PLAYLIST

Walter Jones
"I Am Loved"

6.5

FK: "Living Without Your Love", "I'll Keep Loving You", "I Am Loved"... poszkodowany emocjonalnie musi być Walter Jones, skoro konstruuje swoje kolejne kawałki w oparciu o jeden tylko temat, na dodatek operując wyświechtanymi frazesami. Szczęśliwie, rozmawiać z nim nie muszę, w zamian oglądam jego statyczne klipy na portalu. "I Am Loved" jest najsłabszym z wymienionych utworów, a to dlatego, że podany w sposób najbardziej oczywisty. Wpierw wtórne nabicie (DJ Daffy to był pierwszy DJ jakiego znałem, przyszedł z dwoma bumboksami do naszej podstawówki i krzyczał cienkim głosem "Didżej Dafiii JAZDAAA!"), które trwa wystarczająco długo, żeby wzbudzić niepokój, ale za krótko by przeskoczyć kursorem o minutę, potem wystarczająco skomplikowany bas, żeby spróbować powtórzyć, a potem już na tej podstawie rozmaite mgły i przepoczwarzenia, które mam ochotę śledzić tylko za pierwszym razem. Ktoś stary rzekł, że najlepsze utwory komponuje się w ciężkiej depresji, więc ten nie mógł być bardzo dobry.

KFB: Ech, skradłeś mi myśl Filipie, bo istotnie to chyba najsłabszy z kawałków jednego z najstarszych zabytków DFA w historii. Nie zmienia to faktu, że to dalej bardzo solidny hałsik na względnie wysokim poziomie, więc nie ma co narzekać. Brakuje temu kawałkowi jakiegoś wyrazistego atrybutu, w "Living Without Your Love" był świetny patent z wokalem, a tu brak składnika, który pozwoliłby mi pamiętać o tym tracku za tydzień. Ale bardzo solidne wciąż, więc nie chcę moich pieniędzy z powrotem.

RG: No leci sobie podkład perkusyjny, bas ładnie płynie, jest house zmieszany z housem i na dodatek jeszcze nim pokryty. Nikt się mocno nie zdziwi słysząc "I Am Loved", najwyżej włączy sobie w głowie parę klisz związanych z odbiorem takiej muzyki: płynące światełka, nowoczesny sterylny bar, takie tam. Nie jest źle ani znakomicie, tylko fajnie (przy całej słabości tego słowa), tak pośrodku.

AG: Najwytworniejszy aerobik w mieście – "I Am Loved" jako otwieracz odcinka pilotażowego serialu o smutnych ludziach po trzydziestce, którzy palą hajs na luksusową odzież sportową. Brzmienie kapie od inwestycji we wszystkie istniejące syntezatory, z każdym pokrętłem na swoim miejscu i korelacją suwaków uzgodnioną co do milimetra. Wszystko fajnie, ale przydałoby się trochę semantyki.

posłuchaj »

Aleksandra Graczyk     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
28 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią