INNE - FORUM

pitchfork i co więcej? / koniec stylusa

24 listopada 2005

jakie jeszcze zagraniczne ( angielskojęzyczne) serwisy polecalibyście???

jamie
  • luke,opinia redakcji nie waży na tekstach/ocenach tylko na przydziale recenzji (zresztą niestety też nie zawsze jest to możliwe). dla mnie jest to właśnie kompromis pomiędzy techniczną platformą a ingerencją w oceny/teksty. zauważ, że nikt nie pisze "niezgodnie z sumieniem", po prostu nie każdy moze napisac o czym chce, ale czy to przeszkadza komukolwiek? writerom? czytelnikom?
    mz (25 listopada 2005)
  • "No to wyobraź sobie, że mieliby tekstów kilkaset miesięcznie - automatycznie, od ręki, przebiliby pitchforka. Chodzi mi tylko o pokazanie, z jaką łatwością można to zrobić, co świadczy o jednak dość ograniczonym polu zainteresowania pfm."heh no ale widzisz, właśnie nie jest to takie łatwe jeśli robi się coś poważnego a nie drobną inicjatywę z kilkunastoma recenzjami miesięcznie. "To Ci się jednak trochę źle kojarzy, bo profil nowobrzmieniowy to jest własnie "jeden z" - z tych, które przychodza na myśl, ale jest ich wiele. Taka powiedzmy 1/4, a nie 3/4 jak w pfm indie-okolice."no ale fakty, trzymajmy się faktów. wypisałem 20 ostatnich updejtów pfm, w tym 5 plyt indie-rockowych i tylko jeśli niezależny folk w to wliczyć. czyli 1/4."W "nowobrzmieniowym periodyku" nie pojawiłaby się obok siebie recenzje Opeth, Alchemika, Amplifier, Meshuggah, 13& God, Aural Planet, Hrsta, Watcha, Poe i Extol."w sumie nie widzę tego obok siebie. "Ci to cokolwiek mówi, to zdajesz sobie sprawę z naprawdę dziwnej, bo dezorientującej czytelnika - ale i fascynującej zarazem, rozbieżności."etam, fascynować zaczyna jeśli teksty są na wysokim poziomie. samo wrzucanie różnych nazw nie fascynuje."ale to jeszcze "nie to", jednak zaliczacie się do tych "czasem wychodzących" poza określony profil, najczęściej zatrzymując sie właśnie na tych podstawach"a jaki to profil? zatrzymywanie się na "podstawach" to inna (świadoma) strategia po prostu. na zespoły w rodzaju aural planet faktycznie nie tracimy zazwyczaj czasu i miejsca, żeby mieć czas i miejsce na "dopelleben" powiedzmy. kwestia priorytetów i nie sa to priorytety profilowe. Decyduje w pierwszej kolejności jakość, w drugiej to czy album wyda nam się interesujący/ważny i dopiero w trzeciej przypadek, czyli co nam akurat wpadnie w ręce."to nie jest wrzucanie po jednym, dwóch, czy marnych kilku - i to zawsze w miarę "popularnych w światku" - artystach z różnych gatunków, żeby pokazać jacy jesteśmy otwarci. To jest po prostu w nich, i to widać od razu."coś w tym oczywiście jest, ale mnie to dziwi, że w kimś rzeczywiście może siedzieć zespół Aural Planet. to znaczy wiesz nic do tego nie mam, ale dziwię się, mi brakuje czasu żeby do bowiego sobie wracać. (btw. nie chodzi o "pokazanie jacy jestesmy otwarci" tylko wspomniana strategie)
    mz (24 listopada 2005)
  • mz - moje zdanie odnosiło się do tego:"staramy się przydzielać recki osobie, której ocena płyty koreluje jakoś z opiniami reszty redakcji"i w tym kontekscie mam wątpliwości, bo z tego wynika, że opinia "reszty redakcji" mocno waży na poszczególnych tekstach / ocenach...i w moim przekonaniu trochę tu za mało luzu i tyle... choc wiadomo, ze nie chodzi mi o serwis jako techniczną "platformę".spójrz zresztą ,że nawet fora - de facto takie 'platformy" właśnie - nie potrzebują jakoś specjalnie moderatorów,bo ludzie sobie dość świadomie wybierają dyskutantów i łączą się w grupy - na ilm są tysiące różnych opinii, ale jednak wchodzę tam (choc ostatnio raczej na dissensus) niż na jakiś heavy-shit-for-real.com , czy inne www.prog-eternal-beauty.rumiędzy "platformą" a serwisem "kolektywnej opinii" czy - zeby lepiej brzmiało - "spójnej wizji", jest sporo miejsca. to kwestia odpowiednich proporcji. przede wszystkim: balansu pomiędzy zaufaniem Redakcji do autorów a odpowiedzialnością tychże.oczywiście o jedno i drugie nie jest łatwo i to nie tylko prztyczek w Waszą stronę :)
