INNE - FORUM

100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie

17 września 2007

Dawać dziatwa.

100- jebane emotikony

juhu
  • nie kopie się leżącego podobno :)
    berg (6 kwietnia 2011)
  • tam powinny być przecinki, ale chuj z nimi.
    dzieciak (6 kwietnia 2011)
  • –Bolo, 6/4/2011 01:01 Dobija się (patrz chociażby na film pollacka) również w aspekcie humanitaryzmu - jeżeli zwierze cierpi (nie ważne czy koń, czy pies, czy kot i nie potrafimy uleczyć dokonuje się eutanazji (zwłaszcza jeżeli nie wiadomo co boli i nie można leczyć przyczynowo i paliatywnie). Jeżeli chodzi o konie - dawniej, kiedy koń okulał zabijano go, bo nie był przydatny. dzisiaj się to zmieniło, ale powiedzenie zostało.
    dzieciak (6 kwietnia 2011)
  • >no chyba właśnie się je dobija, nie? no właśnie nie dobija. to świetne było, też się zaśmiałem. doceniam głębię tej gierki, bo nie jest taka prosta.
    Bolo (6 kwietnia 2011)
  • zwykle tylko się przyglądam rozmowom tutaj, ale tym razem nie wytrzymałem :)W tej komedii językowych pomyłem najbardziej rozśmieszyło mnie zdanie: >niby nie dobija się koni,ale >–oczekujący, 5/4/2011 15:22 no chyba właśnie się je dobija, nie? --- co do języków, to wkurza, jak się rozmawia w jakimś obcym i szukając słowa łapie się trochę za długą zawieszkę i zaczyna zastanawiać jak bardzo głupio ta zawiecha wygląda zamiast tego słowa szukać.
    berg (6 kwietnia 2011)
  • i Borys's i Porcys's są niepoprawne. Wikihow potwierdza: Place an apostrophe after the "s" when you are dealing with a possessive plural case that has an "s" at the end (e.g., book to books, tree to trees). But if the word is plural without an "s" at the end, this rule does not apply; add an apostrophe and an "s" as if the word were singular. "Look at all of the sailors' boats!" The boats belong to the sailors (plural: there is more than one sailor).
    jbuła (6 kwietnia 2011)
  • –jbuła, 5/4/2011 23:15 "Borys's" - bo wymienia się na "Porcys's" (Guide to Pop) (http://www.porcys.com/Others.aspx?id=223) http://www.wikihow.com/Use-Apostrophes
    Szop (6 kwietnia 2011)
  • Piętnować :) *** Jak chce ci się siku, ale nie chce ci się iść do łazienki.
    Twój Stary (5 kwietnia 2011)
  • Oczywiście, całe to szukanie to procesy trwające ułamki sekund, a nawet procesy nieświadome, mózg podsyła nam 'a word' i nie ma zmiłuj. Wydaje mi się, że takie modelowanie języka na potrzeby chwili i ku wygodzie (maksymalizacja jakiejś tam efektywności w komunikacji) będzie postępowała, ale za sto lat może w ogóle nie będziemy musieli otwierać gęby. Walenie anglicyzmami (szpetnymi i rażącymi w oczy) w tekstach natomiast jest rzeczywiście nieeleganckie, rzekłbym 'not cool'. Cóż na to poradzić?
    krabowy (5 kwietnia 2011)
  • >@TS - czasami nie ma czasu na 'szukanie' polskich słówek, nie jesteśmy na herbatce, czy coś :> No to za 100 lat będziemy mówić polglishem właśnie. Zresztą jak sam zauważyłeś, czasami nie ma czasu. A jak ktoś wrzuca anglicyzmy w tekstach?
    Twój Stary (5 kwietnia 2011)
  • @carycyno - tak jak wcześniej pisałem i jak napisał k - to się 'dzieje' bardzo głęboko i wcale nie świadczy o wąskim zasobie słownictwa ;) Miałem jednego wykładowcę, który spędził w USA i Kanadzie x lat i teraz, po powrocie nagminnie zawieszał się, próbując znaleźć polski odpowiednik jakiegoś słowa - bo tak mu się w głowie przekotłowało, że myśli w 'polglishu' - kiedy mógłby bez żadnej szkody użyć słowa angielskiego i wszyscy byli by zadowoleni, treść przekazana. @TS - czasami nie ma czasu na 'szukanie' polskich słówek, nie jesteśmy na herbatce, czy coś :>
    krabowy (5 kwietnia 2011)
  • "!!" i "??"
    krzy (5 kwietnia 2011)
  • For Borys's sake, to przecież Porcys. –Szop, 5/4/2011 21:55 "For Borys' sake" (!!)
    jbuła (5 kwietnia 2011)
  • For Borys's sake, to przecież Porcys.
    Szop (5 kwietnia 2011)
  • używanie angielskich odpowiednikow zamiast polskich, swiadczy przede wszystkim o dosc waskim zasobie słownictwa. i takie *smiecenie* mnie denerwuje [patriotka].
    carycyna (5 kwietnia 2011)
  • ale podkreślę jeszcze raz: znajomość jakichś *teoretycznych pojęć* nie ma nic wspólnego z umiejętnością posługiwania się językiem. –glootech, 5/4/2011 15:38 Pozwolę sobie dodać, że nie ma nic wspólnego z umiejętnością posługiwania się językiem ojczystym (!) Jejku nie chce mi się wierzyć, że sivi takie głupoty mogła napisać i do tego z błędami.. może ktoś się pod nią podszył hm?
    jęczybuła (5 kwietnia 2011)
  • jasne, ale zauważ, że napisałem "automatycznie". jeśli ktoś naprawdę zna angielski, często wybiera go na meta poziomie (czyli myśląc o tym jak ma pomyśleć [co poprzedza wypowiedzenie]). Tak mi się przynajmniej wydaje, po prostu korzysta ze swoich zasobów, i jak czegoś nie ma na wierzchu w koszyku nr 1 (z którego korzysta prawie non stop) a widzi, że jest na wierzchu w koszyku nr 2 (z którego korzysta często, ale raczej rzadko w porównaniu z koszykiem nr 1) to automatycznie po to sięga.
    k (5 kwietnia 2011)
  • >jak ktoś dobrze zna angielski to często jest tak, że wrzuca angielskie słowka automatycznie, bo nie ma w polskim słowa/wyrażenia które miałoby oddać to co chce się powiedzieć Jak się poszuka, to prawie zawsze jest. Tak w ogóle, to pisałem o tych angielskich wyrażeniach w tym wątku co najmniej dwa razy, tak bardzo mnie to wnerwia. A już najgorzej, jak ktoś wrzuca te wyrażenia/słówka i mówi je z błędem. O wymowie nie ma co mówić, ale to nic dziwnego, mamy różne phonologies :>
    Twój Stary (5 kwietnia 2011)
  • jak ktoś dobrze zna angielski to często jest tak, że wrzuca angielskie słowka automatycznie, bo nie ma w polskim słowa/wyrażenia które miałoby oddać to co chce się powiedzieć
    k (5 kwietnia 2011)
  • z tym wtrącaniem, to jest tak, że jest to zwyczajnie wygodne. Możliwe także, że na poziomie neuronalnym zaistniały u delikwentów zmiany, i dwa języki interferują, bla bla. Trochę oznaka lenistwa.
    krabowy (5 kwietnia 2011)
  • A do tego co ma znajomość pojęć "deklinacja" i "koniugacja" do umiejętności posługiwania się językiem? "Deklinacja" jeszcze z czymś mi się może kojarzy, ale co to jest koniugacja to zielonego pojęcie nia mam. Podejrzewam, że uczyli mnie o tym w gimnazjum, ale po drodze gdzieś wyparowało. I nie jest tak, że chwalę się niewiedzą (bo za momencik sobie sprawdzę, co te pojęcia dokładnie oznaczają, bo nie wiedzieć zawsze głupio), ale podkreślę jeszcze raz: znajomość jakichś *teoretycznych pojęć* nie ma nic wspólnego z umiejętnością posługiwania się językiem.
    glootech (5 kwietnia 2011)
  • niby nie dobija się koni,ale wkurwia mnie, gdy ludzie wtrącają w zdania,zupełnie bezsensowanie. słowa pochodzące z języków obcych. sam nie wiem na co liczą: podniesienie walorów smakowych zdania? ukazanie elookwencji? kosmopolityzm? przychodzą mi tylko na mysl, gimnazjalne trądzikowe osiłki pokazujacy sobie chuje w szatni przed WF-em(że tacy spoko).
    oczekujący (5 kwietnia 2011)
  • Zero agresji u mnie, sivi, serio, ale rzeczywiście przeczytaj sobie to zdanie :) A mówi się "Kostaryka" przecież.
    Twój Stary (5 kwietnia 2011)
  • To zdanie w ogóle, lol: kolega z costa rici (jak to sie odmienia w ogole?) no wiec kumpel nie wie co to sa czasy w jezyku angielskim, ani nie zna pojec koniugacja, deklinacja itp. rozmowa z nim to istny chellange! Typiaro, najpierw zarzucasz komus, ze nie wie co to deklinacja, a sama nie umiesz odmieniać? No kurwa, do tego CHELLANGE Serio, ciekawe gdzie pracujesz, bo widzę, że wszyscy tam są upośledzeni.
    mm (5 kwietnia 2011)
  • no wiec ostatnia moja obserwacja dot. zatrudniania obcojezycznego miotu w naszym kraju. –sivi, 5/4/2011 12:18 jeśli użycie słowa "miot", nie wynika ze złej znajomosci jezyka polskiego, to, to zdanie zabrzmialo strasznie rasistowsko. rozumiem, że chcialas obrazic tych obcokrajowcow? miot to potomstwo zwierzat.. stad moj wniosek. o ludziach tak sie nie mowi.
    carycyna (5 kwietnia 2011)
  • Kostaryki
    kwik (5 kwietnia 2011)
  • –Low, 3/4/2011 20:10 hahah doebre, dobre ;-) musisz wziac pod uwage, ze osoba z ktorej kumpel sie nabija nie nalezy do osob zbyt asertywnych, nie znam jej blizej, ale mam wrazenie, ze laska ma nie tylko kompleksy, ale jest tez troche "przytrzymana" jakby powiedziala to moja siora, wiec tym bardziej mnie to wkurza ;-) ja wroce na chwile do mojego ulubionego topicku,a mianowice OBCOKRAJOWCY! (POLSKA DLA POLAKOW!!!) no wiec ostatnia moja obserwacja dot. zatrudniania obcojezycznego miotu w naszym kraju. kolega z costa rici (jak to sie odmienia w ogole?) no wiec kumpel nie wie co to sa czasy w jezyku angielskim, ani nie zna pojec koniugacja, deklinacja itp. rozmowa z nim to istny chellange! nie kumam dlaczego go zatrudnili, tylko dlatego, ze zalozyli, ze sokor to obcokrajowiec to MUSI znac perfekt angielski. przychodzi sobie taki na rozmowe kwalifikacyjna, poduka w ang z pania HRow i finito. umowa podpisana. dodam, ze wyksztalcenie ma srednie. tymczasem Polak musi przejsc przez szerge durnych testow, rozmow telefinicznych, ba, nawet pisac wypracowanie na temat, co robil na wakacjach zeszlego lata! ma sie wrazenie, ze inteview sie nigdy nie konczy. no i oczywiscie, najlepiej miec w cv wpsiany certyfikat i ukonczone studia.
    sivi (5 kwietnia 2011)
  • Hot or Not
    Cerekwicka (4 kwietnia 2011)
  • > dokumentalny serial na AXN, "Ciąża z zaskoczenia". HAHAAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHA
    em c (4 kwietnia 2011)
  • –Strzyż, 4/4/2011 18:08 Hej, a może jest zamożna i bezdzietna? ;)
    Szop (4 kwietnia 2011)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)