INNE - FORUM
"Money" ma fajną linię basu, ale potem Gilmour gra jakieś nudne solo
23 listopada 2005LOL
-
"piekny" tekst Antoni... ;) tylko niestety prawie nikt na to tak nie patrzy... albo stety... hmm... pozory ach te pozorypzdr
sarva (27 listopada 2005) -
>"Jędrzej Michalak:>Nie powiem, wstydzę się."Przecież to jasne: Ok Computer. Ha!
pro. (26 listopada 2005) -
Och, przepraszam. Chcialem napisac "mnie tez".
koniu (24 listopada 2005) -
>aha, mnie jeszcze zdaje sie agaetis Agaetis nudny.
koniu (24 listopada 2005) -
bluźnisz ;p
zenon (24 listopada 2005) -
Trail Of Dead - ST&C. Nie lubie, zbytnio podobne do debiutu Nada Surf.... jak dla mnie...
Low (24 listopada 2005) -
fajne spytki. ja nie lubie "money" w ogole, plyte z krowa na trawie wlasciwie tylko moge opowiedziec ze z floydow naprawde lubie (nawiasem mowiac jesli ktos zalozy watek o okladkach analogiczny do najb ujaranych piosenek to to jest moj kandydat nr 1). aha, mnie jeszcze zdaje sie agaetis nie zachwyca;>ktodawiecej.
z (24 listopada 2005) -
oj,jak tak to fakt.shame on you, Jędrzej.
dys (24 listopada 2005) -
antoni, jak tam twój ogórek?ej w ogole jedrzej... stawiam ze cos nirvanyzgadlem?
szatow (24 listopada 2005) -
Jak zwykle zgubione (w ostatnim akapicie):"I nie zagłębiając się w to, co owym kontekstem muzyki może być, chciałem tylko zwrócić uwagę jak wielkie..."... jak wielkie pole do popisu mają tu odkrywcy/konstruktorzy.
Antoni (24 listopada 2005) -
To w temacie Waszej nowej ankiety (wiemy, że sobie tam popiszecie do woli, ale my sobie możemy wcześniej popisać tu. Pewnie będzie mniej mądrze (zauważcie: napisałem przez 'ą', spodziewam się naprawdę ciekawych wypowiedzi) niż w ankiecie redakcyjnej, znacznie mniej mądrze niż w analogicznych dyskusjach np. na forum Glissando, ale... być może nie mniej ciekawie, bo wypowiedzi spontaniczne - np. dzieci - bywają najciekawsze).Przypomnę: Czy muzykę się odkrywa czy konstruuje?Moja chłopska opinia (na szybko, jeszcze pomyślę, będę wdzięczny za ewentualną krytykę ewentualnej niespójności):Spróbujmy sami sobie odpowiedzieić skupiając się na przykład na serialiźmie. Choć wybór tendencyjny, to jednak w tej kwestii równie reprezentatywny jak i jakikolwiek inny, a przynajmniej pozbywamy się niektórych elementów zaciemniających tylko obraz, a bynajmniej nie zmieniających ewentualnych wniosków. Utwory serialne to w gruncie rzeczy nic innego jak określone ciągi liczb - serie, które może tak budować człowiek jak i np. komputer - programów do tworzenia kompozycji serialnych powstało już multum. Nie odmawiając komputerom praw do "tworzenia", choć to jest kwestia na inną dyskusję, czy losowanie ciągów liczb z określonego zbioru można uznać za konstruowanie czegoś nowego? W mojej opinii - nie, jest do tylko odkrywanie konstrukcji już gdzieś istniejących, stworzonych tak naprawdę w momencie wymyślania zasad systemu, aksjomatyki (w tym wypadku - zasad w sumie matematycznych; przypomnijmy, przy okazji, że dźwięki to także matematyka, nawet jeśli wielu z nas taki fakt sprawia przykrość). Czyli, jak kto woli, bądź wszystkie kombinacje określono odgórnie a nam pozostaje ich *poznawanie*, bądź w gruncie rzeczy na tyle wyraźnie ustalono zasady, że wszystkie konstrukcje, nawet jeśli jest ich nieskończenie wiele, muszą mieścić się w pewnym ograniczonym polu, a więc znając wszystkie czynniki i dysponując odpowiednimi (nieskończonymi?) możliwościami, dało by się je wszystkie przewidzieć, wszelkie możliwe kombinacje, natychmiast *odkrywając* całość. Mówiąc prościej: jeśli napiszę "od minus nieskończoności do plus nieskończoności", to tak naprawdę wiem wszystko, bez określania wszystkich elementów zbioru. A nawet gdybym zaczął je określać, wymawiać, wypisywać, trudno to uznać za tworzenie. Jeśli przemnożyć to moje prostackie porównanie dajmy na to przez x wymiarów (duże 'x'), to można to odnieść do muzyki, która oczywiście jest nieco bardziej złożona niż (nie)zwykłe -oo do +oo .Jeśliby jednak uznać, że tak ovo budowanie liczb, jak i konsekwentnie utworów muzycznych, jest tworzeniem, to przyznajmy od razu prawa pełnokrwistego twórcy czterolatkowi odkrywającemu, tfu, konstruującemu, ile jest 2x2, bądź wklepującego na kalkulatorze liczbę, której nikt jeszcze wcześniej nie wklepał. I to też będzie bardzo piękne, mnie się podoba (choć pojawia się kolejny dylemat: czy tworzenie już stworzonego wciąż jest tworzeniem?). No i jeszcze jedna sprawa: coś takiego jak kontekst. To samo, w innym kontekście, znaczy coś zupełnie co innego i - równie wazne - dla kogo innego. I nie zagłębiając się w to, co owym kontekstem muzyki może być, chciałem tylko zwrócić uwagę jak wielkie . I czy własnie łączenie różnych systemów nie jest tym właściwym "tworzeniem". Bo gdy komputer poskłada utwór serialny, to nie jest dla mnie konstrukcją ale raczej odkryciem. Jeśli jednak przy tym utworze ktoś zacznie się śmiać albo płakać... hmmm. Grzązki teren.pozdr,pan chaos (sorry) nocną porą (to widać)
Antoni (24 listopada 2005) -
"Jędrzej Michalak:Nie powiem, wstydzę się."eeeej no nie ma tak! czy chcialbys, drogi jedrzeju, zeby wszyscy tak odpowiedzieli? bu!
