SPECJALNE - Rubryka
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
9 marca 2026
Salem
King Night
2010, IAMSOUND
Pisaliśmy:
Inicjatorzy witch house'owej zadymki opuścili nawiedzoną posiadłość na pustkowiu i udali się do krainy jednookiego Jezusa na pielgrzymkę w klimacie apokaliptycznej, zwichrowanej duchowości, sprzedając napotkanym wędrowcom hexcore'owe luty. –Andrzej Ratajczak

Schneider TM
Zoomer
2002, City Slang
Pisaliśmy:
Mimo minorowego wymiaru, wpakowane jest tu dostatecznie dużo pomysłów i talentu, żeby po przesłuchaniu całości czuć się w pełni usatysfakcjonowanym. Autorski pop skonstruowany przez mega-wynalazcę Dirka Dresselhausa. Pozytywność i bezpretensjonalne ciepło, jakie wypływają z tej płyty, oferuje świetną, futurystyczną, a właściwie to współczesną wersję popular music. Wesoła, przyjemna, świeża, grzeczna, a przy tym delikatnie zwichnięta, jest bardzo kaloryczną propozycją dla tych, którzy nienawidzą tandety i prostolinijności w prostej muzyce. –Krzysztof Zakrocki

Shuttle358
Field
2018, 12k
Pisaliśmy:
Duszna, taplająca się w Jelinkowej brei, zawiesista ambientowa struktura. Oczywiście musicie odjąć house'owe znamiona Loop-Finding-Jazz-Records lub przypomnieć sobie o majakach zawartych na Farben Presents James Din A4 (ale warto też pamiętać chociażby o Fullertonie Whitmanie podczas słuchania "Divide", a z kolei "Sea" może wam przypomnieć o zeszłorocznym długograju Laurel Halo). Ta sama lepkość, ten sam laboratoryjny vibe, niemal te same tkanki i faktury. Całość wciąga, a nawet KARMI ZMYSŁY. –Tomasz Skowyra
przeczytaj blurba z Equalizera #1

SND
Tender Love
2002, Mille Plateaux
Nie wiem, czy ukrywający się pod nazwą SND Mark Fell oraz Mat Steel chcą prowadzić z nami dialog na temat czułej miłości, ale mogę potwierdzić, iż ich trzecia płyta zatytułowana Tender Love to synonim albumu kreatywnego, inspirującego oraz spełnionego. Dość powiedzieć, iż dzieje się tu naprawdę sporo: jelinkowy microhouse urządza sobie schadzkę z 2-stepem, a minimal rządzi o wpływy z dubem, glitchem i IDM-em. Wyprzedzanie trendów? Rozrzucanie inspiracji dla potomnych? Proszę bardzo. Myślę, że niejeden Burial, Joy Orbison czy Kode9 słuchał tego przed snem. –Jacek Marczuk

Sogar
Apikal.Blend
2003, 12k
Jürgen Heckel, podobnie jak Markus Popp czy Carsten Nicolai, pracuje na tym, co zwykle uznaje się za odpad, czyli na błędzie, trzasku albo przesterze. Klasyczne szumy, zlepy i ciągi układają się w chłodne glitchowe modele, które wyłuskują prawdziwe piękno z błędów systemów czy awarii oprogramowania. Bo na Apikal.Blend pojawiają się też fragmenty delikatne i przytulne, niemal intymne, jakby Sogar chciał przypomnieć, że nawet najbardziej zdehumanizowana elektronika nosi w sobie ślad ludzkiej emocji. –Tomasz Skowyra

Spring Heel Jack
Disappeared
2000, Thirsty Ear
Pisaliśmy:
To jakby pomost między DJską przeszłością duetu, a późniejszą eklektyczną orgią Amassed: szczyt kariery Coxona i Walesa. Ich drum'n'bass jest tu kanciasty i wykoncypowany, a symfoniczna ekstrawagancja opracowań zachwyca rozmachem. Precyzyjne i zapętlone mechanicznie polirytmy przegryzają kameralne mgiełki a la Miles Davis w kosmosie. Fanfary wiodą od triumfujących, olimpijskich rejonów ku neurotycznym drganiom, a frazesy vintage-popu adaptowane są do potrzeb techno. Rzadko mam okazję użyć buńczucznego sformułowania "muza XXII wieku". –Borys Dejnarowicz
przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2000-2004

Strategy
Music For Lamping
2008, Audio Dregs
To "obrońcy ambientu" – oni bronią honoru ambientu i księstw przyległych. Są na tym albumie, jak i na EP-ce Electric Soup dźwięki do zatracenia się i sekundy ocierania się o metafizykę, jak w "Cathedral Spark". Tę impresję polecam zwłaszcza piewcom Jacaszka. Pozwólcie waszym uszom aby same oceniły. –Borys Dejnarowicz

