INNE - PORCAST

Twilite
"Don't"

Czyżby emigracja zarobkowa miała uratować polską muzykę? Oto artyści na wygnaniu chcąc wyrazić tęsknotę czy też zabić nudę między jednym a drugim dniem w fabryce piecyków chwytają za gitary i zaczynają układać piosenki. Graftmann, Ladybug czy też Pan Witek Gość z Atlantydy występujący na dublińskim deptaku to pierwsi przychodzący do głowy przedstawiciele tego trendu, ale nie jedyni. Wśród innych zdecydowanie wyróżnia się duet Twilite. Z informacji umieszczonych na profilu zespołu można wywnioskować, iż pomysł na wspólne granie złapał Rafała i Pawła na Wyspach, a później realizowany był, jak sami piszą, "poprzez internetowe porozumienie Biskupiec-Kraków na wątłej klasy mikrofonach". Wiecie, historia trochę jak z Postal Service, ale nowocześniej i bardziej z duchem czasu w sensie przesyłania plików z muzyką, a bardziej lo-fi pod względem produkcyjnym.

MySpace oferuje nam dwa profile Twilite: na tym opatrzonym cyfrą "2" umieszczone są starsze utwory - bardziej ascetyczne i zdające się mieć charakter raczej szkiców niż gotowych form. Profil podstawowy zawiera natomiast trzy piosenki, które jawią się być już skończonymi dziełami. Intryguje droga jaką przeszedł duet: od urokliwych acz nieco schematycznie snujących się folkowych smętów ("Oh No" czy "At My Door") do akustycznych transowych kawałków zahaczających momentami, oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji, o najbardziej melodyjne dokonania Animal Collective. Tutaj zdecydowanym highlightem jest "Don't" brzmiące początkowo jak zagubione nagranie grupy Vetiver, a kończące się zaśpiewami, jakich nie musieliby się wstydzić Panda Bear i Avey Tare. To oczywiście tylko moje prywatne skojarzenia, co ciekawe każdy z kim rozmawiałem o tych piosenkach słyszy w numerach Twilite echa innych artystów.

Intryguje mnie jak potoczą się dalsze losy tego duetu, mam nadzieję, że doczekamy się kiedyś profesjonalnie nagranego materiału. Optowałbym również za koncertami: wydarzeniem mogłaby się stać na przykład wspólna trasa z innym nie występującym dotąd na żywo projektem - Drive Alone. No i cóż, że to prawie na pewno nierealne - pomarzyć przecież można, prawda?

posłuchaj »

Tomasz Waśko    
25 maja 2007
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"