INNE - FORUM
100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie
17 września 2007Dawać dziatwa.
100- jebane emotikony
-
Wchodzisz i zaraz zaczynają się pytania "w czym mogę służyć". Gdy mam chamski nastrój potrafię wymienić dowolny pozasklepowy problem typu: "zepsuła mi się suszarka" No offence Pirat, ale dla mnie - i pewnie sporej części pracowników obsługi klienta, zmuszanych do nieustannego oferowania pomocy - humor tego typu zajmuje czołowe miejsce na liście najbardziej wkurwiających rzeczy.
jakaś laska (12 stycznia 2011) -
E tam. Po co słuchać muzyki bez przerwy?
Szop (12 stycznia 2011) -
–Twój Stary, 12/1/2011 12:59 do kontrowersyjnych!
kowal losu cudzego (12 stycznia 2011) -
Jak nie ma czego słuchać.
Twój Stary (12 stycznia 2011) -
no niby mogłabym, ale pomyślałam, że to by wyglądało tak jakby w ogóle nie chciało mi się przychodzić.. a to pierwszy tydzień więc unikam wszelkiego ryzyka.
jbuła (12 stycznia 2011) -
–jęczybuła, 12/1/2011 10:39 A sam nie możesz zadzwonić i się spytać?
stef (12 stycznia 2011) -
jeszcze bardziej wkurzające jest memento mori chodzenie przez tydz do pracy na darmo, bo i tak nie ma komputera więc nie ma na czym pracować. dlaczego te bęcwały po prostu nie zadzwonią, żeby powiedzieć "Jęczybuło wciąż nie ma kompa nie przychodź", ale nieeee. muszę się pofatygować i wracać z powrotem..
jęczybuła (12 stycznia 2011) -
Ja korzystam z gadu-gadu, bo poza mailem i jakimiśtam forami to jedyna moja łączność ze światem wirtualno-internetowym(albo raczej w drugą stronę). *** To uczucie kiedy "nic co ludzkie nie jest Ci obce".
adamtochuj (12 stycznia 2011) -
No. Szczerze mówiąc z dwóch serwisów wolałem nk.pl, serio. Szkoda, że ludzie chyba przerzucili się na Facebooka, a nk.pl postanowiło się do niego upodobnić. BTW: Czy ktoś jeszcze korzysta z Gadu-Gadu? *** Jak nie możesz pograć sobie w gry, bo robi ci się przez nie niedobrze. Serio, jak choroba lokomocyjna. Spokojniejsze, Commandos, przygodówki - ok, ale FPSy odpadają. (co ciekawe wyścigi tak nie działają - jednak prawda, że kierowcy nie mogą mieć objawów choroby lokomocyjnej :> )
Twój Stary (12 stycznia 2011) -
facebook
adamtochuj (12 stycznia 2011) -
dylematy typu ,wow bilety do sztokholmu za 20 zł. vs jak pojedzedziesz to zamiast karnetu na Kolejorza bedziesz musiał chodzic do baru:/
arturo (8 stycznia 2011) -
do diaska bycie zaproszoną do znajomego na jedzenie kolacji + zwerbowanie kilku jeszcze innych chętnych na wspólne spędzanie czasu przy stole, tylko po to, żeby się dowiedzieć, że znajomy zmienił zdanie i że jednak mu się nie chce gotować i organizować wszystkiego, no i odwoływanie tych wszystkich osób. sobotni wieczór z ręką w nocniku arrrghh
jęczybuła (8 stycznia 2011) -
"kamuflaż." za ten tekst, wywłoko, marzy mi sie przybijanie piatki z toba.
peter szmajchel (8 stycznia 2011) -
gdy musisz napierdalac z nauka cala weekendowa noc, zeby zdac bardzo wazny i trudny egzamin, ktory rownie dobrze mozna bylo zdac w jakikolwiek dzien od poczatku czerwca 2010.
e.agent (8 stycznia 2011) -
–jęczybuła, 5/1/2011 18:07 ne, pudry mi nie leżą, jedyne co wchodzi w rachubę to podkład ledwo kryjący, w sumie tylko jako dodatkowa ochrona przed mrozem a nie jako kamuflaż. pocieszam się, że u mnie nie jest jednak tak źle jak u kol. zdarza się, rzadko, ale jednak. oblodzone chodniki i ulice. okej, rower poczeka, ale ja co chwilę wpadam w poślizg w butach! cud, że wciąż udaje mi się ustać na nogach. juuhuu!
wywłoka (5 stycznia 2011) -
<laptop>
Twój Stary (5 stycznia 2011) -
>nachylanie się i komentowanie czegoś co aktualnie oglądam TAK! TAK! TAK! TAK! TAK! TAK! AAAAAAAAAAAAAAAAA –Twój Stary, 5/1/2011 15:32 _______________________________ Czemu krępujecie się i nie wyłączacie monitora?
Szop (5 stycznia 2011) -
rumieńce. myślałam, że to z wiekiem przechodzi, ale nie. figa! ktoś powie coś wprawiającego mnie w zakłopotanie i błyskawicznie jestem cała w pąsach. –wywłoka, 4/1/2011 17:17 o nieszczęsna! rumieńce! ja się z tym na szcz. nie muszę borykać, ale problem znam dosyć dobrze ,bo moja kol. meczy się z tym od zarania właściwie.. ciężka sprawa, czasami wystarczyło, że spotkała kogoś na ulicy i od razu buraczała. Podobno na jakiś czas puder trochę maskuje hm?
jęczybuła (5 stycznia 2011) -
Jaki macie pas w feng shui? Zaczynam treningi. Treningi feng shui dwa razy w tygodniu lub co drugi dzień tygodnia.
oracle (5 stycznia 2011) -
>–Twój Stary, 5/1/2011 15:42 no wiadomo, tak samo spi sie z glowa zwrocona w strone drzwi a nie odwrotnie, zeby ewentualnie widziec wlamywacza czy kogokolwiek. majac drzwi za soba siedzac przy komputerze mozna dostac jakiejs paranoi, kazdy najmniejszy szmer i sie czlowiek odwraca. a mnie wkurwia perspektywa koledy za niedluga chwile, musze wiac.
pies lampo (5 stycznia 2011) -
Nie wiem, czy wierzyć w to całe feng shui itp. ale coś jest w tym, że mam komputer ekranem zwrócony w stronę drzwi, do których siedzę odwrócony plecami i ze słuchawkami na uszach co skutkuje ciągłym zerkaniem przez ramię, czy aby na pewno jestem w pokoju sam. No i wkurwieniem, gdy jednak nie jestem.
Twój Stary (5 stycznia 2011) -
Aaa i jeszcze jedno. Podchodzi do mnie M. i mówi "a wiesz że twoja dziewczyna ma ze mną jednego wspólnego znajomego?" Chociaż w życiu jej na oczy nie widział. Koleś cały dzień napierdala na FB po cudzych profilach nie znając nawet tych osób - nie wiem może to teraz jest standard. W dodatku jest niewyżytym erotomanem. Ja juz po blokowałem wszystko na swoim profilu od czasu jak komentował każde zdjęcie na którym zostałem oznaczony. I tak - to nie ja go zaprosiłem do znajomych. Już nie wiem czy to ja jestem pojebany czy świat ;)
Agent Tnega (5 stycznia 2011) -
>nachylanie się i komentowanie czegoś co aktualnie oglądam TAK! TAK! TAK! TAK! TAK! TAK! AAAAAAAAAAAAAAAAA
Twój Stary (5 stycznia 2011) -
Zajebista powtarzalność zachowań osób w mojej pracy. Gdy mija mnie M. wiem że będzie udawał że przyciska mi klawiaturę, albo kątem oka będzie próbował wyczaić jakie strony oglądam. Drugi wariant jak jem to wiem że bedzie udawał że mi porywa bułke, albo zapyta "z czym masz". Zajebista powtarzalność tych samych zjebanych powiedzonek w pracy "ale urwał" (ale o tym już chyba było) No i najbardziej wkurwiające właśnie stanie za plecami i gapienie się w mój monitor bez krępacji + nachylanie się i komentowanie czegoś co aktualnie oglądam (mógłby sobie cham zęby wcześniej wymyć). Ja pierdole jak ja nie znoszę ludzi ;)
Agent Tnega (5 stycznia 2011) -
rumieńce. myślałam, że to z wiekiem przechodzi, ale nie. figa! ktoś powie coś wprawiającego mnie w zakłopotanie i błyskawicznie jestem cała w pąsach.
wywłoka (4 stycznia 2011) -
obsługa sklepu. Wchodzisz i zaraz zaczynają się pytania "w czym mogę służyć". Gdy mam chamski nastrój potrafię wymienić dowolny pozasklepowy problem typu: "zepsuła mi się suszarka" miny pań: najczęściej "co do chu...???" Gdy trafię na kogoś na poziomie kto wyczai to wyjście poza konwencję gadki w sklepie - to się nadaje do najzajebistszych.
pirat (4 stycznia 2011) -
dokładnie tak jest!! wystarczy że czegoś faktycznie nie można znaleźć i chętnie by się zapytało, a wtedy w promieniu 10 metrów ani jednej sprzedawczyni!!
jbuła (3 stycznia 2011) -
za to kiedy podejdzie sie samemu z pytaniem o lokalizacje jakiegos dzialu pani na bank powie "tam" wykonujac gest mogacy wskazywac jakies 3/4 sklepu.
em c (3 stycznia 2011) -
ha! wkurza natomiast następująca syt. Wchodzę do sklepu z ubraniami, wokół pusto, nie ma innych klientów i nagle zza wieszaków i półek wyłąniają się one - sprzedawczynie. Ich liczba czasem sięga pięciu lub sześciu w sklepie średniej wielkości (swoją drogą czy to może jakiś spos. walki z bezrobociem...) i każda po kolei mówi mi dzień dobry, czy mogą mi jakoś pomóc, czy szukam czegoś konkretnego etc. W takim stężeniu ta nibyuprzejmość wkurza no i do diaska powtarzanie każdekj z osobna (!!), że niczego nie szukam i chcę sobie tylko pooglądać.
jbuła (3 stycznia 2011) -
no jeśli jedzenie zrobiło się samemu i samemu się je spożywa czy to w domu czy w barze to faktycznie nie ma sensu sobie dziękować :> no ale jak już jesz z kimś, to dziękujesz też za towarzystwo, rozmowę i wspólny posiłek. z resztą może i faktycznie lepiej nie dziękować za każdym razem i przy byle okazji bo to się potem dewaluuje. ja tam w sumie raz dziękuję taz nie, nigdy się nad tym nie zast.
jbuła (3 stycznia 2011)