INNE - FORUM

100 najbardziej wkurwiających rzeczy na świecie

17 września 2007

Dawać dziatwa.

100- jebane emotikony

juhu
  • >W domu już nazywają mnie rasistą, >z fajnym(jak już mu pozwolili przyjechać z angoli to pewnie cos sobą reprezentuje, nie?) murzynkiem. w domu moga nawet miec racje, chyba ze przegapilem ironie/przekas/zmruzenie oka. –em c, 3/10/2009 19:24 Chodziło mi o to, że nie poszedłem z nim do pokoju naprawde dlatego że jest na drugim roku informatyki, znaczy jakby się babka spytała czy chcesz polaka z drugiego roku informatyki to też powiedziałbym, że nie. >Cholerna elegancka, kupiona za ciężkie pieniądze sukienka, którą miało się na sobie tylko raz. –double eyeshadow, 3/10/2009 21:11 Heh, własnie dlatego faceci mają lepiej bo jak się wykosztują na garniaka to mają troche tych okazji żeby się w nim pokazać, a dziewczyny tak średniawo.
    sas (4 października 2009)
  • v we, oczywiście
    swan WE łzach (4 października 2009)
  • gdy nie możesz trafić na partnera nie popadającego w nałogi tudzież w nie zapisującego się w akta policyjne. ...albo po prostu normalnego.
    swan w łzach (4 października 2009)
  • Cholerna elegancka, kupiona za ciężkie pieniądze sukienka, którą miało się na sobie tylko raz. –double eyeshadow, 3/10/2009 21:11 to załóż drugi. czy to nie proste?
    krzesło dobra rada (3 października 2009)
  • Rozmowa o pracę, kiedy szef okazuje się być starym zboczeńcem gapiącym się na twój tyłek i dekolt, zadając przy tym absurdalne pytania.
    balbini (3 października 2009)
  • Cholerna elegancka, kupiona za ciężkie pieniądze sukienka, którą miało się na sobie tylko raz.
    double eyeshadow (3 października 2009)
  • nazwy sieci bezprzewodowych - ludzie, to widać, zwłaszcza jak szukam jakiegoś WiFi za pomocą iPoda
    uuuu (3 października 2009)
  • >W domu już nazywają mnie rasistą, >z fajnym(jak już mu pozwolili przyjechać z angoli to pewnie cos sobą reprezentuje, nie?) murzynkiem. w domu moga nawet miec racje, chyba ze przegapilem ironie/przekas/zmruzenie oka.
    em c (3 października 2009)
  • moj nauczyciel od historii opowiadał że mieszkał w akademiku z dwoma murzynami i strasznie od nich smierdzialo. a jak zarzucil im ze po sobie nie sprztają (straszny pierdolnik po sobie zawsze pozostawiali) to zarzucali mu ze jest rasistą hehe wiec moze jednak dobrze zrobiles.
    stach (3 października 2009)
  • >kurwa, cały czas myślałem, że piszesz o ANGLIKU, dopiero po przeczytaniu całego postu coś przestało mi pasować, zrozumiałem za trzecim razem. Ja załapałem teraz, że chodziło o Angolczyka :-O
    Twój Stary (3 października 2009)
  • >jestem jedyną osoba jaką znam która lubi chodzić w garniaku i nie pierdoli przy każdej okazji kiedy trzeba go ubrać jak to by chciała wskoczyć w jeansy i t-shirt. Big-Piąteczka, ziąą! –Twój Stary, 3/10/2009 14:59 to jest nas trzech. –sas, 3/10/2009 15:24 kurwa, cały czas myślałem, że piszesz o ANGLIKU, dopiero po przeczytaniu całego postu coś przestało mi pasować, zrozumiałem za trzecim razem.
    krzy (3 października 2009)
  • eee. pewnie dobrze zrobiłeś.
    17 (3 października 2009)
  • Teraz taki wkurw wynikający z włąsnego niepomyślunku. Wprowadzałem sie pierwszy raz w życiu do akademika i panie od przydzielania pokoju pytają się czy mam cośprzeciwko Angolczykowi w pokoju, ja na to, że z którego on roku i co studiuje(bo jakbyśmy mieli chodzić razem na wykłady to spoko, no i w ogóle chciałem żeby jak najmłodszy był). Okazało się, że informatyka, 4 rok, więc mi kompletnie nie pasuje, no to mówi, żeby szukały kogoś innego z pierwszego roku. Znalazły i poszedłem wpizdu. W domu już nazywają mnie rasistą, w tej administracji pewnie też tak myślą, a ja sam żałuje że tak szybko odmówiłem i poszedłem mieszkać z głupim polakiem zamiast z fajnym(jak już mu pozwolili przyjechać z angoli to pewnie cos sobą reprezentuje, nie?) murzynkiem.
    sas (3 października 2009)
  • "CBA uderza w rząd" - z Wyborczej. I podobne przykłady bycia skurwysynem sprzedajnym, dziwką prostytuką jebaną która nie zasługuje na ćwierć kolumny w gazetce szkolnej.
    Łachecki (3 października 2009)
  • >jestem jedyną osoba jaką znam która lubi chodzić w garniaku i nie pierdoli przy każdej okazji kiedy trzeba go ubrać jak to by chciała wskoczyć w jeansy i t-shirt. Big-Piąteczka, ziąą!
    Twój Stary (3 października 2009)
  • ZTCW garnitur to właśnie zestaw składający się z dwóch części w identycznych kolorach sprzedawanych razem, ale eleganckie ubranie można złożyć z dwóch osobnych części. Że niby czerń pasuje do wszystkiego i takie tam. Nie znam się, weź do sklepu koleżankę, albo dziadka, jak jest elegancki. –Twój Stary, 2/10/2009 21:20 Gorzej jak chce się mieć jakikolwiek inny kolor niż czarny. Szarego jest jakieś miliard odmian i jeśli spróbujesz coś dobrać to i tak wyjdziesz na debila bo większość osób zauważy. Znaczy ja wiem, że chodzi tylko o kasę, że jak klient chce mieć taki sam kolor spodni i marynary to niech buli. Tak btw to jestem jedyną osoba jaką znam która lubi chodzić w garniaku i nie pierdoli przy każdej okazji kiedy trzeba go ubrać jak to by chciała wskoczyć w jeansy i t-shirt. Strupy jakoś mi nigdy nie przeszkadzały, za to zawsze znajdowałem przyjemność w rozdrapywaniu ich:D
    sas (3 października 2009)
  • a, a żwirek jest stary, kilkunastoletni - pozostałość po upadku na rowerze. rower skończył ze scentrowanym kołem. :)
    wywłoka (3 października 2009)
  • nie rower, dla odmiany rolki. to nadaje się do wątku o retardach. pierwszy raz od dobrych paru tygodni nie wzięłam ochraniaczy na kolana, rozpędziłam się na górce i poległam na przekładance. w sumie nawet nie czułam bólu, to nie wyglądało źle dopóki nie przejechałam dalej i nie poczułam cieknących po łydce strug krwi. dobrze, że miałam ochraniacze na nadgarstki, bo pewnie skończyłoby się na gipsie. głupia, wywłoka, oj głupia. z tymi bliznami to nie jestem pewna, bo dosyć konkretnie zdarłam sobie skórę, ale skoro tak mówisz. przynajmniej mi poprawiłeś humor. :)
    wywłoka (3 października 2009)
  • –balbini, 3/10/2009 13:59 ver. 2.0: kiedy masz na chacie 17 stopni, chcesz wlaczyc ogrzewanie, ale jest to niemozliwe, bo po prostu jeszcze "nie grzeja".
    e.agent (3 października 2009)
  • –wywłoka, 3/10/2009 13:41 rany, co sie stalo? rower? zdrowia! na pocieszenie: blizny z kolan i lokci schodza zaskakujaco dobrze, tzn bez sladu.
    em c (3 października 2009)
  • Kiedy masz na chacie 15 stopni i zamarzasz, a póki co nie możesz włączyć ogrzewania bo zeżrą cię rachunki.
    balbini (3 października 2009)
  • właśnie mam strupy na łokciu i kolanie, w sumie już takie resztki, mogę normalnie zginać stawy, ale blizna będzie wręcz zjawiskowa. wszak nie każdy ma dziurę w jednym kolanie a w drugim żwirek.
