
w ogole spam swiateczny czyli smsy/maile/wiadomosci/cokolwiek wysylane do wszystkich na liscie kontaktow/adresow/czegokolwiek.
em c (21 grudnia 2009) -
SMSy świąteczne z rymowankami o brodach mikołajów i innych gównach. Nie odpisujesz na nie, ale koniecznie pytanie w pracy "dostałeś życzenia?" połączone ze spojrzeniem pełnym wyrzutów.
abn (21 grudnia 2009) -
rower generalnie spoko, poza lampka i przednim kolem. smieszne, ze mam naprawde zajebiste i nie uzywane kolo w domu. tylne, oczywiscie. > Jadam normalnie nie, nie, zart polegal na tym ze niby partyjka szachow jest, jakby to ujac, efektem twojej dzialalnosci w klopie. no i stad pytanie co jesz ze takie rzeczy ci, akhem, wychodza. jestem zenujacy, wiem. 'pkp calkiem ssie', wiadomo, nawet jezus tak uwazal.
em c (21 grudnia 2009) -
Jadam normalnie, wydalam też raczej normalnie. Kibelek to jedyne miejsce w domu gdzie miałem względny spokój (tak to jest z trójką młodszych braci). W każdym razie zostało mi to i lubię się po prostu odprężyć. he he. pkp jest wkurwiające. im częściej będziemy to stwierdzać, tym większa szansa że pkp się dowie.
dzieciak (21 grudnia 2009) -
mosty lodz - zgadzam sie, bardzo bolesne doswiadczenie... krzy - tesca juz chyba nie sa calodobowe? mozliwe ze nie wszystkie, ale te co ja znam pracuja do 24. a propos tesco - wracasz z imprezy przed ok. 23-24 wlasnie i chcesz sobie kupic tylko piwo, snickersa czy sth like that, a przed jedyna (albo jedna z nielicznych)otwarta kasa pakuje ci sie facet z koszykiem zakupow na caly tydzien chyba. cos takiego naprawde potrafi wyprowadzic z rownowagi zmeczony organizm ;)
camel (21 grudnia 2009) -
no i jeszcze, że w całodobowym tesco obsługa kas zostaje wstrzymana na pół godziny (ok. 24:00) w momencie, gdy piździ, a poszedłeś specjalnie po colę i w kierunku tych kas już się kierujesz, pieprzyć taką całodobowość
krzy (21 grudnia 2009)