INNE - PORCAST

Jerz Igor
"Królewicz"

Myszka bardzo lubiła zbierać żołędzie. I wcale nie bała się lasu, choć był naprawdę duży, a drzewa potrafiły groźnie się kołysać. Myszka zbierała te swoje żołędzie do koszyczka, który wyplotła jej mama. Na wiele myszek ich mamy lubiły się złościć, ale nasza myszka miała szczęście – żyła z mamą w najlepszej komitywie. Koszyczek od mamy widział już tyle żołędzi, że nie wyobrażał sobie, że na świecie istnieje coś innego, a zwłaszcza kasztany. O tak, tak bardzo myszka lubiła zbierać żołędzie.

Pewnego dnia myszka natrafiła na coś wyjątkowego – pośród miękkiego i pachnącego wakacjami mchu, leżał złoty żołądź. Po chwili lśnił on pięknie w koszyczku pośród innych żołędzi myszki. Myszka chciała już wracać do domu, kiedy nagle, z gałęzi hen wysoko, krzyknął do niej czarny kruk. "Myszko, uważaj!" krzyknął kruk i w popłochu odleciał. Myszka natychmiast schowała się za najbliższym krzakiem. Tak bardzo jej się spieszyło, że z koszyczka wypadły niemal wszystkie żołędzie. W tym – ten złoty.

Myszka czekała, co się wydarzy, ale nie wydarzyło się nic. To chyba nic takiego, pomyślała myszka, złoszcząc się trochę na kruka. "Gdzie ja teraz znajdę mojego złotego żołędzia? O kruku!". Myszka zaczęła zbierać to, co wypadło jej z koszyczka – niestety jednego żołędzia, tego najważniejszego, brakowało. Wtem myszka usłyszała za sobą potężne odchrząknięcie. Tuż za nią stał wielki, włochaty miś. Miś był młody i jeszcze rósł, ale z perspektywy myszki i tak sięgał już nieba.

"Czy tego szukasz?" – spytał z wysokości miś. W łapie trzymał złotego żołędzia. Myszka nie była w stanie ruszyć się ze strachu. Nie umiała nawet nic powiedzieć – jedynie kiwnęła główką, w zasadzie zastanawiając się już tylko, czy naprawdę w mysim niebie serek jada się kiedy się tylko chce. Miś jednak nie chciał jej nic zrobić. Delikatnie dał jej żołędzia. "Myszko, jest już późno! Nie możesz tak późno wracać do domu sama. W lesie po zmroku jest bardzo niebezpiecznie!" Miś postanowił odprowadzić myszkę do domu. Po drodze okazało się, że miś także bardzo interesował się żołędziami.

Po powrocie do domu i bardzo miłej rozmowie z misiem, myszka stwierdziła, że może nie tylko żołędzie i serki na świecie istnieją. Od tamtej pory myszka i miś chodzili zbierać żołędzie razem – już nie tylko, jak dotąd, we wtorki, ale także w czwartki, soboty i poniedziałki.

Jędrzej Michalak    
14 czerwca 2013
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią