INNE - PORCAST

Die Flöte
"Civil War"

Scena skupiona wokół typowego dla krakowskiego krajobrazu intelektualnego mieszkania w kamienicy przy ulicy Sobieskiego ma w sobie dużo z dobrze pojętej, leniwej miasteczkowości. Na przykład Rycerzyki, ich zwiewne i eleganckie nagrania, z których ciężko wybrać to lepsze, nostalgiczny Armando Suzette lub Kaseciarz ze swoim psychodelizującym gitarowym surfingiem wydają się idealnie korespondować z tutejszym niespiesznym rytmem życia. Trochę podobnie ma się sprawa z grupą Die Flöte, debiutującą jakiś czas temu epką odbijającą echa dziewięćdziesiątkowego, korzennego US indie, która ukazywała zespół w momencie całkiem twórczego odrabiania lekcji domowych ze szlachetnych inspiracji.

Nowy owoc pracy dream teamu ze „stajni Sobieski” będzie zapewne jednym z najcieplej wspominanych przeze mnie polskich nagrań drugiej dekady XXI wieku, kiedy dużo rzeczy, które obecnie wydają mi się wystarczająco znośnymi ulegnie z perspektywy czasu naturalnej dewaluacji. ”Civil War” taki proces raczej nie grozi, za dużo tu niewymuszonego dobra, poskładanego z elementów pozornie luzackich, ale dających świadectwo trudnej do zakwestionowania dojrzałości kompozycyjnej. Na start dostajemy przemyślaną akordową progresję w intro i zadbaną, płynącą partię gitarową. Kiedy do głowy przychodzi odległe skojarzenie ze Steely Dan, na ułamek sekundy przed wejściem wokalu Mateusza Tondery kawałek nabiera dodatkowo seaandcake’owych, podszytych marzycielstwem kształtów. I tu wypadałoby się powstrzymać z wyłapywaniem inspiracji (choć jakaś wczesna cure’owska melancholia też się przewija), bo te dwie są na tyle słabo wyeksploatowane w polskiej muzyce, że już samą ich obecność wypada uznać za wydarzenie. Tym większe, im silniej piosenka dąży w kierunku refrenu, dodatkowo ubarwionego kontrastującym z zaangażowaną narracyjnością partii Tondery, minimalistycznym chórkiem Gosi Zielińskiej. Perspektywa walki ”on different sides” zostaje tu odmalowana nie tylko słowami, ale również sposobem ułożenia linii melodycznych. Bez tego kontrastu, służącemu zbudowaniu frazy ocierającej się o pełnię byłby to naprawdę niezły refren, tyle, że nie poszybowałby aż tak wysoko.

To szczęśliwe uczucie, pisać o piosence tak udanej kompozycyjnie, wdzięcznie i z dbałością o detale wyprodukowanej (Aleksander Margasiński, jak zwykle) i tak bardzo nie spodziewać się tego, co wydarzy się za jakiś czas, kiedy będziemy słuchać nowych utworów. Ten zespół jest szczególny. A jeśli kolejnym nagraniom uda się dogonić ”Civil War” stanie się naprawdę ważny i należy mieć tego świadomość, już teraz, już na serio.

Piotr Gołąb    
24 maja 2013
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"