SPECJALNE - BRUDNOPIS

Platinum Pied Pipers
Abundance

2009, Ubiquity 6.9

Platinum Pied Pipers to duet producencko-multiintstrumentalny, pierwszy koleś to Waajeed, drugi Saadiq (każda wikipedia na świecie mówi, że to nie ten Saadiq) i od 2000 roku tworzą kozackie korzenne r&b. Wydali dwa albumy: w 2005 roku Triple P, a potem 2009 Abundance. Debiut trzyma się ram dobrej płyty z tego gatunku, z wyraźnym zagrożeniem, że nieprawione uszy będą się nudzić. Za to sofomor (każda wikipedia na świecie mówi, że nie ten dj) wpada na luzaku do mojej ulubionej kategorii muzyki, która jest spodobać się każdemu człowiekowi z przynajmniej odrobiną sensu egzystencjalnego, wiecie, to ta grupa, gdzie znajduje się You Forgot It in People, "Music Gets the Best of Me" czy Junior Senior. Początek płyty to skondensowany zastrzyk energetyczny, z pozytywnej części czarnej muzyki, na takim poziomie, że nawet najbardziej wytrawnym słuchaczom zdarzają się komentarze "fajowskie". Praktycznie od otwierającego "Angel" do "Go, Go, Go", czyli przez sześć traków, PPP strzelają rejonami powyżej siódemki, by potem zacząć dawkować moc w mniejszych zasięgach, zahaczając nawet o Buena Vista Social Club w "The Ghost Of Aveiro", by potem zamknąć wszystko kozackim "Rocket Science". Pan producent Waajed wymiata przez całą płytę za pokrętłami, Saadiq pokazuje nam wszystkie cool instrumenty, a liczni goście są najlepszym uzupełnieniem jakie mógł się zdarzyć trzema literkom. Polecam, polecam, ja bym w grudniu zastanawiał się nad tą płytą pod względem listowym.

Ryszard Gawroński    
23 maja 2010
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)