SPECJALNE - Rubryka

Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)

9 marca 2026

cover

Andres
"New For U"
La Vida, 2012

Pisaliśmy:
"New For U" zderza zakurzony, klasyczny bit z nienachalną melancholią reszty. I byłoby ok, brzmi to jak recepta na całkiem dobry kawałek, ale charakterystyczny to wynurzający się, to znów znikający pod powierzchnią fragment wyciętych z Dextera Wansela smyków wznosi wszystko na inny poziom. Sprawia, że nawet pulsujące pod spodem akordy elektrycznego pianina tracą swą rytmiczną, taneczną funkcję, służąc jedynie budowaniu napięcia pod pojawiający się co kilka taktów melodyczny ornament, brzmiący słodko i pusto zarazem. –Marcin Sonnenberg

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2010-2014


cover

DJ Shadow
"Six Days"
2002, MCA

Nie da się myśleć o "Six Days" nie myśląc o tradycyjnie kunsztownym arcydziele wideoklipu Wong Kar-Waia, malarza ruchomych obrazów. Tym niemniej bondowska warstwa muzyczna, jeśli nie dorównuje, to przynajmniej słusznie uzupełnia widoki (check zmiana na 1:55). –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

FaltyDL feat. Ed Macfarlane
"She Sleeps"
Ninja Tune, 2013

Pisaliśmy:
Duet z frontmanem Friendly Fires to najprawdopodobniej najlepsza rzecz, jaka spotkała Drew Lustmana w jego dość krótkiej karierze. Mglisty pejzaż "She Sleeps" to dla mnie nowe, osadzone na delikatnym, zwiewnym bicie wydanie dream-popu. Być może właśnie tak wyglądałoby spotkanie któregoś z berlińskich producentów z The Diogenes Club? Szkoda, że nie można wyjść z tym teraz na wrotki. –Jacek Marczuk

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania 2010-2014


cover

Felix Da Housecat
"Ready 2 Wear"
2004, Emperor Norton

Pisaliśmy:
Nothing I can tell you... Perfidnie prosta, ohydnie plastikowa, synth-pupowa, płytka electropiosenka, która niczym zapomniany hicik z wczesnych lat 80-tych łapie nas na tym, że wzruszamy się na amerykańskich scenach damsko-męskich pod warunkiem, że są dobrze zagrane. Również świetny na każden kinderbal gdzie kopnie akurat tych, którzy się na muzyce kompletnie nie znają, "melokrytycy" znajdą się w trudnym położeniu: ale... tu się nie ma na czym znać...! –Krzysztof Zakrocki

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2000-2004


cover

Friendly Fires feat. Au Revoir Simone
"Paris (Aeroplane Remix)"
2008, XL

Pisaliśmy:
Jest to cover, a nie "wersja", tym bardziej nie remix. A skoro już Kylie została wspomniana, to jest to jedna z rzeczy, której można by od niej dzisiaj oczekiwać. Chwytliwe, zaangażowane i zimne space nu-disco, które mogłoby grać Milky, gdyby odeszło w stronę mniej "organicznego" brzmienia. Typowy rozwój kawałka techno-ery jest tu wyliczony chyba jakimiś boskimi algorytmami i zbliża się do perfekcji. Typowy italo-house'owy beat napotyka na swojej drodze między innymi plamy zimnych synthów, "handclapy", na wpół żywe bębenki, cowbell, smyki. Wytworzone wrażenie technicznego, ale jednak bardzo naturalnego, "zimno-ciepłego" brzmienia i dalsze rozwijanie nurtów nu-italo i nu-disco, to charakterystyczna cecha belgijskiej grupy. –Kamil Babacz

posłuchaj »

przeczytaj playlist


cover

Ican
"Cambio"
2006, Planet E

Pisaliśmy:
To takie niezal-techno dla początkujących wrażliwców, zawierające wszystkie niezbędne elementy standardowej techniawy, ale zmieszane w wersji light. Główną oś stanowi oczywiście motyw basowy, akcentowany przez klawiszowe plamy. Sztuczne bębny z dołu, syntetyczne plumkanie z góry i, naturalnie, syrena. Gdzie tkwi sekret – nie wiem. Żadnych hooków, żadnych zaangażowanych liryków, jedynie rytm i brzmienie. Niemniej jednoczy moją dziewczynę, kumpla z pracy, oraz – jak się okazuje – współtwórców serwisu. Chylimy więc czoła kolektywnie. –Filip Kekusz

posłuchaj »

przeczytaj playlist

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2006


cover

Jackson & His Computer Band
"Utopia"
2005, Warp

Pisaliśmy:
Dziwna sprawa stała się udziałem Jacksona Fourgeauda, który po wydaniu świetnego Smash w 2005 roku całkowicie zniknął nam z pola widzenia i to właśnie wtedy, kiedy francuska scena electro zaczynała tak na dobrą sprawę rozkwitać. Nie zmienia to faktu, że tym numerem znakomicie zatarł wszelkie granice pomiędzy dzikim IDM, glitchem i czym tam sobie chcecie. Dziko pourywane, zszatkowane sample wokalu sprawiają, że mimo pozornego chaosu kawałek przez 5 minut płynie zgodnie z zaleceniami sternika w kierunkach mocno ósemkowych, ostatecznie cumując w porcie "Chcęwięcej". –Kacper Bartosiak

posłuchaj »

przeczytaj blurba z rekomendacji 2000-2009


cover

Juan MacLean
"Here I Am"
2014, DFA

Pisaliśmy:
Lśniące bity i połyskliwe serpentyny syntezatorów rodem z najlepszych sztosów nu-disco zgrywają się z seksownym wokalem Nancy Whang, idealnie wyzywając na klubowy pojedynek takie sztosy, jak chociażby "Down in L.A." czy "Day Of Mine (Ludicrous Idiots)", ale to moim zdaniem wciąż mało. Zauważcie, jak to wszystko jest pięknie skrojone i podane, jak idealnie wykalkulowane (w pozytywnym tego słowa znaczeniu rzecz jasna), jak "nóżka przyjemnie chodzi". I choć skojarzenia z Luomo i Herbertem nasuwają się same, to "Here I Am" jest prywatnym zwycięstwem MacLeana i dowodem na to, że DFA może z siebie jeszcze coś rewelacyjnego wykrzesać. –Jacek Marczuk

posłuchaj »

przeczytaj Playlist

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2014


cover

Kingdom / Kelela
"Bank Head"
2013, Fade To Mind

Pisaliśmy:
Jeśli "Bank Head" to futurystyczny pop to jego wizja przyszłości wydaje mi się bardzo optymistyczna. Brzmi (czas na kliszowe stwierdzenie o muzyce elektronicznej) jak muzyka zrobiona przez roboty, ale to roboty życzliwe człowiekowi. Ma też całkowicie ludzkie serce, czyli emocjonalny, ale nie szarżujący wokal Keleli, która współpracuje z producentami muzyki tanecznej, ale wychowywała się słuchając Tracy Chapman. Powyginane i dystopijne muzyczne konstrukty też mają swoje miejsce, ale ten delikatny utwór jest jak zapewnienie, że człowiek i maszyna mogą istnieć w doskonałej harmonii i bardzo dobrze brzmieć przy pierwszej porannej kawie. –Łukasz Konatowicz

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2013

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2010-2014


cover

Kyle Hall
"I <3 Dr Girl Friend"
2008, Wild Oats

Pisaliśmy:
Gdyby spojrzeć na formułę – osiemnastolatek nagrywający utwór o dziewczynie, z którą mu nie wyszło – można by oczekiwać śmiesznej empetrójki, literackiego cumshota, vocal house'u, może nawet eskapistycznego hardkoru. Tutaj jednak nic z tych rzeczy. Małolat dostarcza przestrzenną detroitczyznę z synkopującym werblem jakby był jakimś Theo Parrishem, w kategorii romantycznych slow jamów przebijając się do czołówki. Nie chciałbym tu narażać się fanom kitchen-sinkowego twee, ale tak właśnie powinno się układać klekot bitu. –Mateusz Jędras

posłuchaj »

przeczytaj blurba z rekomendacji 2000-2009


cover

Madison Avenue
"Don't Call Me Baby"
2000, EMI

Pisaliśmy:
Baslinia zpróbkowana swawolnie z disco, chamsko podbita stopa, jazzujące zawijasy wokalne i hipnotyzujące video. To jeden z tych kawałków, które wszyscy słyszeliśmy milion razy, więc wstydziliśmy się spytać jaki jest tytuł; wreszcie wracając nad ranem do domu taksówką byliśmy już zbyt "wstawieni" żeby zbudować w miarę poprawną wypowiedź i poprosić taksówkarza o podgłośnienie radia, gdzie właśnie to leciało. Odpowiedź jak wyżej – może nie jest jakoś super ekscytująca ("słucham Madison Avenue", e?), aczkolwiek samej zawartości po prostu nie da się zanegować. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj blurba z rekomendacji 2000-2009


cover

Manix
"Living In The Past"
2013, Reinforced

Pisaliśmy:
Oto Marc Clair (nie Marc Leclair), znany też jako Marc Mac, połowa fundamentalnego dla klimaciarskiego drum'n'bassu duetu 4Hero, tych od longplaya Parallel Universe, który omsknął się o moją listę 200 płyt 90s. Człowiek mnogiej ilości projektów, solowych, kooperacji i pobocznych (jeden wariant nazywał się nawet Tom and Jerry!). Tu reaktywujący swój alias Manix, znany z serii singli i epek z początku 90s, na reminiscyjnym długograju prowokującym dosłownie garstkę wiernych followerów do pytań o zasadność i faktyczność "revivalu jungle". Pozostawię je bez odpowiedzi, jednakowoż moja marginalizowana przez lata miłość do tego nurtu budzi się w takich chwilach z letargu i zakwita na miętowo. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj Suplement


cover

Maxo
"Snow Other"
2014, PC Music

Pisaliśmy:
W gatunku stworzonym w gruncie rzeczy na potrzeby konceptualnej treści/komentarza/lansu powstało jak dotąd sporo kawałków napisanych jak żywcem pod bandę fanów wykwintnych progresji akordów. To najnowszy skarb w tej kategorii, wypuszczony przez brooklyńskiego DJ'a Maxo i wytwórnię PC Music. Osadzając całkiem nieogarnialną gmatwaninę maxtundrowych melodii na quasi brytyjskim bicie (Basement Jaxx gdzieś się tam przewija, dla obligatoryjnego oczka w stronę 90s choćby) i dorzucając subtelną dawkę kiczowatej niesubtelności (w postaci piskliwie zefektowanych wokali), Maxo nawiązuję niespodziewanie dialog z pierwszymi futurystami chiptune-jazz-fusion, czyli Knower. –Patryk Mrozek

posłuchaj »

przeczytaj Playlist

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2014


cover

Meroz
"Your Lover"
2009, Beatism

Pisaliśmy:
Meroz stosuje jeden z najstarszych zabiegów świata, szczególnie wyświechtanych w środowiskach French Touch via Nile Rodgers. Otóż gościu najpierw wyłożył mocarny hook basu, a dopiero potem, stopniowo, odsłonił resztę kart. Ale były to same asy (podręcznikowy wzorzec funkującej gitarki, świeża bryza morskich akordów piana, dziwaczne plamki piszczących spadających kropel kibordu), w których kontekście nasz motyw basu rozkwitł, dojrzał, opowiedział opowieść. Teraz rozkoszujemy się pełnym obrazem i gapimy na okładkę singla, myśląc "huh". –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj blurba z rekomendacji 2009


cover

The MFA
"The Difference It Makes"
2004, Kompakt Pop

Sprawy medytacyjne. Przyrodniczy feeling. Polecam też edit Superpitchera – rządzi. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

Michael Gray
"The Weekend"
2004, Ultra

Pisaliśmy:
Kolesie z Daft Punk plują sobie w brody, że nie zauważyli potencjału i dodatkowych set tysięcy dolarów leżących na wyciągnięcie ręki. No bo posłuchajcie sobie takiego "Voyager" z Discovery. A, a? Nie mówiłem? Podobieństwo jest wręcz zastanawiające. Z tym, że o ile Francuzi stworzyli zaledwie przyjemny wypełniacz, to Michael Gray, przysłowiowy Nikt Znikąd (sory, jeśli to jakaś legenda sceny dance'owej!), zaserwował nam pierwszorzędny pop, absolutnie przebojowy i łatwo przyswajalny, a zarazem świeży i niebanalny. Upopił "Voyagera", można by po prawie-gombrowiczowsku rzec. Syntezatorowe plamy w tle wprawiają nas w dobry nastrój, bit nakręca, a refren rozdziera fantastycznym motywem. –Piotr Piechota

posłuchaj »

przeczytaj Playlist

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2005

przeczytaj blurba z podsumowania dekady 2000-2009


cover

Miguel Migs feat. L.T.
"So Far"
2007, Salted Music

Pisaliśmy:
W roku, w którym na parkietach dominowało toporne przeważnie neo-french touch na duchu podtrzymywały nas utwory takie jak "So Far". Kapitalny dialog między basem, a puszczonym do tyłu przyciętym dyskotekowym smykiem, seksowny wokal klubowej divy L.T., subtelna soulowa progresja, nienachalny bit czynią z tego kawałka house'owy majstersztyk. Moje osobiste skojarzenie to podskórna ekscytacja na myśl o zbliżającej się imprezie. Noc jest jeszcze młoda, a "So Far" to kawałek, który zdaje się spełniać kluczową funkcję – wezwać pierwszych odważnych na parkiet. –Piotr Kowalczyk

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania 2007


cover

Modjo Vs Pussycat Dolls
"Don't Cha Lady (DJ Nicky T Mashup)"
2006, white label

Pisaliśmy:
Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie bangery latały w muzycznych telewizjach. Efekt końcowy okazuje się być zadziwiająco dobry, dzięki temu słuchanie Pussycat Dolls nie jest teraz anty-doznaniem, co tylko udowadnia, że w dzisiejszych czasach muzyczne przetwórstwo jest w stanie zdziałać cuda. To nie jest żaden Lutosławski. Ani zwariowany yass Mazzolla. Ani nawet Metal Machine Music Lou Reeda. To muzyka, która poraża swoim pięknem od samego początku. Wystarczy dać jej szansę i obowiązkowo nałożyć na uszy słuchawki. I ty też nie zrozumieć o co chodzi, bo w 50 sekundzie teledysku występuje Komorowski. –Ryszard Gawroński

przeczytaj blurba z rekomendacji 2000-2009

posłuchaj »


cover

Obey City feat. Kelela
"Airy"
2015, LuckyMe

Pisaliśmy:
Zamykający Merlot Sounds "Airy" to kompozycja na tle reszty płyty unikatowa. Sam powiedział kiedyś w wywiadzie, że jego marzeniem byłoby wcielenie się w rolę producenta tworzącego dla innego muzyka album R&B. Oszałamiający głos Mizanekristos prowadzi nas poprzez rozmytą melodię, by w końcu stać się częścią synergii refrenu. Nie czuć żadnej walki o zawłaszczenie kawałka – Obey nie popisuje się, pozwalając w pełni docenić subtelności delikatnie rozbudowywanej instrumentacji, a Kelela nie potrzebuje wokalnych wygibasów, by kompletnie zahipnotyzować słuchacza. –Piotr Ejsmont

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


cover

Rampi feat. Miss Bee
"Feel It Burn (Mario Basanov Radio Edit)"
2011, Under The Shade

Pisaliśmy:
Wtedy to było chillwave'owo i nostalgicznie i ze smutkiem za utraconym. Teraz jest po prostu kozacko, lekko i wszystko podkreśla tutaj bas w refrenie. Niby we włoskim oryginale jest wszystkiego więcej i z aranżami, ale bez pomocy litewskiej drużyny remiksowej w postaci Mario Basanova nic by się nie zadziało – utwór źródłowy to kwadratowy długi kolos w stylu DFA. Remix "Feel It Burn" wyczyszcza wokale, nastawia basy i robi z tego śliczną odpowiednio zwiewną popową piosenkę. Jest lekko, leciutko, zdrobnienia słów nie wydają się takie słabe i nadszedł wyraźnie czas, by przy takich piosenkach nie siedzieć tam, gdzie jest zasięg wifi. –Ryszard Gawroński

posłuchaj »

przeczytaj Playlist

przeczytaj blurba z podsumowanie pół-dekady 2010-2014


cover

Skrillex
"Scary Monsters And Nice Sprites"
2010, mau5trap

Cyfrowo maksymalistyczna "rocktronica" Sonny'ego przesunęła stadionową muzę od gitar w stronę EDM – jak słusznie zauważono, to nu-metal, emo-punk i stary dobry heavy metal które przepoczwarzyły się w jakiś trance'owy duchem filthstep, grosstep, vomstep (trafne gierki słowne Simona Reynoldsa). Można się było obrażać, ale Moore umiał w WIERTARY zarówno pod względem dynamiki, pasma, jak i zwyczajnej popowej chwytliwości. A jeśli posłuchacie kilka razy z rzędu tego dedykowanego Bowiemu buldożera, to usłyszycie nawet proto-"Kokainowego barona", true story. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

Spiller feat. Sophie Ellis-Bextor
"Groovejet (If This Ain't Love)"
2000, Positiva

Pisaliśmy:
U podstaw utwór, uknuty przez włoskiego dj-a C. Spillera, istniał jako goły podkład. Żeby mógł zaistnieć, wytwórnia zaprzągnęła Bextor, żeby napisała słowa i użyczyła głosu. Opierzone w melodyczny konkret "Groovejet" pokochały milijooony i ku mściwemu paznokciowi byłej Posh Spice, w momencie strąciło jej singiel ("Out Of Your Mind") z piedestału brytyjskich list przebojów. Nic nie dziwiono, ogon podkulono, z takim blasé, jakie w tym rozdaniu prezentuje Bextor, można bowiem mieć każdego pazia. –Magda Janicka

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania dekady 2000-2009


cover

Terrence Parker
"God He Is"
2014, Planet E

Z dwóch panów "TP" - house'owych weteranów działających w Detroit - Parker jest może mniej ambitny niż Theo Parrish. Ale jego pierwszy od lat 90. album "Life on the Back 9" w kwestii przystępności bije "American Intelligence" LP na głowę. Natchniony hymn "God He Is" streszcza uduchowioną przebojowość tego materiału w formie parkietowej pigułki, która tak błyszczy od pierwszej sekundy, że niewiele musi zmieniać przez prawie 7 minut. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

Tok Tok vs Soffy O
"Day Of Mine"
2002, Leaded

Pisaliśmy:
Jeśli zawsze marzyliście o 2 Unlimited lub La Bouche ("Be my lover wanna be my lover") w oprawie elektro, tudzież mało wyrafinowanego acid house'u, dwóch Szwabów i jedna blond Szwabka, o wdzięcznym imieniu Sophie, mają coś w sam raz dla was. Każdy element tego kawałka balansuje na granicy wiochy, jakiej żaden szanujący się nie-dres powinien zawsze unikać i autentycznej dance'owej zajebistości. Estetyka melodyczna (te charakterystyczne gówniane przyspieszenia!) przypomina twórczość kapel, którymi zajmuje się zazwyczaj Kasia Metza w programie "Dżana Top". Dlaczego takie zajebiste, nie wiem tego sam. –Michał Zagroba

posłuchaj »

przeczytaj Playlist

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2000-2004

przeczytaj blurba z podsumowania dekady 2000-2009


cover

Wave Racer feat. B▲by)
"Flash Drive"
2015, Future Classic

Pisaliśmy:
Pierwsza EP-ka utalentowanego Australijczyka to raptem 11 minut muzyki sytuującej się gdzieś pomiędzy tym, co robi Maxo, a tym, co robi Lido (notabene obecny na płycie w roli gościa). Nie odczuwam tutaj specjalnie jakiegoś autorskiego pierwiastka, ale ten zestaw czterech utworów nie daje innych powodów do narzekań – każdy kolejny indeks to celny strzał, dopracowany w każdym szczególe i ociekający nieskrępowaną niczym radością. Nie dajcie się zwieść okładce zapowiadającej jakiś trzecioligowy vaporwave (moje pierwsze skojarzenie, być może niesłuszne). –Antoni Barszczak

posłuchaj »

przeczytaj blurba z rekapitulacji elektroniki 2015


Strona #1    Strona #2    Strona #3    Strona #4    Strona #5    Single    

Redakcja Ekstrakt    
BIEŻĄCE
Ekstrakt #8 (2025)
Ekstrakt #7 (OPN: Tranquilizer)