    luke (24 listopada 2005)
  • "z całym szacunkiem dla periodyku popup chodziło mi o coś o większym zasięgu niż kilkanaście recenzji/kilkadziesiąt tekstów miesięcznie."No to wyobraź sobie, że mieliby tekstów kilkaset miesięcznie - automatycznie, od ręki, przebiliby pitchforka. Chodzi mi tylko o pokazanie, z jaką łatwością można to zrobić, co świadczy o jednak dość ograniczonym polu zainteresowania pfm."po drugie jak tak sonduje sobie stronę kojarzy mi się to z profilem nowobrzmieniowym "To Ci się jednak trochę źle kojarzy, bo profil nowobrzmieniowy to jest własnie "jeden z" - z tych, które przychodza na myśl, ale jest ich wiele. Taka powiedzmy 1/4, a nie 3/4 jak w pfm indie-okolice. W "nowobrzmieniowym periodyku" nie pojawiłaby się obok siebie recenzje Opeth, Alchemika, Amplifier, Meshuggah, 13& God, Aural Planet, Hrsta, Watcha, Poe i Extol. Jeśli Ci to cokolwiek mówi, to zdajesz sobie sprawę z naprawdę dziwnej, bo dezorientującej czytelnika - ale i fascynującej zarazem, rozbieżności. Jeśli mówi Ci niewiele, to masz automatycznie odpowiedź na pytanie, dlaczego nie napisałem o Porcysie - bo pomyśleć, pomyślałem, przyznaję, ale to jeszcze "nie to", jednak zaliczacie się do tych "czasem wychodzących" poza określony profil, najczęściej zatrzymując sie właśnie na tych podstawach, acz nie zawsze, chwała Wam za to.)W każdym razie, wracając do Popupu, to nie jest wrzucanie po jednym, dwóch, czy marnych kilku - i to zawsze w miarę "popularnych w światku" - artystach z różnych gatunków, żeby pokazać jacy jesteśmy otwarci. To jest po prostu w nich, i to widać od razu. Dodam tylko, że Popupu raczej nie czytuję, z różnych względów, nie robię więc tu za jakiegoś zwolennika. I wciąz podkreślam, że to tylko przykład, jeden, niewielki, jak dobrze poszukać to takich 'magazynów' anglojęzycznych zapewne znajdzie się znacznie więcej."po czwarte, może się mylę, ale mam wrażenie że zawartość tej strony kształtowana jest przez ofertę rodzimych dystrybucji"Jednak się mylisz, sorry. :)
    Antoni (24 listopada 2005)
  • imięe,po pierwsze nie chodziło o "kolektywne przyznawanie oceny" tylko korelację oceny recenzenta z oceną serwisu. czyli w teorii płyty, której "średnia ocena redakcjyjna" wynosi 3.5 nie dostaje akurat jedyna osoba oceniająca ją na 8.8 to jest takie idealne założenie, zdarzają się wyjątki, choć nie tak drastyczne.przecież cześciej niż "ktośtam dał ileśtam" mówi się "pitchfork dał ileś", "porcys dał ileś"po drugie, zawartość recenzji nie ma nic do rzeczy, bo cały czas tylko o ocenie mówimy
    mz (24 listopada 2005)
