INNE - PORCAST

Wyga
"Zawijam, Odpalam* / Wyga feat. Dwa Sławy *Malkontent, Choleryk i Łgarz"

Jednym z ostatnich ciosów jakie sprzedała światu Machina był ranking "Zaginione Rymy" przygotowany przez zacny duet Fall-Błaszczak, gdzie pojawił się czwarty Afront z przypisem "nadzieja nie umiera" budzący podejrzenia, że premiera może kiedyś nastąpić. Sorry chłopaki, ale następnego cedeka Łodzian raczej nie będzie. Wystarczy teraz pogadać z Wygą, by dowiedzieć się, że wszystko zależy od tego czy on i Kas ponownie poczują dawną chemię i znów rozpędzą się na bitach. Na tę chwilę chęci z obu stron nie ma, są za to Bakflipy do śmigania i solowe występy. Choć już po napisaniu tego tekstu doszły mnie plotki, że może być inaczej!

Pierwszy wystartował Janek z Wyga.co, bo Kas podobno zawsze się spóźnia. Jego oficjalny debiut to zebranie wszystkiego, co pojawiło się w projektach, gdzie przewijało się nazwisko Gajdowicz. Mamy rapcorowe wątki z Bakflipa zanurzone we wkurwieniu, luz i moc Afrontów oraz ogromny potencjał LWC. Za muzyczną stronę projektu odpowiada Marek Dulewicz (ojciec wszystkiego co łódzkie w rapie) oraz jego czternastoletni (!) syn wymiatający na dekach. Zupełnie, ale to zupełnie, nie ogarniam jak można być wypełnionym taką ilością zawodowstwa i talentu w tak młodym wieku. Koleś już teraz wyprzedza większość konkurencji w Polsce, na żywo wysyła w kosmos improwizacją i dobija wszystkich tym swoim rocznikiem 1998. Co będzie za dziesięć lat? Mix Master Flip?

Ten cast jest podwójny, bo Wyga.co ma zdecydowanie dwie strony. Pierwsza z nich ustawia Wygę w perspektywie spokojnego, rozluźnionego gościa, co trochę pomentorzy, lekko poopowiada, ale przede wszystkim nic nikomu nie narzuci. "Zawijam, Odpalam" to jeden z reprezentantów tej strony płytki. Powolny, rozluźniony podkreśla profeskę we flow i produkcji. Spokojnie można nazwać go dobrym materiałem na slackerskie (raz na miesiąc muszę użyć tego słowa) tło dla hip-hopowych ciepłych wakacji.

"Malkontent, Choleryk i Łgarz" z Dwoma Sławami uderza w biegunowe do poprzednich rejony, gdzie wychodzi cała rapcore'owa przeszłość Wygi. Koleś działa w środowisku od lat, w Łodzi jest legendą, ma ogromne umiejętności i z jakiegoś powodu to wszystko nie przekształca się na ogólnopolski street cred w takim stopniu w jakim powinno. Z całej sytuacji rodzi się dystans, ironia i zgorzknienie, które przewija się po płycie i koncentruje się w "Malkontencie, Choleryku i Łgarzu". Efekt jest trochę łopatologiczno-prostacki, ale znowu zanurzony w dużej ilości umiejętności. Słuchając tych ataków ciężko też trochę z Jankiem nie wkurwić się, że wciąż Wygi w mediach jest za mało.



Ryszard Gawroński    
21 czerwca 2012
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią