SPECJALNE - BRUDNOPIS

M. Ward
Hold Time

2009, 4AD 3.7

Matt Ward wydaną w zeszłym roku w duecie z Zooey Deschanel płytą Vol 1. sprawił całkiem przyjemną niespodziankę. Mariaż drugoligowej aktorki z drugoplanowym mimo wszystko folkowym twórcą miał w sobie mnóstwo naturalności i mimo że nie porażał nowatorstwem, to ciężko mi powiedzieć coś złego o tej kolaboracji. W oczekiwaniu na kolejne wydawnictwa z udziałem tej uroczej aktorki, Matt wypuścił właśnie kolejny solowy album.

Z góry przyznam, że nie potrafię zrozumieć, czemu zdecydował się na taki krok. Wszyscy wiemy, że wydawanie płyt rok po roku to ryzykowne przedsięwzięcie i niewielu artystów może sobie na to pozwolić bez widocznej straty na jakości utworów. Z nowego albumu Warda bije bezradność, mimo że zaczyna się obiecująco ("For Beginners" to chyba najmocniejszy punkt albumu). Pewnie w zamiarze miało być uroczo i nawinie, a jest niestety ckliwie i wtórnie. Mimo wszystko ciężko mówić o jakimś wielkim rozczarowaniu, bo nie miałem wielkich oczekiwań wobec tej płyty. Przeciętne folkowe rzemiosło, na niskim, ale jednak w miarę zadowalającym poziomie. Za miesiąc o nim zapomnę, a dla Warda lepiej będzie jak znowu spotka się z Zooey i zaproponuje jej kolejny wspólny album.

Kacper Bartosiak    
9 maja 2009
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)