Superpitcher
Here Comes Love
2004, Kompakt
Pisaliśmy:
Aksel Schaufler za pomocą najprostszych środków i genialnej, przejrzystej jak (weźmy jakieś banalne porównanie) poranek nie-w-Pekinie produkcji osiągnął ponadnormalne natężenie treści muzycznej. Prawie każda piosenka to jak architektoniczny plan idealnego techno-popowego przeboju, przywodzący na myśl – oprócz obowiązkowych erotycznych wizji w jesienno-zimowej scenerii – niepokojące puste przestrzenie z obrazów Chirico. Wzorzec minimalistycznej przebojowości (gdzie obydwa pierwiastki: minimal i pop są odpowiednio zrównoważone). –Piotr Cichocki

Sutekh
Fell
2002, Orthlorng Musork
Fell, ale nie Mark, choć swoje piętno na glitch-DM-owej mapie tu Sutekh z pewnością odcisnął. Amerykanin, znany z przekraczania granic formalnych i technologicznych, nie wparował z żadną nieortodoksyjną wariacją na temat hałasu; nie po drodze mu tu z czystą abstrakcją. Zamiast tego – fast-forward; ultraszybkie przewijanie pamięci, gdzie dźwięk nie jest nośnikiem intensywności a matrycą doświadczenia. Surową, poszarpaną, a jednak uporządkowaną na sposób, który dopiero w RETROSPEKTYWIE okazuje się logiczny. Słuchajcie od początku. Chwiejąc się na granicy słyszalności i kuląc przed brutalnym uderzeniem tekstury, która zwiastuje jedno – ciszę totalną. –Witold Tyczka

Terekke
Improvisational Loops
2018, Music from Memory
Pisaliśmy:
Na krótkim jak na możliwości ambientu (36 minut) albumie znalazła się muzyka dość niejednoznaczna: jednym może wydać się niebywale smutna czy wręcz przygnębiająca, innych może wprowadzać w błogi trans, a jeszcze innych może świetnie zrelaksować. Ja doświadczam wszystkich tych bodźców naraz, bo te przybrudzone, niewyraźne i lekko oniryczne faktury Improvisational Loops mnie niepokoją, hipnotyzują i odprężają równocześnie. To właśnie taki ambient, jaki lubię najbardziej – czy słucham krótkich miniaturek, czy niemal 20-minutowych medytacji. –Tomasz Skowyra

Tosca
Suzuki
2000, G-Stone / !K7
Pisaliśmy:
Romantyczne, roznegliżowane pasaże trip-hopowe każą rozłożyć się wygodnie w miękkich, atłasowych poduszkach i kontemplować kuszące dźwięki – wystarczająco easy aby poczuć bezwładny komfort i odpowiednio inteligentne aby mieć wrażenie "ambitności". Wysublimowane echa przenikających się ścieżek onomatopeicznych dmuchnięć, synkopującej przejściówki perkusji i zapętlonych mignięć keyboardu kontynuują nastrój. Relaks i ukojenie a la Massive z Protection. Jeden z najlepszych manifestów downtempo w historii. –Borys Dejnarowicz

Trentemøller
The Last Resort
2006, Poker Flat
Pisaliśmy:
Autorski debiut – tak, debiut, chociaż tak jak w przypadku Booka Shade trudno w to uwierzyć, bo to jeden z czołowych producentów ostatnich lat, autor wielu uznanych remixów. Album wciąż elektroniczny, ale mniej taneczny. "The album will show a new side of me. It's… very personal, made not for the dancefloor but for all you dreamers, lovers, and spacers out there" – pisze Trentemøller na Myspace. Dodatkiem do nowego materiału druga płyta – zbiór singli wydanych przez artystę dla Poker Flat i Audiomatique. Płyta zbiera bardzo pozytywne recenzje i rzeczywiście jest całkiem fajna –Zosia Dąbrowska
przeczytaj blurba z Rekapitulacji 2006 o elektronice
![]()
Two Shell
Icons
2022, Mainframe Audio
Pisaliśmy:
Zderzenie UK bassowej energii oraz eksperymentalnych zajawek w stylu Holly Herndon znajduje swoje ujście na otwierającym "Ghosts", lecz jest to jedynie przystawka. Metaliczne "Pods" zdradza ciągoty duetu ku acid techno, najbardziej przestrzenne oraz "poptymistyczne" w zestawie "Dust" i "Mainframe" mogłoby stanowić hołd zarówno dla Lone'a, Ellen Allien z czasów Berlinette, jak i Aphexa, natomiast "Memory" jest odpowiedzią na kompozycje zawarte na ubiegłorocznym krążku Joya Orbisona Still Slipping Vol.1. –Jacek Marczuk
przeczytaj blurba z Ekstraktu #2

Yamaneko
Spa Commissions
2017, Local Action
W 2018 żartowałem rykoszetem, że Yamaneko to nie influencerka, tylko producent elektroniki z Londynu. 8 lat później ta wzmianka wydaje się nieaktualna W DWÓJNASÓB (Szpakowski) – ani nikt nie ma już tego skojarzenia (raczej "polskie wydawnictwo z siedzibą w Nowej Rudzie; założone w roku 2000"), ani nikt specjalnie nie słucha ("kto to słucha?"). Poza mną, bo właśnie leżę w wannie z solą do kąpieli i włączonym głośniczkiem, a ten rytuał praktykuję "od bez mała iluśtam lat". Jednak pewien wspólny mianownik się znajdzie – bitwa o Singapur? CASABLANCA? It's pure (evil) bliss, baby. –Borys Dejnarowicz

VA
Clicks + Cuts
2000, Mille Plateaux
Pisaliśmy:
"Raute" znalazł się na wydanej w 2000 roku przez Mille Plateaux kompilacji Clicks_+_Cuts kojarzonej przez większośc fanów microhouse'u. Jeśli jeszcze nigdy go nie słyszeliście, to zdecydowanie macie szczęście. To po prostu klasyczne, aptekarsko-jelnikowe dłubanie w dźwięku z tymi delikatnymi cykającymi samplami i mechaniczno-metalurgiczną obróbką. To właśnie sprawia, że "Raute" sytuuje się gdzieś pomiędzy micro-dance'em Farbena (na wysokości 1:35 rusza typowa maszyneria) a wysmakowanym avant-click-chilloutem Jelinka z Loop-Finding (weźmy intro). –Tomasz Skowyra

VA
Tigerbeat6 Inc.
2001, Tigerbeat6
Nieco infantylne i surowe wybryki ujmują świeżością, humorem i szerokimi horyzontami dźwiękowej wyobraźni. Digi poważka Gamers in Exile, pseudo-undie-rapsy u Cexa, zamglone boardsowe pejzaże u Jetone, zimowa kołysanka Tujiko Noriko, breakcore'y wenezuelskiego założyciela labela Kid606, post-rockowe impresje argentyńskiego projektu Languis, miniatura Daedelusa pod którą nawinął potem Doom na Madvillainy albo wygłupy Bena Jacobsa na Casio... I mnóstwo ściernej, niewygodnej do sklasyfikowania, laptopowej abstrakcji. –Borys Dejnarowicz

VA
Tropical 2
2011, Boy Better Know
Pisaliśmy:
Podczas gdy modni dj-e wysilają się nad jednolitym klimatem swoich miksów, nad tworzeniem kilkudziesięciominutowych utworów, w których zanikają części składowe, tutaj mamy jawny prymat piosenki nad miksem. Nie mam problemów z traktowaniem tego miksa w kategoriach zbioru piosenek, bo to najnormalniej 14 utworów mających swoje charakterystyczne cechy. Co więcej, mógłbym z tego zbioru wyłowić typowy singiel – "Cool Down" to ewidentnie samodzielny wypełniacz parkietów i spadkobierca przeboju "Show Me Love" Robin S. –Kamil Babacz
przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2010-2014

Visible Cloaks
Reassemblage
2017, RVNG Intl.
Pisaliśmy:
Z całej masy molekuł Visible Cloaks "projektują" własną platformę. Projektują, bo gdy tworzą w obrębie dźwięków, widzę ich jako sound designerów wypełniających przestrzeń fakturami i liniami. Stąd bardziej interesuje mnie formalny aspekt Reassemblage, a nieco mniej "komunikat" jaki niesie dźwięk. Nie odnajdziemy tu ducha sztucznej inteligencji czy podróży w czasie, ale obraz, jaki uzyskali Doran i Carlile pozwala wierzyć, że to ich własna, będąca miksem i hybrydą kultury oraz wszelakich tropów przyszłość, która istnieje wyłącznie na wydawnictwie. –Tomasz Skowyra

Whatever The Weather
Whatever The Weather
2022, Ghostly International
Pisaliśmy:
Teoretycznie Building Something Beautiful For Me, stworzony dla Juliusa Eastmana hołd, wraz z "inspirowanym ambientem i math rockiem" albumem opublikowanym pod pseudonimem Whatever The Weather, formalnie mogłyby uchodzić za "pomniejsze" albumy w uświetnionej dwiema pierwszymi płytami dyskografii Loraine James. –Łukasz Łachecki

Young Marco
RA571
2017, Resident Advisor
Marco Sterk, czołowy selekcjoner muzyczny globu zebrał ambientowe pejzaże streszczające w oszczędnych gestach namacalne niepokoje roku 2017, a potem oprawił je szczyptą sampli i własnych efektów specjalnych. Powstało dzieło unikatowe – rodzaj kolażu dźwiękowego ufundowanego nieraz na nietykalnych pracach z przeszłości (vide Eno z On Land, Aphex czy otwierający całość featuring Bowiego u Goldiego). Nic innego w 2017 nie dało mi takiego poczucia "immersji", zanurzenia w soundzie. "Są zadatki na geniusza". –Borys Dejnarowicz