INNE - FORUM

100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie

17 września 2007

Dawać dziatwa.

100- jebane emotikony

juhu
  • to wlasnie mialem na mysli, ze robia dokladnie to samo, sa tak samo chujowi, a media przedstawiaja obie partie jako przeciwienstwa, po oczywiscie jako tych dobrych. i tak jak mowisz, po to po prostu ladniejszy, bardziej kulturalny pis, a na ten inteligencko-kulturalny image sie ludzie nabieraja. bylem ostatnio na spotkaniu z palikotem, ktory na pytanie o program jego partii zaczal mowic o smolensku, tak samo jak i zreszta na kazde inne pytanie. do tego pociski na platforme i pis. i tak wlasnie wyglada debata polityczna w polsce.
    pies lampo (10 grudnia 2010)
  • Ale to, że w mediach prywatnych raczej ośmieszano i krytykowano PiS wcale nie wyklucza faktu, że są partią tak samo chujową i nieskuteczną jak PO. Co za różnica jest między nimi właściwie? Że Platfusy mają lepsze garnitury i ładniejsze mordki? Dajcie spokój! Przecież w polskiej polityce jakakolwiek treść została niemal całkowicie wyeliminowana na rzecz PRu, konferencji prasowych i odwracania uwagi od rzeczywistych problemów. Te wszystkie dopalacze i dęte afery o nic to klasyczne zamulacze dla tępej gawiedzi, która i tak to kupi, prawda panie Kurski? Wkurzające to będą ceny książek od stycznia, jak wejdzie wyższy podatek na nie. Kolejne śmiałe posunięcie liberalnego rządu - dobić czytelnictwo w Polsce, bo widocznie za dużo jeszcze ludzie czytają. I nikt, kurwa, nie protestuje, żaden zafajdany intelektualista się nie wypowie, że moze raczej państwo powinno zwiększać wydatki na kulturę. Wczoraj słyszałem z ust pani reporterki Ziętkiewicz, że to nie cena książki jest problemem. No może faktycznie nie jest jak się ma 10 patyków pensji i robi sie żenadne reportaże dla polsatu.
    paj (10 grudnia 2010)
  • sila mediow. na poczatku tez wierzylem, ze po jest lepsza, a sie okazalo, ze to tylko media ich tak ukazuja. nic nie robia, a jesli juz robia to zupelnie co innego niz obiecywali (liberalna partia ktora podnosi podatki). a sondaze i tak rosna, bo w mediach sie mowi o ich sukcesach a nie porazkach, odwrotnie niz to bylo z pisem. no i przedstawianie tego w mediach w innym swietle - kaczynski na wakacjach - zle, co on sobie wyobraza. tusk gra sobie w pilke w czasie najwiekszej fali powodziowej - w koncu mamy normalnego czlowieka za przywodce, brawo!
    pies lampo (10 grudnia 2010)
  • wkurwia mnie, że borubar śmieszył polskie buractwo przez lata, a wpadki komorowskiego z cyklu 'armaty w krzakach' przechodzą bez echa, mimo, że są 20X bardziej hardkorowe.
    mja (10 grudnia 2010)
  • wkurza jak się wykosztujesz na koncert i wszystko ładnie pięknie tylko, że trwa on jakąś godzinkę i nie ma nawet ani jednego bisu <bisa?>
    jbuła (9 grudnia 2010)
  • no wlasnie,bo ich chowa sie od najmlodszych lat w przekonaniu "jestes swietny". Jade autobusem, w autobusie angielka z rozwrzeszczanym dzieckiem, ktore biega po autobusie i sie glosono zachowuje. co robi matka angielka? nic, nie reaguje, usmiecha sie do dziecka. matka polka? szarpie dziecko i mowi "jak sie nie uspokoisz, to wysiadziesz z autobusu" –sivi, 9/12/2010 22:50 ha! stąd potem biorą się tacy żenujący angole, upijający się w Krakowie, w Pradze, na Majorce etc.. akurat dobre wychowanie nie ma nic wspólnego z niską samooceną..
    jbuła (9 grudnia 2010)
  • http://www.youtube.com/watch?v=Mp-QJlG5NRA
    v/a (9 grudnia 2010)
  • Więc proszę was, powoływanie się na "ale ja skończyłem filologię taką i śmaką!" nie oznacza zupełnie nic w przypadku poszukiwania pracy poza granicami naszego pieknego kraju. –glootech, 9/12/2010 13:33 oj tam, nie wiesz nawet jak sie mylisz. znasz holenderski? od reki znajdziesz swietnie platna prace na wyspach. prawda jest taka, ze o wiele latwiej jest nauczyc kogos papierkowej roboty czy systemu komputerowego w banku np. (sama klepanka tak naparwede, nie trzeba studiowac bankowoci czy czegos w ten desen by siedziec w okienku) niz jezyka, bo zeby nauczyc sie jezyka w sposob komunikatywny, potrzebujecie kilku lat. poza tym pragne zauwazyc, ze wcale polak konczacy filologie u nas nie mowi gorzej od neativ speakera. wielu filologow ma jednego z rodzicow obcokrajowca, albo czesto gesto czesc dziecinstwa spedzila za granica. zauwazcie tez taka prawidlowosc, jak sie studiuje kierunek nie zwiazany z filologia, to 99% osob raczej kladzie lache na jezyk. mamy wielu specjalistow, ale znikoma ich czesc tak naprawde zna jezyk obcy w sposob komunikatywny. swietnie, jestem chirurgiem, ale co z tego, jak nie moge pracowac za granica bez znajomosci X jezyka. dobrym pomyslem jest ciagniecie X kierunku + filologia. (swoją drogą właśnie to mnie wkurzało na uczelni: panie profesorze, panie doktorze, panie taki, panie owaki i nie daj boże się pomylić i obraza majestatu. twardo przez całe studia zwracałam się do wszystkich pan/pani) –jęczybuła, 8/12/2010 23:33 mnie wsumie to tez wkurzalo, ale z perspektywy czasu mysle, ze to jest cos ok. nawet sobie nie wyobrazacie jakim wielkim szacunkiem w krajach niemieckojezycznych traktowane sa osoby z tytulem mgr! tam nawet maila facet podpisuje mgr XYZ. a u nas? teraz mgr zostaje byle kto. ostatnio mijalam budynek filologii ang w kraku i stamtad autentycznie galerianki wychodza. co to sie porobilo <kreci glowa> –Szop, 9/12/2010 03:33 no wlasnie,bo ich chowa sie od najmlodszych lat w przekonaniu "jestes swietny". Jade autobusem, w autobusie angielka z rozwrzeszczanym dzieckiem, ktore biega po autobusie i sie glosono zachowuje. co robi matka angielka? nic, nie reaguje, usmiecha sie do dziecka. matka polka? szarpie dziecko i mowi "jak sie nie uspokoisz, to wysiadziesz z autobusu"
    sivi (9 grudnia 2010)
  • kliedy sie zapomni czapki, aaa!
    em c (9 grudnia 2010)
  • tak ogolem to ma to jakiekolwiek znaczenie? przeciez to tylko latka, wiekszosc bandow ma latke indie i nikt nie przyklada do tego wagi. chyba ze chodzi o specyfike jazzu, jako 'lepszego' gatunku - ktos sie jara ze ma taki wyrafinowany gust, bo slucha jazzu, a tak naprawde slucha nory jones? bo takie osoby znam i to faktycznie troche wkurwia, choc latwo przychodzi zignorowanie tego.
    pies lampo (9 grudnia 2010)
  • smooth jazz, i ludzie któzy twierdzą że słuchają jazzu a słuchają smooth jazzu, i jakakolwiek polemika z nimi
    ornette on tenor! (9 grudnia 2010)
  • Nie no, napisałem, że nic mi do głowy nie przychodzi, a nie, że nic nie ma. Z drugiej strony w zwykłych kontaktach biznesowych (niekoniecznie na poziomie menedżerów, ale zwykłych pracowników) w 90% przypadków wystarcza angielski (ew. niemiecki i rosyjski to pozostałe) na jakimśtam poziomie w okolicach FCE/CAE + specjalistyczne słownictwo. Ale mimo wszystko, za granicą taki filolog bez dodatkowych umiejętności to zazwyczaj nie ma czego szukać po prostu, chyba, że nadrabia to przebojowością (nienawidzę tego słowa po prostu), czy podobnymi cechami charakteru. I to jest właśnie to o co chodziło mi tam wyżej.
    glootech (9 grudnia 2010)
  • –glootech, 9/12/2010 13:33 no trochę nie masz racji. Kończę właśnie taką filologię (V rok) i z podstawowym pakietem językowym (ENG+GER) w kraju można całkiem dużo zdziałać (nie tylko tłumaczenia, oddziały zagranicznych firm, HR, kontakt z klientami z Holandii i Belgii, całkiem tego sporo). Co do pracy za granicą, nie brałem nawet tego pod uwagę, ale rzeczywiście tu potrzebne są dodatkowe umiejętności.
    PKS (9 grudnia 2010)
  • Siema, mam bardzo stabilną psychikę, ale jak spadnie śnieg i wpadnie mi trochę do buta to narzekam na swój kraj.
    Polak (9 grudnia 2010)
  • >żyjemy w chujowym kraju Pojebało was z tym jechaniem na Polskę. Tyle powiem.
    Twój Stary (9 grudnia 2010)
  • Ja tylko chciałbym zauważyć, że taki powiedzmy mgr filologii niderlandzkiej to jest DOKŁADNIE taki holender po szkole średniej, z jednym wyjątkiem - mówi gorzej po holendersku, za to potrafi mówić po polsku. I on nagle chce wyjechać do Holandii i robić wielką karierę - z czym niby? Przecież tam są miliony ludzi umiejących mówić po holendersku. Więc proszę was, powoływanie się na "ale ja skończyłem filologię taką i śmaką!" nie oznacza zupełnie nic w przypadku poszukiwania pracy poza granicami naszego pieknego kraju. Bo w kraju, owszem, jak jesteś dobry to masz pewne możliwości (z czego w sumie jedynie jakieś tłumaczenia mi przychodzą do głowy, przede wszystkim ze znajomością jakiegoś egzotycznego języka).
    glootech (9 grudnia 2010)
  • Katarzyna nosowska. No kuźwa, niech mnie ktoś oświeci, czemu wszyscy tak doznają przy jej płytach, albo płytach heya, bo kompletnie tego nie jestem w stanie ogarnąć.
    Strzyż (9 grudnia 2010)
  • To chyba jednak uogólnienie, że Polacy widzą tylko swoje wady i że jakoś szczególnie, w porównaniu ze światem cywilizowanym, narzekają. Chociaż specjalnych powodów do samozachwytu ja również nie widzę. żyjemy w chujowym kraju (co nie jest winą ludzi na dole), którzy codziennie chodzą do pracy i zapierdalają w pocie czoła tylko po to, żeby utrzymać się przy życiu i opłacić horrendalne rachunki, a od szefa słyszą tylko, że nie będzie podwyżki, bo kryzys. Dzięki bogom za kryzys, bo to wygodna wymówka żeby jebać ludzi. Osobiście nie spotkałem się z tym zrzędzeniem, a mam kilka osób w Norwegii i Kanadzie. Nikt nie zrzędzi dlatego, że lubi. Musi być jakiś powód.
    nie jestem fanem Ziemkiewicza (9 grudnia 2010)
  • http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/siebie-samych-nienawidzicie,1547000 "Raz jeszcze przywołam to badanie Eurostatu sprzed kilku lat, na które często się powołuję, bo stanowi ono klucz do zrozumienia polskiego nieszczęścia. We wszystkich krajach Europy proszono badanych o przyporządkowanie 10 cech, ich zdaniem, najbardziej typowych dla danego narodu. Polacy byli jedynymi, którzy sobie samym przypisali wyłącznie cechy negatywne. Nawet Niemcy i Austriacy zobaczyli w nas coś dobrego. My sami - nic. Typowy Polak, zdaniem Polaka, jest głupi, leniwy, brudny, fanatyczny, zawistny i tak dalej. Klinicznie zaniżona samoocena, właściwie - nienawiść do samego siebie." (mam nadzieję, że nie walnął tu żadnego błędu, jak to mu się czasami zdarza)
    Szop (9 grudnia 2010)
  • Nieświeżość w kroku.
    powracając do tematu (9 grudnia 2010)
  • >niż piątkowy nawet świeży magister Świeżość może tu być chyba tylko wadą
    Twój Stary (9 grudnia 2010)
  • –sivi, 8/12/2010 23:02 znaczy się rozumiem, że to może denerwować, no ale jednak raz że każdy może zatrudniać u siebie kogo chce, a dwa gdybym to ja zatrudniała to zwisałoby mi jak kilo kitu czy biorę polaka magistra czy obcokrajowca bez studiów, liczy się to jak sobie kto poradzi w pracy i jaki będzie efekt, a tu często studia nie mają w sumie nic do rzeczy + wiadomo, że native zawsze będzie znał lepiej swój język niż piątkowy nawet świeży magister. swoją drogą właśnie to przywiązanie do tytułów to taka polska specjalność, a liczą się wszak wyniki. (swoją drogą właśnie to mnie wkurzało na uczelni: panie profesorze, panie doktorze, panie taki, panie owaki i nie daj boże się pomylić i obraza majestatu. twardo przez całe studia zwracałam się do wszystkich pan/pani) co do pewności siebie to masz rację chyba. i to biadolenie. Polacy kt spotkałam za granicą w większości zrzędzili, a to że ludzie niemili, nieprzyjaźni, że ciężko się coś tam załatwia i tym podobne sranie w banie. i to młodzi ludzie!! zatrważające..
    jęczybuła (8 grudnia 2010)
  • –jęczybuła, 7/12/2010 19:15 no jakby nie wszędzie. bo taki holender czy wloch bez studiow w swoim wlasnym kraju bylby na zmywaku, stad przyjezdzaja masowo do polski, bo tutaj na wstepie maja kilka tysiecy na reke i pracuja wcieplutkiej miedzynarodowej firmie. a malo jest u nas ludzi mowiacych perfekt po wlosku czy holendersku no dobra, tych z holenderskim jest mniej, co nie zmienia faktu, ze native spekaer bez studiow zarabia u nas wiecej, niz mgr filologii na dokladnie tym samym stanowisku, odwalajac dokladnie ta sama robote. aaa wkurza mnie tez, ze polacy sa malo pewni siebie. obserwuje sobie tych obcokrajowcow, ktorzy maja niezly tupet. polak sie tam cyka zapytac o podwyzke, jezeli juz zapyta, to z pocalowaniem reki wezmie to 100 brutto i bedzie w siodmym niebie. a taki obcokrajowiec (pamietamy, po podatwowce) smialo wali 1000 a jak nie, to grozi, ze sie zwolni. i nie ma zmiluj sie. ogladam niemiecka wersje supertalent i widze jak tam chowaja te dzieciaki, mniej niz przecietne, serio i zawsze to jury mowi do nich "jestes swietny, zajebisty" i w ogole. stad pozniej oni tam maja taka super pewnosc siebie we wszystkim co robia. a u nas, odwrotnie:/
    sivi (8 grudnia 2010)
  • –Agent Tnega, 7/12/2010 10:41 pierdol byka w biegu, zakładaj firmę i trzep kasiorę dobrze gadacie, guys
    geń ósz obarak atamek (7 grudnia 2010)
  • ha! w sumie macie rację z tymi obcokrajowcami, jednocześnie jesteście jakby dowodem na to, jak zrzędliwi mogą być Polacy. A przecież podobne problemy są wszędzie. Mówicie że w innych krajach syt jest lepsza, ale nie mieszkając tam tak naprawdę nie wie się jak jest faktycznie. z mego doświadczenia wynika że tam czy siam ludzie biadolą z tych samych powodów..
    jęczybuła (7 grudnia 2010)
  • naprawdę jebać ten kraj i te wszystkie partie polityczne. –paj, 7/12/2010 17:05 Kraj? Chyba państwo.
    Szop (7 grudnia 2010)
  • W tym kraju studenci uważają się za geniuszy -.- może starsze roczniki mają do tego jeszcze jakieś prawo, bo matura wyglądała poważniej i były egzaminy wstępne na studia teraz tych egzaminów w większości nie ma, a matura jest banalna i wcale nie sprawdza wiedzy. Mnie chyba bardziej wkurza, że mamy idiotów po studiach na wysokich stanowiskach. Nie mówię o wszystkich studentach rzecz jasna.
    indyjska_bajka (7 grudnia 2010)
  • nic dziwnego. w Polsce nie szanuje się pracy, co odzwierciedlają obecne zarobki zwykłych ludzi. jeżeli pracujesz jako najemny pracownik, jedyne czego się dorobisz to garb. wizja kraju sprzedawana nam przez media (głównie telewizje biznesowe w rodzaju TVN CNBC) jest oczywiście mocno kolorowa i skrajnie zakłamana. wiedzieliście, że pkb wzrosło ponoć o 4,2 procenta, a sytuacja na rynku pracy jest dobra? ja nie wiedziałem, to się dowiedziałem i do dzisiaj turlam się ze śmiechu po podłodze. naprawdę jebać ten kraj i te wszystkie partie polityczne.
    paj (7 grudnia 2010)
  • dobrze gada, wódki jej!
    ej (7 grudnia 2010)
  • obcokrajowiec (z mojego doswiadczenia wloch lub holender) po podstawowce (spotkalam wielu obcokrajowcow w moim krotkim zywocie i tylko jednego z mgr!)przyjedza do polski i od razu stanowisko menadzera + super pensja, za ktora oplaca sobie mieszkanie w centrum krakowa za jedyne 2500 miesiecznie i jeszcze mowi do mnie,ze mam z nim w moim ojczystym kraju rozmawiac po angielku, bo on mieszkajac w polsce od 5 lat nie zdolal sie nuaczyc podstaw polskiego( zeby bylo smieszniej, firma oplaca jego kurs polskiego) czy w jakims innym kraju oprocz polski byloby to mozliwe?! –sivi, 7/12/2010 00:53 w żadnym. kreuje się w polakach niebywałe kompleksy i stąd to wynika. im bardziej 'wielkomiejski' tym większe kompleksy, a kompleksy sprawiają, że jesteśmy wdzięczni światu za każdą możliwość pocałowania obywatela 'starej europy' w dupę.
    mja (7 grudnia 2010)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)