PLAYLIST

White Rose Movement
"Girls In The Back"

7.0

W zeszłym roku, jako jedyna osoba na świecie, nie pokochałem "Love Is A Number" White Rose Movement. Tamta piosenka brzmiała jak wygenerowana przez maszynę do tworzenia singli w stylu lat 80-tych i była zbiorem cytatów z rozmaitych artystów new romantic i post-punkowych. Singiel pilotujący album WRM zapowiada, że teraz zrzynają już głównie z Duran Duran, ale mięsa na tej kości dużo więcej niż na poprzedniej. Gdyby przeniesiono w czasie młodych LeBona, Rhodesa i Taylorów do 2006 roku, to mogliby nagrać pewnie coś takiego jak "Girls..." (o tym, że nie są tego w stanie zrobić jako 40-parolatkowie świadczyły ich ostatnie, reunionowe produkcje). Zimna klawiszowa plama, która występuje tu w intro i tle zwrotek jest czysto Rhodesowska, a jakby mi ktoś powiedział, że na basie zagrał Jon Taylor, to bym uwierzył. Ale piosenka jest wystarczająco dobra (i lepsza za każdym razem), żeby mi to nie przeszkadzało. Mostek jest wystarczająco dobry, żebym przebierał palcami z ekscytacji, a refren z chrupiącym riffem i skaczącymi wokalami to już wilgotny pocałunek. Gratulacje White Rose Movement, właśnie dostaliście się na mój nowy mix.

Łukasz Konatowicz    
15 lutego 2006
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią