INNE - FORUM

100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie

17 września 2007

Dawać dziatwa.

100- jebane emotikony

juhu
  • No mnie wkurwia koleś z pracy co siedzi obok. Który sie rzuca na każdego klienta który wejdzie do biura i prawie mu robi loda na wejściu. Od jakiegoś czasu telefonu odebrać nie mogę bo ten pajac odbiera wszystkie w połowie 1 sygnału. No i ogólnie szczurek jakiś wyścig chyba zaczyna, a mnie sie nie chce w takie rzeczy bawić. A i jeszcze ostatnio jakoś chyba poczuł swoje 2 powołanie komedianta, kabareciarza i coś za często jego docinki i żarty skupiają się na mnie - takie żarty w stylu że ja głupi jestem itp. Żałuję trochę że mam tu laptopa a nie zwykłego PC bo bym mu chętnie rozpierdolił klawiaturę o tej bezczelny ryj. Aha i jeszcze on jest z szefem na "ty" a ja na Pan.
    Agent Tnega (10 marca 2010)
  • jeszcze mnie nie wkurwia, ale ten rzężący wentylator w komputerze. wczoraj, jak się kładłem spać, to słyszałem jego dźwięk. > –turas, 7/3/2010 17:59 albo ma nacisk ze strony przełożonych czy coś, albo zaobserwuj, czy czasem ty najpierw się na nią nie wkurwiasz, bo przecież skoro raz powiedziałeś, że nie masz drobniej, to po chuj pyta kurwa drugi raz???? hehe.
    jajko (10 marca 2010)
  • Mnie też wkurwia.
    kioskarz (7 marca 2010)
  • mam takiego gnoja - kioskarza (gdańsk-wrzeszcz obok opery na przystanku tramwajowym), który nigdy nie ma jak wydać. zawsze kiedy spieszę się bo nadjeżdża tramwaj, a nie mam biletu i chcę go szybko nabyć w owym kiosku i mam zamiar zapłacić powiedzmy dziesiątką to ten gnój nigdy nie ma mi jak wydać. było tak za każdym razem, więc któregoś dnia pytam się go już lekko podkurwiony jak on prowadzi interes, skoro nie ma jak wydać. a on do mnie, że nie wydaje reszty kiedy ktoś kupuje tylko bilet. to ja do niego, że będę mu blokował kiosk jeśli mi nie wyda kasy. zrobiła się mała kolejka, ludzie się gapią na mnie jak na debila. a ja stoję i czekam. a on hardy, dalej nie chce wydać. w końcu, po chwili powiedziałem mu: idź pan w chuj i spierdalaj. a bilet kupiłem w tramwaju. nienawidzę gościa. obiecałem sobie, że kiedyś go zniszczę.
    dzieciak (7 marca 2010)
  • natomiast przejazdka po lesie kabackim wyleczyla mnie z myslenia o wiosnie - zupelnie bialo.
    em c (7 marca 2010)
  • >ostatnio nawet zul wydal mi reszte hahahahaha!
    em c (7 marca 2010)
  • choc tez mnie to spotyka, to nie rozumiem. ostatnio nawet zul wydal mi reszte - potrzebowal 80 groszy, dalem mu 50 i szukam dalej, a w koncu on mowi 'to pan da mi zlotowke, a ja panu wydam 20'. sam nie wiem, czemu od razu go nie splawilem.
    pies lampo (7 marca 2010)
  • nie wiem czy też tak macie, ale gdy jestem w jakimś markecie nie za duzym i wychodzi jakieś 24.83 powiedzmy, a ja płace w 50 zł papierkiem to jest mniej wiecej taki schemat: ekspedientka (usmiechnieta): dzien dobry (pyk pyk pod tym czytnikiem), 24.83 (cały czas uśmiech od ucha do ucha) ja: (daje 50 zł) ekspedientka: drobniej nie będzie? ja: nie, przed chwilą wypłaciłem ekspedientka: a ta koncowka chociaż? ja: nie ekspedientka nagle zupełnie zmienia wyraz twarzy, jakbym conajmniej obraził jej matke, otwiera tą swoją szuflade (w ktorej ma od zatrzęsienia piątek, dwuzłotowek, dziesiątek itd), rzuca od niechcenia resztę na blat po czym nawet nie odpowiadając na "do widzenia" wkurwiona na cały świat odchodzi od kasy. nie wiem, trochę tak to jednak denerwuje, bo nie mam obowiązku dać jej odliczonej sumy. i dodam, że sytuacja z takim "fochem" zdarza się w wielu sklepach, marketach dosyć często (gdy już trzeba płacić grubymi). nie wiem, wyjasni mi ktoś geneze takiego czegoś?
    turas (7 marca 2010)
  • chyba nie szczałeś
    zwobot (7 marca 2010)
  • Z zeszłorocznych mód - muzyka bardzo ogólnie elektroniczna, dobrze pomyślana, ale lo-fi, szumy, mało przestrzeni w brzmieniu. I słuchając czuję się, jakby ktoś mi zabrał cukierka. Przykład - Nite Jewel. Wyjątek - Washed Out.
    Szop (7 marca 2010)
  • jak ktos mysli, ze heartbeats to utwór gonzalesa
    MOSTY ŁÓDŹ S.A (3 marca 2010)
  • >–jajko, 1/3/2010 23:16 ale jak się uprą i np. będziesz się stawiał to mogą być złośliwi
    mareks (2 marca 2010)
  • wkurwiającą rzeczą jest jak wspominasz starego openera, tego jeszcze na Skwerze Kościuszki - wspominasz dawną młodość - i liczysz że to zdarzy się ponownie - ten klimat i świeżość, ale jedyne co dostajesz z tamtych dni to stare wyleniałe massive attack po raz 3 kurwa. naprawde jest tak mało zajebistych grup na świecie ? no ja pierdole a może do 2 zespołów na openerze dla alter artu jest massive attack gratis? –Agent Tnega, 2/3/2010 13:57 dokładnie kurwa
    arturo (2 marca 2010)
  • wkurwiającą rzeczą jest jak wspominasz starego openera, tego jeszcze na Skwerze Kościuszki - wspominasz dawną młodość - i liczysz że to zdarzy się ponownie - ten klimat i świeżość, ale jedyne co dostajesz z tamtych dni to stare wyleniałe massive attack po raz 3 kurwa. naprawde jest tak mało zajebistych grup na świecie ? no ja pierdole a może do 2 zespołów na openerze dla alter artu jest massive attack gratis?
    Agent Tnega (2 marca 2010)
  • > –mareks, 1/3/2010 23:10 cóż. miałem i taką przyjemność, że jednak kanary raz nie odpuściły, akurat była pętla, więc wzięli mnie do pomieszczenia socjalnego, przyjechały gliny, zadzwonili, gdzie trzeba, potwierdzili i na razie było. bo nie ma obowiązku noszenia dokumentów ze sobą, o ile mi wiadomo.
    jajko (1 marca 2010)
  • teraz chyba napierdalają normy przed końcem miesiąca. a mnie kiedyś pouczyli strażnicy. powiem tak - warto nie nosić dokumentów. kanary też mnie kiedyś puściły za to. –jajko, 25/2/2010 00:32 W razie interwencji policji zasługujesz na megaprzyjemną procedurę "ustalania tożsamości" z zatrzymaniem włącznie, grats
    mareks (1 marca 2010)
  • ps. poza tym zawsze 'można się odwołać do sądu' bodaj grodzkiego w moim przypadku. –camel, 24/2/2010 22:12 hahah, no racja, ale komu chce sie bawic w sady, w razie przegranej koszty calej zabawy chyba ida na ciebie, nie? w zeszlym tygodniu mnie zlapali za przechodzenie w miejscu niedozowlonym, ale nie wlepili mandatu na szczescie, prosilam o upomnienie, no przeciez do tej pory nie bylam karana ble ble ble, z tego co wiem to 300 zeta bylabym w plecy. wniosek z tego taki, warto przechodzic na pasach.
    sivi (28 lutego 2010)
  • Nie wiem czy to na pewno prawda, ale moim kumplom w nocy po imprezie wlepili 500 zł za przejście na czerwonym. Za zagrażanie życiu, czy coś takiego, ale podobno strasznie pyskowali, pijani byli i w ogóle, więc pewnie się dzielni stróże prawa wkurzyli. Co do kanarów, to jeśli nie masz portfela to chłop najczęściej się odwraca i idzie dalej. Chyba, że upierdliwy i nie ma innych osób do spisywania to chce po straż/policje dzwonić, żeby przyjechali, zobaczyli sobie w komputerku czy sie tak naprawde nazywasz i w ogóle.
    sas (28 lutego 2010)
  • ogólnie "nie mam pana płaszcza i co mi pan teraz zrobisz"
    grr (28 lutego 2010)
  • teraz chyba napierdalają normy przed końcem miesiąca. a mnie kiedyś pouczyli strażnicy. powiem tak - warto nie nosić dokumentów. kanary też mnie kiedyś puściły za to.
    jajko (25 lutego 2010)
  • >to jeszcze zadawali pełno głupich pytań >–turas, 24/2/2010 20:25 to jeszcze nic. mnie kiedys zlapali jak szedlem szynach tramwajowych na wyspie, w sensie przerwie miedzy dwoma jezdniami. panowie byli na tyle uprzejmi, ze tylko spisali i odprawili bez mandatu, ale pytania w stylu 'na imprezie byliscie? a w jakim klubie? i co, dupeczki fajne? fajne? to czemu wracacie bez nich?' troche frustrowaly. no, ale lepsze to niz 50zl mniej w portfelu.
    pies lampo (24 lutego 2010)
  • ja się o tym dowiedziałem jakoś wiosną ubiegłego roku. w marcu 2008 jeszcze były stawki 250-złotowe, ale na szczęście udało się zapłacić 5 razy mniej w ramach 'upomnienia' bo 'kara musi być'. Poza tym już lepiej przechodzić w miejscach niedozwolonych niż na czerwonym świetle, wtedy chyba gdy nie powoduje się utrudnienia w ruchu/nie zagraża to bezpieczeństwu ruchu to można przejść 50m (100) od pasów, jeżeli nie ma po drodze jakiś skrzyżowań i zakrętów. ps. poza tym zawsze 'można się odwołać do sądu' bodaj grodzkiego w moim przypadku.
    camel (24 lutego 2010)
  • Hmm, pan policjant powiedział "niedawno". Google powiedziało, ze w listopadzie 2008. Hmm.
    waleń (24 lutego 2010)
  • niedawno znaczy kiedy? pamiętam, że jakoś rok temu wracając z wpisów jakichś z kolegą rzuciłem się przed startującą kolumną samochodów przez środek ruchliwej ulicy (obok dworzec autobusowy i centrum handlowe) żeby zdazyć na tramwaj. gdy ledwo postawiłem stope na jezdni zauwazylem stojący obok patrol. cofnalem się, ale niestety, ramie sprawiedliwości było spostrzegawcze. panowie policjanci strasznie chujowi byli, bo nie dosc ze sprawdzali tym swoim systemem czy komórka nie jest kradziona, to jeszcze zadawali pełno głupich pytań typu "skoro jesteś ze szwederowa, to pewnie znasz cygana co?", albo: - to jak, ma byc mandat za (i tu wymienił z 5 albo więcej możliwości, trochę mu to zajęło)? - a który najtańszy? - wszystko po 50. no kurwa, dłużej mnie chuj nie mógł przytrzymać. niby co mnie obchodzi za co dostane mandat jak wszystko tak samo "punktowane". no. ale ten, to jak to jest z tymi stawkami? kiedy było 250?
    turas (24 lutego 2010)
  • Mhm, wiem, pan policjant mnie poinformował, że: 1) mam się cieszyć, bo niedawno było drożej 2) mam się cieszyć że jest miły i 50 a nie 100 zł. Dlaczego za takie gówno nie ma upomnienia, tylko mandat? ehh.
    waleń (24 lutego 2010)
  • ciesz się, że nie 250 bo do niedawna taka była stawka. nie, no dziwne z tym przechodzeniem na czerwonym/w miejscu niedozwolonym. jeszcze jak policja to jestem w stanie to zrozumieć, ale za przeproszeniem straż miejska?
    camel (24 lutego 2010)
  • Mandat 50 zł za przejście na czerwonym świetle. Kiedy nic nie jedzie. Od policji w nieoznakowanym samochodzie. Kiedy jestem głodna, zmęczona i pada na mnie jakieś białe gówno. NO KURWA, MANDAT?!
    waleń (24 lutego 2010)
  • z tych komercyjnych to już Zetka lepsza. Co do RMFu się zgodzę z opinią powyżej, mam nadzieję, że nie będę przeżywał takich sytuacji nigdy.
    camel (24 lutego 2010)
  • kiedy współpracownicy, z którymi dzielę pokój, zmuszają mnie przez cały dzień do słuchania jebanego RMFu, bo właśnie dzis jest jakaś pierdolona kumulacja, a oni wszyscy wysłali smsa i czekają kurwa na telefon... ja pierdolę!
    pracownik roku (24 lutego 2010)
  • widzę, że temat psich kup mocno wrył się w świadomość. to pewnie zasługa propagandy naszych nieocenionych mediów. największy problem III RP to gówno. nie jakieś tam rosnące bezrobocie, brak przemysłu, skansen technologiczny i relikty komununistyczne w związkach sportowych, skurwienie elit intelektualnych itp. lecz właśnie te kupy nieszczęsne. jaki kraj takie problemy.
    paj (23 lutego 2010)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)