INNE - FORUM

100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie

17 września 2007

Dawać dziatwa.

100- jebane emotikony

juhu
  • jebani telemarketerzy
    ja pierdole (6 lutego 2010)
  • zaraz rzygać zaczną i srać
    w tych reklamach (6 lutego 2010)
  • Kaszel. Rozumiecie, człowiek ucieka i się brzydzi, bo się boi zarazić, odruch. A tu z telewizora kaszlę, dzieci kaszlą, kurwa zamorduję kurwy, zamordję
    tępą łyżką (6 lutego 2010)
  • reklama radiowa o chrypce, że 'jestem kobietą, jak każda kobieta ciągle gadam' i to wszystko wypowiedziane tonem a'la upierdliwa nauczycielka. rzadko kiedy reaguję na reklamy agresją, ale ta wkurwia niemiłosiernie.
    swan (5 lutego 2010)
  • Czekać rano na otwarcie czegoś.
    sas (1 lutego 2010)
  • właśnie. właśnie właśnie. Kto stworzy zajebisty czytnik do forów? Nie wydaje mi się, żeby to było niemożliwe. Ale jest dla mnie już późno i wolno myślę.
    Procyon (28 stycznia 2010)
  • Usenet był fajny 7 lat temu. Teraz to garstka trolli i kilka osób z którymi da się podyskutować ewentualnie. W ogóle, usenet to przykład jak gorsze wypiera lepsze. Tam jest normalne wątkowanie, wiadomo komu się odpowiada, są zajebiste czytniki i w ogóle. A fora? Szkoda gadać po prostu. No ale jak neostrada wchodziła, to dla dzieciaków usenet był zbyt trudny. Tak samo irc vs chaty w ogóle. Wkurwia mnie to.
    glootech (28 stycznia 2010)
  • Trzy herbaty sobie dzisiaj zrobiłem, wszystkie wystygły - o wszystkich zapomniałem. a tak w ogóle to pl.pregierz
    Procyon (28 stycznia 2010)
  • wracając: odśnieżanie półkilometrowego podjazdu przy domu. lubię zimę, ale kuźwa, mogłoby już przestać padać. –dzieciak, 28/1/2010 11:49 ciesz się, że masz co odsnieżać ;-) inni muszą stać na przystanku :>
    sivi (28 stycznia 2010)
  • ludzie non stop robiacy zdjecia na koncertach, szczegolnie kiedy wystepuja w duzej ilosci. no ile mozna, a te flesze i lampki sa serio wkurwiajace kiedy dostaje sie raz za razem po oczach. syf.
    em c (28 stycznia 2010)
  • hahaha. rozumiem pociski, ale z 2 strony zrozumcie to, ze gdybym nie sciemnil z tym podpisem, to z jakimkolwiek wyjazdem moglbym sie juz pozegnac, wiec w momencie, gdy pisalem tamtego posta, bylem napalony jak 17 recenzujacy animali, ktory i tak swoja droga zarzucil tu najlepsza riposta.
    e.agent (28 stycznia 2010)
  • –17, 28/1/2010 14:01 skojarzyło mi się z tą recką, co borys jedzie na jakiś wykład tą swoją tojotką czy chuj wie czym i że o mało co nie narobił do kieszeni ewokując spóźnienie
    la di da (28 stycznia 2010)
  • Dream Theater Octavarium 2005, Atlantic Ocena: 2.4 Mg, ale chyba nie do konca zrozumiales, albo ja niezbyt jasno wytlumaczylem. wsrod dokumentow, ktore sa konieczne do zlozenia, aby podpisac umowe na wyjazd, mialem do oddania taka deklaracje dot. przedmiotow obowiazkowych. chodzi o to (nie wiem, czy tak jest wszedzie), ze u mnie na uczelni na kazdym semestrze jest taki "kanon" - baza przedmiotow, ktore trzeba zaliczyc obojetnie, czy jest sie na miejscu, czy gdzies wyjezdza. w zwiazku z tym, ze wyjezdzam musze "przerzucic" sobie te przedmioty z najblizszego semestru, czyli tego, na ktorym nie bedzie mnie w poznaniu, na inny semestr. jest jednak taki trick, ze duzo daja te ectsy itd. - trzeba miec 30, zeby zaliczyc semestr, i mamy tak, ze zamiast tych 4 przedmiotow, ktore sobie przerzucilem na 4 semestr, moge sobie 4 inne (nieobowiazkowe) po prostu wyrzucic z calego planu studiow, czyli ich po prostu nie miec. i w tym celu musialem sie dogadac najpierw z promotorem (prorektorem) i koordynatorem ects (jakie przedmioty moge sobie wypieprzyc). poszedlem z rana do rektoratu, okazalo sie, ze promotor byl i zapytalem sie, czy ma minute czasu dla mnie, nawet nie spytal o co cho i powiedzial, ze mam przyjsc na dyzur w piatek (co mi zupelnie nie pasuje), nie dalo rady nic z nim zalatwic. poszedlem wiec pozniej na dyzur do tego koordynatora i udalo mi sie tak, ze z rozpedu podpisal mi ten swistek, mimo braku podpisu promotora, ale zwrocil mi uwage na to, ze musze ten podpis miec. ja tam mialem oczywiscie wszystko w pompie, poszedlem do dziekanatu oddac wszystkie dokumenty, kobieta 2 razy wszystko "sprawdzila" i stwierdzila, ze wszystko sie "zgadza" i wszystko jest "ok". wiec w razie czego, ja zapomnialem, a pani w dziekanacie przeciez przyjela dokumenty i nic nie powiedziala. (mam nadzieje, ze ekipa z mojej uczelni nie czyta porcys) teraz nic, tylko pakowac sie, czekac na przelew stypy na konto i ehehehehe. a upowaznienie tez zostawilem, takze powinno byc w przyszlosci bezproblemowo. –E. Agent, styczeń 2010
    17 (28 stycznia 2010)
  • pitchfork
    szczur (28 stycznia 2010)
  • >> e.agent yyy. będziesz o nas pamiętał tam gdzie jedziesz? (tak dla jasności: zupełnie nie ważne gdzie jedziesz, bo i tak mało kogo to interesuje, hehe) wracając: odśnieżanie półkilometrowego podjazdu przy domu. lubię zimę, ale kuźwa, mogłoby już przestać padać.
    dzieciak (28 stycznia 2010)
  • Fakt, że koncert Japandroids na który NIE MOGŁAM POJECHAĆ okazał się fajny. No jak ja nie lubię takich sytuacji. No kurwa. (W ogóle koncerty na które nie mogę pojechać, albo o których dowiedziałam się za późno czy coś są mega wkurzające.)
    waleń (28 stycznia 2010)
  • Jangcy
    nieogar (28 stycznia 2010)
  • Wietnam
    krzy (28 stycznia 2010)
  • wpisujcie miasta kto nie przeczytał
    la di da (28 stycznia 2010)
  • nie wierze ze to przeczytales
    kwas (28 stycznia 2010)
  • od dawien dawna nie czytałam tak nudnego posta jak powyższy. Chryste, kogo obchodzą niuanse dot. załatwiania wyjazdu.
    jęczybuła (28 stycznia 2010)
  • mg, ale chyba nie do konca zrozumiales, albo ja niezbyt jasno wytlumaczylem. wsrod dokumentow, ktore sa konieczne do zlozenia, aby podpisac umowe na wyjazd, mialem do oddania taka deklaracje dot. przedmiotow obowiazkowych. chodzi o to (nie wiem, czy tak jest wszedzie), ze u mnie na uczelni na kazdym semestrze jest taki "kanon" - baza przedmiotow, ktore trzeba zaliczyc obojetnie, czy jest sie na miejscu, czy gdzies wyjezdza. w zwiazku z tym, ze wyjezdzam musze "przerzucic" sobie te przedmioty z najblizszego semestru, czyli tego, na ktorym nie bedzie mnie w poznaniu, na inny semestr. jest jednak taki trick, ze duzo daja te ectsy itd. - trzeba miec 30, zeby zaliczyc semestr, i mamy tak, ze zamiast tych 4 przedmiotow, ktore sobie przerzucilem na 4 semestr, moge sobie 4 inne (nieobowiazkowe) po prostu wyrzucic z calego planu studiow, czyli ich po prostu nie miec. i w tym celu musialem sie dogadac najpierw z promotorem (prorektorem) i koordynatorem ects (jakie przedmioty moge sobie wypieprzyc). poszedlem z rana do rektoratu, okazalo sie, ze promotor byl i zapytalem sie, czy ma minute czasu dla mnie, nawet nie spytal o co cho i powiedzial, ze mam przyjsc na dyzur w piatek (co mi zupelnie nie pasuje), nie dalo rady nic z nim zalatwic. poszedlem wiec pozniej na dyzur do tego koordynatora i udalo mi sie tak, ze z rozpedu podpisal mi ten swistek, mimo braku podpisu promotora, ale zwrocil mi uwage na to, ze musze ten podpis miec. ja tam mialem oczywiscie wszystko w pompie, poszedlem do dziekanatu oddac wszystkie dokumenty, kobieta 2 razy wszystko "sprawdzila" i stwierdzila, ze wszystko sie "zgadza" i wszystko jest "ok". wiec w razie czego, ja zapomnialem, a pani w dziekanacie przeciez przyjela dokumenty i nic nie powiedziala. (mam nadzieje, ze ekipa z mojej uczelni nie czyta porcys) teraz nic, tylko pakowac sie, czekac na przelew stypy na konto i ehehehehe. a upowaznienie tez zostawilem, takze powinno byc w przyszlosci bezproblemowo.
    e.agent (27 stycznia 2010)
  • –e.agent, 26/1/2010 22:39 przecież się zostawia pełnomocnictwo w dziekanacie na jakąś rozsądną osobę i już ona ci załatwi wszyskto, w czasie jak ty będziesz już imprezował do nieprzytomności hehe
    mg (26 stycznia 2010)
  • a mnie wkurwia, jak ludzie nie potrafią poradzić sobie z zimnem. ja rozumiem bezdomni, bezrobotni jacyś może. ale porcysiaki?
    jajko (26 stycznia 2010)
  • mnie wkurwia ze to juz chyba z 10 taki zajebiscie odkrywczy post –eldo, 24/1/2010 14:43 tez by mnie to wkurwialo gdybym wiedzial. –e.agent, 26/1/2010 22:39 noo, stary, wiadomo ze zalatwienie wszystkich spraw zwiazanych z erasmusem bez zadnych problemow jest poprostu niemozliwe, i zawsze jest to wina tej lub innej pani 'baby' hehe.
    kwas (26 stycznia 2010)
  • kiedy w koncu po blisko miesiecznych zmaganiach zdalem egzamin ze statystyki matematycznej (t-student i jego koledzy, te sprawy) i moge oficjalnie powiedziec, ze w niedziele wyjezdzam na erasmusa, okazalo sie (akurat teraz, kiedy kompletuje dokumenty, ktore jutro musze zlozyc), ze brakuje mi jednego swistka z podpisem koordynatora ects (cale szczescie jutro ma dyzur) i promotora (ktory w dodatku jest prorektorem i ktorego w dodatku nie ma). no kurwa no.
    e.agent (26 stycznia 2010)
  • Wkurwia mnie to, że kiedy pojechałam na narty to w tamtych okolicach było radosne i przyjemne -2, a po powrocie muszę we własnym pokoju siedzieć w dwóch swetrach. Tam mogłam sobie zarzucić kurteczkę i śmigać, a tu do jasnej dupy syberia normalnie. I wkurwiający jest fakt, że mogłam pojeździć tylko tydzień. Narty to najlepsza zabawa pod słońcem.
    waleń (24 stycznia 2010)
  • –sivi, 24/1/2010 14:48 spoko, w czwartek mają już być plusowe temperatury. powodzie i takie tam.
    turas (24 stycznia 2010)
  • ZIMA! a ci romantycy piszacy w innym watku, ze jak to nie pieknie jest gdy swieci sloneczko a dookola sniezek-BREDZA!
    sivi (24 stycznia 2010)
  • –kwas, 24/1/2010 01:31 mnie wkurwia ze to juz chyba z 10 taki zajebiscie odkrywczy post
    eldo (24 stycznia 2010)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)