PLAYLIST

White Rose Movement
"Love Is A Number"

5.5

Każdy musi mieć nowofalowy kawałek. Nawet nie, że jakieś The Bravery. Ciągle czuję niesmak po "So Begins Our Alabee". Mam dość takiego grania. Kiedy pierwszy raz puszczałem sobie "LiAN" nie miałem pojęcia co to będzie. Linia basu w intro trochę jak jakiś Franz, a za chwilę jak wyjęta z "Transmission". No to już mogłem przewidzieć co się dalej stanie. Sprawa wygląda tak: są Brytyjczykami, to ich pierwszy singiel a produkował go Paul Epworth (Bloc Party, Futureheads). Wokalista, zależnie od tego jaki macie dzień, śpiewa jak gruby Bob Smith albo Simon LeBon. Mają ten bas w stylu Hookyego i mają syntezatory. Te syntezatory przybliżają ich bardziej do The Killers niż Franza czy F-heads. Coś w stylu The Cure z okresu "The Walk" plus ekstra industrialowy połysk. Ktoś tu się zdecydowanie za bardzo stara (widziałem teledysk, z imagem też się starają), ale to miła piosenka. Niektórzy twierdzą, że będzie klasyk, ale ja wam mówię, że to żadne "Rio" czy "Girls & Boys". Poza tym to jacyś pieprzeni koniunkturaliści. Czekam na ich freak-folkowy album.

Łukasz Konatowicz    
23 września 2005
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią