INNE - FORUM
obrzucanie się gównem, czyli kampania wyborcza po polsku
13 września 2007no to startujemy. nowy spot pis'u:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4485275.html
-
do nie glosujacych; kazdy z glosujacych wybierajac kogos, podejmuje jakies ryzyko; wiadomo, ze kierowanie sie tylko czyms takim jak program partii w naszej demokracji jest glupota, ale tak naprawde nie glosujac dlatego ze nikt ci sie nie podoba, nie bierzesz odpowiedzialnosci za los tego panstwa, co jest nie twoim przywilejem ale qrwa obowiazkiem; wybierasz, dobrze czy zle, ale wybierasz; obstawiasz, to jest pewnego rodzaju zaklad, bo przeciez bardzo niewiele osob moze tak naprawde powiedziec ze np. wierzy w program albo w czlowieka bez cienia zawahania i z wiara, ze tak jak partia mowa tak bedzie; nie glosujac, zrzucasz odpowiedzialnosc na innych, a moze inaczej tez, bo nie glosujac jestes odpowiedzialny za to co sie dzieje w twoim panstwie; niby tak czy siak moze jest zle, ale nosz qrde troche optymizmu, moze przyjdzie kiedys jakis turski; przeciez nawet w bardzo slabym roku istnieje cos takiego jak plyta roku, choc oczywiscie konsekwencje wyboru takiej a nie innej sa "ciut" inne niz wybor kogos kto nami rzadzi; ale jednak wybiera sie ja i jakos nikt nie narzeka, a tez bierzesz odpowiedzialnosc za wlasne sady, bo mozesz np. zostac zdissowany na forum :P; wybory sa takim zakladem, albo wejdzie albo nie; a to ze dotad cokolwiek by nie zostalo obstawione i tak jest zle i ze z tego ma wynikac olanie wyborow w taki czy inny sposob, to jest po prostu brak jakiegokolwiek optymizmu, zawsze jest cien szansy ze sie uda; dobra koncze bo widze chaos w swoim poscie;
main (13 października 2007) -
hej, a ta debata Ziobro - Gowin była? widział ktoś?
tottenhamon (13 października 2007) -
ja i tak tradycyjnie nie głosuję. –borys d, 13/10/2007 12:29 tak samo podchodziłem do wyborów dwa lata temu. na prawdę włączając wiadomości i słuchając tego co się działo przez te dwa lata rządzenia pis'u, za każdym razem żałowałem że nie byłem na wyborach. nie sądze, ze cie przekonam, bo widzę, że tu raczej nie chodzi o twój brak wiary w siłę swojego głosu. jeśli nie widzisz nikogo na kogo mógłbyś oddać głos - spoko, nie idź. ale ja też w sumie mam z tym problem, lecz mam nadzieję, że do następnej niedzieli znajdę alternatywę na rządy pis'u. na wybory pójdę na pewno.
lukki (13 października 2007) -
elektorat pisu http://www.youtube.com/watch?v=vLo4fRu7vL4
gientki_roman (13 października 2007) -
mnie cos się kojarzyło mętnie z jakąs mostową aferą i piskorskim, choć nie jestem pewna czy o to szło (?)
sivi (13 października 2007) -
Ej a co chodzi z tym mostem wzdłuż Wisły w stolicy? Kilka razy coś o tym słyszałem, wczoraj pan Jareczek znów coś o tym napomknął w debacie... czy taki most był faktycznie gdziś budowany, czy co?
Quid (13 października 2007) -
ale oddajac glos na zasadzie wyboru mniejszego zla nigdy tak do konca nie wiesz czy nie wpadniesz z deszczu pod rynne.
grossvan (13 października 2007) -
mnie po prostu jeszcze bardziej obrzydzaja panowie z pisu niz polityka w ogole. a nie idac na wybory czy wrzucajac pusty glos glosujesz na tych ktorzy maja najbardziej zmobilizowany elektorat. nie da sie faktycznie nie zaglosowac bo ci co nie ida tez ksztaltuja wynik. co do polityki obyczajowej to b.dziekuje za taka suwerennosc jakiej w tym wzgledzie chce pis. jest oczywiste ze nie powinno tego byc. ta cala swoboda ksztaltowania sprowadza sie do ingerencji panstwa w takie sfery prywatne do ktorych nie powinno miec dostepu bo to nie jego rzecz, no chyba ze kwestionujemy te zasady i robimy sobie nowa unie religijna. nie glosowalam za takim ue ktore potem bedzie pozwalalo 'mojemu' rzadowi robic tu jakis dowolny skansen wg swoich gustow
z (13 października 2007) -
albo na wiktora z bielska
wiktor z katowic (13 października 2007) -
ej, ale po co wrzucać pusty głos do urny? no nie rozumiem. chyba że sobie chuja na kartce narysujesz, to wtedy jest nawet zabawnie. oooo, albo można zagłosować na siebie. też śmieszne
17 (13 października 2007) -
no nie - jak cię obrzydza polityka to nie wrzucasz głosu bo wtedy pokazujesz że cię obchodzi tylko nie masz na kogo głosować
mz (13 października 2007) -
to wrzucasz pusty głos do urny
PKS (13 października 2007) -
"trzeba glosowac nawet gdy sie nie identyfikuje z zadna partia ale cos jest mniejszym zlem i ze dla mnie akurat mniejszym zlem jest po." a kiedy żywi się obrzydzenie do polityki i nie jest się w stanie ocenić co jest mniejszym złem? osobiście jestem w takiej sytuacji, że uwiera mnie zacięcie socjalne pisu, ale jestem przekonany, że PO na czele z Tuskiem mają całkowicie w dupie korupcję, rozliczanie afer czy suwerenność kraju w obrębie UE (mówię tu o zachowaniu swobody państwa do kształtowania "polityki obyczajowej"). przypomnę też, że ekipa uw i kld była u władzy już kilka razy na krótko i drugiej irlandii nam tu nie zrobili
mz (13 października 2007) -
debata pompuje chwilowe emocje; które wbijają sie do podświadomości i kierują wyborem..ot, co
Jefferson (13 października 2007) -
mz> nie zakladam, jesli to tak wyszlo to nie o to szlo. chodzilo mi o pokazanie ze trzeba glosowac nawet gdy sie nie identyfikuje z zadna partia ale cos jest mniejszym zlem i ze dla mnie akurat mniejszym zlem jest po.
z (13 października 2007) -
borys: >aha, czyli ci wszyscy emocjonujący się debatami wierzą w >istnienie czegoś takiego jak "program wyborczy" i na >podstawie merytorycznej dyskusji polityków idą potem >głosować? he he. gdyby to było takie proste... a skad. tzn tacy pewnie tez sa, 38mln to strasznie duza liczba. ale jest duzo osob ktore moga sie sugerowac tym ze ktos wypadl np na paranoika czy osobe z tych czy innych wzgledow nie nadajaca sie (lub mniej nadajaca sie) do rzadzenia. bo taka debata odzialuje na szeroko pojeta wyobraznie daleko bardziej niz wszystkie spoty, billboardy czy inne kampanijne zagrywki.
em c (13 października 2007) -
heh...szkoda że Kaczor rzeczywiście za bardzo poszedł w retoryke bo miał szanse na naprawde merytoryczne i sensowne argumenty pokazujące populizm zarzutów Tuska...uznał że skoro elektorat ciemny to szkoda zachodu... nie dziwie się że borys nie głosuje; wszystko dziś wygląda nie tak jak powinno; ludzie podniecają sie nie tym co trzeba... debata niczego nie wniosła
Jefferson (13 października 2007) -
Zosiu, a dlaczego z góry zakładasz, że dla Borysa wybór PO jest wyborem mniejszego zła? :)
mz (13 października 2007) -
...a potem wylicza jak ją prowadzą. –słaby, 13/10/2007 13:50 no faktycznie, mówiąc o zmniejszeniu podatków, cięciu deficytu itp, co w ogóle nie ma niczego wspólnego z tanim państwem, bo tanie państwo odnosi się do wydatków na urzędników państwowych a nie ogólnie do budżetu.
mocny (13 października 2007) -
dlaczego 'z' nie pozwala mieć prawicowych poglądów?
rysiek (13 października 2007) -
...a potem wylicza jak ją prowadzą.
słaby (13 października 2007) -
a swoja droga nie sadzilam ze kaczor sie do tego stopnia skompromituje 'retorycznie'. tusk wyjezdza (zreszta dosyc populistycznie) z wielkimi wydatkami na kancelarie a on na to od rzeczy 'prowadzimy polityka taniego panstwa' i to jego riposta. zenada.
z (13 października 2007) -
ja i tak tradycyjnie nie głosuję. –borys d, 13/10/2007 12:29 zajebiste podejście. PS. to sarkazm.
Dr Oetker (13 października 2007) -
borys ale trzeba wybrac jakies mniejsze zlo, czemu nie glosujesz? nie kocham tuska i bynajmniej nie wierze w zadne programy ktore oni beda potem na pewno spelniac ale chyba sa jednak gorsze i mniej gorsze opcje? nie idac na wybory glosujemy na pis i reszte skrajnej prawicy bo to ponoc najbardziej zmobilizowany elektorat. jesli chociaz jedna partia wydaje sie nieco mniej beznadziejna a do tego ma szanse zdobyc wiekszosc to trzeba na nia glosowac, no niestety.
z (13 października 2007) -
merytoryczna dyskusja polityków to chyba oksymoron...
paj (13 października 2007) -
aha, czyli ci wszyscy emocjonujący się debatami wierzą w istnienie czegoś takiego jak "program wyborczy" i na podstawie merytorycznej dyskusji polityków idą potem głosować? he he. gdyby to było takie proste...
borys d (13 października 2007) -
>2. co jeśli dla kogoś mniej istotna jest liczba celnych >puent, a ważniejsze intuicyjne zaufanie do postaci? wtedy nic, ale osoby ktore moga odczuwac 'intuicyjne zaufanie do postaci' wobec politykow wiedza na kogo beda glosowac na miesiace przed wyborami. debaty maja przekonac jeszcze nieprzekonanych, a takich nie brakuje. i przestan z tymi kalkami, no.
em c (13 października 2007) -
bo po chuja :>
17 (13 października 2007) -
borys d, 13/10/2007 12:29 nie głosujesz tradycyjnie, bo ?
grossvan (13 października 2007) -
wszystko byłoby fajnie, gdyby nie dwie rzeczy: 1. mam ciężki czas zmuszając się do traktowania Donalda "panowie policzmy głosy" Tuska na poważnie... 2. co jeśli dla kogoś mniej istotna jest liczba celnych puent, a ważniejsze intuicyjne zaufanie do postaci? może ktoś uważa Tuska za marionetkę sterowaną przez KAPITAŁ dla obrony interesów KAPITAŁU, a nie za ideowca. wtedy chyba niewielkie znaczenie w kontekście urny wyborczej ma kto "wygrał" pyskówkę na punkty? just sayin', ja i tak tradycyjnie nie głosuję.
borys d (13 października 2007)