    wywłoka (3 października 2009)
  • albo strupy na lokciach i kolanach, mi sie wolno goja rany wiec jezeli sprawie sobie jednego na wiosne to nie ma szans zebym sobie go nie odnawial az do konca sezonu szortowego. w ogole fenomen garnitorow, kazda czesc zestawu z osobna bedzie warta chyba tyle co reszta mojej garderoby a od lat zakladam wylacznie na pogrzeby bo buty sa za ciasne, wiec umowilem sie z soba zeby wygladac wystarczajaco elegancko w bialej koszuli w pozostalych sytuacjach. a, jeszcze do jesieni, mam przeziebienie i goraczke a pogoda jest bardzo ladna. moze dlatego ze od lat nie uzylem wody utlenionej i latem jakis komar tezca sprzedal mi.
    em c (3 października 2009)
  • - to, że na niektóre rzeczy nie ma się wpływu, np. deszcz, - strupy, które za szybko odpadają i leje się krew, - woda utleniona. już nigdy więcej tego nie użyję. nigdy.
    wywłoka (3 października 2009)
  • >Otóż wiszą tam sobie te marynareczki i spodnie i wkurwia to, że sama marynara kosztuje powiedzmy 200, same spodnie 150, ale jeśli są dobrane kolorami tak żeby tworzyły garniaka to nagle wszystko kosztuje 600. WTF? ZTCW garnitur to właśnie zestaw składający się z dwóch części w identycznych kolorach sprzedawanych razem, ale eleganckie ubranie można złożyć z dwóch osobnych części. Że niby czerń pasuje do wszystkiego i takie tam. Nie znam się, weź do sklepu koleżankę, albo dziadka, jak jest elegancki.
    Twój Stary (2 października 2009)
  • Jak chcesz kupić garniaka, ale wiecie, nie w sklepie z garniakami, tylko z normalnymi ciuchami w których możesz dostać jakiegoś fajnego garniaka, ale tańszego niż w vistuli. Otóż wiszą tam sobie te marynareczki i spodnie i wkurwia to, że sama marynara kosztuje powiedzmy 200, same spodnie 150, ale jeśli są dobrane kolorami tak żeby tworzyły garniaka to nagle wszystko kosztuje 600. WTF? Aha no i jeszcze wkurwia jak w takich sklepach mają na ścianach duże fotki z fajnymi ubraniami których... nie ma w tym sklepie. To po chuj takie foty dajecie? Żeby se wizerunek poprawić ładując paru modeli na ściany? Jeszcze bardziej wkurwiające jest gdy ciuchow z wystawy(!!!) nie ma na stanie - "a, bo to tylko na wystawie jedną sztukę mamy". niedługo w salonach samochodowych zaczną rowery sprzedawać, a auta to tylko wystawa przeciez.
    sas (2 października 2009)
  • lista płyt tej dekady na Pitchforku
    panfilip (2 października 2009)
  • Reklamy Ikei po rosyjsku.
    Twój Stary (2 października 2009)
  • >–outer space, 2/10/2009 14:31 Mam podobnie z czytaniem książek z trudnym słownictwem, albo po angielsku w oryginale. Jak zacznę sprawdzać znaczenie słów w słowniku, to nie ma opcji, muszę sprawdzić wszystko.
    Twój Stary (2 października 2009)
  • kiedy czytasz ciekawy, dłuższy artykuł o muzyce albo "words and music" morleya i pojawia się w nim ta masa wykonawców, o których od dawna przecież słyszysz/czytasz tu i tam, ale których jeszcze jakoś nigdy nie sprawdziłaś i natychmiast myślisz, że to jest ten moment, kiedy musisz ich W KOŃCU tak na serio posłuchać, nie ma opcji; i wtedy oczywiście w tekście pojawia się jeszcze na podobnej zasadzie co najmniej dwadzieścia innych nazw i nazwisk, więc kończysz czytać i już w ogóle nie masz pojęcia za co się zabrać, więc po prostu idziesz na spacer albo włączasz telewizor i oglądasz csi.
    outer space (2 października 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)