  • z całym szacunkiem dla periodyku popup chodziło mi o coś o większym zasięgu niż kilkanaście recenzji/kilkadziesiąt tekstów miesięcznie. po drugie jak tak sonduje sobie stronę kojarzy mi się to z profilem nowobrzmieniowym i nie zagłębiając się w jakość tekstów przypomina mi Kaktusa wirtualnego, tam też promowana była ogólnie "scena niezależna" z akcentem na elektronikę.(po trzecie to mogłeś jeszcze bliżej poszukać, bo na tej zasadzie porcys jeszcze mniej sprofilowany jest)po czwarte, może się mylę, ale mam wrażenie że zawartość tej strony kształtowana jest przez ofertę rodzimych dystrybucji i z tej perspektywy te pojawiające się tam "kosmiczne rzeczy" nie są tak do końca z kosmosu. takie mam wrażenie, ale nie wiem dokładnie bo nie analizuje szczegółowo katalogów rockersa, multikulti, vivo, gustaffa etcluke,nie mogę powiązać pierwszej części pierwszego zdania z jego drugą częścią. przecież ewentualna odrębność opinii autorów tekstów i profilowanie to dwie-od-mien-ne-kur-wa-sprawyale zauważ. ty wchodzisz poczytać harvella i sylvestra co równie dobrze na forum można, a większość jednak zobaczyć jak serwis pitchfork ocenia daną płytę. oczywiście pitchfork jako figura retoryczna, jako symbol martyrologii nieustającego exodusu prawdziwych recenzentów ulicy, przysypywanych codziennie rano przez śmieciary dostarczające chłam komercyjnie doskonały. opcja ze recenzent daje 9.8 a reszta redakcji po cichu daje 3.0 przekreśla sens istnienia "serwisu", spełniającego funkcję inną niż bycie zaledwie platformą dla indywidualnych wypowiedzi, zorganizowanym forum dyskusyjnym. jest to funkcja techniczna. To moglibyśmy od razu założyć rockmetal.com gdzie wrzucane by były wszystkie recenzje świata i czytelnicy by sobie czytali wg autorów.
    mz (24 listopada 2005)
  • MZ - jeśli ocenianie ma formę kolektywną w PFM (tak mam to rozumiec?), to chyba mowa o powaznym formatowaniu! masz racje piszac, ze powinno sie czytac dla autorow nie zas tytulu, ale jesli redakcja stosuje takie praktyki (ktore np. stosowala niegdys machina, czy teraz/tylko rock - nic nie zjebujemy a max oceny ma dawac prawo niemal tylko red. nacz), to tym bardziej slabo... ja b. chwale sobie indywidualizm i kompletne nieliczenie sie z trendami/formatami/reklamodawcami. stad np. nigdzie indziej nie przeczytam takiej recenzji plyty kylie minogue:KYLIE MINOQUE 1Ultimate KylieEMII don’t shave my ass. I honestly wouldn’t even know where to begin if I were to try. How do they do it? Do you have to lay on your back with your legs up? Do you use a mirror? Anyway, the point is, sometimes when I do a number two, a clump of shit gets caught in my ass hair. And not like a cute little “dingleberry” or whatever, not a little corn kernel. No. A clump. A small log, a turtle head, caught there, dangling. The worst part of this is, I don’t know it’s there until I go to wipe and my hand is greeted by this heavy little load. It kind of gives me that weird sensation like when your arm goes to sleep and your hand is dead, except the dead thing is this piece of shit hanging off my ass.za: http://www.viceland.com/music/
    imię (24 listopada 2005)
  • mz - do postu 20:25.prawda - ja nigdy, przenigdy nie ufałem żadnej "Redakcji" -zawsze tylko autorom i - przy całej życzliwosci - uważam, ze "profilowanie" to troszkę problem porcysa ( i temat na osobny wątek) a autorów nie zawsze wybiera się tylko według "taste" - ale też według sposobu pisania - stylu, siły przekonywania, autorskiej kreacji (tak!) etc...dlatego wolę, że pfm idzie w stronę bardziej brulionową- z wszystkimi rubrykami typu "month in..." i luźnymi notkami o singlach, epkach, demo...oczywiście przy mniej sprofilowanych witrynach zawsze jest kłopot z oceną ( w sensie cyferki)- jak na jednej skali ocenić "run the road", o'connor, death cab for cutie i reedycje z motown... i sądzą po tonie recenzji harvella ( także w kontekscie tego, co pisze od paru lat) z s. o'connor to nie on wyłącznie odpowiada za finalną ocenę.
    luke (24 listopada 2005)
  • Antek - z ust mi to dosłownie wyjąłeś :)
    imię (24 listopada 2005)
  • Dajmy na to www.popupmagazine.pl (pomińmy że po polsku, to tylko pierwszy z brzegu przykład).Nie wchodząc w ocenianie jakości tekstów, bo wiemy jak jest, szczególnie zaś zasięg serwisów jest skrajnie różny, to jednak przeglądając popup nie potrafię sobie wyobrazić jednego "profilu" jego twórców lub chociaż trzonu redakcji - kosmiczne rzeczy się tam pojawiają, burząc natychmiast zarysy wyobrażeń o ich profilu, gdy tylko jakieś się pojawią. Potrafię określić kilka czołowych "okolic muzycznych" w których oni siedzą, jasne, ale na pewno nie tak łatwo jak pfm (choć na pfm recenzji jest 50 razy więcej i mogliby z łatwością wyłapywać codziennie ważniejsze nowości w bardzo wielu gatunkach, gdyby chcieli oczywiście, mam na myśli tylko sam potencjał. I mimo potężnego potencjału można powiedzieć, że od popupu są bardziej ograniczeni. IMO).
    Antoni (24 listopada 2005)
  • ps. u nas jak można się domyślić z wypowiedzi moich, staramy się przydzielać recki osobie, której ocena płyty koreluje jakoś z opiniami reszty redakcji. nie zawsze wychodzi, ale często.
    mz (24 listopada 2005)
  • wiem że klimat indie-rockowy (zresztą ryan nie chce się tego pozbywać, bo wie, że jakiśtam target trzeba utrzymywać, żeby mu się to nie rozmyło wszystko) ale jeśli argumenty na sprofilowanie wykraczają poza czyste fakty i wchodzą w jakieś odczucia, klimat to ponawiam pytanie o strony/pisma które nie tylko nie są sprofilowane zawartościowo, ale nawet klimatycznie. osobiście nie znam. więc pozostaje dyskusja co jest mniej a co bardziej sprofilowane, i uważam że pfm jeden z najmniej. przemawiają za tym fakty.
    mz (24 listopada 2005)
  • MZ, mimo tego co wypisałeś powyżej, myślę że jednak "czujesz" o co chodziło w tych wcześniejszych wypowiedziach; technicznie znajdziesz rzeczy z prawie wszystkiego (no, prawie-prawie), ale jednak obraca się to wszystko mocno wokół czego się obraca, ewidentnie z takiego a nie innego punktu widzenia jest to oceniane i tyle. Głupio to zabrzmi, ale "klimat" jest zdecydowanie alt/indie i wychodzi to także w recenzjach rzeczy wykraczających poza tę 'dziedzinę'. Z mojego punktu widzenia, powiedzmy innego profilu - niestety jest to na tyle wyraźne, że niezbyt dobrze mi się czyta większość recenzji pfm."Może tobie to odpowiada, ja uważam że ten starszy Pitchfork był sporo fajniejszy, potrafiłem zaufać ich ratingowi niezależnie od autora, bo czułem, że ocena wyraża w jakims stopniu kolektywną opinię;"To takie pytanie na serio, jeśli można: jak jest z tym u Was? (Ewentualnie, jak to zwykle bywa).
    Antoni (24 listopada 2005)
  • imięe,brakuje ci, że niby proporcje nie pasują, tylko wskaż mi drugie miejsce, gdzie to wszystko jest, a jak nawet jest to po równo. wskaż serwisy kontrolujące hip-hop, pop, metal, elektronikę, eksperymenty i muzyke gitarową w mniej więcej równym stopniu. Najwięcej ogarnia wlaśnie PFM nawet jeśli trochę brakuje z wymienionych dziedzin.Ostatnie recenzje na pfm:-Cross-genre remix album-Hip-hop-Electro-Eksperymenty-Reggae/pop-Nu-metal-Neil Diamond-Indie-pop-Hip-hop-Post-folk-Stoner-Hip-hop-Eksperymentalny folk-Indie-rock-"Adult-pop"-Singer-songwriter-Kozelek coveruje Modest-Eksperymentalna-Elektronikai gdzie ten bias. Wiadomo że rzeczy zahaczające o alt-rock mają przewagę, ale nie jest to serwis sprofiloany co udowadnia powyższy wykaz
    mz (24 listopada 2005)
  • Wiesz, ale to teraz jest coraz mniej spójny serwis, powoli przeradza się w forum dla opinii konkretnych osób, nie dyskutując już czy te osoby mają mniejsze czy większe kompetencje oraz jaki mają "taste" (to sprawa subiektywna, dla ciebie pewnie lepszy teraz, dla mnie kiedyś,) których gusta mają ze sobą coraz mniej wspólnego. Za dwa lata listy PFM mogą bardzo przypominać swoim charakterem listy ILMu. Może tobie to odpowiada, ja uważam że ten starszy Pitchfork był sporo fajniejszy, potrafiłem zaufać ich ratingowi niezależnie od autora, bo czułem, że ocena wyraża w jakims stopniu kolektywną opinię; teraz to że jakiś gość da czemuś 9.4 może równie dobrze oznaczać, że tylko dla autora jest to zajebista płytka, a reszta nie podziela poglądu.
    mz (24 listopada 2005)
  • >koniu, a my się znamy? :)Biorac pod uwage jak sie podpisujesz mozliwe nawet, ze jestes mna.
    koniu (24 listopada 2005)
  • koniu, a my się znamy? :)ja harvella czytam jeszcze od czasów rebellious jukebox przez technicolour po why i started smoking again.no i seattle weekly czasem. fajny koleś.
    luke (24 listopada 2005)
  • M.in. dla Harvella ciagle czytam. Moj obecny faworyt (nie ze tylko na PFM).
    koniu (24 listopada 2005)
  • poza tym jest tam z boku taka rubryczka jak a month in, ktorej zreszta nie czytam, bo mnie malo interesuje
    www.rasiak.pl (24 listopada 2005)
  • no i nitsuh, nitsuh abebe moj faworytimie, dobra uwaga, ale nawet nie wiem czy zgodna z prawda bo polowy wykonawcow z pfk w zaden sposob nie jestem w stanie umiejscowic, ty tez pewnie nie
    www.rasiak.pl (24 listopada 2005)
  • a akurat harvell, który pisze o o'connor był głownym - obok reynoldsa - supporterem "run the road" w necie.i podejrzewam, że po prostu oceny ustalane są kolegialnie.
    luke (24 listopada 2005)
  • michał,a ja serio (podkreslam - bo wszyscy mnie podejrzewają o przekore) mysle, że pfm jest w tej chwili lepszy niz kiedykolwiek.nigdy nie byłem fanem pfm i nie wiem jak to wyglada z punktu widzenia fana gitarowej muzy,(ich rockowe hype'y nie przekonywały mnie nigdy i tu nic sie nie zmieniło - choć nawet mnie zdziwiło windowanie babyshambles), ale z mojej perspektywy - pojawienie sie takich writerów jak jess harvell czy philip shernburne (chocby goscinne), uaktywnienie nicka sylvestre'a i wyjebka chrisa otta to duzy progress.
    luke (24 listopada 2005)
  • LOL, na piczforku wiecej punktow dostaje nowa sinead o'connor niz v/a - 'grime: run the road'mi brakuje tam:- techno/bitow i w ogole dobrej klubowej muzyki,- hip hopu innego niz anticon i mainstream o ktorym pisza wszyscy etc.,- ciezkiej muzyki,- pojebanych eksperymentow, improv, noise, etc.moze serwis ten sie nie profiluje swiadomie (nie wierze), lecz sila rzeczy konkretnie zlewa scene ktora nie zahacza o alt-indie. 80% recenzji w dziale 'recent reviews' to klimaty niezal, glownie gitarowe piosenki kurwa. a to nie koniec swiata, tylko wierzcholek gory lodowej. wynika wiec, ze jest to profesjonalnie zrobiony serwis o popularnej muzyce niezaleznej, hehe.
    imię (24 listopada 2005)
  • Dusted jest sto razy bardziej sprofilowany od pitchforka (na szeroko pojętą muzykę eksperymentalną po prostu, reszta stanowi tam dodatek, recenzje albumów indie-rockowych etc. pojawiają się tam rzadziej i bez konkretnego klucza). Ale kolesie znają się zajebiście i jak się wygospodaruje trochę czasu na czytanie tych tekstów można się sporo dowiedzieć.Pfm najmniej "sprofilowany" serwis w sieci i nie tylko, ze znanych mi. Tak, mniej niż wire. I mimo ogromnej degrengolady wciąż najlepszy chyba. Wiadomo, że ich hype'y ostatnio bywają chybione (z mojego punktu widzenia, ale coś w tym jest że wszyscy na to narzekają - oznacza to, że grupa writerow zebranych w PFM jest coraz bardziej przypadkowa w czym upodabnia sie pitchfork do innych serwisów; moim ideałem "wewnętrznie spójnego" serwisu muzycznego był PFM 2000, stykały się różne upodobania, ale na *wspólnej* płaszczyźnie, imho podstawa. teraz nie ma tego.)i przesadzają baardzo z jaraniem się muzyką, ale to już biznes, chęć zarobku Schreibera, który termu serwisowi poświęcił 10 lat życia i teraz chce coś z tego mieć.
    mz (24 listopada 2005)
  • > po drugie który serwis dostrzega szerzej muzykę niż oni. LOL (sorry)
    Antoni (24 listopada 2005)
  • najbardziej idiotyczna ze wszystkiego jest przekora
    www.rasiak.pl (24 listopada 2005)
  • pitchfork ma manie podniecania się zbyt mocno ( no np. arcade fire- fajne ale kurwa do katharsis nie brakuje cholernych kilku dziesiątych tylko klasy albo ostatni trail of dead, że już słabszy od st&c to trzeba upierdolić zresztą to tylko przypadki z brzegu, takie *coś* kojarzy mi sie z jakimiś njumjuzikalami), poza tym wielu redaktorów nie prezentuje poziomu, który można wymagać od najlepszego wortalu muzycznego świata.
    BeDe (24 listopada 2005)
  • a ja nie twierdzę że jest genialny. ale jako że nie mam czasu żeby wszystkie serwisy przeglądać posiłkuje się właśnie nim. kiedyś jeszcze cokemachine ale oni w sumie recenzują te same płyty.myślę że pitchfork jest ok.
    Tindersticks (24 listopada 2005)
  • z gory uprzedzam, ze to nie ja twierdze, ze pitchfork jest do dupy :)"po drugie który serwis dostrzega szerzej muzykę niż oni"dusted, the wire, itd. i wiele innych. i dusted wlasnie nie jest sprofilowany, chociaz mniej tam indie-popu, a wiecej awangardy, faktycznie.
    ms (24 listopada 2005)
  • spoza jakiego podwórka. to po pierwsze. po drugie który serwis dostrzega szerzej muzykę niż oni. abstrahuję od ocen, bo tylko idiota sugerowałby się oceną przyznaną jakiejś płycie.
    Tindersticks (24 listopada 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)