cunt (24 listopada 2005) -
>No i "Loveless"myślę, że to było w formie żartuhttp://www.porcys.com/Singles00s.aspx?poz=3>Tak naprawdę najfajniejsze kawałki PF grali jeszcze przed debiutem, na który się owe utwory nie zmieściły.absurdalność tego, że to jest prawda>znalazlo sie kilku odwaznych,jakby nie patrzec w nowytm feature,hehe z powodu usterki technicznej w oryginalnym updejcie zabraklo odpowiedzi 2 delikwentow, ktorych wlasnie dodalem do pliku, obaj zresztą ze śmiesznymi plytami (alfabetycznie na 9.8 i 9.0)
borys d (23 listopada 2005) -
albo, ze ta wokaliza w great gig wypadła tak chujowo.. no nie da się słuchać.. no można, ale lepiej powiedzieć "nie załapałem" i uniknac takiego wątku...
Low (23 listopada 2005) -
pewnie,nie bylo was w zatloczonych klubach londynu w 67 ani na Abbey Road,jak nagrywajac "lovely rita"Fab Four spotkali sie z Floydami .nie siedzieliscie przycpani na podlodze sluchajac interstellar overdrive,czy see emily play.Ignoranci ! wogole to pewnie macie mniej niz 50 lat,i nie nzacie sie na muzyce.aha,od"Atom Heart Mother" do "Final Cut" wlacznie-wiecie,o tym sie w necie nie dyskutuje.zreszta debiut tez -wiaaaaaadomo.kazdy ma prawo do nielubienia,ale z drugie strony mozna powiedziec,ze "So what" sie fajna linia basu zaczyna,ale pozniej wchodzi ten pedal z trabka i psuje caly klimat
dys (23 listopada 2005) -
Tak naprawdę najfajniejsze kawałki PF grali jeszcze przed debiutem, na który się owe utwory nie zmieściły. Od debiutu równia pochyła w dół. Ale co wy o tym możecie wiedzieć, muzyczni ignoranci.
Antoni (23 listopada 2005) -
Fakt, po debiucie niewiele ciekawego się u nich działo.. raptem jedno dark side.... i raczej nic:/
Low (23 listopada 2005) -
Jak mnie zachwyca jak mnie nie zachwyca? Nie lubie Pink Floyd oprocz debiutu. Jedras tez nie lubi tylko sie boi przyznac.
koniu (23 listopada 2005) -
i Sex Pistols,ale to jest moim zdaniem zupelnie normalne,a U2 chyba zadna klasyka nie jest,mam nadzieje
dys (23 listopada 2005) -
ej no,generalnie jest pare hitow w nowych spytkach,wczoraj mialem zamiar zalozyc ten sam topic,ale pomyslalem ,ze nie ma za bardzo sensu-aczkolwiek Money faktycznie pojechane,poza tym to tak jakby powiedziec,ze money to caly dark side.abstrachujac,rzucmy cos swojego w tej kwesti,co z klasyki absolutnej nie "podchodzi".no to ja chyba "Croocked" i "Murmur".Nie ze w ogole,ale nie na zawsze.No i "Loveless".znalazlo sie kilku odwaznych,jakby nie patrzec w nowytm feature,hehe
dys (23 listopada 2005) -
wiecie no, ale każdy ma prawo do takiego *odchyłu*. solówka w Money osobiście mi się podoba, ale jest pare takich klasyków pink floyd, które irytują mnie pewnymi sprawami bardzo. poza tym konatowicza przyjąć do redakcji porcysa, to tak jakby mnie.
Permanent (23 listopada 2005) -
słów brak.
Low (23 listopada 2005) -
jaka prowokacja?dzisiejsze na spytki biorąchttp://www.porcys.com/Others.aspx?id=61
lukki (23 listopada 2005) -
Debil
real bleble (23 listopada 2005) -
nędzna prowokacja
Texas Ranger (23 listopada 2005) -
Kto był taki madry??
Low (23 listopada 2005)